Ocena brak

Żywot człowieka poczciwego - Mikołaj Rej

Autor /Saleta Dodano /20.09.2012

Pod koniec życia Rej, pragnąc zostawić po sobie pamiątkę poczciwym ludziom stanu rycerskiego (to jest szlachcie), napisał obszerne dzieło pt. Zwierciadło albo kształt, w którym każdy stan snadnie sie może swym sprawam jako we zwierciedle przypatrzyć (1568). Na dzieło to składa się kilka utworów pisanych bądź prozą, bądź wierszem. Najobszerniejszą i najciekawszą częścią jest Żywot człowieka poczciwego - nauka życia, którą zaczerpnął Rej z różnych źródeł: z własnych dawniejszych pism (z Postylli i z Wizerunku), z rzymskich pism filozoficznych: Cycerona, a nade wszystko Seneki, z dzieła humanisty niemieckiego Reinharda Lorichiusa De institutione principum, które w roku 1558 wyszło w przekładzie polskim Stanisława Koszutskiego pt. Księgi o zoychowaniu i o ćwiczeniu każdego przełożonego, nie tylko panu, ale i poddanemu każdemu ku czytaniu barzo pożyteczne -i jeszcze z innych źródeł.

Żywot człowieka poczciwego składa się z trzech ksiąg. Pierwsza mówi o młodości szlachcica (bo przez «człowieka poczciwego» Rej rozumie jedynie szlachcica, i to zamożnego). Bóg stworzył człowieka na to, żeby mu wiernie służył, to jest, żeby był cnotliwym; «Bóg nie chce, aby kto złym był», i człowiek może spełnić tę wolę boską: wprawdzie przynosi z sobą na świat to lub inne usposobienie (temperament), ale jest środek skierowania wrodzonego temperamentu ku dobremu, a środkiem tym jest wychowanie. Otóż nad wychowaniem szlachcica szczegółowo rozwodzi się Rej.

Dziecko powinno jadać potrawy proste, ubierać się skromnie; od najmłodszych lat należy czuwać nad jego obyczajami, strzegąc je od złego przykładu i ucząc moralności; dlatego też «preceptor» powinien być cnotliwy, stateczny, trzeźwy a pomierny». Głównym celem wychowania jest, «aby dzieciątko, które już ku lepszemu rozumowi będzie przychodziło, uczyło sie rozumieć, co jest Bóg, a co jest wola Jego». «A gdy sie już tego dzieciątko po trosze nauczy... to już potem i do inych nauk będzie snadniejszy przystęp miało. Niechże go z młodu nie bawią owymi gramatykami, logikami, arytmetykami... albo owymi zawikłanymi poeckimi fabułami; bo a co mu po tym, jako Circes ludziom głowy odmieniała albo jako Ulixes pływał, albo co Helenka broiła, abo co Penelope czyniła? Acz to potem, powoli, gdy sie już czego inszego poduczy, nie wadzi sobie dla krotofile czytać. Ale niech czyta historyje onych zacnych pirwszych ludzi, jako sie onymi dziwnymi rozumy sprawowali, jako niczegoj inszego nie patrzali, jedno sławy, cnoty a poczciwości... A nie czynić gwałtu zbytniego przyrodzeniu, bo więc widamy drugie, iż sie tak zacztą albo zamyślą, że i od pamięci odchodzą a omdlewają, co to na potem onej młodej fantazyjej wiele zaszkodzić może.» «A wszakoż nie tylko czytania, ale i rozmowy poczciwe mogą niemało ćwiczenia do rozumu podawać... albowiem tak dawno powiadają, iż lepszy jest zawżdy żywy głos niż zdechła skóra, co ją na pargamin wyprawują.» Baczną uwagę radzi Rej zwracać na ćwiczenia i rozrywki: «Potem, gdy już też ona młodość podrastać będzie, nie wadzi mu też, poczedszy sobie, czego potrzeba, nauczyć sie i konika osieść, i jako sobie na nim poigrać, a jakoby ji też czasu potrzeby obrócić; a jeśliby mógł i drzeweczko znieść, tedy i to nie wadzi z nim sobie poigrać, ręką uważać do pierścionka albo do czapeczki przymierzyć... też mu nie wadzi czasem z poczciwym, a nie z opiłym towarzystwem posiedzieć, pożartować... nie wadzi mu też czasem pouczyć sie i po-szyrmować, i poskakać, i na lutence pograć: wszystko to są poczciwe zabawki. Azażby lepiej leżał jako wieprz w barłogu a marnie czas tracił, co jest drogi klenot ?»

