Ocena brak

Wojna w Zatoce Perskiej

Autor /motorola Dodano /04.05.2012

W sierpniu 1990 roku wojska irackie zaatakowały i zajęty sąsiedni Kuwejt. Po odrzuceniu przez Irak rezolucji ONZ, wzywającej do wycofania wojsk, międzynarodowe siły zbrojne skoncentrowane zostały w rejonie Zatoki Perskiej. W wojnie, która wkrótce wybuchła, armia iracka nie miała szans na zwycięstwo.

Drugiego sierpnia 1990 roku 150000 żołnierzy irackich przekroczyło granicę Kuwejtu, rozbijając niewielką armię tego kraju. Stolica kraju, Kuwejt, została błyskawicznie zdobyta, a emir Dżaber Al-Ahamed i pozostali członkowie rodziny panującej uciekli do Arabii Saudyjskiej.

Był to niczym w istocie nie sprowokowany atak dużego państwa na kraj znacznie mniejszy. Wprawdzie między Irakiem a Kuwejtem istniały spory terytorialne, jednak nie wydawało się, że mogą one wywołać wojnę. W niedalekiej przeszłości Kuwejt dofinansowywał Irak, gdy ten prowadził wojnę z Iranem (1980-89), jednak władze Kuwejtu, nie zareagowały na postulaty rządu irackiego, który domagał się umorzenia długów, twierdząc, że Irak miał walczyć w obronie całego świata arabskiego. Dochód narodowy Iraku malał także ze względu na poważny spadek cen ropy naftowej.

Dążenie do dominacji

Gdy nastąpił atak, mediacje prowadzone przez inne kraje arabskie wciąż trwały. Choć przywódca Iraku, Saddam Husajn, próbował przedstawiać różne argumenty usprawiedliwiające napaść, nie ulegało jednak wątpliwości, że jej prawdziwym celem było przejęcie kontroli nad kuwejckimi szybami naftowymi i wykorzystanie tego do uzdrowienia osłabionej wojną gospodarki irackiej. Irak, posiadający ogromne siły zbrojne, mógłby zdobyć pełną dominację w regionie. Inwazja została stanowczo potępiona przez wiele państw, z USA na czele.

ONZ uchwaliła rezolucję wzywającą Irak do wycofania wojsk; nawet większość państw należących do Ligi Arabskiej potępiła działania Iraku, choć Jemen i Jordania wstrzymały się od głosu. Saddam Husajn prawdopodobnie przewidział te ostre protesty, licząc na to, że na nich wszystko się skończy, a on zatrzyma Kuwejt, podobnie jak to działo się w przypadku innych reżimów, które nie stosowały się do rezolucji ONZ. Jednak nie wziął pod uwagę zmian, które zaszły w polityce w związku z zakończeniem zimnej wojny. Stany Zjednoczone i Związek Radziecki nie spierały się już w każdej kwestii politycznej i ZSRR, mimo tradycyjnych związków z Irakiem, przyłączył się do protestów. W tej sytuacji wydawało się, ze ONZ może wreszcie prowadzić skuteczne działania jako organ wykonawczy dla decyzji społeczności międzynarodowej - sprawa irackiej agresji miała być próbą dla tej organizacji.

Z bardziej prozaicznego punktu widzenia okupacja Kuwejtu dawała Irakowi kontrolę nad wielką częścią światowych rezerw ropy naftowej i jej wydobyciem. To musiało zaniepokoić Stany Zjednoczone i inne państwa zachodnie, dla gospodarki których ropa ma wielkie znaczenie. Kraje te były wystarczająco silne, by przeciwstawić się militarnej potędze Husajna w imieniu ONZ. Krytycy później wskazywali na to, że Zachód nigdy nie wykazał takiej aktywności, aby rozwiązać sprawiedliwie kwestię Palestyny, Tybetu, Timoru Wschodniego (anektowanego przez Indonezję w roku 1975), ani nie interweniował w innych miejscach, gdzie nie były bezpośrednio zagrożone jego interesy.

W ciągu kilku dni od inwazji do baz w Arabii Saudyjskiej zaczęły przybywać oddziały amerykańskie, które miały ochronić ją przed atakiem irackim - operację tę nazwano Pustynna Tarcza. Stanowić ona miała punkt wyjściowy do uderzenia na Irak, które nastąpiłoby, jeżeli oddziały irackie nie wycofałyby się z Kuwejtu.

