Ocena brak

RZYM W EPOCE WOJEN DOMOWYCH (146 p.n.e. - 31 p.n.e.) - Epikureizm, Cyceron, Lukrecjusz, Warron, Poezja, Filozofia, Historia

Autor /Xena Dodano /28.04.2013

Epikureizm w Rzymie i poemat Lukrecjusza

Groza wojen domowych, kryzys form ustrojowych oraz poczucie bezsensu i niepewności życia kazało jednym szukać pociechy w kultach wschodnich i praktykach chaldejskich, innych kierowało do „Ogrodu Epikura". Filozof głoszący hasło „żyj w ukryciu" musiał zyskać popularność w tych pełnych grozy czasach. Toteż nic dziwnego, że w pierwszej połowie wieku I coraz częściej pojawiają się na gruncie rzymskim popularyzatorzy filozofii epikurejskiej. Nazwiska kilku takich nauczycieli znane są dzięki Cyceronowi, który podaje, że w r. 45 p.n.e. „zajęli całą Italię". Są to Gajus Amafinius, Rabirius, Catius Tytus Insuber.

O ile do tych rzymskich przedstawicieli epikureizmu odnosił się Cyceron z pełną wyższości pogardą, stwierdzając, że nimi nawet nie gardzi, gdyż nigdy ich pism nie czytał, to dwóch greckich epikurejczyków, którzy działali wówczas nad Zatoką Neapolitaiiską, Filodema z Gadary i Sirona, mimo całej awersji do epikureizmu nie wahał się nazwać swymi przyjaciółmi, „najlepszymi mężami i najbardziej uczonymi ludźmi". Zarówno Filodem z Gadary, który przybył do Italii zapewne po zamienieniu Syrii na prowincję rzymską w r. 64 p.n.e., jak i Siron, idąc za wskazaniami swego mistrza, osiedlili się nie w zgiełkliwym Rzymie, lecz nad zaciszną Zatoką Neapolitańską, być może, że nawet nazwa Pauzylipu — „rozprasząjącego troski" — im właśnie zawdzięcza swe powstanie. W willi Filodema w Herculaneum, dzisiejszej villa dei Pisoni, odnaleziono szczątki bogatej biblioteki mistrza, która zawiera zarówno jego własne dzieła, jak i dzieła innych epikurejczyków. Tu właśnie odbywały się ich spotkania. Fragment jednego z dzieł Filodema poświadcza, że w dysputach epikurejskich brał udział Wergiliusz, a może i Horacy. Stosunki przyjacielskie, które wiązały młodego Wergilego z Sironem, poświadczone są nie tylko przez piękny wiersz zachowany w Catalepton wergiliańskim, ale i przez fakt, że po śmierci Sirona willa jego w pobliżu Neapolu przeszła na własność Wergilego.

Epikureizm, który wywarł tak wielki wpływ na młodzieńczą twórczość Wergilego, został w najwspanialszy sposób rozpowszechniony w Rzymie przez poemat filozoficzny De rerum natura Tytusa Lukrecjusza Karusa (95-55 p.n.e.?), starszego o dwadzieścia kilka lat od Wergilego; Lukrecjusz Karus zmarł podobno w tym samym dniu, w którym Wergili przywdział togę męską. „Ciężkie chwile ojczyzny", groza i bezsens wojen domowych, bezmyślny pęd do wzbogacania się — wszystko to napełniło duszę poety odrazą do współczesności, która w jego oczach była okrutniejsza niż epoka pierwotna. Tragiczna sprzeczność idei nurtujących ówczesne społeczeństwo rzymskie wyciska piętno na twórczości tego wielkiego poety. Lukrecjusz jest optymistą, wierzy w ustawiczny postęp ludzkości, w potęgę umysłu ludzkiego, zdolnego opanować tajemnice wszechświata, zarazem jednak pragnie uciec od współczesności, do której czuje odrazę. Na tle społeczeństwa miotanego żądzą bogactwa i władzy, trawionego walką bratobójczą dostrzega jaśniejącą „jak słońce wśród gwiazd" postać Epikura, który, uwalniając ludzkość od strachu przed śmiercią, „życie ludzkie z tak wielkich burz i tak wielkich ciemności wywiódł na miejsce bezpieczne i w jasnym świetle umieścił". Entuzjazm i podziw dla wielkiego mistrza, który odkrył prawdę i uleczył znękaną ludzkość, przenika dzieło rzymskiego poety. Przecież Epikur przez swą tezę o śmiertelności ducha i duszy uwolnił ludzkość od strachu przed śmiercią „która jest niczym", a przez swą naukę o nieingerencji w sprawy ludzkie bogów żyjących w intermundiach usunął z duszy ludzkiej strach przed bogami. Żaden dotąd grecki nauczyciel epikureizmu nie przemawiał z taką mocą i żaden tak wymownie nie malował nieszczęścia i niedoli ludzi pozostających w jarzmie zabobonu i nieuzasadnionego lęku. Dzieło Lukrecjusza, pełne prawdziwego patosu i wspaniałych poetyckich obrazów, oddające zarówno całą grozę, jak i urodę życia, obfitujące w opisy wspaniałych i groźnych zjawisk przyrody głosi nową prawdę w tonie wieszczym. Do dziś dnia działa na nas swą sugestywnością. Z uwagi na to, że dzieła Epikura zaginęły, poemat Lukrecjusza jest również niezwykle ważnym źródłem poznania starożytnego materialistyczno-mechanistycznego poglądu na świat.

 

Działalność filozoficzna Cycerona

W kilkanaście lat po śmierci Lukrecjusza Marek Tuliusz Cyceron, któremu zwycięstwo Cezara nie pozwalało na kontynuowanie żywej działalności politycznej, postanowił poświęcić wolny czas na spopularyzowanie wśród Rzymian dorobku filozofii greckiej. Żywe stosunki Rzymian z filozofami greckimi zaczęły się mniej więcej w epoce Grakchów. Przedstawiciel średniej Stoi Panajtios Rodyjski znalazł gorliwych zwolenników grupujących się wokół Scypiona Młodszego, Leliuszów i Mucjuszów, twórców prawa rzymskiego. Akademik Kleitomachos przyjaźnił się z Lucyliuszem. W następnym pokoleniu do stoickich ideałów wyraźnie przyznawali się zarówno Katon Młodszy, jak i zabójca Cezara, Brutus. Do Posejdoniosa, najwybitniejszego przedstawiciela średniej Stoi w wieku I, jeździł na Rodos nie tylko interesujący się filozofią Cyceron, lecz także Pompejusz. Stosunki te nie ograniczały się zresztą do wyjazdów do Grecji i wysłuchiwania tam wykładów, tak w tej epoce modnych. Lukullusowi towarzyszył w obozie akademik Antioch z Askalonu, a Cyceron gościł u siebie stoika Diodota.