I to już wszystko, to już całe wychowanie! O szkołach publicznych, o uniwersytecie - ani jednego słowa! Poduczy się panicz w domu - niech sobie pojedzie za granicę, aby tam «przypatrować sie onym pięknym, poważnym a statecznym sprawam ludzkim, a czasu przedsię darmo nie tracić, a bawić sie poczciwymi sprawami ludzkimi a naukami potrzebnymi, aby wżdy sobie nadaremnie prącej nie zadawać, tłukąc się po górach, po skałach i po inych miejscach niebezpiecznych... Abowiem małoć by pomogło, choćbyś widział Etnę pałającą, rzeki bystrze ciekące, morza ony srodze burzliwe, wieloryby po nich pływające, syreny śpiewające, kokodryły abo smoki latające, miasta, zamki i pałace rozmaicie sie błyszczące, jeśli toż do domu w obyczajoch z sobą przyniesiemy, cochmy byli z sobą wzięli; trzeba tam będzie czego inszego pilnować więcej niżli tylko tego, czym by sie oczy napasły; pilniejsza daleko, czym by sie Umysł napasł, nacieszył, a w nadobnej sprawie, a w uczciwych postępkach aby sie sprawił i postanowiła Po powrocie do domu młody szlachcic powinien odbyć praktykę: albo na dworze wielkopań-skim, albo - co lepiej - w wojsku. A kiedy odbędzie praktykę, niech wraca do siebie na wieś, bo jest już skończonym człowiekiem (chociaż właściwie nie umie nici) i obywatelem Rzeczypospolitej.

Księgę drugą poświęca Rej Przedniemu wiekowi żywota człowieka pocz-ciwego». Osiadłszy na roli młody pan najlepiej zrobi, jeśli się ożeni - nie z bogatszą od siebie i nie z biedniejszą, ale z «równą» majątkiem i stanem. Lecz wśród szczęścia rodzinnego i pracy około roli nie powinien szlachcic zapominać, «co też po-winowat Rzeczypospolitej i ojczyźnie swej»: staraj że «sie też zasię, abyś sie nie nazbyt domem obarłożył, abyś nie był tylko jako wieprz w karmniku albo jako suchy pień na roli, co sie oń pługi zawadzają». Najpiękniej zaś służy ojczyźnie ten, kto piastuje godność posła ziemskiego, byleby tylko godnie pełnił swe obowiązki, co nie jest rzeczą tak łatwą, «bo już taki człowiek miałby właśnie być jako anioł boży: abowiem jeśli każdy cnotliwy a baczny człowiek powinien staniczek swój tak opatrować, tak zdobić, tak uważać, jakoby ji każdemu z osobna dobrym, cnotliwym a na wszem nadobnie ozdobnym ukazał - a jeśli to powinien z jednej osoby swojej, cóż rozumiesz, gdy ony wszytki poważne a zacne osoby weźmie na pracą a na opiekę swoję, którzy sie cnocie jego zwierzyli klenotów swoich, to jest: praw, wolności, gardł i majętności swoich». Innych urzędów nie radzi Rej piastować: «Nuż, jeślićby sie też przytrefiło, iżbyś na jaki urząd ziemski albo na jakikolwiek inszy... był powołań a potrzebowan - jeślibyć mógł bez tego sie obejść, tedyćby mało nie lepiej... bo już tam co naprzedniejsze klenoty człowieka poczciwego zaprzedane być muszą: naprzód wolny żywot... potem też i sumnienie.» Tego, że dla ojczyzny warto chyba wolny żywot» poświęcić, a przy tym sumienia nie zbrukać, Rej nie rozumiał. O jednym tylko urzędzie rozwodzi się szeroko, mianowicie o senatorze, któremu każe nie tylko być doradcą króla, ale i czuwać nad jego moralnością, zachęcać go do cnoty, odwodzić od występku, a przede wszystkim pilnować, aby się król na wolności szlacheckie nie targnął.