Walka polityczna

Jednocześnie aktywa irackie w wielu krajach zostały zamrożone, a ONZ nałożyła na Irak embargo handlowe, tak że nie mógł on importować ani eksportować towarów. Saddam Husajn zlekceważył ostrzeżenie: marionetkowy rząd, który osadził w Kuwejcie został rozwiązany, a kraj został formalnie przyłączony do Iraku, jako jedna z prowincji. Postawa obu stron usztywniła się, a oddziały z państw arabskich wrogich Irakowi zaczęły przybywać do Arabii Saudyjskiej.

Husajn ogłosił, że to amerykańscy imperialiści dokonali inwazji na Arabię Saudyjską, mając nadzieję, że zdoła wywołać w ten sposób wśród rządów niektórych państw arabskich niepokój dotyczący amerykańskiej aktywności na Bliskim Wschodzie. To był tylko jeden z wielu manewrów dyplomatycznych zmierzających do zdobycia poparcia dla działań Iraku.

Saddam Husajn próbował też przedstawić konflikt jako problem o charakterze religijnym, nawołując muzułmanów do rozpoczęcia świętej wojny przeciwko najeźdźcom. „Socjalistyczny" rząd iracki miał stanąć na czele mas ubogich Arabów prowadząc ich przeciwko bogatym, reakcyjnym państwom, takim jak Kuwejt i Arabia Saudyjska.

Spontaniczne demonstracje pokazały, że Irak cieszył się znacznym poparciem w świecie arabskim, a despotyczny, oligarchiczny rząd kuwejcki nie wzbudzał sympatii, ale nie przerodziły się one w zbrojne powstanie.

Propaganda wojenna

Husajn zdobył popularność wśród arabskiej biedoty łącząc kryzys kuwejcki z kwestią palestyńską. Zaproponował, że wycofa się z Kuwejtu, jeżeli Izrael opuści terytoria okupowane. W ten sposób chciał zwrócić uwagę na fakt, że Zachód nigdy nie był tak stanowczy w stosunku do Izraela, jak teraz wobec Iraku. Z drugiej strony nikt nie brał poważnie argumentu, że Irak zaatakował Kuwejt, by wspomóc sprawę Palestyńczyków. Husajn jednak wciąż uważał Izrael za państwo w jakiś sposób zaangażowane w koalicję antyiracką i wobec tego jako cel ataku w razie wybuchu wojny.

Po inwazji na Kuwejt setki tysięcy zagranicznych robotników, między innymi Egipcjan, Pakistańczyków, Filipińczyków, a także Polaków pracujących w Kuwejcie i Iraku, opuściło niebezpieczny region.

Niektórzy obywatele państw zachodnich przebywający w Iraku i Kuwejcie także uciekli, ale wielu zostało zatrzymanych. Kobiety i dzieci wkrótce zwolniono, ale mężczyzn przetrzymywano jako zakładników w różnych punktach strategicznych. Traktowano ich jako „żywe tarcze", które miały zapobiec atakowi wojsk zachodnich na te obiekty.

Ta taktyka tylko wzmogła determinację państw zachodnich. Siły koalicji anty irackiej w Arabii Saudyjskiej wzrosły do liczby 250 tysięcy żołnierzy wyposażonych w najnowocześniejszy sprzęt. Wiele krajów wspierało ONZ w działaniach przeciwko Irakowi (Polska wysłała w rejon Zatoki Perskiej wojskowy statek-szpital), ale trzon armii stanowiły siły Stanów Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii, Francji,Egiptu, Syrii i Arabii Saudyjskiej. Trudno było wyobrazić sobie, że któraś ze stron mogłaby ustąpić, jednak dyplomaci miesiącami usiłowali znaleźć pokojowe rozwiązanie, które pozwalałoby Husajnowi wycofać wojska bez utraty prestiżu. W tym czasie pojawiły się między członkami koalicji różnice, co do taktyki, którą należało przyjąć. Jednak rozłam, do którego miał nadzieję doprowadzić Husajn, nigdy nie nastąpił, w czym, jak potem mówiono, duża zasługa amerykańskiego sekretarza stanu, Jamesa Bakera.

