Ocena brak

Władza w społeczeństwach plemiennych

Autor /Nata Dodano /31.01.2012

Taki właśnie podstawowy model stosunków spo­łecznych możemy obserwować nawet dziś w spo­łeczeństwach plemiennych. Dobrym przykładem mogą tu być rdzenni mieszkańcy Ameryki Północ­nej, czyli Indianie. Jeszcze do niedawna, zanim Indianie zostali wypchnięci do rezerwatów i czę­ściowo zasymilowali się z potomkami białych kolo­nistów, wśród plemion tych istniał cały szereg róż­nych form sprawowania władzy.
Na przykład zamieszkujący Wielką Kotlinę Szoszoni większą część roku spędzali w niewiel­kich rodzinnych grupach, czasami jednak, kiedy przychodziła pora polowania na króliki, pojedyncze rodziny łączyły się w większe grupy. Najbardziej doświadczony myśliwy zostawał tzw. Króliczym Wodzem - to on wybierał miejsce polowania, decy­dował, gdzie należy zakładać wnyki i dokonywał podziału złowionej zwierzyny.
Ze względu na okazjonalny charakter tych związków, co roku skład takich większych spo­łeczności się zmieniał, a co za tym idzie, ubiegło­roczny Króliczy Wódz często bywał zastępowany przez innego, jeszcze bardziej doświadczonego myśliwego. Takie praktyki nie były wyłącznie domeną Szoszonów. Z różnych względów inne ludy zbieracko-łowieckie również łączyły się w większe grupy, często na wspólne zimowiska. Trwalsze były grupy tworzone przez rodziny spo­krewnione ze sobą, zwykle przez małżeństwa. Na czele takich społeczności stał przywódca, zwykle funkcję tę obejmował człowiek, który wykazał się szczególnym męstwem i sprawnością w organizo­waniu zbiorów i polowań, czyli po prostu zdo­bywaniu żywności. Nie bez znaczenia była też umiejętność przekonania ludzi do podejmowania określonych działań, cecha, którą dziś nazwali­byśmy charyzmą. Wśród Eskimosów ludziom tym przysługiwał tytuł „tego, który wie najlepiej".
Zakres władzy wodza był jednak dosyć ograni­czony. Na przykład przywódcy plemienni Indian Serrano z Kalifornii nie mieli prawa rozstrzygania sporów. Zadanie to przypadało zwykle w udziale komuś, kto był spokrewniony z obiema stronami konfliktu. W takich przypadkach bowiem najważ­niejsze było nie badanie przyczyn sporu, lecz poszukiwanie takiego rozstrzygnięcia, które było­by najkorzystniejsze dla obu stron, a to najłatwiej było osiągnąć, odwołując się do opinii człowieka bliskiego obu stronom. Władza wodzów Serrano obejmowała jednak na przykład religię - to oni decydowali, kiedy należy rozpocząć obrzędy, oni im też przewodniczyli.
W grupach powiązanych pokrewieństwem wła­dza często była dziedziczna. U Indian Serrano po śmierci wodza przechodziła zwykle w ręce jego syna, często najstarszego. Jeśli jednak społeczność nie chciała zaakceptować synów, wodzem mógł zostać, na przykład, brat zmarłego wodza i wów­czas to jego potomkowie stawali się potencjalny­mi sukcesorami.

Do góry