Ocena brak

Wody stojące - Stawy naturalne i sztuczne

Autor /Bazylii Dodano /28.02.2012

 

Stawy naturalne i sztuczne są „małymi zbiornikami pozbawionymi strefy głębinowej" - tak dość trafnie odróżniał je od jezior już na przełomie wieków jeden z twórców limnologii, F.A. Forel (1901).

Brak strefy głębinowej oznacza, że całe dno zbiornika wodnego może zostać porośnięte roślinami wodnymi w podobny sposób, jak ławica przybrzeżna jeziora. Głębokość wody w stawach rzadko przekracza więc 2 m. Parę głębszych miejsc niczego nie zmienia w podstawowej strukturze stawu jako zbiornika płytkiego. Można to też wyrazić w sposób bardziej naukowy: staw składa się w zasadzie tylko z litoralu. Strefa głębinowa, czyli profundal nie jest w nim wykształcona.

Czym się jednak różni staw naturalny od stawu sztucznego? Otóż pochodzeniem: stawy naturalne to płytkie zbiorniki wodne powstałe dzięki działaniu sił przyrody, stawy sztuczne natomiast zostały założone przez człowieka. W naturze dla organizmów żyjących w stawach naturalnych i sztucznych, to rozróżnienie może być bez znaczenia.

Ponieważ jednak sztuczne stawy często celowo zakłada się tak, aby w razie potrzeby można było spuścić z nich wodę, podział na stawy naturalne i sztuczne ma jednak jakiś sens. W czasie długotrwałej suszy lub w razie zmian poziomu wód gruntowych stawy naturalne mogą okresowo wysychać. Są to jednak sytuacje wyjątkowe.

Z reguły woda utrzymuje się w nich latami. Stawy wykorzystywane do hodowli ryb są natomiast zwykle późną jesienią opróżniane z wody i przez całą zimę stoją suche; wyjątek stanowią stawy z pstrągami, w których poziom i przepływ wody muszą być jak najdokładniej uregulowane. Stawy tego typu wypełniane są wodą przez cały rok, ale ze względu na intensywną wymianę wody przypominają pod pewnymi względami stawy młyńskie lub małe jeziora zaporowe.

Ponieważ jednak istnieją też stawy sztuczne, które bez specjalnych urządzeń doprowadzających i odprowadzających wodę zostały wcięte w podłożu tak, aby wypełniła je woda gruntowa, nie pozostaje nam nic innego, jak tylko odnieść określenie ,,stawy sztuczne" do niewielkich zbiorników wodnych wykonanych przez człowieka, i to niezależnie od tego, czy można z nich spuszczać wodę czy nie. Dla organizmów zasiedlających stawy naturalne i sztuczne możliwość spuszczenia wody stanowi jednak nader istotną różnicę.

Muszą sobie bowiem radzić z suszą w czasie zimy (lub też innej pory roku) albo nie mogą na stałe zasiedlić zbiornika. Spuszczanie wody ze stawów przysparza największych problemów zwierzętom typowo wodnym, jakimi są ryby. Nie potrafią one zagrzebać się w porę w wilgotnym jeszcze mule, aby uchronić się przez wyschnięciem i mrozem, gdy woda zostanie spuszczona. Potrafią to tylko gatunki wysoko wyspecjalizowane, np. tropikalne ryby dwudyszne.

Nie ma ich jednak w Europie Środkowej, gdzie ze względu na dość regularne opady atmosferyczne większe stawy naturalne właściwie nigdy nie wysychają. Zdarza się to czasami tylko w starorzeczach i zbiornikach terasy zalewowej. Tam rybom i innym zwierzętom wodnym pozostaje możliwość wycofania się z powrotem do rzeki.

Jeśli im się to mimo dużych umiejętności pływackich nie uda, wysychające zbiorniki stają się dla nich śmiertelną pułapką. Ponieważ jednak ponowne zasiedlenie drogą rzeczną bywa z reguły stosunkowo łatwe, tego rodzaju lokalne katastrofy pozostają bez większych następstw. Natomiast odizolowany od otoczenia staw naturalny lub sztuczny mógłby w takim wypadku długo czekać na ponowne zasiedlenie przez zwierzęta wodne.

Większość gatunków, które nie są dostatecznie ruchliwe, żeby zmienić zbiornik wodny, stosują wobec niebezpieczeństwa wyschnięcia inną strategię: tworzą stadia przetrwalne lub same stają się „stadium prze-trwalnym", zaprzestając aktywnego życia i zagrzebując się głęboko w mule. Zdumiewająco wiele gatunków należących do najrozmaitszych grup systematycznych posiada tę zdolność.