Mimo tych zażyłych stosunków z współczesną filozofią hellenistyczną, nie znalazł się żaden Rzymianin, poza wspomnianymi już niezbyt szczęśliwymi popularyzatorami filozofii epikurejskiej, który by w języku łacińskim uprzystępnił ten dorobek filozoficzny Rzymianom. Tego właśnie niezbyt łatwego zadania, przy którego realizacji trzeba było pokonać nie lada trudności językowe i uzasadnić samą potrzebę filozofii oraz płynącą z niej korzyść, podjął się Marek Tuliusz Cyceron. Kiedy w lutym 45 r. zmarła ukochana jego córka Tullia, Cyceron, rozczytując się w rozmaitych konsolacjach greckich, postanowił napisać „pocieszenie dla samego siebie", idąc w tym za przykładem akademika Kran-tora. Już w dwa miesiące później widzimy go przy pracy nad Hortensjuszem (Hortensius) i Akademikami (Academica), a w maju zbiera materiały do Tuskulanek (Tusculanarum disputationum 1. V). Zaginiony Hortensjusz, ów „wspaniały portal do filozofii cycerońskiej", był ujętą w formę dialogu zachętą do filozofii. Wyliczał tu Cyceron w dyskusji z Hortensjuszem, negującym wartość studiów filozoficznych, wszystkie korzyści, które daje filozofia, przy czym nie ograniczał się jedynie do podkreślania jej wartości czysto praktycznych; wyrażał nadzieję, że rzymscy miłośnicy literatury pociągnięci formalnym pięknem dzieł filozoficznych zainteresują się także z czasem ich treścią. Istotnie, niemal we wszystkich dziełach filozoficznych Cycerona można zauważyć troskę o pozyskanie czytelnika przez ożywienie treści filozoficznej przykładami z historii rzymskiej i cytatatami z poetów.

Jako filozof Cyceron nie jest oryginalny i nie stara się o to. Nawet eklektyzm, który cechuje jego dz eła, nie jest jego oryginalną koncepcją, lecz charakterystyczną cechą schyłkowego stadium filozofii hellenistycznej. Eklektyczna była już średnia Stoa, która do pierwotnego systemu stoickiego wprowadziła sporo elementów platońskich i perypatetycznych. Eklektykiem był przede wszystkim mistrz Cycerona, przedstawiciel nowej Akademii, Filon z Larissy (160-80 p.n.e.) oraz jego uczeń Antioch z Askalonu. Jeżeli Filon z Larissy, kontynuując sceptycyzm średniej Akademii, zachęcał swych uczniów do przysłuchiwania się wykładom także innych szkół filozoficznych, a nie tylko Akademii, Cyceron spełnił ten postulat w zupełności. Słuchał bowiem zarówno wykładów epikurejczyka Faidrosa i stoika Diodota, jak i przedstawicieli nowej Akademii, Filona z Larissy i Antiocha z Askalonu oraz platonizującego stoika Posejdonisa. W zakresie teorii poznania i tzw. fizyki najwięcej odpowiadał Cyceronowi sceptycyzm i probabilizm nowej Akademii, która nie ograniczała się jedynie do krytyki dwustu osiemdziesięciu ośmiu systemów filozoficznych, lecz programowo zalecała eklektyzm i możność wybrania najbardziej prawdopodobnych poglądów z różnych systemów oraz piętnowała dogmatyzm jako pewnego rodzaju lenistwo myślowe stwierdzając, że ani Platon, ani Sokrates nie byli dogmatykami. Potwierdzenie, że kierunek ten najbardziej podobał się Cyceronowi, znajdujemy w dziele De finibus bonorum et malorum (O granicach dobra i zła), gdzie ostatnie słowo przypada teorii Antiocha z Askalonu. Nieco inaczej było w dziedzinie etyki, gdzie Cyceron nie mógł oprzeć się urokowi, który na wielu nobilów rzymskich wywierała rygorystyczna etyka stoicka. Nic dziwnego, że w dziele De officiis (O powinnościach) wziął sobie za wzór dzieło Panajtiosa O obowiązku  oraz pisma Posejdoniosa, a w Tuskulankach opartych przeważnie na Panajtiosie, Posejdoniosie, Chryzypie oraz Antiochu z Askalonu odmalował ideał stoickiego mędrca. W dziele De natura deorum (O istocie bogów) wyznaje, że pogląd stoicki reprezentowany w dialogu przez Balbusa wydaje mu się bardziej zbliżony do prawdy. Wyraźne uprzywilejowanie stoicyzmu widać również w dziele De republica, gdzie występuje obok idei platońskich i pitagorejskich, odnosząc zwycięstwo nad teoriami Kameadesa.

Zadanie popularyzowania filozofii greckiej, które sobie postawił Cyceron, zadecydowało zarówno o wyborze formy dialogu, wzorowanej na Perypacie, jak i o samej kompozycji dzieł. Zarówno w De finibus jak iw De natura deorum materiał tak jest ułożony, że pozwala zorientować się w poglądach najważniejszych szkół na pewne zagadnienie. W dziele De finibus pierwsza księga omawia poglądy epikurejskie, druga zawiera krytykę, trzecia — poglądy stoickie, czwarta ich krytykę, piąta poglądy akademickie i perypatetyczne ujęte w duchu nowej Akademii, której zwolennikiem jest Cyceron. Podobnie dialog De natura deorum zawiera w pierwszej księdze poglądy epikurejczyków na istotę bóstwa i krytykę tych poglądów, w drugiej poglądy stoickie, w trzeciej ich krytykę ze stanowiska nowej Akademii. W ten sposób spopularyzował Cyceron filozofię grecką wśród Rzymian,' a także udostępnił ją dalszym pokoleniom, z dzieł Panajtiosa bowiem, Posejdoniosa czy przedstawicieli nowej Akademii dochowały się do naszych czasów tylko fragmenty.

Wymowa

Czasy napięcia politycznego i związanych z tym licznych procesów politycznych sprzyjały rozwojowi wymowy, która zwłaszcza w ostatnim okresie republiki dzięki działalności najwybitniejszego rzymskiego mówcy, Marka Tuliusza Cycerona, osiągnęła swój punkt szczytowy. Maniera azjańska panująca wszechwładnie w drugiej połowie wieku II p.n.e. znalazła najwybitniejszego przedstawiciela w starszym o kilka lat od Cycerona Kwintusie Hortensjuszu Hortalusie (114-50 p.n.e.). Wymowa jego łączyła właściwości obu podówczas działających szkół azjańskich: szkoły Hieroklesa i Meneklesa z Alabandy (szkoła ta odznaczała się używaniem zaokrąglonych, wdzięcznie skonstruowanych zdań o monotonnej kadencji) i szkoły Aischylosa z Knidos oraz Aischinesa z Miletu, dla której charakterystyczny był szybki i podniecający rytm zdania. Patetyczny i zmanierowany Hortensjusz cieszył się w pierwszej połowie wieku I p.n.e. wielką popularnością zwłaszcza wśród młodzieży. Jako zwolennik skrajnego skrzydła nobiJów występował w senacie niejednokrotnie, zwłaszcza w latach sześćdziesiątych wieku I, w rozmaitych sprawach przeciw Cyceronowi. Tak było w r. 70 p.n.e. w głośnym procesie Werresa, tak było w r. 67 p.n.e. w sprawie wniosku Gabiniusza czy w sprawie wniosku Maniliusza. Niejednokrotnie, stosownie do okoliczności, Hortensjusz i Cyceron występowali razem, jak na przykład w r. 63 p.n.e. w obronie G. Rabiriusa oskarżonego o perduellio, tj. o zdradę stanu i o zdradę państwa, lub w r. 62 p.n.e. w procesie Mureny oskarżonego o nadużycia wyborcze.