Ultimatum

Ponieważ w negocjacjach nie było postępu, 29 listopada ONZ uchwaliła rezolucję uprawniającą każde z państwxzłonkowskich do użycia „wszystkich koniecznych środków", aby wymusić na Iraku przestrzeganie wcześniejszych postanowień. Termin upływu ultimatum został wyznaczony na 15 stycznia 1991 roku.

Gdy prezydent USA, George Bush pokazał swą determinację, wysyłając w rejon Zatoki kolejne 150000 żołnierzy, Irak zmienił taktykę. 6 grudnia ogłoszono, że zakładnicy zostaną zwolnieni. ONZ odpowiedziała, wyrażając zgodę na rozpoczęcie bezpośrednich rozmów między Jamesem Bakerem i irackim ministrem spraw zagranicznych Tarikiem Azizem. Jednak nie osiągnięto niczego, podobnie jak w trakcie negocjacji prowadzonych w ostatniej chwili przez sekretarza ONZ Pereza de Cuellara. Termin ultimatum minął. 17 stycznia od uderzenia lotnictwa amerykańskiego, brytyjskiego i kuwejckiego na cele wojskowe i Bagdad, stolicę Iraku, rozpoczęła się ofensywa wojsk koalicji - operacja Pustynna Burza. W tym dniu miał początek pięcio-tygodniowy okres bezustannych nalotów, które osłabiały wysiłek wojenny Iraku poprzez niszczenie centrów dowodzenia, łączności, fabryk i innych obiektów. Państwa zachodnie w swojej propagandzie przypisały wszystkie sukcesy w operacji zaawansowanej technicznie, „inteligentnej" broni, która odnajdywała cel z niezwykłą dokładnością, dzięki czemu można było uniknąć ofiar wśród cywilów. Była to prawda, lecz nie cała prawda; większość zniszczeń dokonanych zostało w wyniku konwencjonalnych bombardowań, a liczba ofiar wśród ludności cywilnej, choć nigdy nie ujawniona, z pewnością sięgała dziesiątek tysięcy.

Odpowiedź Iraku

Irak nie był w stanie przeciwstawić się skoncentrowanej sile wojsk alianckich. Jego lotnictwo nie było w stanie podjąć jakichkolwiek działań i ponad sto samolotów irackich schroniło się w Iranie, najprawdopodobniej dlatego, że Saddam Husajn miał zamiar wykorzystać je później, na przykład do tłumienia rozruchów.

Kilka samolotów koalicji zostało strąconych przez iracką artylerię przeciwlotniczą, jednak uwzględniając tysiące wykonanych misji, straty były nieznaczne. Husajn dysponował bronią chemiczną, którą wykorzystał wcześniej przeciwko Irańczykom i Kurdom, jednak nie zdecydował się na jej użycie, prawdopodobnie obawiając się zmasowanego uderzenia odwetowego, w którym mogłaby zostać wykorzystana broń nuklearna. Poza tym głównym atutem Iraku miały być rakiety Scud produkcji radzieckiej, które jednak okazały się nieskuteczne i często były przechwytywane. W wyniku ich uderzeń zginęło lub zostało rannych zaledwie kilka osób z personelu pomocniczego armii w Arabii Saudyjskiej.

Gdyby rakiety te działały skuteczniej, koalicja mogłaby stanąć przed poważnym problemem, ponieważ głównym celem dla nich była nie Arabia Saudyjska, ale Izrael. Wszystkie państwa arabskie, w tym także sojusznicy Stanów Zjednoczonych w wojnie przeciwko Irakowi, były mniej lub badziej wrogo nastawione do Izraela. Tak więc, jeżeli Izrael włączyłby się do działań, koalicja mogłaby się rozpaść, a na Bliskim Wschodzie zapanowałby chaos. Izraelczycy zazwyczaj błyskawicznie odpowiadali na każdy atak, jednak presja amerykańska - i stosunkowo niewielkie straty spowodowane przez Scudy - sprawiły, że wstrzymali się z działaniami odwetowymi.