Od senatora wraca Rej do szlachcica i uczy go, na czym polega prawdziwe szlachectwo, rozwijając szczegółowo myśl wypowiedzianą już w Wizerunku, że ten tylko szlachcic, kto cnotliwy. Nade wszystko powinna zdobić szlachcica lwięta prawda», a «gdzie prawda zawije gniazdo swe, już i sprawiedliwość, już i stałość, już i pomierność, już i roztropność i insze wszytki cnoty nielza jedno sie przy niej osadzić muszą». Najszpetniejszą zaś plamą prawdziwego szlachcica jest «sprośne łakomstwo» (to jest chciwość grosza i w ogóle mienia), ono bowiem jest «źrzódłem a studnią inych grzechów», zwłaszcza niesprawiedliwości i zdzier-stwa: bo szlachcic łakomy nie pyta, jaką drogą majątek zdobyć: «gdzie wziąć, tu wziąć, dobrze-li, nie dobrze-li, kiloby3 sie dobrze kurzyło». Główną zaś przyczyną chciwości grosza jest nadmierna chęć użycia, zamiłowanie do wystawności i zbytków: szlachcic musi mieć pieniądze, aby opędzić wydatki na «dziwne ubiory», na «pojazdy kosztownej na «potrawy wymyślnej na «niepomierne pijaństwom Wszystkim tym objawom zbytku dużo miejsca poświęca Rej, oburzając się zwłaszcza na pijaństwo i szczegółowo opisując «nadobne sprawki i postawki» pijaka, który «chrapi jako świnia, kiedy sie drożdży opije, a on sobie pluje na brzuch, a śliny mu sie jako zgrzebi z gęby wloką; oczy sie jako u szczurka, kiedy z mąki wylezie, błyszczą, suknisko popluskał, a czasem je za sobą po błotu wlecze, pierza we łbie pełno, więc mruczy, sam nie wie co, wszytkim łaje, wszytkim przymawia; więc byś go chciał poczciwymi słowy albo hamować a co wżdy z nim mówić, a cóż po tym, kiedy mu nie rozumieć, a on klekce jako bocian, krząka jako kiernoz; więc mu sie tu zachce śpiewać, aliści jako cielę ryczy; więc mu sie zachce w tanek, aliści sie śliza jako kozieł na ledzie; więc mu sie zachce miłować, aliści drzemie albo uśnie na stole; a we wszytkich sprawach swoich podobniejszy ku jakiej bestyjej niemej aniżeli ku człowiekowi». Z łakomstwa płynie także «szara pycha»: bogaty szlachcic pyszni się swym bogactwem, «nadyma nos», «podnosi gębę», patrzy z góry na uboższych, którzy «w oczy pochlebują, a odszedszy, wszyscy sie śmieją, wszyscy

0 tobie szepcą, wszyscy tobą, choć nie w oczy, gardzą, a ty nie dbasz, kiloby kilko węsatych chłopów z lisimi kołnierzmi przed tobą stało, a iż ci by czterzej ręcznik dzierżeli, a ty abyś jedno chrapał, spluwał, na stronę poglądał, z postawą mówił, a ludzie abyć sie jedno dziwowali, a ośmiawszy, aby cie szli szacować z onych sprośnych obyczajów twoich». Na koniec i gniew (popędliwość) jest brzydką plamą na szlachectwie, bo on wszytki grzechy śmiertelne w sobie zamyka». Kto chce być prawdziwym szlachcicem, ten powinien zwalczać wszystkie złe namiętności, a pielęgnować cnoty, do czego niemałą pomocą będzie przyjaźń zawarta z dobrym i rozumnym człowiekiem, nie mówiąc już o tym, że dobry przyjaciel jest ozdobą i osłodą życia. A jeżeli nadto szlachcic będzie myślał nie tylko o sobie, jeżeli będzie innym dobrodziejstwa świadczył, wówczas nie minie go największa na ziemi nagroda: dobra sława. Kończy się druga księga szczegółowym opisem szczęśliwego, spokojnego życia «człowieka poczciwego» na wsi, na łonie rodziny, wśród zajęć gospodarskich i rozrywek; obrazki te, najlepsze w całym Żywocie, pełne naiwnego wdzięku, są doskonałym wyrazem rozmiłowania się szlachty polskiej XVI wieku w gospodarstwie i urokach życia wiejskiego.

Księga trzecia - o starości szlachcica - jest najmniej ciekawa, gdyż obrazków obyczajowych prawie wcale tam nie ma; są za to rozprawy moralne o powadze starości, o błogosławieństwach bożych, o cnotach, o śmierci; myślą przewodnią tej księgi jest, że starość nie jest nieszczęściem, bo i ona ma swoje powaby, i że się człowiek cnotliwy nie potrzebuje lękać, śmierci.

UBIORY JAKIE MAJĄ BYĆ DZIECINNE I ĆWICZENIE OBYCZAJÓW MŁODYCH.

Nie więżyż mu nazbyt z miodu knefliczków, bryżyczków, pstrych sukienek jako prosięciu, bo jako sie tego z młodu nauczy, tak mu sie to w pamięć wbije i tak sie tego na potem zawżdy będzie chciało, a stąd mu i swawola na potem, i wszeteczeństwo snadnie róść będzie mogło... Potem, gdy już będzie podrastać, nie trzeba go też nazbyt w grozie chować, bo ona młodość jego, gdyż jeszcze smysły słabe we mdłym ciele być muszą, tedy zbytnią grozą a frasunkiem snadnie może być zgwałcona, iż potem zawżdy straszliwa, tępa a głupia być musi. Ale bez zbytniej grozy a bez frasunku, nadobnym napominaniem przedsię mu po troszę trzeba ujmować obroków, aby nie rosło jak wirzba, którą jako nachyli, także.też róść będzie. Także go też już będzie trzeba strzec od głupich a od plugawych chłopiąt, od zbytniej czeladzi, bo co z młodu widzi, słyszy, to mu sie snadnie wbije w onę młodą pamięć jego i także z nim będzie rosło. Bo i od starszych to słychamy, iż lepiej to więc pamiętają, co sie z młodu około nich działo, niżli co przed małym czasem czynili. Boć może dzieciątko czyście sie, igrając, i paciorka, i łacińskich słów wiele nauczyć, i <<a», «b», «c», «d» barzo mu się to snadnie, igrając, w pamięć wbić może. Nie dajże mu też wiele leda czego szczebiotać, jako to ini barzo radzi widzą, a zową to szpaczkiem, bo jako mu to w obyczaj wnidzie, tedy potem z tego wszeteczeństwo uroście, którego go potem trudno oduczyć będzie. Także też i panie matki około dzieweczek swych powinny takież pilność mieć, gdyż to jest naród mdły a na wszytko snadnie nałomny. Abo-wiem wierz mi, iż młode wychowanie roztropne siła potem obyczajów dobrych na starość każdemu umnożyć może.