Należą do nich na przykład liczne gatunki z wielkiej, filogenetycznie bardzo zróżnicowanej grupy organizmów, które niegdyś w uproszczeniu nazywano „robakami", ale także małże, ślimaki, larwy owadów oraz żaby i ropuchy. Spędzają one w mule dennym nie tylko nieregularnie występujące, niebezpieczne fazy spuszczania wody ze stawów, lecz często także zimę.

O tym, że wiele zwierząt zimuje w mule dennym stawów, wiadomo od dawna. Stąd wzięły się także zupełnie niedorzeczne z punktu widzenia obecnego stanu wiedzy przypuszczenia, jakoby również wiele ptaków wędrownych, jak na przykład jaskółki, które wczesną jesienią wielkimi chmarami zlatują na noc do trzcinowisk jezior i stawów, zimowały tam w mule dennym. Nie wiedziano wówczas jeszcze o tym, że wiele gatunków ptaków ma kwatery zimowe w afrykańskich tropikach.

Wiemy zatem, że w mule dennym liczne zwierzęta wodne spędzają zimę lub okres, gdy ze stawów spuszczona jest woda, ale to jeszcze nie wyjaśnia, na czym ta zdolność polega. Jak może żaba spędzać kilka miesięcy w dnie zbiornika, skoro ma płuca i musi oddychać powietrzem atmosferycznym?

Latem nie mogłaby się tak odizolować. Sposób zimowania żaby rzuca też światło na życie innych mieszkańców wód, którzy podobnie spędzają zimę. Decydującym czynnikiem jest temperatura! Procesy życiowe wszystkich organizmów żywych w ogromnym stopniu zależą od temperatury. Wzrost temperatury o 10°C jest równoznaczny z podwojeniem prędkości przebiegu reakcji chemicznych zachodzących w organizmach.

Dotyczy to tak zwanego zakresu fizjologicznego, a więc temperatur między trochę powyżej 0 do 40CC. Gdy temperatura wody zbliża się do punktu krzepnięcia, przebieg reakcji ulega takiemu zwolnieniu, że życie praktycznie zamiera. I odwrotnie - w temperaturze powyżej 40:C nabiera „gorączkowego" tempa. Już kilka stopni powyżej tego progu oznacza dla większości organizmów śmierć z przegrzania. O tym, jak bardzo te granice życiowe są związane z właściwościami wody, mówiliśmy już wcześniej.

Jedna z możliwości przetrwania niesprzyjających warunków polega na pozbyciu się wody z tkanek. Prowadzi to do letniego lub zimowego odrętwienia. To ostatnie rozwiązuje problem przezimowania na dnie wód i przetrwania w ten sposób niekorzystnej pory roku.

W odrętwienie letnie popadają gatunki w środowiskach gorących i suchych, na przykład niektóre ślimaki lądowe w basenie Morza Śródziemnego. Trudniej jest osiągnąć ten stan niż odrętwienie zimowe. U zwierząt zmiennocieplnych przejście dokonuje się stopniowo. Wraz ze spadkiem temperatury zmniejsza się ich aktywność - stają się powolne i wycofują się na tereny zimowania.

Ze zmniejszoną intensywnością przemiany materii idzie w parze mniejsze zapotrzebowanie na tlen. Gdy powierzchnia zbiornika zaczyna pokrywać się lodem, w strefie głębszej wody, gdzie panuje temperatura 4°C, żabom wystarcza pobieranie tlenu przez skórę (oddychanie skórne). Ustaje wówczas oddychanie płucami, a niewielki zapas tłuszczu pozwala na „oszczędne" życie w czasie snu zimowego.

W zasadzie w ten sam sposób zimuje wiele gatunków zwierząt wodnych. Niektóre wytrzymują nawet temperaturę poniżej zera, mocno zagęszczając płyny ustrojowe. Zwiększone stężenie soli w komórkach działa jak preparat chroniący przed zamarzaniem! Małże wytwarzają w tym celu nawet prawdziwy glikol, który je chroni przed mrozem. Tak więc w płytkich zbiornikach zamarzanie wody nawet do dna nie stanowi poważnego niebezpieczeństwa dla zimujących tam organizmów.

