Ocena brak

SPRAWA OŁTARZA BOGINI ZWYCIĘSTWA

Autor /Romekppp Dodano /03.05.2013

Gracjan, który po śmierci Walentyniana jeszcze jako młodzieniaszek rządził Zachodem pod opieką swego stryja Walensa, starał się z początku kontynuować politykę równowagi i oficjalnej neutralności, jaką prowadził jego ojciec. Z czasem jednak zaczął się osobiście interesować zagadnieniami religijnymi.

Po śmierci Walensa (378 r.) coraz bardziej ulegał wpływowi biskupa swojej stolicy, świętego Ambrożego, który został jego głównym doradcą w sprawach Kościoła. Ten były wysoki urzędnik, namiestnik północnej Italii, wywodzący się z wielkiego rodu rzymskiego Aureliuszów, do którego należał również Symmach, zdawał się mieć przed sobą wspaniałą karierę cywilną, kiedy w trzydziestym czwartym roku życia współobywatele mediolańscy wybrali go swoim biskupem. Świeckie wykształcenie prawnicze i praca w administracji pozostawiły w nim wyostrzony zmysł prawa, poszanowanie władzy i chęć wykonywania jej.

Z temperamentu człowiek czynu i przywódca, bezkompromisowy chrześcijanin, cały swój talent i całą energię oddał w służbę Kościoła. Bardzo szybko uzyskał istotny wpływ na Gracjana. Jego działalności ściśle kościelnej jako biskupa i teologa antyariańskiego, zainteresowanego w równym stopniu problemami moralności praktycznej, jak sprawami ściśle doktrynalnymi, towarzyszyła na szeroką skalę zakrojona działalność polityczna, znacznie wykraczająca poza granice jego diecezji, rozciągająca się na całe cesarstwo, najpierw za rządów Gracjana, a następnie, po jego przedwczesnym zgonie, za panowania Teodozjusza. To, że Gracjan po tak długim okresie spokoju podjął nagle walkę z pogaństwem, przypisać trzeba niewątpliwie w znacznej mierze wpływowi Ambrożego.

Tak rozpoczęta polityka znajduje wyraz w wielu posunięciach odrębnych, ale w istocie uzupełniających się i skoordynowanych. Według bardzo niepewnej tradycji Gracjan jakoby w 375 roku zrzekł się funkcji najwyższego kapłana (pontifex maximuś). Ów gest w tym czasie wydaje się mało prawdopodobny. Pewne jest natomiast, że około 382 roku z tytulatury cesarskiej znika tytuł najwyższego kapłana; jeżeli nawet Gracjan nie zrzekł się go oficjalnie, to przynajmniej zrobił to faktycznie. W ten sposób władza została zlaicyzowana, dokonało się odłączenie państwa od tradycyjnej religii. Gracjan uczynił krok, na jaki nie śmiał zdobyć się żaden z jego chrześcijańskich poprzedników.

Pogaństwo, które w ten sposób straciło wszelki charakter oficjalny, pozostało wprawdzie dozwolone, a jego wyznawcy nie byli niepokojeni i mogli swobodnie uprawiać swój kult, ale był to już tylko kult prywatny. W tych warunkach kult ten oczywiście przestał otrzymywać subsydia od państwa. Różne edykty, dzisiaj zaginione, ale znane nam zarówno z relacji Symmacha, jak i Ambrożego oraz powtórzone potem w Kodeksie Teodozjusza, znoszą przywileje finansowe pogaństwa. Sumy wypłacane dotąd na ofiary i ceremonie tego kultu, podobnie jak subwencje, jakie otrzymywały kolegia kapłanów i westalek, miały być odtąd kierowane do kas państwowych i obracane na wydatki publiczne. Ziemskie posiadłości świątyń i kolegiów kapłańskich również skonfiskowano na rzecz państwa. Zarządzenia te stosowano w Rzymie i może, choć nie możemy twierdzić tego kategorycznie, w prowincjach.