STAN RYCERSKI JAKI JEST.

A jeśliby cie też w stan rycerski albo ten żołnierski myśl wiodła, wierz mi, i tam byś sie nie prawie źle udał: bo tam znajdziesz i dworstwo, i towarzystwo, i ćwiczenie, a snadź mało nie potrzebniejsze niżli u dwora; bo sie tam nauczysz gospodarstwa, bo sie już swym stanem tam nie inaczej, jako we wsi gospodarstwem, musisz opiekać; już sie tam nauczysz pomiernego szafarstwa, boć tego będzie potrzeba, bo tam trudno, jako doma, do szpiżarniej. Nauczysz sie cirpliwości, nauczysz sie spraw rycerskich, nauczysz sie około koni, około sług i około inych potrzebnych rzeczy sprawy a opatrzności, a snadź mało nie rychlej niżli w onej dworskiej zgrai darmo leżącej. Bo jeślić sie trefi być w ciągnieniu, tedy już tam wielka rozkosz patrzyć na ludzi, patrzyć na sprawy, patrzyć na hufy, pięknym porządkiem postępując, nasłuchać się onych wdzięcznych trębaczów, bębnów, pokrzyków, aż ziemia drży, a serce sie od radości trzęsie.

Przydziesz do stanu, nie trzebać już będzie oliwek, limonij ani kaparów dla przysmaków, jako onemu doma leżącemu a rozpieszczonemu brzuchowi: bo powiedają, iż to nawdzięczniejszy przysmak żołądkowi - przegłodzenie. Boć stanie za limoniją i za kapary ona wdzięczna przejeżdżka z miłym towarzystwem, żeć tam smaczniejsza będzie wędzonka a kasza, niżli gdybyś leżał za piecem, na ścianę nogi wzniósł, a w kobzę grając, czekając, rychłoli obiad dowre, niżlićby przyniesiono bijankę z marcepanem...

Patrzajże zasię, gdy już potrzeby nie będzie, a rozłóźą je po leżach, jakiej tam dopiro rozkoszy i ćwiczenia używać będą! Azaż tam nie rozkosz mają, gdy sie do jednej gospody z potraweczkami nadobnymi znoszą? Azaż tam nie będą wdzięczne rozmowy a ony poczciwe żarty, że więc, jako ono powie-dają, i gęba sie dobrze nie zakrzywi od śmiechu ? Acz też tam i kofel, i żołędny tuz wielkie zachowanie miewają, ale gdy tak, jakoś słyszał, zachowasz na wszem stateczną pomiarę w sobie, nic to tobie wszytko szkodzić nie będzie; bo trudno tego, powiedają, do tańca ciągnąć, kto nierad skacze...

A to zawżdy miej na pieczy: gdy tam ujrzysz, ano drapią, biorą a szarpią niewinne ludzi a ich majętności (bo to jest stary zwyczaj wojenny), chociaj sie łzy leją, chociaj głosy aż pod niebo o pomstę krzyczą, aleć ja radzę,«byś miał przemrzeć i ze szkapami, kędy możesz, ostrzegaj sie tego, a byś miał i jednę suknię przedać a w drugiej sie do domu wrócić, tedyć to lepiej będzie niźli głos niewinny a przekleństwo na się puścić. Bo wierz mi, iż Pan Bóg na wielkiej pieczy ma, a jaśnie powiedal «Gdy zawoła do mnie ubożuchny o krzywdę swoję, ja muszę pomścicielem jego być.» Bo wierz mi, iż ci sie to sowicie oddać musi: alboć szkapy pochromieją, aboć potem i z gospodą zgorają, abo cie okradną. Owa ani obaczysz, jako to Bóg sowito zawetuje a pomści sie krzywdy onego niewinnego: a przedsię to i onemu sowito nagrodzi, bo to jest święte przyrodzenie Jego.