Najbardziej niebezpieczne jest wysuszenie. W stawach wysuszenie może sięgać daleko w głąb mułu, jeśli woda została spuszczona już wczesną jesienią. Szlam pęka tworząc wielokątne płaszczyzny. Ułatwia to głębsze przemarzanie i dalsze wysychanie. Na tym polegają główne różnice między stawami trwałymi i stawami, z których można spuścić wodę. A to, czy zostały wykonane przez człowieka czy naturę, po kilku czy kilkudziesięciu latach przestaje odgrywać jakąkolwiek rolę, jeśli tylko woda utrzymuje się w zbiorniku cały czas.

Skutki spuszczania wody właściciel gospodarstwa stawowego wykorzystuje do swoich celów. Ciężko dotykają one zwłaszcza te grupy gatunków, które - jak na przykład ślimaki wodne - mogą odgrywać dużą rolę jako żywiciele pośredni dla pasożytów ryb. Innym rezultatem spękań mułu dennego powstających w wyniku wysychania jest napowietrzanie dna stawu, co utrudnia powstawanie mułu gnilnego (sapropelu) w wypadku zbiorników bardzo zasobnych w składniki pokarmowe.

Stawy naturalne i sztuczne cechuje niezwykła rozmaitość roślin i zwierząt zgromadzonych na niewielkiej przestrzeni. W małym naturalnym stawie mogą żyć setki różnych gatunków zwierząt i dziesiątki gatunków roślin.

Nawet w prawidłowo założonych stawach parkowych już w krótkim czasie rozwija się zaskakujące bogactwo gatunków. W porównaniu z nimi duże jeziora wydają się pod tym względem niemalże ubogie. Skąd się bierze ta obfitość? Zasadnicze przyczyny są dwie: korzystne warunki życia i szybka wymiana gatunków.

Małe zbiorniki wodne, nie licząc tych położonych w wysokich górach oraz nader ubogich w substancje pokarmowe wód dystroficznych (humusowych), są całkiem dobrze zaopatrzone w substancje pokarmowe. Fale powodowane przez wiatr mogą w każdej chwili unieść muł denny, doprowadzając substancje pokarmowe do produktywnej warstwy powierzchniowej.

Inaczej niż w wypadku dużych i odpowiednio głębokich jezior, cyrkulacja substancji pokarmowych nie zależy od ściśle ograniczonej porą roku, pełnej cyrkulacji wody. Woda w stawach łatwo się ogrzewa i osiąga temperaturę korzystną dla wzrostu roślin i rozwoju zwierząt już wtedy, gdy duże jeziora są jeszcze zimne.

Ze względu na niewielką głębokość zbiornika, korzystnie też kształtuje się dopływ światła. W wypadku stawów czynniki zewnętrzne stwarzają więc nader pożądany układ. Dochodzi do tego zazwyczaj bogactwo roślin wodnych. Nie tylko dostarczają one pożywienia licznym gatunkom, lecz stanowią przede wszystkim istotny element środowiska życia wielu zwierząt.

Dla nich rośliny wodne i przybrzeżne to jakby „lasy podwodne", w których mogą się schronić albo nawet się na nich rozwijać. W porównaniu z jeziorem tej samej wielkości staw cechuje się więc znacznie bardziej zróżnicowaną strukturą wewnętrzną i już choćby z tego powodu również większą różnorodnością gatunków.

Dochodzi tu także drugi, nie mniej ważny element: wymiana gatunków. Stawy naturalne i sztuczne znajdują się na lądzie mniej więcej w takiej samej sytuacji, jak wyspy na morzu.

Są otoczone środowiskiem innego rodzaju, utrudniającym albo wręcz uniemożliwiającym swobodną wymianę gatunków. Często przypadek decyduje o tym, jaki gatunek roślin wodnych, ważek, chrząszczy czy ślimaków jako pierwszy dotrze do niewielkiego zbiornika i będzie się tam rozmnażał i rozprzestrzeniał. W dużych jeziorach wytwarza się w długim okresie czasu równowaga gatunkowa.

Najsilniejsze konkurencyjnie gatunki biorą górę i z czasem wypierają niektóre słabsze gatunki pionierskie. W ciągu setek lat liczba gatunków w danym zbiorniku ulega stabilizacji, pozostawiając niewiele miejsca dla nowych przybyszów. Inaczej dzieje się w małych zbiornikach wodnych: tu panuje nieustanny ruch, jedne gatunki przychodzą, inne odchodzą - na tym polega wymiana gatunków!