Manierze azjańskiej hołdował również młody Cyceron, jako wychowanek Lucjusza Licyniusza Krassusa. Spomiędzy jego najstarszych z zachowanych mów azjańskim i można nazwać zarówno mowę pro Ouinctio (W obronie Kwinkcjusza), jak i mowę w obronie Sekstusa Roscjusza z Amerii. Dopiero wyjazd w r. 79 p.n.e. na Rodos, do tamtejszego nauczyciela retoryki Molona, który — według słów Cycerona — poskromił jego zbyt wybujałą młodzieńczość „przelewającą się przez brzegi", zadecydował, jeśli nie o zupełnym zerwaniu, to w każdym razie o silnym ograniczeniu maniery azjańskiej. Cyceron powiada, że od Molona powrócił do Rzymu „prawie odmieniony", a w trzydzieści lat później w ten sposób pisał o mówcy posługującym się stylem azjańskim: „ Kto by go znieść zdołał..., kiedy miękkim i zawodzącym głosem zaczął śpiewać na sposób azjański?" Mimo ograniczenia zbytniej wybujałości azjańskiej pozostało jednak Cyceronowi na zawsze zamiłowanie do ozdobności i pełni wyrazu. Odrzucając „nadętość azjańską" pozostał zawsze czuły na rytmiczne zakończenie zdań, którym starał się nadawać ulubioną przez zwolenników stylu azjańskiego kadencję dwutrocheiczną, kretyczno-trocheiczną lub dwukretyczną. Historyczne znaczenie Cycerona dla łacińskiej prozy artystycznej polega na tym, że wykształcił w pełni periodologię. Długie, wspaniale rozczłonowane zaokrąglone zdania o wyraźnym rytmie, pełne antytez i izokolów, bogate anafory wyróżniające plastycznie poszczególne człony sprawiają wrażenie doskonałości. Istotnie, rację mieli starożytni twierdząc, że do tych doskonale zbudowanych, zaokrąglonych zdań nie można dodać ani jednego wyrazu, jeśli nie chce się zepsuć wrażenia harmonii. Mistrzostwo stylistyczne Cycerona nie ogranicza się jedynie do tego, że stworzył speriody-zowaną prozę rzymską. Okazuje się on również mistrzem w stosowaniu stylu wzniosłego, średniego i skromnego. Wystarczy porównać pełną patosu mowę w obronie Rabiriusa czy mowę o przyznanie Pompejuszowi dowództwa w wojnie z Mitrydatesem z prostą i skromną mową w obronie Cecyny, żeby zdać sobie sprawę z szerokiej skali tonów, które Cyceron umiał wydobyć z języka łacińskiego. Charakterystyczna jest pod tym względem mowa w obronie Kluencjusza, gdzie od prostego opowiadania w stylu potocznym przechodzi mówca do patosu, budząc „litość i grozę". Obok peroracji pełnej wezwań do bogów i personifikacji ojczyzny, obok piętrzących się anafor Maniliany, są druzgocące i miażdżące inwektywą Filipiki, gwałtowne, nie cofające się przed użyciem wulgarnych wyrazów, dyszące nienawiścią ataki na znienawidzonego Pizona, które przenoszą nas w zupełnie odmienną atmosferę niż wykwintna, pełna dowcipu mowa w obronie Mureny. Posługiwanie się w równej mierze gryzącą ironią, jak pogodnym humorem, napastliwą inwektywą, jak i patosem wyciskającym łzy z oczu słuchaczy, swobodnym i prostym opowiadaniem i dramatyczną dinozą (tj. wyolbrzymianiem) świadczy najlepiej o mistrzostwie stylistycznym Cycerona, którym przewyższył wszystkich poprzedzających go prozaików rzymskich. Do tych walorów stylistycznych dołącza się doskonała znajomość teorii retoryki greckiej i wspaniałe wyczucie audytorium, umiejętne operowanie argumentacją, które polega na wysunięciu silnych argumentów, a usunięciu w cień słabszych. Niezliczona ilość sposobów wzbudzenia sympatii sędziów dla oskarżonego i jego obrońcy, trafne odczucie momentów psychologicznych, umiejętność dojrzenia rozmaitych aspektów każdej sprawy pozwoliły Cyceronowi zdobyć sobie już u współczesnych opinię najlepszego mówcy. Tym też tłumaczy się fakt, że w procesach, w których bierze udział kilku obrońców, dla Cycerona rezerwuje się ostatni głos. Tak było np. w procesie Celiusza, na którym Cyceron przemawiał po Krassusie i Celiuszu, oraz w procesie Balbusa, gdzie przemawiał na zakończenie, po przemówieniach tak wybitnych osobistości, jak Pompejusz i Krassus.

Mimo iż Cyceron zdobył sobie wybitne stanowisko wśród współczesnych mówców, nie brakowało w szóstym i piątym dziesięcioleciu tego wieku wybitnych jednostek, którym styl jego, jako zbyt patetyczny i mimo powściągliwości azjański, nie podobał się. Mniej więcej w połowie wieku I p.n.e. zaczęta szerzyć się moda na tak zwany „attycyzm". Zwolennicy tego stylu w rodzaju Kalidiusa, Gajusa Licyniusza Kalwusa i Marka Juniusza Brutusa odnosili się z odrazą do azjańskiego wdzięczenia się i azjańskiej rytmiki. Wywiesili na swym sztandarze hasło powrotu do klasyków greckiej wymowy, ale za wzór nie wzięli ani Demostenesa, ani Aischinesa, lecz Lizjasza, przedstawiciela stylu skromnego. Nic dziwnego, że Kalwusowi i Brutusowi, dla których ideałem był prosty Lizjasz i staroświecki Tukidides, nie mogły się podobać azjańskie rytmy prozy Cycerońskiej. Kwintylian wyraźnie powiada, że krytykowali oni rytmiczną kompozycję mów Cycerońskich. Ten krótkotrwały nawrót do klasycyzmu w dziedzinie wymowy, dość swoiście zresztą pojęty, jest ciekawy dlatego, że około r. 40 p.n.e. znajduje odpowiednik zarówno w dziedzinie poezji — w działalności młodego Horacego — jak i w dziedzinie plastyki. Na tle tego ruchu attycystycznego nie dziwią nas ironiczne słowa Katulla zwrócone do Cycerona: Katullus nazywa. siebie „o tyle najgorszym ze wszystkich poetów, o ile ty jesteś najlepszym ze wszystkich mówców".