25 stycznia Saddam Husajn użyi groźniejszej broni uciekając się do „ekologicznego terroryzmu". Do wód Zatoki Perskiej wypuszczono z nadbrzeżnego terminalu ogromne ilości fopy naftowej. Jednak Irak nie przyznał się do winy i zrzucił odpowiedzialność na Amerykanów, twierdząc, że to oni zbombardowali terminal. W każdym razie amerykańskie bomby w końcu zamknęły wyciek, niszcząc terminal.

Pozorny sukces

15 lutego, kiedy Husajn ogłosił, że wycofuje siły z Kuwejtu, wydawało się, że bombardowania przyniosły całkowity sukces. Manifestacje radości w Bagdadzie wydawały się świadczyć o tym, że poparcie narodu dla polityki Husajna załamało się, choć nikt nie odważył się powiedzieć tego głośno w państwie z tak ścisłą kontrolą policyjną. Radość była krótkotrwała, ponieważ deklaracja wycofania się z Kuwejtu była obwarowana warunkami, jakich koalicja zaakceptować nić mogła. Choć bombardowania były niezwykle skuteczne, nie zdołały doprowadzić do opuszczenia Kuwejtu przez wojska irackie.

Kampania lądowa, której od dawna się spodziewano, rozpoczęła się od dwóch głównych uderzeń. Jedno wymierzone było bezpośrednio w wojska irackie w Kuwejcie, drugie uderzenie skierowane było na zachód i miało na celu odcięcie armii irackiej i zaatakowanie jej od Hu. Saddamowi Husajnowi wydawało się, że jego wojska są w stanie stawić czoła przeciwnikowi w walnej bitwie. Jednak Irakijczycy ustępowali sprzymierzonym pod względem wyposażenia, ich wojska lądowe nie miały osłony lotniczej, a słabo wyszkoleni żołnierze z poboru w wyniku nieustannych ataków lotniczych stracili wolę walki.

W rozpaczliwym geście Irakijczycy podpalili ponad 500 kuwejckich szybów naftowych, co groziło klęską ekologiczną. W większości przypadków cofali się, a gdzie to było możliwe dezerterowali lub poddawali się. Wielu nie udało się uciec. Tysiące pojazdów zostało odciętych i zniszczonych razem z załogami.

Okrucieństwa

26 lutego stolica Kuwejtu została wyzwolona i wyszły na jaw liczne dowody popelnionych przez Irakijczyków okrucieństw i rabunków. Husajn praktycznie skapitulował, jednak walki trwały aż do 28 lutego, kiedy prezydent Bush wydał rozkaz wstrzymania ognia.

Zwycięskie wojska koalicji osiągnęły cel - wyzwolenie Kuwejtu. Jednak sprzymierzeni nie parli na Bagdad, ani nie domagali się rezygnacji Husajna, prawdopodobnie aby uniknąć posądzenia o interweniowanie w sprawy wewnętrzne Iraku. Nie wydawało się prawdopodobne by Husajn był w stanie przetrwać taką katastrofę, szczególnie że na północy kraju wybuch! bunt Kurdów, a na południu powstanie szyitów. Poza tym musiał liczyć się z perspektywą inspekcji kontrolerów z ONZ i koniecznością pozbycia się broni chemicznej i biologicznej, rakiet balistycznych dalekiego zasięgu i materiałów, które mogłyby zostać wykorzystane do produkcji broni jądrowej.

W rzeczywistości Husajn okazał się niezwykle silny, stłumił powstania, zwodził inspektorów z ONZ i był w stanie sprowokować nowe restrykcje społeczności międzynarodowej.

POSTACI HISTORYCZNE - Norman Schwarzkopf

Norman Schwarzkopf (ur. 1935) zbliżał się do końca kariery w armii amerykańskiej, gdy został mianowany głównodowodzącym sił koalicji w Zatoce. Ze względu na swój temperament zyskał przezwiska „Szalejący Norman" iNiedźwiedź", jednak okazało się, że świetnie potrafi radzić sobie z przedstawicielami wojsk sojuszniczych i prasą. Schwarzkopf byt weteranem wojny w Wietnamie i pragnął uniknąć podobnej sytuacji w Iraku, więc przeprowadził kampanię szybko i sprawnie. Alianci stracili w niej mniej niż 200 żołnierzy.

Podobne prace

Do góry