Ocena brak

Starożytna Grecja - Rozwój handlu i rzemiosła

Autor /Xena Dodano /12.04.2013

Rynki greckie w wieku VIII p.n.e. zalane były wyrobami produkcji wschodniej. Handel morski znajdował się wówczas w rękach fenickich. Jak wielkie wrażenie wywierały na Grekach w wieku VIII p.n.e. wyroby wschodnie, widać dobrze z poematów Homerowych. Sami Grecy, mimo że mają już rzemieślników (Homer wymienia złotników i garncarzy), nie mogą wtedy jeszcze konkurować z doskonałymi wyrobami orientalnymi. Żaden Grek chybaby nie sporządził tak pięknego srebrnego krateru, jaki przywożą kupcy z Sydonu, albo tak pięknego pancerza, jaki można dostać na Cyprze. Szaty lniane uchodzące za towar luksusowy są produkcji orientalnej, również wyroby ze szkła i kości słoniowej są pochodzenia wschodniego. Z początku stosunek elity arystokratycznej do ludzi zajmujących się handlem był wyraźnie negatywny, o czym świadczą np. słowa Euryalosa skierowane do Odyseusza:

"Doprawdy, cudzoziemcze, nie wyglądasz mi wcale na męża biegłego w zawodach, a jest ich niemało u ludzi. Przypominasz raczej takiego, co tam i sam jeżdżąc okrętem o wielu wiosłach, kieruje żeglarzami uprawiającymi kupiectwo, pamięta o ładunku, dogląda targów i drapieżnych zysków. Ale na zapaśnika mi nie wyglądasz".

Ten stan rzeczy zmienia się jednak z wolna w wieku VII p.n.e., kiedy tworzą się liczne kolonie greckie. Powstają wtedy szersze możliwości zarówno importu, jak i eksportu. Grecy wypierają Fenicjan z rejonu Morza Śródziemnego. Była to zresztą konieczność życiowa. Sama Grecja była krajem przysłowiowo biednym. Produkcja zboża była niewystarczająca. Grecja stale skazana była na import, dlatego też tak ważne było założenie kolonii greckich na wybrzeżu Morza Czarnego. Opanowanie cieśnin było sprawą życia. Nie tylko zresztą zboże płynie na statkach znad Morza Czarnego do Grecji, płyną także przetwory rybne, sławne tariche pontika wyrabiane z tuńczyków. Największej ilości ryb, podstawowego pożywienia Greków, dostarczają Kyzikos, Sinope i Byzantion, centrum wyrobów marynat. Poza tym importuje się, oczywiście, drogie metale potrzebne do wyrobu broni, tajemnicze silfion, którego ojczyzną jest Kyrena, importuje się wreszcie niewolników. Wielkim targowiskiem niewolników jest w tych czasach wyspa Chios, położona niedaleko wybrzeży małoazjatyckich. Centrami handlu morskiego były te same miasta, które stanowiły równocześnie centra wytwórcze, a więc w Małej Azji Milet, w Grecji właściwej Korynt i na Eubei Chalkis. Żywy również udział w handlu morskim brała Egina, która zresztą nie uczestniczyła w kolonizacji greckiej, zadowalając się jedynie faktorią w Naukratis. Egineci uchodzili za pierwszych budowniczych okrętów i cieszyli się opinią niezwykle bogatych kupców. Herodot opowiada, że żaden Grek nie zrobił tak wielkiego majątku na swych podróżach handlowych, co Egineta Sostratos. Egina, położona w centrum Zatoki Sarońskiej, produkująca dobre wyroby ceramiczne i galanterię, była ośrodkiem handlu ze Wschodem. Już w wieku VII p.n.e. zaczęły konkurować z Eginą Chalkis na Eubei i Korynt. Dzięki licznym swoim koloniom odegrały one decydującą rolę w handlu i ostatecznie zepchnęły Eginę z uprzywilejowanego stanowiska. Jak Egina była centrum handlu ze Wschodem, tak Chalkis i Korynt dzięki swym koloniom na Sycylii były ośrodkami handlu z Zachodem. Ateny jako nowy konkurent zjawiły się znacznie później na widowni.