Jeśli stawy naturalne i sztuczne leżą niedaleko siebie, tak że ich mieszkańcy bez trudu mogą się przenosić albo pozwalać się przenosić (na przykład przez ptaki wodne) z jednego do drugiego, może się w nich zachować w sumie znacznie większa liczba gatunków niż w pojedynczym jeziorze takiej samej wielkości.

Przyglądając się dokładnie stawowi przez kilka lat, dostrzeżemy w nim wymianę gatunków. Stanowi to drugie źródło ich obfitości, co wraz z korzystnymi warunkami życia sprawia, że małe zbiorniki wodne stają się w naszym krajobrazie środowiskami o wysokiej różnorodności gatunkowej.

Stwierdzenie to jednak zakłada, że mieszkańcy małych zbiorników wodnych są rzeczywiście dobrymi „kolonizatorami". O tym, że tak jest naprawdę i jakie cechy odgrywają przy tym rolę, opowiemy bardziej szczegółowo, gdy przyjrzymy się okresowym (efemerycznym) zbiornikom wodnym, ponieważ właśnie przykład wód istniejących tylko przez pewien czas jeszcze wyraźniej pokazuje, jak szybko niektóre organizmy potrafią je odnajdywać i zasiedlać.

Stawy naturalne mogą wysychać, jeśli przez długi czas brak jest opadów. Zwykle jednak są wypełniane wodą. Nawet znakomita większość stawów sztucznych nie wyschłaby całkiem, gdyby człowiek podczas ich zakładania nie zamontował urządzeń do spuszczania wody. Istnieje jednak cały szereg drobnych zbiorników wodnych, których częste wysychanie jest zupełnie naturalne: są to tak zwane „zbiorniki efemeryczne (okresowe)".

Najprostszą, najmniej trwałą ich formę stanowią kałuże, które zostają po deszczu albo stopniałym śniegu. Jeśli powstają w miejscach wilgotnych, nie tylko nie wysychają już po paru go-dżinach, ale utrzymują się przez tydzień lub dwa i rozwija się w nich zdumiewająco bujny świat arobnych form życia.

Aby je zobaczyć, potrzebny jednak będzie mikroskop albo przynajmniej bardzo silna lupa. Większość tych organizmów jest bowiem tak mała jak plankton w jeziorze. Ameby, przedstawicielki najbardziej pierwotnych jednokomórkowców, pełzają dokoła za pomocą swoich nibynóżek. Tymi wypustkami plazmy komórkowej oblewają i trawią bakterie, małe glony czy inne mikroskopijne kawałki pożywienia.

Sinice, najprostsze organizmy fotoautotroficzne, w korzystnych warunkach panujących w kałuży rozmnażają się tak masowo, że zabarwiają wodę na kolor niebieskawozielony. Niektóre z nich posiadają dodatkowo czerwony barwnik, którego produkcja wzmaga się w miarę wysychania kałuży. Resztka woda przybiera wtedy kolor prawie krwiście czerwony. Takie „czerwone glony" mogą rozwijać się również na śniegu.

Niektóre gatunki komarów wykorzystują te tzw. „zakwity glonów" w procesie rozmnażania. Samiczki składają jaja uformowane w kładki jajowe na powierzchni wody. Z jaj szybko rozwijają się larwy, które za pomocą delikatnego aparatu filtracyjnego wyławiają z wody glony i bakterie, aby się nimi żywić.

Pokarm jest mało pożywny i niezróżnicowany, ale za to w kałuży nie ma wrogów. Rozwój szybko dobiega końca - trwa tydzień lub trochę dłużej, w zależności od temperatury wody. Larwy i poczwarki komarów oddychają powietrzem atmosferycznym. Są więc uniezależnione od zawartości tlenu w tych małych, niestabilnych zbiornikach wodnych. Po niespełna dwóch tygodniach komary mogą dokonać wylotu.

Są teraz całkowicie wykształcone, a przy bliższym oglądzie sprawiają wrażenie prawdziwych cudów natury. Samiczkom komarów brak już tylko substancji zapasowych do wytwarzania jajeczek. Aby zdobyć te substancje, zwłaszcza białka, udają się na poszukiwanie odpowiedniego źródła. Dla wielu komarów najkorzystniejszymi dostawcami białka są organizmy stałocieplne, ssaki i ptaki.

Bez porównania najlepszym źródłem jest jednak człowiek, gdyż ma cienką, niczym nie chronioną skórę. Komar wkłuwa się w nią łatwo swoją kłujką i wysysa krwawy posiłek, potrzebny do dojrzewania jaj. Strategia szybkiego rozwoju w niestabilnym zbiorniku wodnym o minimalnych rozmiarach wymaga właśnie takiego dodatkowego zaopatrzenia w substancje pokarmowe.

