Ocena brak

WYDOLNOŚĆ W WYSIŁKACH DŁUGOTRWAŁYCH

Autor /makumba Dodano /22.05.2014

Trudno jednoznacznie ustalić granicę czasu, po przekroczeniu której wysiłek należy traktować jako długotrwały. W poprzednim podrozdziale przedstawiono wydolność człowieka w wysiłkach krótkotrwałych o mocy maksymalnej, których czas trwania mierzymy w sekundach lub minutach. Umownie przyjmuje się, że wysiłki długotrwałe to te, których czas trwania mierzony jest w minutach i godzinach.

Przedłużenie czasu trwania wysiłku nawet do kilku minut prowadzi do spadku generowanej mocy. Jest on szczególnie widoczny w lewej części wykresu, tj. w obszarze, w którym czas wysiłku przedłużany jest do ok. 10 minut (ryc. 13.1). Po przekroczeniu tej granicy wydłużanie czasu trwania wysiłku nie pociąga za sobą tak dużego spadku mocy. Przykładowo, procentowa różnica między mocą maksymalną a tą, jaką jesteśmy w stanie generować przez 10 minut, wynosi około 60%, natomiast wydłużenie czasu trwania wysiłku z 10 do 120 minut łączy się z zaledwie 10-15% spadkiem mocy (ryc. 13.1). Różnica ta nie jest stała dla każdego człowieka, szybsze tempo spadku mocy będzie występować u sprintera niż u wytrenowanego maratończyka. Szybciej będzie postępować utrata mocy u osoby niewytrenowanej niż u wytrenowanej oraz szybciej będzie tracić moc pacjent z niewydolnością krążeniowo-oddechową niż człowiek zdrowy.

Możliwość generowania mocy w wysiłkach długotrwałych warunkują liczne czynniki, które szczegółowo będą omówione w podrozdziałach „Energetyka wysiłków długotrwałych” i „Maksymalny pobór tlenu”. Do najważniejszych z nich należy sprawność mechanizmów transportu i utylizacji tlenu oraz dostępność substratów energetycznych w komórkach mięśniowych (głównie glikogenu).

Cennych informacji o możliwościach wysiłkowych człowieka dostarcza pomiar maksymalnego poboru tlenu (V02max - patrz podrozdział „Maksymalny pobór tlenu”) oraz progu mleczanowego (LT - patrz podrozdział „Współczynnik pracy użytecznej”).

Wielkości VÓ2max i LT wykorzystywane są w ocenie wydolności fizycznej zarówno sportowców, jak i pacjentów.

 

Podobne prace

Do góry