W Grecji VII p.n.e.wieku istnieje już towar nadający się do eksportu. Wełny jest pod dostatkiem i stanowi ona podstawę rozwoju tkactwa. Miedzi nie ma wprawdzie zbyt wiele i trzeba ją sprowadzać z Cypru, za to jednak żelazo występuje w wielkiej ilości na Eubei, Cykladach oraz w Lakonii. Rudy żelaznej jest tak dużo, że można ją eksportować, o czym świadczy pierwsza księga Odysei, gdzie jest mowa o eksporcie żelaza do Temesy. Najlepiej rozwijało się rzemiosło w Jonii, a przede wszystkim w Milecie, który miał liczne placówki handlowe na wybrzeżach Propontydy i Morza Czarnego. Rozwijały się zwłaszcza warsztaty tkackie czerpiące doskonały surowiec z pasterskiej Frygii, znanej z hodowli owiec. Dzięki bogatym połowom ślimaków, z których wyrabia się barwnik purpurowy, porphyra, uzyskano surowiec do barwienia tkanin. Purpurowe wyroby milezyjskie, lakońskie i eubejskie opanowały w wieku VI niepodzielnie wszystkie rynki greckie i niegreckie aż do dalekiej Etrurii. Centrami jońskich wyrobów metalowych były wyspy Samos i Chios, ta ostatnia znana była także z handlu niewolnikami i z wyrobów tekstylnych. Obywatel chijski Glaukos miał wynaleźć z początkiem wieku VI p.n.e. szwejsowanie żelaza, a samijscy mistrzowie Rojkos i Teodoros mieli wprowadzić do Grecji sztukę odlewu brązowego. W tym rozkwicie gospodarczym uczestniczyła też Lidia dzięki wysoko rozwiniętemu tkactwu i wyrobom ze skór. Podstawą jej bogactwa była hodowla owiec. O obuwiu lidyjskim wspomina Safona, o przepaskach lidyjskich mitra Lydia, ozdobie młodych dziewcząt, wspomina Alkman. W Grecji właściwej centrami produkcji były Korynt, Sikion, Argos, Egina, Ateny i Chalkis na Eubei. W miarę rozszerzania się zasięgu stosunków handlowych i wskutek konieczności konkurowania z wyrobami wschodnimi daje się zauważyć w Grecji dążność do podniesienia poziomu artystycznego. Istotnie, rzemiosło greckie uzyskuje w niedługim czasie przewagę jakościową nad wyrobami wschodnimi, niemal we wszystkich dziedzinach wypiera je z rynków Morza Śródziemnego. Ludom wschodnim pozostał jedynie na zawsze monopol handlu perfumami, wyrobami ze szkła i orientalnymi dywanami. Również płótno egipskie mogło liczyć stale na zbyt na rynkach greckich.

Wielki popyt na towary greckie doprowadził do tego, że dość wcześnie wprzęgnięto do pracy niewolników. Już epos Homera wspomina o licznych niewolnicach zajętych tkaniem pod nadzorem pani domu; metodę tę przeniesiono później do rękodzielnictwa wytwarzającego nie dla potrzeb domowych, lecz na pokrycie zapotrzebowania obcych rynków. Hipponaks wspomina o fiygijskich niewolnikach w Milecie, nie ulega też wątpliwości, że tkactwo milezyjskie rozwijało się dzięki pracy niewolników, których w wielkiej ilości dostarczały terytoria małoazjatyckie, Tracja i rejon Morza Czarnego. Niewolników zatrudniano w Koryncie, gdzie na próżno starał się zapobiec temu Periander a także w Atenach i w Chalkis. Nie ulega wątpliwości, że w wieku VI p.n.e. istniały już dość wielkie zakłady zatrudniające znaczną ilość niewolników. Więcej szczegółów znamy jedynie z zakresu ceramiki. Obrazek na attyckiej wazie czarno-figurowej z wieku VI p.n.e. ukazuje wytwórnię ceramiczną zatrudniającą obok mistrza siedmiu pracowników.

Już w wieku VII p.n.e. poszczególni mistrzowie podpisują się na swych wyrobach, w wieku VI p.n.e. wchodzi to powszechnie w użycie. Tej to okoliczności zawdzięczamy znajomość nazwisk wielu wytwórców attyckich z wieku VI p.n.e. i V p.n.e. Zasięg garncarstwa attyckiego jest bardzo wielki; wazy z nazwiskiem attyckiego wytwórcy Nikostenesa spotyka się w Etrurii, nad Morzem Czarnym i w Naukratis. Na wazy Klitiasa i Ergotimosa, twórców sławnej wazy Francois, nazwanej tak od nazwiska jej znalazcy w r. 1845 , natrafiono również w Etrurii, w Naukratis i w Gordion we Frygii.

Podobne prace

Do góry