Attycyzujący mówcy, którzy naśladowali Lizjasza, mieli jednakże w swym gronie i jednostki wybitne. Wybitnym mówcą był przede wszystkim Kalwus, którego mowy oskarżycielskie przeciw Watiniusowi, pełne przysłowiowej niemal „nienawiści watyniańskiej", podziwiane były nie tylko przez współczesnych, lecz czytywane jeszcze w czasach Tacyta. Niewątpliwie utalentowanym mówcą był również Marek Brutus, chociaż mowa jego, wygłoszona na Kapitolu po zamordowaniu Cezara, nie mogła oczywiście podobać się Cyceronowi. Kiedy Brutus przed wydaniem posłał ją Cyceronowi z prośbą o poprawienie, ten nie widział możliwości spełnienia prośby przyjaciela. W liście do Attyka przyznaje, że mowa Brutusa, jeśli w ogóle się przyjmie styl attycki, jest świetna i konsekwentnie w tym stylu utrzymana; jednakże on sam wyznaje inne zasady stylistyczne i napisałby ją z większym ogniem, lecz poprawić jej nie potrafi.

Pojawienie się stylu attycystycznego nie mogło być obojętne dla Cycerona, który w nowej modzie widział swego wroga. Toteż najpierw w listach prywatnych do Kalwusa i Brutusa starał się nawrócić ich z błędnej jego zdaniem drogi, a później w r. 46 p.n.e., poświęcił Brutusowi dwa pisemka Orator i Brutus, w których uzasadniał swe stanowisko i rozprawiał się z attycyzmem. Brutus jest ciekawy jako pierwsza historia wymowy rzymskiej, której szczytowym punktem jest działalność samego Cycerona. Drugie dziełko, Orator, przedstawia ideał mówcy, który umie posługiwać się wszystkimi trzema stylami, a nie tylko stylem skromnym. Cyceron posuwa się jeszcze dalej i odmawia zwolennikom stylu lizjaszo-wego prawa posługiwania się mianem attycystów, gdyż prawdziwy attycyzm nie ogranicza się jedynie do naśladowania Lizjasza, lecz bierze sobie także za wzór patetycznych i wzniosłych mówców, jak Demostenes i Aischines. Żeby pognębić attycystów, przetłumaczył nawet Cyceron mowy Demostenesa i Aischinesa wygłoszone w procesie Ktezyfonta, pragnąc zaznajomić publiczność rzymską z „prawdziwym attycyzmem". Wprawdzie może przedwczesny był triumfalny okrzyk Cycerona w r. 45 p.n.e., że attycyści wyśmiani przez forum zamilkli, gdyż kierunek ten reprezentowany przez Asiniusa Polliona żył jeszcze nadal w epoce augustowskiej, jednakże na dalszą metę miał Cyceron rację.

Zasadnicze wiadomości o attycystach zawdzięczamy jedynie Cyceronowi, gdyż pisma i mowy przedstawicieli tego kierunku zaginęły w zapomnieniu wieków. Pisma Cycerona z zakresu teorii wymowy Brutus i Orator, do których dołączyć należy De optimo genere oratorum (O najlepszym rodzaju mówców), Topica (o rodzajach argumentacji) i Partitiones Oratoriae, nie były pierwszymi jego dziełami z tego zakresu. Jeszcze w młodości napisał on dwie księgi traktatu retorycznego De inwentione, w dojrzałym zaś wieku, w r. 55 p.n.e., najwspanialsze dzieło z tej dziedziny, trzy księgi De oratore. Dziełko to, ujęte w formę trzech rozmów prowadzonych rzekomo w r. 91 p.n.e. w willi tuskulańskiej zmarłego nauczyciela Cycerona, Krassusa, nie jest samą tylko reprodukcją teorii retorycznych greckich. Dialog, w którym biorą udział wybitni ludzie poprzedniego pokolenia: obaj nauczyciele Cycerona, L. Krassus i M, Antoniusz, stary Scewola Augur, Strabon, Aureliusz Kotta i Sulpicjusz Rufus, ma wyraźnie koloryt rzymski. Chociaż pierwsza rozmowa toczy się pod platanem na wzór Platońskiego Faidrosa, z każdego słowa widać, ze dyskutują nie Grecy z epoki klasycznej, lecz pełni powagi no» bile rzymscy. Teoretyczna dyskusja ilustrowana jest przykładami zaczerpniętymi od rzymskich mówców. Cyceron, sam doskonały mówca, ma już odwagę naśmiewać się niejednokrotnie z teorii greckiej, np. z licznych prac o komizmie, które, jak powiada, „tak są głupie, że nie ma w nich nic śmiesznego, chyba ich głupota".

Głównym tematem poruszanym w dialogu De aratore jest sporne zagadnienie, czy mówca powinien ograniczać się jedynie do nauki samej wymowy i znajomości spraw państwowych i sądowych, jak tego chce Antoniusz, czy też powinien mieć szeroką wiedzę ogólną, jak twierdzi Krassus. Stary spór o charakter wychowania, który ma już swą historię na terenie Grecji, odżywa tutaj na terenie rzymskim. Cyceron staje oczywiście po stronie Krassusa i twierdzi, że wprawdzie nie ma jeszcze mówcy odpowiadającego temu wszechstronnemu ideałowi, pojawi się on jednak niewątpliwie w osobie Hortensjusza, a jak każe domyślać się autor, ma nim być on sam, Cyceron. Dzieło De oratora nie ma równego sobie w ówczesnej literaturze greckiej, tak jak Cyceron jako mówca nie ma równego sobie wśród ówczesnych Greków.

Broszury polityczne i pamflety

Wzmożenie walki politycznej u schyłku republiki znajduje wyraz w wielkim wzroście pomfletów politycznych pisanych zarówno wierszem, jak i prozą. Niepodobna wymienić tu wielkiej ilości tych aktualnych niegdyś, tryskających życiem i walką utworów, z których nic niemal nie przetrwało do naszych czasów. Wystarczy wspomnieć, że każda wybitniejsza indywidualność miała do swej dyspozycji pióra pamflecistów i panegirystów. Najbardziej dbał o to Pompejusz. Pamflety antycezariańskie pisali" z jego poduszćzenia zarówno wyzwoleniec L. Voltacilius Pitholaus, jak i ów Cecyna, którego bronił w procesie Cyceron. Chwałę Pompejusza głosił nadworny jego historyk, Teofanes z Mity-leny. Cezara i jego oficera Mamurrę szarpał złośliwymi wierszykami jakiś czas Katullus, we znaki dawał mu się również jego kolega w konsulacie, Bibulus, smagał go Gajus Skribonius Kurio. Przeciwko triumwiratowi wymierzona była w r. 60 (Tpixap7jvoc)satyra Warrona pod tytułem Trzygłóio . Ale i Cezar miał obrońców i publicystów w osobach swych oficerów, Aulusa Hirtiusa, Korneliusza Balbusa i Gajusa Oppiusa. Aulus Hirtius rozprawiał się z groźnym cieniem nieżyjącego Katona, Bablus i Gajus Oppius pozostali Cezarowi wierni aż poza grób, pisząc panegiryki na cześć zamordowanego wodza. Oppius zwalczał roszczenia syna Kleopatry, Cezariona, który chciał uchodzić za syna Cezara.