RÓWNEMU Z RÓWNYM OŻENIENIE NALEPSZE. Jeśli jużeś tak na tym swą myśl postanowił, iż w tym poczciwym stanie chcesz żywot swój postanowić a staniku swego pomiernego, poważnego, statecznego i bogobojnego użyć, szukajże sobie żonki staniku sobie równego, wychowania a ćwiczenia roztropnego, obyczajków nadobnych a wstydliwych, a pomocy wżdy jakiej, jaka może być, bo powiedają, iż to są przysmaki do dobrego ożenienia: uroda, obyczaje, przyjaciele a pomoc. A nie zawodźże sie na wielkie trudności, na wielkie zgraje, na wielkie koszty, boć mało po tym, iż bęben przed tobą kołace, a surma wrzeszczy, a chłopi sie po płociech wieszają, ukazując sobie, gdzie tu pan młody jedzie. Bo znajdziesz u drugiego, co na tę przejeżdżkę wszystko utraci, a na przynosiny posagu mu nic nie zostanie, i będzie długo sypiał, aż dó południa, bo go kurek żądny nie obudzi. Ale ty, nie rozmyślając sie ani na żadne zbytnie miłości, ani na żadne powagi, ani na żadne spadki albo wielkie pomócy, gdyć sie już w obyczajoch i w urodzie, i w poczciwych pfzyjaciołach upodobała poczciwa dzieweczka, miejże ty Pana Boga dziewosłębem, a anioły Jego swaty, a bez wszech wielkich zalotów uczyń powinności swej krześcijańskiej dosyć, wziąwszy z sobą przyjaciela albo dwu, a to, co byś miał na bębny, na surmy albo na opierzone swaty utracić, lepiej, iż tym sobie podpomożesz gospodarstwa swego. A tam ci już Pan Bóg pozdarzy wedle obietnic swoich, że z onym miłym a wdzięcznym, a sobie równym towarzyszem swoim używiesz długo rozkosznego ży wota swego, i wszystkoć sie sporzyć i mnożyć będzie około ciebie, jako ono powiadają, jako wianki wił.

STROJE.

By dziesięć krojów na każdy tydzień wymyślił, tedy każdy chwalą. Będzie jedna z długim kołnierzem aż do pasa, to powiadają, iż tak czyście: chłop ozdobny, od wiatru sie zasłoni, kiedy trzeba, i kijem we grzbiet nie tak barzo puknie. Będzie zasię druga, co kołnierza nie będzie u niej i na palcu, a przedsię też tak czyście: wolno mi się obejrzeć, kędy chcę i jako chcę, a przed-się mię kołnierz w szyję nie kąsa. Będzie druga z długimi rękawy, a czasem i ze trzemi, też tak, powiedają, czyście: chłop znaczny na koniu, kiedy rękawy około niego trzpiatają. Będzie druga, co jedno rękawiki do łokcia, a też tak przedsię czyście: wolniejszym tak i snadniej mi na koń wsieść. Więc będzie druga aż do samej ziemie, to też tak czyście i chłop sie zda urodziwy i pieszo, i na koniu, i przedsię mi wiatr około goleni nie tak harcuje. Druga zasię będzie mało niżej za pas, a przedsię tak czyście: i lżejszy człowiek i pieszo, i na koniu, i niczym sie nie zabawi. Więc będą ostrogi na pół łokcia, to też tak czyście: ozdobny chłop na koniu i konia sie mocno imię, i wszytko czyście. Będą drugie, ledwie je przy piętach znać, a przedsię czyście: lżej mi tak i, Boże uchowaj, konia odbyć, tedy mi w trawie nie zawadzą, a przedsię wszytko czyście. Ja wierzę, by kto pozłociwszy rogi na łeb włożył, tedy nie wiem, by nie powiedali, iż to tak czyście, bo wszytko czyście, by sie jedno co dziś pojawiło, czegochmy wczoraj nie widzieli. A co na to «czyście» wynidzie, to już tam mieszek niechaj responduje.

ROK NA CZTERY CZĘŚCI ROZDZIELON. Iż różne są czasy w roku, też są i różne przypadki w gospodarstwie i w każdej sprawie człowieka poczciwego, gdyż rok jest na czworo rozdzielon: naprzód wiosna, więc lato, potem jesień, więc zima. A w każdym z tych czasów i potrzebnego a różnego gospodarstwa, i rozkosznych czasów, i krotofil swych w swoim onym pomiernym a w spokojnym żywocie poczciwy człowiek może snadnie użyć. Bo gdy przypadnie wiosna, azaż owo nie rozkosz z żonką, z czeladką po sadkoch, po ogród-koch sobie chodzić, szczepków naszczepić, drobne drzewka rozsadzić, niepotrzebne gałązki obcinać, mszyce pozbierać, krzaczki okopać, trzaskowiskiem osypać, bo tego trzeba, aby około młodego drzewka chwast nie rósł; bo co by miało drzewko róść, to mu onę wilgotność chwast wyciągnie. Też gdy młode drzewka rozsadzasz, niepotrzebne gałązki precz obrzeż i wirzch, jeśliby sie wyniósł wysoko; bo nowo wsadzony korzeń, gdy jeszcze w sobie wilgotności nie ma, gdzie wiele gałęzi na górze, nie może ich używić. Też gdy szczepisz a pniaczek rozbijesz, tedy nożykiem nadobnie gniazdeczka, gdzie masz gałązkę wsadzić, wybierz; tedy i gałązka pięknie przystanie, i pniaczek jej nie ściśnie a nie zmorzy, i wnet ją snadniej sok obleje, iż śie prędko przyjmie.