Dokonany w ten sposób rozłam pomiędzy państwem a starą religią został uzupełniony i jak gdyby usymbolizowany przez nowe zarządzenie, które, jak można sądzić, bardziej niż poprzednie przejęło i zapaliło umysły, wywołało burzę. Gracjan kazał usunąć z auli senatu rzymskiego posąg bogini Zwycięstwa (Wiktorii), który od czasów Augusta jak gdyby przewodniczył obradom dostojnego zgromadzenia. Senatorzy, udając się na swoje miejsca, w przejściu spalali na ołtarzu bogini Zwycięstwa trochę kadzidła.

Po raz pierwszy wizerunek ów kazał zabrać Konstancjusz w roku 357; Julian umieścił go z powrotem, a Walentynian zostawił w spokoju. Postępek Gracjana wydał się wypowiedzeniem wojny. Stronnictwo pogańskie, bardzo silne w senacie, poleciło Symmachowi, aby udał się do Mediolanu i zyskał cofnięcie cesarskiej decyzji; Symmach również twierdził, że został wydelegowany przez senat. Zdaje się, że jest to uproszczenie w pewnym stopniu zniekształcające fakty, święty Ambroży bowiermstanowczo utrzymuje, że chrześcijanie mieli większość w kurii. Trudno pogodzić te dwie sprzeczne relacje. Na pewno wśród senatorów było dość dużo chrześcijan. Inaczej niepodobna by wyjaśnić i uzasadnić zarządzenia cesarskiego: przecież dlatego kazał on usunąć z sali obrad ołtarz i posąg Wiktorii, żeby oszczędzić im widoku, który obrażał ich wiarę. Czy to znaczy, że naprawdę było ich więcej niż senatorów pogan? Nieostrożnością byłoby tak twierdzić. O wysłaniu Symmacha do cesarza zadecydowało bez wątpienia głosowanie i chrześcijańska większość na pewno by się temu sprzeciwiła.

Co najwyżej można przyjąć, że w dniu, kiedy zapadła decyzja, na zgromadzeniu było więcej pogan. Może część niezdecydowanych i obojętnych chrześcijan świadomie nie stawiła się tym razem, aby uniknąć konieczności opowiedzenia się po jednej albo po drugiej stronie. Może inni chrześcijanie przyłączyli swoje głosy do głosów pogan, bo w Wiktorii nie widzieli już bóstwa, lecz zwyczajna alegorię, abstrakcję, którą można by w jakiś sposób zlaicyzować, symbol uświęcony przez wieki, a więc czcigodny i w gruncie rzeczy nieszkodliwy.

Jakkolwiek rzecz się miała, Symmach upoważniony przez kolegów wyruszył do Mediolanu na czele delegacji senatu. Ale tymczasem senatorzy chrześcijanie, na pewno pod wpływem biskupa rzymskiego Damazego, spostrzegli się i zaalarmowali Ambrożego, który miał wielkie wpływy na dworze. Symmach został wyprzedzony: odmówiono mu audiencji, o którą poprosił. Wkrótce potem zginął Gracjan, zamordowany przez uzurpatora (383 r.). Poganie uznali jego gwałtowny zgon za zemstę bogów. Ponowili atak i wysłali Symmacha do Walentyniana II, ale na próżno. Mimo że w tym roku (384 r.) kilku z nich sprawowało najwyższe urzędy państwowe, prośba została po raz drugi odrzucona.

Po raz trzeci i czwarty odrzucił ją w roku 389 albo 390 Teodozjusz, a w roku 391 albo 392 raz jeszcze Walentynian II. Zerwanie między państwem a religią pogańską, które faktycznie dokonało się, gdy cesarz zrzekł się godności najwyższego kapłana i gdy skreślono to, co można by nazwać budżetem kultu, zostało oficjalnie potwierdzone. Cesarstwo, teoretycznie zlaicyzowane przez tę serię zarządzeń, w istocie kończyło proces swej chrystianizacji. Urzędowa neutralność okazywała się niemożliwa do utrzymania; nowa religia państwowa zajmowała miejsce starej.

Podobne prace

Do góry