Cyceron, który tak mocno atakował swoich przeciwników, doczekał się inwektywy skierowanej przeciwko sobie, która zachowała się w rękopisach jako dziełko historyka Salustiusza. Również i Antoniusz nie pozostał dłużny Cyceronowi: „antygrafy" Antoniusza, czyli repliki pisane stylem azjańskim, wspomina Plutarch w jego żywocie.

Cezar i Salustiusz

Przyśpieszony rytm, którym płynęło życie polityczne u schyłku republiki, odbił się również na charakterze ówczesnej historiografii. Na próżno szukałoby się w tym okresie ludzi, którzy by podobnie jak ongiś Wakriusz Antias mieli ochotę dać współczesnym historię Rzymu począwszy od założenia miasta, ujętą w obszernych dziełach. Tego rodzaju typ annales wydawał się epoce obfitującej w dramatyczne i pełne napięcia walki polityczne niewątpliwie czymś przestarzałym. Nie były to czasy, w których miałoby się ochotę sięgnąć myślą do okresu wojny z Hannibalem, o wiele ciekawsze były chwile współczesne, wypadki bezpośrednio przeżywane. Nic dziwnego, że za pióro chwytają nie nauczyciele retoryki, jak Celiusa Antipater, lecz politycy i mężowie stanu: Gajus Juliusz Cezar i jego oficer Salustiusz. Szybki podbój Gallia Comata (Transalpina) przez Cezara i jego sukcesy budziły w Rzymie najróżnorodniejsze uczucia. Z jednej strony — patrzono z obawą i zawiścią na wodza, który tak szybko podbijał Gallię i który mógł stać się groźny dla wolności republikańskiej; z drugiej strony, ulegano urokowi zwycięstw i z dumą patrzono na sukcesy rzymskiego oręża. Dla samego Cezara działalność literacka była, oczywiście, zajęciem tylko ubocznym i drugorzędnym Za miodu pisał przygodne poezje, jakieś pochwały Heraklesa i tragedię o Edypie. Dzieło gramatyczne o analogii dedykowane Cyceronowi napisał „szybko, podczas przejścia przez Alpy". Po pokonaniu Wercyngeto-ryksa, prawdopodobnie w zimie roku 52/1, p.n.e. „łatwo i szybko", jak podaje nieznany nam autor nieautentycznej ósmej księgi De bello Gallico, napisał pamiętniki o wojnie gallijskiej, przedstawiając siedem lat trwający podbój Galhi. Genialny wódz, którego zasadniczą cechą była szybkość działania, również szybko i łatwo pisał. Styl tych pamiętników najlepiej scharakteryzował Cyceron w Brutusie: „są to pamiętniki nagie, proste i pełne wdzięku. Można by powiedzieć, że pozbawione wszelkiego aparatu retorycznego podobnie jak człowiek, który zdjął szaty". Wszelki patos obcy jest Cezarowi; przybierać pamiętniki w figury retoryczne, a zdania układać w rytmy wydawało mu się niewątpliwie czymś nieodpowiednim. Użycie trzeciej osoby i ton umyślnie beznamiętny mają wywołać wrażenie pełnego obiektywizmu. A przecież uczonym nowożytnym udało się bez trudu zarówno w pamiętnikach o wojnie gallijskiej, jak i w opublikowanych później Pamiętnikach o wojnie domowej (Commentarii de bello dviii) dopatrzyć się niejednej tendencji. W obu tych utworach stara się Cezar podkreślić, że przed rozpoczęciem kroków wojennych próbował wszelkich środków, ażeby uniknąć starcia. W szczegółach spotyka się niemało nieścisłości, których bynajmniej nie da się tłumaczyć jedynie pomyłką pamięci. Podana przez Cezara liczba piętnastu tysięcy poległych w bitwie na terenie Tesalii niezgodna jest z liczbą podaną prztez Plutarcha i Appiana, którzy opierając się na autorytecie Asiniusa Polliona ustalają ją na sześć tysięcy. Ma to niewątpliwie na celu wyolbrzymienie zwycięstwa odniesionego przez Cezara. Przemilczenie faktu, że przy podpaleniu floty nieprzyjacielskiej w Aleksandrii spłonęła także słynna biblioteka aleksandryjska w Sarapeum, nie jest również dziełem przypadku. Aby się dowiedzieć, jak naprawdę było z włamaniem się do skarbca w Rzymie mimo oporu trybuna Metella, trzeba zajrzeć do historyków greckich Plutarcha i Diona lub do podręcznika Lucjusza Anneusa Florusa, u Cezara bowiem przedstawia się to wszystko bardzo łagodnie: oto konsul Lentulus, uciekając w popłochu, zostawił po prostu drzwi do skarbca otwarte.

Chociaż Cyceron ma zasadniczo rację pisząc, że Cezar miał zamiar „dać materiał, z którego by mogli skorzystać ci, co będą chcieli pisać historię", jest rzeczą oczywistą, że oba pamiętniki nie są bynajmniej jedynie zbiorem materiałów, lecz dziełami o wielkiej wartości literackiej. Cezar, mimo że pisał szybko i łatwo, miał jednak dość czasu, żeby rozważyć każde słowo zarówno pod względem treści, jak i formy. Purysta językowy, któremu nawet wyraz metuere ('obawiać się') wydawał się zbyt wulgarny, starał się dobierać słów, układając je w proste, lecz właśnie dzięki temu dramatycznością tchnące zdania. Brak efekciarstwa retorycznego i patosu, zupełna beznamiętność relacji są znamiennymi cechami opowiadania tego trzeźwego i bezwzględnego człowieka i pisarza. Cała tragedia pobitego Wercyngetoryksa zaznaczona jest jednym krótkim zdaniem: „Wercyngetoryks poddaje się, broń zostaje rzucona". Równie krótko i beznamiętnie pisze o śmierci Pompejusza: „Tam przez Achillasa i Septimiusza zostaje zabity".