Też sobie i wineczka, i różyczek możesz przysądzić, bo sie to barzo łacno wszytko, a za barzo małą pracą przyjmie. Dostawszy gałęzi winnych, ukopawszy dołek, nasypawszy gnoju dobrego a trzaskowiska, położywszy dwie gałązce na krzyż, środek onych gałązek wtłoczywszy w on dołek, nadobnie onąż ziemią przyłożysz, a końce ku górze wypuścisz: tedy sie to barzo snadnie przyjmie. Także też tam chwastu strzeż, boć ten każdą rzecz zagłuszy. Potem, kiedy sie rozroście, niepotrzebne gałązki i liście, gdzie go wiele, obrzynaj, bo także też to wilgotność wyciąga, która miała gronka urościć - jako i chwast około szczepów. Więc też sobie pójdziesz potem do ogródeczków, do wirydarzyków, grządki nadobnie każesz pokopać; nie czyńże ich owak kołpakiem nazbyt wysoko, bo i woda snadnie z nich spłynie, i w głębokiej bruździe nic nigdy nie będzie. To sobie z oną rozkoszą nasiejesz ziółek potrzebnych, rzodkiewek, sałatek, rzeżuszek; nasadzisz maluneczkóWyt ogóreczków; i majoranik, i szałwijka, i ine ziółka - wszytko to nic nie wadzi; więc włoskich grochów, więc wysokich koprów, więc i inych wiele rzeczy, co sie to wszytko przygodzi. Bo to zasię kiedy wzejdzie, tedy to i panienki albo ty ine domowe dzieweczki mogą wypleć i ochędożyć. Więc nie wadzi brzoskwiniową, morellową, marunkową kosteczkę wsadzić albo też włoski orzeszek, bo to wszytko prędko uroście, a przedsię i pożytek uczynić może... Azaż lepiej, iż ci łopian pod okny śmierdzi, a pokrzywa cie parzy, niżlibyć co inego na to miejsce posadził? Bo być też to i pożytku żadnego pieniężnego nie uczyniło, tedy azaż mały pożytek potrzeba domowa? Bo z jabłuszka możesz sobie kilka potrawek uczynić: dobre warzone, dobre smażone, dobre pieczone, i dobrze gęś nadziać, dobra kasza z nich, przetarszy przez durszlak, dobrze je ususzyć i w pudle na cały rok chować, nie wszytko głąby gryźć jako świnia..,

PCZOŁY, OWCE NIEMAŁY POŻYTEK UCZYNIĆ MOGĄ, TAKŻE I INE RZECZY.

Nuż też, jeśli masz pczółki, tedy je też w czas podchędożyć, chorym miodu podstawić, także też chwastów i niepotrzebnego plugastwa miedzy nimi nie dopuszczać... Nuż też owieczki! Azaż też ty mały pożytek uczynić mogą ? A nie maszli ich czym chować, więc ich na wiosnę kupić, a na jesień przedać. Dasz za parę pół grzywny, a weźmiesz zasię, gdy jagniątko uroście, w jesieni za onęż parę swoje pół grzywny... Nuż też pani łaskawa domowa azaż też z drugiej strony nie może bez wielkiej prącej a na poły z kro-tofilą nadobnych pożyteczków naczynić, gdy sie zabawi około ogrodów, około nabiałów, około lnów, około konopi ? Wszytko a wszytko może sie to sowicie opłacić i domek sie napełnić. Bo to zimie zasię z dzieweczkami poprzędzie, płócienek nasprawuje, może i uprzedać, może i potrzebę domową zawżdy poczciwą mieć. Nuż też i gąska niezła, bo i piórka, i miąsko wżdy też darmo nie wynidzie, a mały to koszt - trawki nasiekać, ukropkiem gorącym ją od-miękczyć, otrąbkami posypać, to sie tak tym dobrze pan młody gęś uchowa jak owsem, bo mu to snadniej połknąć i przechować8. Nuż też kurczątko, nuż też kaczątko, nuż też i gołębiątko - wszytko to nic nie wadzi, bo to bez trudności, a na poły z krotofilą wszytko być może.

