Ocena brak

WATERLOO, w. w Belgii na płd. od Brukseli

Autor /Erazm123 Dodano /18.06.2013

Gdzie 18 VI 1815 Napoleon poniósł ostateczną klęskę, pokonany przez połączone siły ang.- prus. Wellingtona i Bliichera. Początkowo walka toczyła się tylko między wojskami franc. i ang. Wellington, dysponując 67 tys. żoł. i 156 działami, zajął płaskowyż Mont-Saint-Jean. Pozycja była dobrze wybrana, doskonale przystosowana do obrony. Przednie straże ang. zajęły kilka ferm otoczonych murami: Hougoumont, La Haye-Sainte, Papelotte, La Haye.

Główne siły ugrupowane zostały w dwie linie już na stokach płaskowyżu. Prawe skrzydło było silniejsze, wzmocnione korpusem belg. gen. Chasse’a, po to, by w razie konieczności wojska ang. mogły wycofać się ku Ostendzie. Skrzydło lewe było wyraźnie słabsze, ale z tej strony Wellington oczekiwał nadejścia Prusaków, których wezwał na pomoc jeszcze na wiele godzin przed bitwą.

Napoleon dysponował 68 tys. żoł. i 250 działami. Chciał związać prawe skrzydło przeciwnika, rzucając na fermę Hougoumont korpus gen. Reille’a, a na wioskę Mont-Saint-Jean, w centrum ang. ugrupowania, korpus gen. Droueta d’Erlona oraz kaw. Milhauda i Kellermanna. Kiedy wojska ang. zostaną już związane walką, miał uderzyć na nie korpus gen. Moutona i zająć skrzyżowanie dróg w Mont-Saint-Jean oraz odrzucić przeciwnika w kierunku płn.-zach.

Jeszcze w godz. rannych cesarz posłał do Grouchy’ego rozkaz - niestety, niezbyt jasny - polecający mu zbliżyć się do pola rozpoczynającej się lada moment batalii. Napoleon zamierzał zacząć tę walkę o godz. 9. W nocy jednak padał ulewny deszcz, drogi były rozmokłe i wojska franc., podchodząc na pozycje wyjściowe do ataku, mocno się spóźniły. Teren był tak grząski, że mogło to znacznie utrudnić szarże kaw. Dlatego też cesarz zwlekał z podjęciem boju. O godz. 10 dokonał ostatniego przeglądu wojska.

O godz. 11.30 Reille ruszył do ataku na fermę Hougoumont. Dyw. Hieronima Bonapartego zajęła pobliski lasek, ale nie zdołała wedrzeć się do samej fermy, zaciekle bronionej przez ang. piech. W tym samym czasie Napoleon, znajdujący się k. fermy Rossomme, otrzymał wiadomość, że nadchodzący od wsch. prus. korpus Biilowa znajduje się już w odległości 10 km, w Chapelle-Saint--Lambert. Cesarz, niespokojny o losy batalii, posłał co prędzej rozkaz do marsz. Grouchy’ego, aby ten „zbliżył się do placu boju”. Przeciwko Prusakom rzucił natomiast piech. Moutona oraz kaw. Domona i Suberviego.

Wiedząc, że za dwie godziny nadejdą Prusacy, Napoleon przyspieszył uderzenie na płaskowyż Mont-Saint-Jean. 80-działowa wielka bateria otworzyła ogień, ale kanonada była zbyt krótka i niezbyt celna, aby zadać przeciwnikowi poważniejsze straty. Korpus gen. Droueta d’Erlona ruszył na fermę La Haye-Sainte i lewe skrzydło ang. Atak ten został jednak odparty. Co więcej, gen. Picton przeszedł do kontruderzenia i odepchnął Francuzów kilkaset metrów na płd. W ataku tym Picton został śmiertelnie ranny. Wellington, wykorzystując powodzenie własnej piech., rzucił do walki konną gwardię Somerseta i dragonów Ponsonby’ego. Korpus Droueta d’Erlona w popłochu wycofał się na tyły. W walce tej poległ Ponsonby.

Ok. godz. 15 oba wojska powróciły na pozycje wyjściowe. Anglicy w dalszym ciągu trzymali fermę Hougoumont, która płonęła od pocisków franc. art. Pół godziny później Ney skierował ledwie uporządkowany korpus Droueta d’Erlona do nowego uderzenia. I tym razem bez sukcesu. Do boju ruszyła ciężka jazda Milhauda, a potem lekka kaw. gwardii. Piech. ang. ustawiona w czworoboki nie dała się jednak złamać. Cesarz, widząc to, zdecydował się rzucić kirasjerów Kellermanna i resztę kaw. gwardii. I ten trzeci już atak na Mont-Saint--Jean nie udał się.

O godz. 16 Prusacy Biilowa, odrzuciwszy przednie oddziały Moutona, doszli do fermy Planęenoit. Napoleon skierował tam młodągwardię. Był świadomy, że nadszedł decydujący moment batalii. Gdyby udało mu się przełamać ugrupowanie wojsk ang., zwycięstwo byłoby w zasięgu ręki. Dlatego też rzucił do walki, do piątego już uderzenia, resztę kaw. O godz. 19 Francuzom udało się zdobyć fermę La Haye-Sainte. Był to moment, w którym Wellington obawiał się, że nie zdoła wytrzymać do nadejścia Prusaków.

W tym samym czasie dwa bat. gwardii prowadzonej przez gen. Moranda zdołały wyrzucić Biilowa z Planęenoit. Napoleon skierował więc do walki przeciwko lewemu skrzydłu ang. całą swoją rezerwę: 6,5 tys. żoł. średniej i starej gwardii. Do Wellingtona nadeszła jednak wiadomość, że kolejny prus. korpus gen. Ziethena znajduje się już w odległości 4 km, a więc o godzinę marszu.

Piech, ang. zdołała powstrzymać franc. gwardię i zadać jej znaczne straty ogniem salwowym i armatnim. Zaatakowana na lewym skrzydle przez Belgów gen. Chasse’a gwardia franc. zaczęła się cofać. Ten odwrót, wraz z pojawieniem się czołówki korpusu Ziethena, wywołał panikę wśród wojsk franc. Wellington, uznając, że nadszedł moment kontrataku, uniósł swój kapelusz, dając sygnał do generalnej szarży. Atakowani niemal ze wszystkich stron, nie widząc żadnych posiłków, Francuzi zaczęli się gwałtownie cofać, a potem po prostu uciekać, rzucając broń.

Napoleon próbował organizować odwrót ku Char-leroi pod osłoną ostatnich bat. starej gwardii, ustawionych w czworoboki przy fermie Belle Allian-ce. Trzy bat., dowodzone przez gen. Christianiego, Rogueta i Cambronne’a, otoczone przez Anglików i Prusaków, odmówiły złożenia broni. Większość starych wiarusów legła na placu boju, część, ranna, dostała się do niewoli, tylko nielicznym udało się przebić i wycofać na płd. W pobliskim Planęenoit 5 tys. Francuzów broniło się do ostatniego ładunku przed 25 tys. Prusaków. Śmiertelnie ranny został waleczny gen. Duhesme.

O godz. 21 bitwa dobiegła końca. Anglicy i Prusacy stracili 21 tys. zabitych i rannych. Straty Francuzów ocenia się na 26 tys. poległych i rannych oraz 10 tys. jeńców. Napoleon, który, jak twierdzą niektórzy z uczestników tych zmagań, szukał śmierci, dał się jednak wyprowadzić z placu boju. Psychicznie załamany, uważając, że „wszystko stracone”, opuścił armię i pojechał do Paryża.

Podobne prace

Do góry