Zupełnie odmiennym od Cezara pisarzem jest trybun ludowy Gajus Salustiusz Krispus, członek stronnictwa popularów, stronnik Cezara i późniejszy jego oficer. I on, podobnie jak Cezar, był przede wszystkim politykiem. W dziedzinie historiografii zaczął działać dopiero po śmierci Cezara, w r. 44 p.n.e., kiedy w nowych warunkach nie znalazł pola do dalszej działalności politycznej. Jak widać z dwóch memoriałów, które napisał do Cezara w r. 49 p.n.e. i 46 p.n.e., pasjonowało go jako polityka zagadnienie reformy państwa rzymskiego oraz kwestia przyczyn degeneracji społeczeństwa rzymskiego. W duchu postulatów Grakchów doradzał w pierwszym z tych memoriałów osiedlenie proletariatu na wsi i uwłaszczenie go, reformę sądów przysięgłych i przeprowadzenie zasady tajnego głosowania w senacie. Myślał też nad środkami zmierzającymi do odrodzenia społeczeństwa rzymskiego i wyplenienia żądzy bogactw i zaszczytów, która według niego była źródłem wszystkich nieszczęść w państwie rzymskim. Nic dziwnego, że zabierając się po śmierci Cezara do działalności historycznej, wybrał sobie za temat sprzysiężenie Katyliny i wojnę jugurtyńską. Sama postać Katyliny z jego planem opanowania państwa drogą terroru, jest dla Salustiusza typowym przykładem zdegenerowania arystokracji rzymskiej, która dąży za wszelką cenę do użycia i władzy. Dla takiego stronnika popularów, jakim był Salustiusz, jest Katylina przykładem rozkładu warstwy nobilów. Ten sam cel przyświecał mu przy opracowaniu drugiej monografii, poświęconej wojnie z Jugurtą. Wojna ta pasjonuje Salustiusza dlatego, że wówczas „po raz pierwszy wystąpiono przeciw bucie nobilów". Pokazanie przekupstwa i nieudolności dowódców rekrutujących się z warstwy nobilitas jest głównym celem jego dziełka. Idąc za Posejdoniosem i Polibiuszem, w obu dziełkach wypowiada tezę, że od chwili zdobycia Kartaginy Rzym stacza się po równi pochyłej wskutek demoralizacji, która ogarnęła sfery przodujące i doprowadziła do kryzysu socjalnego i wojen domowych. Podobną, choć jeszcze bardziej pesymistyczną, tezę głosiły Historiae w pięciu księgach, które obejmowały dzieje rzymskie od r. 78 do 66; do naszych czasów dochowały się jedynie ich fragmenty. Fakt, że Salustiusz należał do partii popularów, pozwolił mu niewątpliwie głębiej wniknąć w istotę kryzysu, który społeczeństwo rzymskie przeżywało od stu lat, niż mógłby to zrobić historyk ze stronnictwa optymatów. Doszukiwanie się przyczyn wszelkich zjawisk i chęć głębszego wniknięcia w nie wyznacza mu jedno z pierwszych miejsc w historiografii rzymskiej.

Inni historycy tego okresu

Wydarzenia współczesne wycisnęły, jak widać, wyraźne piętno na działalności pisarskiej zarówno Cezara, jak i Salustiusza. Nie można tego powiedzieć o dwóch innych historykach podówczas żyjących, którzy nie zajmowali się czynnie polityką: o Korneliuszu Neposie i Pomponiuszu Attykusie. Nepos, który umiał ocenić piękno poezji Katulla i który podobno też pisał utwory poetyckie o treści erotycznej, sam był pisarzem drugorzędnym. Wzorując się na obszernej literaturze „o sławnych ludziach", napisał Żywoty sławnych mężów (De illustribus viris), spośród których dwadzieścia kilka dochowało się do naszych czasów. Mimo mierności talentu pisarskiego autora sam fakt, że przedstawiał w swym dziele — po raz pierwszy w piśmiennictwie rzymskim — wybitnych Greków, jest bardzo znamienny i poniekąd symboliczny: historia rzymska stawała po raz pierwszy godnie obok greckiej. Dwa równouprawnione w dziedzinie kulturalnej ludy obejmowały jakby symbolicznie kierownictwo w życiu duchowym świata antycznego. Samo dziełko, zgodnie z założeniami biografii perypatetycznej, z której czerpało natchnienie, miało tendencję moralizatorską. Podobnie jak u Greków, każdy żywot ma swój odrębny charakter; żywot Ary-stydesa nosi piętno wybitnie moralizatorskie, w żywocie Temistoklesa przeważa narracja o życiu bohatera i wypadkach historycznych. Znamienne dla nowych czasów było również drugie dzieło Neposa, Chronica, w którym, według słów Katulla, zamknął w trzech księgach „wszystkie czasy". To krótkie kompendium wypadków historycznych jest ciekawe dlatego, że została w nim — znów po raz pierwszy — uwzględniona przez pisarza rzymskiego historia grecka; jest to więc dziełko tego typu, co grecka kronika Apollodora czy Kastora. O tym, że odczuwano potrzebę takich skorowidzów chronologicznych, grupujących najważniejsze wypadki historyczne i najważniejsze wydarzenia z dziedziny historii i historii literatury, świadczy również ukazanie się analogicznego, tylko krótszego, kompendium Liber annalis napisanego przez Pomponiusza Attyka, znanego bankiera rzymskiego, przyjaciela Cycerona i Neposa.

Marek Terencjusz Warron

W r. 27 p.n.e., kiedy Oktawian przybrał imię Augusta, zmarł w osiemdziesiątym dziewiątym roku życia człowiek, który swą ożywioną działalnością literacko-naukową uratował dla późniejszych czasów wiedzę o starym republikańskim Rzymie, jego najdawniejszych instytucjach, obyczajach i języku, pozostawiając w spuściźnie co najmniej pięćset ksiąg. Był to Marek Terencjusz Warron. Twardy Sabińczyk z górskiej miejscowości Reate, mimo że nie stronił od życia politycznego, i jako uparty republikanin i zwolennik Pompejusza dowodził w Hiszpanii wojskami pompejańczyków przeciw Cezarowi, rozwijał przede wszystkim działalność naukową, która obejmowała wszystkie możliwe dziedziny i której owocem była wielka encyklopedia pt. Disciplinarum libri IX. Obejmowała ona gramatykę, dialektykę, retorykę, arytmetykę, astrologię, muzykę, medycynę i architekturę. Aż do końca starożytności encyklopedia ta była dziełem, z którego czerpano obficie, i dopiero encyklopedia Martianusa Capelli z wieku V zdołała wyprzeć dzieło Warrona. Stworzenie tej encyklopedii jest znamienne dla umysłowości Warrona. We wspomnianych pięciuset księgach zawarte są prace historyczne, jak De Pompeio i Annaliutn libri III, prace geograficzne, do których zaliczyć trzeba przewodnik po morzu (77) poświęcony Pompejuszowi, zatytułowany Ephemeris nayalis. O starożytnościach rzymskich opowiadały: Defamiliis Troianis, De vita populi Roma ni, De gen te populi Roma ni oraz Antiguitates w 41 księgach. Językowi łacińskiemu poświęcił Warron De lingua Latina, De origine linguae Latinae, a historii literatury De poematis. De poetis, Quaestionum Plautinarum libri V, De comoediis Plautinis, gdzie omawiał autentyczność komedii Plauta. Z zakresu rolnictwa napisał dzieło Rerum rusticarum libri tres; z dziedziny biografii siedemset życiorysów sławnych ludzi wraz z ich wizerunkami, tzw. Imcgines lub Hebdomady; z dziedziny prawniczej dzieło De iure dviii, a z filozofii — dialogi filozoficzne zwane Logistoricon libri V Ponadto napisał także dziesiątki innych dzieł oraz pisma poetyckie, wśród których najważniejsze miejsce zajmują tzw. satyry menipejskie pisane na wzór Menipposa z Gadary, obejmujące najróżnorodniejsze tematy. Z całej tej przebogatej spuścizny Warrona zachowało się w całości do naszych czasów jedynie pięć ksiąg z dzieła De lingua Latina oraz dzieło o rolnictwie; na ich podstawie można odtworzyć charakter twórczości tego niepospolitego polihistora. Cyceron stworzył period łaciński, Warron zaś posługiwał się staroświeckim, niezgrabnym i nieudolnym, choć nie pozbawionym jędrności językiem i składnią. Niekiedy chcąc pokazać czytelnikowi, że mimo wszystko stać go na coś lepszego, chwytał się maniery azjańskiej, ale wtedy całość wypadała bodaj jeszcze gorzej. Najlepszy był niewątpliwie w satyrach menipejskich, chwaląc dawne proste i surowe czasy, którym przeciwstawiał rozluźnienie obyczajów epoki sobie współczesnej, jak np. w satyrze Baiae (od nazwy modnego podówczas miejsca kąpielowego w Zatoce Neapoli-tańskiej). Podobna myśl zawarta była w satyrze Sexagessis (Sześćdziesięcioletni). Jest to opowieść o przebudzeniu się człowieka po sześćdziesięcioletnim śnie i o wrażeniu, jakie wywarł na nim Rzym ówczesny. To umiłowanie wyidealizowanej przeszłości, która nieodwołalnie niknęła w jego oczach, i romantyzm, z jakim odnosił się do prastarych instytucji i obyczajów rzymskich, kazały mu spędzić długie lata na wgłębianiu się w odległe czasy. Warron wczytywał się w dzieła i dokumenty dawnej literatury i zbierał z niezmordowanym zapałem szczegóły odnoszące się do życia dawnych Rzymian. Mimo swej zachowawczości i on nie uchronił się od wpływów współczesnych. Przywiązanie do dawnych prostych obyczajów rzymskich doskonale harmonizowało z hałasami kaznodziejów cynickich, którzy w swych diatrybach wyklinali zbytek i bogactwo, a głosili pochwałę ubóstwa. Stąd też płynie Warroński podziw dla Menipposa z Gadary i naśladownictwo jego utworów.