LATO GDY PRZYDZIE, CO Z NIM CZYNIĆ.

Nuż też, gdy przydzie ono gorące lato, azaż nie rozkosz, gdy ono wszytko, coś na wiosnę robił, kopał, nadobniećdoźrzeje a poroście? Anoćniosą jabłuszka,gruszeczki, wiśneczki, śliweczki z pirwszego szczepienia twego; więc z ogródków ogóreczki, maluneczki, ogrodne ony ine rozkoszy! Ano młode masłka, syreczki nastaną, jajka świeże; ano kurki gmerzą, ano gąski gęgają, ano jagniątka wrzeszczą, ano prosiątka biegają, ano rybki skaczą; tylko sobie mówić: «Używaj, miła duszo, masz wszytkiego dobrego dosyć!» — a wszakoż z bojaźnią bożą a z wiernym dziękowaniem Jemu. Pojedziesz zasię sobie z krogulaszkiem do żniwa: ano nadobnie żną, dzieweczki sobie śpiewają, drudzy pokrzykawają, snopki w kopy znowu układają; ano im i milej, i sporzej robić, kiedy pana widzą — a wszakoż nie owego, co się z nimi po polu z maczugą goni albo biczem po grzbiecie kołace. Tamże sobie i przepióreczkę ugonić możesz, ale nie owak, aby proso abo insze zboże ubogim ludkom łamać miał: abowiem on, patrząc na to, nie może bez żałości być, a mówi po cichu: «Bodajż w niej zjadł złego ducha!» Też nie owak, aby wszyscy stali, dziwując sie, a wołali: «Owo padła, panie, padła!» A pan sie przed nimi pyszni, iż chruściela ugonił, a oni stoją dziwując sie, sirpy porzuciwszy. Abowiem w każdej rzeczy trzeba czasu i miary zawżdy używać.

JESIENNE ROZKOSZY I GOSPODARSTWA.

Przydzie jesień, azaż nie rozkosz do siana sie przejeździć? ano nadobnie uorano, nadobnie sieją, włóczą, śpiewają; ano serce roście, ano sie nadzieją cieszy, iż z tego, da-li Pan Bóg doczekać, na drugi rok pożytek uroście! A wszakoż tego doźrzeć, aby było dobrze uorano, aby urzechy nie było, aby tylko trawy nie pruto... Też trzeba pilnować, aby sie dobrze zawlokło, aby brył, jeśli może być, niewiele było, a w czas, a co naraniej, bo im sie zboże napięknięj uściele na zimę, tym mu sporzej będzie róść na wiosnę... Tamże możesz sobie kazać i pieski, jeśli je masz, wywrzeć, tamże sobie wnet rozkoszną krotofilę uczynić; ano rozliczne głosy, jako fletniczki z puzany, krzyczą; ano myśliwiec wrzeszczy, trąbi, dojeżdżając za nimi. Wypadnie zajączek, azaż go nie rozkosz poszczwać, za nim sobie pobiegać, a jeszcze lepsza do łęku go przywięzać i do domu przynieść: ano chuć i dobra myśl roście, ano sie krew dobra mnoży, ano wszytko zdrowo, wszytko miło. A wszakoż, jako na każdą rzecz,tak też i na tę trzeba czasu patrzyć: nie wonczas, kiedy jeszcze zboża stoją albo drugie dorastają, bo już tam musisz bez rozmysłu bieżeć, gdzie pan zając obóz swój zatoczy, ano jedno psi połamią, drugie szkapy podepcą, ano grzech, przekleństwo a niewdzięczność darów bożych! Przyjedziesz do domu, ano sie jeść chce, ano już wszytko nadobnie gotowo: ano grzybków, rydzyków nanoszono, ano ptaszków nałapano. Bo i to niemała krotofila, i pan sobie czasem w budzie barzo rad posiedzi: ujrzy po chwili, ano miody podbierają, ano owieczki strzygą, ano owoce znoszą, zakrywają, a drugie suszą; ano rzepy, kapusty do dołów chowają, układają, drugie też suszą; ano wszytko miło, wszytko sie śmieje, wszytkiego dosyć, jedno trzeba tego dojrzeć, aby to wszytko było porządnie opatrzono... Jedno by też trzeba, kiedy czemu czas przypadnie, jako karwowi darmo nie leżeć, a nadobnie sie i z żoną, i z czeladką do wszytkiego przyczynić. Bo im więtszy dostatek w domu będzie, tym sie też będą wszyscy lepiej mieć, bo to i pożytek, i rozkosz, i krotofila. A co to jest za trudność, już kapusty, rzepy, pasternaki, piotruszki i ine rzeczy dobrze opatrzywszy, kapustki nadobnej osobno obrawszy, fasę jednę na to obróciwszy, na poły główki przekrawając, nadobnie ją ułożyć, ćwikiełką przekładać, koprzyku do niej nakłaść ? Tedy będzie smaczna i czyrwona, także i rosołek z niej będzie nadobny i onymi ziółki pięknie pachnący... Albo też kopru włoskiego, póki jeszcze zielony, także z gałązkami narzezać i jakoby każdą gałązkę warkoczkiem przepleść, także w fasfeczkę ułożyć, ocetkiem przekropić a solą po troszę przetrząsnąć, a kamieniem przyłożyć, także też to przysmak i osobny, i długo trwający może być. Albo też rydzyków nasolić, grzybków nasuszyć - a cóż to za praca? a długoż to zamieszka? Ale leniwemu niedbalcowi wszytko sie trudno widzi...

