Ocena brak

WPŁYW ŻYWNOŚCI I ŻYWIENIA NA STAN ZDROWIA

Autor /niebieska Dodano /12.02.2014

Ścisły związek między żywnością, jaką człowiek spożywa, a jego stanem zdrowia i długością życia był dostrzegany juz w V w. p.n.e. przez ojca medycyny Hipokra-tesa. Od tamtego czasu nauka zgromadziła niezliczone dowody potwierdzające słuszność owego poglądu, przy czym związki żywności ze zdrowiem można rozpatrywać w trzech aspektach: o rozwoju organizmu oraz utrzymania jego sprawności fizycznej i umysłowej, określanej mianem dobrostanu, o profilaktyki zdrowotnej, czyli zapobiegania rozwojowi chorób, o Icczcnia chorób oraz łagodzenia ich objawów i występujących dolegliwości.

Pierwszy z wymienionych aspektów stanowi podstawowy cel racjonalnego żywienia, definiowanego jako taki sposób odżywiania się. który polega na planowaniu posiłków na podstawie aktualnej wiedzy o potrzebach organizmu człowieka (normy żywieniowe) i składzie chemicznym żywności (tabele wartości odżywczych), z uwzględnieniem uwarunkowań genetycznych, społeczno-ekonomicznych i kulturowych.

Wszyscy ludzie, niezależnie od płci, wieku i miejsca zamieszkania, aby zachować prawidłowy rozwój i stan organizmu, wymagają regularnego dostarczania z pożywieniem odpowiedniej ilości energii oraz kilkudziesięciu składników odżywczych: aminokwasów, cukrów, kwasów tłuszczowych, makro- i mikroelementów oraz witamin. Ilości spożywanych codziennie składników muszą mieścić się w określonym przedziale, którego przekroczenie w dól lub w górę pociąga za sobą określone konsekwencje zdrowotne. Uśrednione granice tego przedziału wyznaczają opracowywane dla różnych grup ludności normy bezpiecznego lub zalecanego spożycia (RDA) oraz najwyższe dopuszczalne spożycie (UL).

Mówimy o przedziale, a nic jakimś ściśle określonym poziomic, gdyż nasz organizm pomimo nieuniknionych w ahań w składzie całodziennej racji pokarmowej, uwarunkowanych zmiennym apetytem i jadłospisem, potrafi zwykle skutecznie utrzymywać stałość środowiska wewnętrznego, czyli tzw. homeostazę. Służą tentu fizjologiczne mechanizmy regulacyjne, które odpowiednio zmniejszają lub zwiększają wchłanianie składników odżywczych z przewodu pokarmowego, gromadzenie w tkankach zapasów tych składników oraz wydalanie ich z moczem lub potem. Jeżeli jednak odchylenia od zalecanego poziomu spożycia są większe i utrzymują się przez dłuższy czas, dochodzi wówczas do rozmaitych zaburzeń zdrowia na tle niedoboru lub nadmiaru określonego składnika odżywczego. Zaburzenia te stopniowo się nasilają: najpierw objawiając się osłabieniem, sennością czy drażliwością, poten zmianami biochemicznymi wynikającymi z zakłócenia procesów metabolicznych w organizmie, jeszcze później zmianami funkcjonalnymi, by ostatecznie doprowadzić do zmian strukturalnych w tkankach i narządach (np. dystrofia mięśni - przy niedoborze witaminy E, zrzeszotnienie kości - przy niedoborze witaminy D i wapnia, przerost tarczycy - przy niedoborze jodu).

Mówiąc o żywieniu w kontekście zapobiegania chorobom trzeba mieć na względzie, żc okres 10 000 lat dzielący nas od chwili, kiedy produkty zbożowe, mleczne i mięsne - pozyskiwane dzięki uprawie i hodowli, stały się podstawą naszego wyżywienia (zastępując łykowate bulwy i kłącza, zdrewniałe nasiona i liście oraz chudą dziczyznę) ma się tak w stosunku do całego liczącego blisko 7 min lat okresu ewolucji hominidów, jak 1 minuta do 12 godzin (ryc. 2.2). Oznacza to. że genetycznie organizm współczesnego człowieka jest wciąż o wiele bardziej przystosowany do wcześniejszego paleolitycznego menu naszych przodków zbieraczy i łowców, z któiym gatunek nasz miał do czynienia przez zdecydowaną większość swojej historii, aniżeli do lej żywności, którą dziś zaspokaja swoje potrzeby pokarmowe. Zwolennicy wegetarianizmu uważają nawet, że biologicznie jesteśmy o wiele lepiej przystosowani do pokarmu roślinnego i nim przede wszystkim, jeśli nic wyłącznic, powinniśmy się odżywiać. Rzut oka na tabelę 2.5 pozwala jednak skonstatować, że budowa ludzkiego przewodu pokarmowego nie dostarcza argumentów na poparcie tej tezy. Człowiek wydaje się zaprogramowany przez naturę jako istota wszystkożerna i tę właśnie okoliczność uznaje się za jedną z ważnych przyczyn jego sukcesu ewolucyjnego. Fakt. że zbyt mało minęło pokoleń (około 300-500). aby możliwa siała się adaptacja naszego genomu do składu współczesnej diet)'ma określone konsekwencje, m.in. przyczyniając się do upowszechniania chorób dictozalcżnych.

Na przy kład zbyt duży udział tłuszczu w diecie większości mieszkańców naszego globu, z dominacją kwasów tłuszczowych nasyconych i pojawieniem się nienaturalnych trans izomerów kwasów nienasyconych oraz zmniejszenie podaży witamin antyoksydacyjnych, viclu epidemiologów obarcza winą za ekspansję miażdżycy i chorób układu krążenia, gdyż genetycznie jesteśmy zaprogramowani na przyswajanie ubogich w tłuszcz pokarmów roślinnych o przewadze kwasów nienasyconych. które to pokarmy człowiek spożywał przez większość swojej historii.

Inny przykład wiąże się z cukrami i preferencją do smaku słodkiego, którą od urodzenia wykazują niemal wszystkie organizmy żywe wyposażone w narządy zmysłu smaku - od owadów po człowieka. W pierwotnych naturalnych warunkach źródłem tego smaku były wyłącznic owoce, które poza cukrami dostarczającymi łatwo przyswajalnej energii zawierały także znaczące ilości cennych witamin i składników mineralnych. Spożywanie owoców było więc zdecydowanie korzystne dla organizmu i sprzyjało przekazywaniu upodobania do smaku słodkiego następnym pokoleniom, utrwalając tę cechę w ich genomie. Z chwilą, gdy wraz z uprawą trzciny i buraków cukrowych wydobyta z nich sacharoza dodawana jest do słodyczy czy słodkich napojów, nic zawierających wspomnianych witamin i składników mineralnych, a jedynie ..puste kalorie”, wrodzona preferencja do smaku słodkiego nic służ) już zdrowiu ludzi, ale przyczynia się do upowszechniania cukrzycy typu II i otyłości. Najważniejszą jednak zmianą w sposobie odżywiania się człowieka, do której brak mu genetycznego przystosowania (gdyż przez większość swojej historii nic dojadał), jest dziś stały dostęp do rozmaitego rodzaju pożywienia, bez konieczności wydatkowania znaczniejszych ilości energii na jego pozyskanie, żucie i trawienie. Jeśli dodać do tego coraz bardziej siedzący tryb życia, powszechność nadwagi i otyłości w krajach rozwiniętych gospodarczo nie może dziwić.

Podobne prace

Do góry