W dziedzinie filozoficznej Warron podobnie jak Cyceron był zwolennikiem sceptycznej Akademii. Obliczywszy, że istnieje aż 288 systemów filozoficznych, nie chciał oczywiście żadnemu z nich przyznać prymatu; wolał podobnie jak autorzy diatryby cynickiej naśmiewać się ze sporów filozoficznych i robił to dość dowcipnie, za przykładem Menipposa, w satyrach Logomachia czy Armorum iudicium. Dziwi natomiast u tego praktycznie i pedantycznie myślącego Rzymianina zamiłowanie do spekulacji opartych na mistyce liczb i skłonność do mistycyzmu pitagorejskiego. Jednakże mimo tych „nowinek" pitagorejskich i stosowania tu i ówdzie maniery azjańskiej był Warron typem starego Rzymianina, któremu zrządzeniem losu dane było przeżyć cały okres wojen domowych i doczekać się w ostatnim roku życia ustanowienia pryncypatu Augusta. Ten ostatni republikanin nie jest jednak tylko postacią zamykającą czasy republiki rzymskiej, jest również pierwszym z wielkiej liczby badaczy, którzy pojawiają się w epoce Augusta. Ożywieni tym samym sentymentem do instytucji i obyczajów starorzymskich pójdą oni w ślady swego wielkiego poprzednika i będą usiłowali ratować wiedzę o ginących już obyczajach, wierzeniach i instytucjach.

Obok Warrona działali także inni badacze różnych dziedzin naukowych, żaden z nich jednak nie dorównywał mu wszechstronnością. Wśród badaczy języka i literatury słyszymy nazwiska Santry, autora dzieła De antiguitate verbo-rum, Gawiusza Bassusa, autora De origine vocabulorum, lub Septimusa Mecjusza Tarpy, znanego krytyka literackiego. Gramatyki i retoryki uczyli Sewiusz Ni-kanor, Marek Antoniusz Gnifon, nauczyciel Cezara, Orbilius — nauczyciel Horacego i wielu innych. W dziedzinie filologii zabłysnął zwłaszcza Lucjusz Atejusz Praetextatus, który pierwszy przybrał miano filologa. Wybitną znajomość starej religii rzymskiej wykazywał Nigidius Figulus, autor dzieła O bogach (De diis). W dziedzinie prawa wybijali się przyjaciel Cycerona neopitago-rejczyk Sulpicjusz Rufus oraz jego uczniowie: Gajus Atejusz, Marek Anti-stiusz Labeo, P. Alfenus Warus, Aulus Ofilius a także Gajus Trebacjusz Testa, Kwintus Eliusz Tubero, Gajus Eliusz Gallus. Poemat geograficzny Chorographia napisał Warron z Ataksu, on również przełożył na łacinę poemat astronomiczny Arata. Sphaera, prozaiczne dzieło astronomiczne wspomnianego już P. Nigidiusa, było niewątpliwie, podobnie jak poematy Warrona z Ataksu, oparte na źródłach greckich. Oryginalną twórczość wykazali Rzymianie jedynie w dziedzinie prawa.

Grupa poetów młodego Rzymu

Wielkie dzieło Lukrecjusza było w połowie wieku I zjawiskiem odosobnionym zarówno pod względem formy, jak i treści. Nie jego twórczość była charakterystyczna dla kierunku poezji w tym okresie, lecz działalność grupy poetów, których Cyceron nazwał pogardliwie neoteroj (\e«i>Tepoi 'młodsi'). Wielbiciel starego Eniusza, wzniosły i patetyczny mówca, żądał widać od poezji obracania się w kręgu wielkich i poważnych zagadnień. Sam przecież także próbował swych sił w tej dziedzinie, ale jego kunszt oratorski przeniesiony w sferę poezji dawał utwory sztuczne i nieudolne, a jeden z jego wierszy, w którym wychwalał swój konsulat: O, fortunatom natam me consule Romam ('O, szczęsny Rzymie, zrodzony za mego konsulatu') stał się przedmiotem szczególnych drwin ze względu na samochwalczą treść i wyjątkowo nieudolną formę.