ZIMA CO ZA POŻYTKI CZYNI I CO ZA ROZKOSZY W SOBIE MA.

Przydzie zima, azaż mała rozkosz, kto ma lasy albo łowiska, z rozmaitym się źwirzem nagonić, a jeśli sie poszczęści, więc go nabić i przyjacielom sie zachować, i sobie poży tek może sie z tego uczynić ? Kto też ma jeziora, stawy wielkie... niewody zapuścić, ryb rozlicznych nałowić?... A jeśli nie ma lasów albo wód wielkich, azaż też zła sarna albo wilczek, z siatkami go poszukawszy?... Azaż nie rozkosz z charty sie przejeździć, na cietrzewia sie zastawić, kuropatwiczkę rozsiadem przykryć? a przejeździwszy sie, a obłowiwszy sie, do domu przyjechać? Ano izba ciepła, ano w kominie gore, ano potraweczek nadobnych nagotowano, ano grzaneczki w czaszy w rozkosznym piwie miasto karasków pływają. Po obiedzie sie do gumienka przechodzić, dopatrzyć sie, jeśli dobrze wymłacają, jeśli kłóć wytrząsają, jeśli słomę dobrze układają, plewią, zgoninki chędogo pochowają... Nuż nachodziwszy sie po swym pobożnym gospodarstwie, już też sobie w ciepłej izbie usiędziesz albo sam, albo z przyjacielem. A jeślić jeszcze Pan Bóg dziatki dał, toć już jako błazenkowie kuglują, żonka z panienkami szyje, też sie z tobą rozmawia albo też co po-wieda, pieczenia sie wieprzowa dopieka, cietrzew w rosołku, a kapłun tłusty z kluskami dowiera, więc rzepka, więc ine potrawki. A czegóż ci więcej trzeba? a czegóż ci nie dostawa ku poczciwemu wychowaniu twemu? Byś jedno sam chciał, a sam tego i nabyć, i użyć umiał, tedyć Pan Bóg wszytkiego dosyć dał...

Żywot człowieka poczciwego to najznakomitszy ze wszystkich utworów Reja nie tylko dlatego, że najlepiej opracowany, ale i dlatego, że zawiera w sobie mnóstwo rysów obyczajowych, przez co jest doskonałym obrazem życia domowego zamożniejszej szlachty polskiej XVI wieku. A nadto Żywot skupia w jedną całość wszystkie nauki moralne Reja. Wprawdzie nie są one jego własnością: czerpał je to z Pisma świętego, to z autorów starożytnych, to z nowoczesnych; ale we wszystkie włożył własne serce, w którym tkwiło głęboko poczucie świętości ideału chrześcijańskiego oraz wiara, że cnota ma wartość bezwzględną, że jest sama sobie celem. Zachęca wprawdzie Rej człowieka poczciwego» do cnoty w imię takich pobudek, jak zdrowie, dobrobyt materialny, przyjaźń, dobra sława i w ogóle szczęście na ziemi, a wiekuista nagroda w niebie; ale wznosi się także do pojęcia cnoty bez nagrody, do zrozumienia «różności inter honestum et utileh: «Dajże ku dyjabłu to utile a uważ sobie, co to jest honestum.» Zaszczyt niemały sprawia Rejowi ta sentencja, a sprawiałaby jeszcze większy, gdyby jego pojęcie cnoty było szersze: jakie są obowiązki człowieka względem człowieka, to rozumiał Rej dobrze; ale jakie są obowiązki «poczciwego człowieka» względem ojczyzny, tego dobrze nie rozumiał; mało się uczyć, prowadzić żywot spokojny i pogodny na wsi, cieszyć się zamożnością i szczęściem rodzinnym, a służby publicznej, z wyjątkiem godności poselskiej, o ile możności unikać, bo ona odbiera «żywot wolny» - oto ideał «człowieka poczciwego>! Takie poglądy na życie miał niejeden szlachcic XVI wieku, takie poglądy miał i Rej, człowiek dobry, poczciwy, ale - jako nieuk - nie mający szerszego poglądu na świat; kochał on ojczyznę bardzo serdecznie, ale dobrze nie wiedział, jak jej służyć.

 

Do góry