Czas spędzony w wodzie jest za krótki, na pobranie i zgromadzenie wszystkich potrzebnych zapasów, dla owadów znajdujących się jeszcze w stadium larwalnym. Do tego są potrzebne znacznie stabilniejsze typy wód. Wypełnione wodą koleiny i kałuże po roztopionym śniegu czy po deszczu mają zbyt krótki żywot.

Niekiedy jednak zbiorniki te utrzymują się dostatecznie długo, by umożliwić rozmnażanie nawet stosunkowo dużym zwierzętom. Na przykład ropucha paskówka (Bufo calamita) i ropucha zielona (Bufo i/iridis) chętnie składają skrzek w takich minizbiorni-kach wodnych, o ile są one dostatecznie duże i nasłonecznione.

Jeśli kałuże powstaną w półcieniu czy cieniu drzew, będziemy mogli w nich znaleźć doskonale zamaskowane od góry kumaki górskie z żółtymi plamami na brzuchu oraz kumaki nizinne z plamami pomarańczowymi (Bombi-na variegata i B. bombina).

To właśnie z takich miejsc dobiega głośny zew godowy samców. Larwy tych płazów żywią się glonami i bakteriami, które już po kilku dniach porastają dno kałuż i leżące w nich kamienie. Ponieważ kumaki rozwijają się bardzo szybko, mogą wykorzystać tę skrajnie skąpą przestrzeń jako miejsce do życia i składania skrzeku.

W sprzyjających warunkach, zanim kałuże wyschną, kijanki mają już kończyny potrzebne do przejścia do życia na lądzie. Znacznie bardziej osobliwi są mieszkańcy okresowo zalewanych łąk w dolinach wielkich rzek i na rozległych równinach stepów. W wyniku padających wiosną ulewnych deszczy, powodzi i wysokiego poziomu wód gruntowych tworzą się tam, niekiedy utrzymujące się całymi tygodniami, płytkie zbiorniki wodne, które wczesnym latem całkowicie znikają.

Zbiorniki te mogą pojawiać się co kilka lat. Nieliczne organizmy, sprawiające wrażenie zupełnie pierwotnych, dostosowały się do tego typu okresowych zbiorników wodnych. Wyglądają one jak dalecy krewni dawno wymarłych trylobitów, które w pradziejach Ziemi zamieszkiwały płytkie morza. Są to skrzelonogi (Branchiopoda). Rzeczywiście należą one do filogenetycznie bardzo starej grupy skorupiaków.

Przez lata w ogóle się ich nie widuje, po czym nagle pojawiają się masowo w płytkich, szybko wysychających zbiornikach pozostałych po wezbraniach wód. Najbardziej znany, a zarazem najbardziej pierwotnie wyglądający gatunek to przekopnica właściwa (Triops can-criformis), osiągająca długość 10 cm. Bardzo do niej podobna jest przekopnica wiosenna (Lepidurus apus).

Te skorupiaki skrzelonogie - z całej grupy występuje w Europie Środkowej około 25 gatunków - wyróżniają się tym, że składają niezwykle odporne jaja, które mogą przetrwać kilkuletnią suszę. Ponieważ wyglądają jak okrągłe ziarenka piasku, bardzo trudno je znaleźć. Mróz szkodzi im równie mało jak susza.

Dlatego mogą „czekać", aż raz na parę lat ich miejsce pobytu w ziemi zostanie zalane dostateczną ilością wody. Wtedy zaczynają się rozwijać. Wkrótce z jaj wylęgają się małe larwy (pływiki), które rosną w błyskawicznym tempie. Dorosłe skrzelonogi zjadają „robaki" i owady. Ta forma adaptacji dowodzi, że okresowe zbiorniki wodne niekoniecznie muszą regularnie napełniać się wodą, żeby się nadawać na siedlisko dla niektórych organizmów.

Jeśli jednak okresowe zbiorniki regularnie w cyklu rocznym napełniają się wodą i wysychają, organizmy łatwiej mogą się do tych warunków przystosować. Kałuże z wodą roztopową powstają wiosną każdego roku. Gdziekolwiek się pojawią, żaby trawne składają w nich skrzek. Znajdują w nich dobre warunki do rozwoju, ponieważ nie ma tam ani wrogów, którzy by na nie polowali, ani też konkurentów.

W okolicach górskich skrzek żaby trawnej można znaleźć niemal wyłącznie w takich kałużach, które latem wysychają. Na równinach żabom trawnym jest znacznie trudniej. Tutaj dużo samiczek musi złożyć kłęby jaj, żeby dostatecznej liczbie kijanek udało się ukończyć cykl rozwojowy i wyprodukować nowe pokolenie żab. Salamandry, pływaki żółtobrzeżki i ryby żerują na skrzeku i kijankach.

Samice żaby trawnej zaspokajają głód swoich wrogów wręcz masową ofertą pokarmową. Jak widać, strategia masowego rozmnażania przynosi efekty. Do okresowych zbiorników wodnych należą także zbiorniki terasy zalewowej w dolinach wielkich rzek, pozostające po wezbraniach wód. W przeciwieństwie do terenów zalewanych nieregularnie, o których była już mowa, woda pojawia się w nich regularnie.

Napełniają się pod koniec zimy, gdy podnosi się poziom wody w rzece, i stopniowo tracą wodę w ciągu lata czy jesieni. Poziom wody w rzece opada szybciej niż ubywa wody w tych zbiornikach. W ten sposób zostają one odcięte od rzeki i przez jakiś czas prowadzą byt samodzielny, aż wyschną całkowicie.

Napełniając się ponownie wodą z rzeki, przyjmują równocześnie napływające wraz z nią organizmy, które znów je zasiedlają. Stąd też w zbiornikach przyrzecznych znacznie szybciej może się wykształcić bogaty zespół gatunków niż w zbiornikach zasilanych tylko wodą z opadów atmosferycznych. Żyją w nich małże i drobne skorupiaki.

Muł denny, często bardzo drobny, służy jako pokarm dla dużej liczby rurecz-ników i larw owadów. Przyciągają one liczne ptactwo wodne, które szuka w tych zbiornikach pożywienia. Latem zbiorniki takie mogą się silnie nagrzewać i nawet w warunkach środkowoeuropejskich ich wody osiągają temperaturę około 40°C.

Osady denne osiągają wówczas temperaturę ponad 20°C, która stanowi wartość progową dla rozwoju określonych bakterii. W tak wysokiej temperaturze zapas tlenu w osadach dennych szybko ulega zużyciu, ponieważ substancje organiczne zaczynają się gwałtownie rozkładać.

Gdy w osadach praktycznie nie ma już wolnego tlenu, rozwijają się inne, nie tolerujące tlenu (beztlenowe) bakterie. Należą do nich także bakterie jadu kiełbasianego (Ciostri-dium botulinum typu C).

Rozmnażają się one intensywnie w mule zawierającym ciała martwych zwierząt, uwalniając jedną z najsilniejszych trucizn, jakie występują w przyrodzie. Takie zbiorniki są więc szczególnie wrażliwe na zanieczyszczanie wody przez człowieka substancjami organicznymi. Skutkiem może być śmierć tysięcy ptaków wodnych, które zlatują się do płytkich zbiorników, ponieważ zapewniają im najlepsze warunki pokarmowe.

Niestałość (astatyczność) stanowi zatem wspólną cechę okresowych zbiorników wodnych. Płytki staw czy zbiornik przyrzeczny, zagłębienie popowodziowe czy kałuża - wszystkie istnieją znacznie krócej niż rok.

Są więc trudnymi, ale mimo to atrakcyjnymi zbiornikami wodnymi. Jak już bowiem wspomnieliśmy, wysychanie daje także korzyści: napowietrza glebę, hamuje rozwój groźnych dla zdrowia bakterii i trzyma w ryzach pasożyty. To z kolei zapewnia zmienność szczególnie charakterystyczną dla małych zbiorników wodnych. Wielu mieszkańców małych zbiorników radzi sobie z tą zmiennością w nader zadziwiający sposób.

Za przykład mogą tu posłużyć zarówno skrze-lonogi, komary, kumaki, a także ptaki wodne, wykorzystujące ofertę pokarmową drobnych zbiorników wodnych, zwłaszcza podczas jesiennych przelotów, zanim ulegną one wyschnięciu lub przemrożeniu.

Również pozostałe gatunki żyjące w drobnych zbiornikach wodnych wykazują godne uwagi przystosowania. Pozwalają nam one zrozumieć, że nawet siedliska istniejące tak krótko mogą być zamieszkiwane przez całe mnóstwo organizmów.

Podobne prace

Do góry