Grupa „młodego Rzymu", którego najważniejszymi reprezentantami byli, pochodzący przeważnie z północnej Italii, poeci Katullus, Helwiusz Cynna, Waleriusz Katon i Gajus Licyniusz Macer Kalwus, wiedziała, że czasy Eniusza i wielkich epopei historycznych minęły, i bynajmniej nie chciała ich naśladować, tak jak aleksandryjski Kallimach nie chciał naśladować Homera; wprost przeciwnie, staroświecki wiersz Eniusza wydawał się wielbicielom uczoności i subtelności aleksandryjskiej czymś bardzo chropowatym i mało wykwintnym. Zamiast długich poematów epicznych woleli oni zwyczajem aleksandryjczyków pisać kilkusetwierszowe epyllia, sentymentalne i wzruszające opowieści o zakochanych heroinach, olśniewać uczonością i znajomością odległych i mało znanych mitów, czarować wdziękiem wspaniale wycyzelowanego i melodyjnego wiersza, kompozycją na pozór niedbałą, w rzeczy samej niezwykle kunsztowną. Mistrzowie języka i form metrycznych, pozornie traktujący utwory swoje jak igraszki czy żarty, opracowywali nieraz latami jeden utwór, jak na to wskazuje przykład Cynny, który swój niezwykle ciemny i uczony poemat o kazirodczej miłości Zmyrny do ojca Kinyrasa poprawiał przez dziewięć lat. Głoszoną programowo przez poetów młodego Rzymu uczoność zastosował Cynna w swym poemacie w takiej dawce, że już w czasach Augusta musiał go komentować niejaki Crassicius. Sam poemat, któremu przyjaciel Katullus wróżył żywot poprzez „siwe wieki", zaginął bardzo wcześnie. Zaginęły również zaczepne wierszyki Furiusa Bibakulusa, w których atakował Oktawiana. Epyllion w duchu aleksandryjskim napisany przez Waleriusza Katona, zatytułowany Diktynna zaginął także mimo reklamy, którą temu utworowi robił Katullus, i mimo pochwał, których mu nie szczędził drugi przyjaciel Bibakulus, zowiącjego autora „syreną łacińską". Niestety, zaginęły również „stronice" uczonego Kalwusa, na których opiewał „pogrzeb nieszczęśliwej Kwintylii", swojej żony. Był to utwór niewątpliwie niepospolity, skoro znalazł uznanie nie tylko w oczach przyjaciela Katulla, lecz również u poety następnego pokolenia, Propercjusza. Jest ciekawe, że Kal-wus, przeciwnik stylu azjańskiego w prozie, w dziedzinie poezji był zwolennikiem nie form klasycznych, lecz właśnie hellenistycznych.

Dzięki przypadkowi złożyło się, że spośród wszystkich tych poetów, związanych serdeczną przyjaźnią i tworzących pierwszą w historii literatury rzymskiej programową grupę literacką, znana nam jest jedynie twórczość największego z nich, Gajusa Waleriusza Katulla. „Nienawidzę i kocham" — słowa zaczerpnięte z jego utworu charakteryzują może najlepiej talent tego wielkiego pisarza, pierwszego wielkiego liryka rzymskiego. Dyszy on nienawiścią do oficera cezariańskiego Mamurry, do grafomanów Suffenusa, Cesiusa, Akwinusa, do „wrzoda" Noniusa, który zasiadł na krześle kurulnym, do Watiniusa znienawidzonego zarówno przez Cycerona, jak Katulla i Kalwusa. Miłość opiewa w żarliwych, namiętnych, pełnych uwielbienia a niekiedy i melancholii utworach skierowanych do Klodii, osławionej kochanki poety, opiewanej tutaj pod pseudonimem Lesbii. Prócz utworów przepojonych miłością i nienawiścią napotykamy utwory pełne delikatnego uczucia przyjaźni do Fabullusa, Weraniusa czy Kalwusa. Są również wiersze o willi w Sirmio, tak miłej poecie, lub wiersz o ulubionym statku, którym powracał z Bitynii; na tych krótkich utworach, pisanych wierszem jedenastozgłoskowym zwanym falecejskim (od Falajkosa, poety hellenistycznego), nie kończy się jednak twórczość Katulla. Jako typowy aleksandryjczyk i poeta doctus ('poeta uczony') opracowuje również dłuższe, kilkusetwierszowe utwory; z nich może najlepszy jest utwór poświęcony weselu Peleusa i Tetydy; jest on zarazem najbardziej typowy ze względu na pozornie bezładną, w rzeczywistości zaś bardzo przemyślaną kompozycję. Dbałość o formę metryczną jest w tym okresie wprost niezwykła, tak śpiewnych i melodyjnych wierszy nie czytano dotychczas w Rzymie. Subiektywizm, erotyzm, uczoność aleksandryjska, dążenie do pointy mającej olśnić czytelnika niezwykłością, szczególna dbałość o formę — to najistotniejsze cechy zarówno poezji Katulla, jak i całej szkoły młodego Rzymu. Wprawdzie w poezji Katullusa, Bibakulusa czy Katona przebija wzburzony nurt współczesnego im życia, wyrażony w namiętnych atakach na osobistych wrogów, na ogół jednak poezja młodego Rzymu nie wyrażała głębokich przemian, którym ulegało współczesne społeczeństwo rzymskie. Jest to niewątpliwie poezja elitarna, przeznaczona dla znawców. Ucieczka od problemów współczesnego życia w odległe mity nieraz o posmaku sensacyjnym, tak charakterystycznym dla twórczości Cynny, ma niewątpliwie głęboką wymowę.

Epody Horacego i bukoliki Wergilego

Ucieczka poetów młodego Rzymu od życia tym wyraźniej rzuca się w oczy, gdy porówna się ich utwory z pierwszymi utworami dwóch poetów następnego pokolenia, Horacego i Wergilego. Horacy, dwudziestopięcioletni syn wyzwoleńca, nie wahał się w r. 40 pod wrażeniem strasznej wojny peruzyńskiej toczącej się między Oktawianem a zamkniętymi w Peruzji zwolennikand Antoniusza oraz pod wrażeniem grożącego niebezpieczeństwa napisać epody, w której groza wojen domowych wyraża się rozpaczliwą radą skierowaną do Rzymian, by idąc za przykładem Fokejczyków opuścili ojczyste miasto i wywędrowali na wyspy szczęśliwe, gdzieś poza słupy Herkulesa. Patrząc na bratnie szeregi uszykowane do wojny domowej, przemówił do nich Horacy, jak niegdyś przemawiał Archiloch i Solon. To, że w epodzie 16 i 7 ośmiela się występować w imieniu społeczeństwa i że chce w utworach swoich wyrażać jego troski i nadzieje, oraz fakt, że za wzór bierze liryków klasycznej Grecji, a nie poetów hellenistycznych, uwydatnia może najlepiej różnicę, która istnieje między poetami „młodego Rzymu" a poetami młodszego o dwadzieścia lat pokolenia. Podobne zjawisko da się zauważyć w bukolikach młodego Wergilego napisanych w latach 42-39 p.n.e. Obrazki z życia pasterskiego wzorowane na Teokrycie stały się w jego poezji formą wyrażania aktualnej rzeczywistości rzymskiej, tragedii chłopów italskich wysiedlonych przez Oktawiana z okolic Mantui na rzecz jego weteranów. W idealny świat szczęśliwej Arkadii wtargnęła twarda i bezwzględna rzeczywistość. Nadzieje wolnego społeczeństwa rzymskiego, tęsknota za pokojem i nastaniem nowej ery przepowiadanej w wyroczniach sybillińskich znalazły wyraz w słynnej czwartej sielance. Młodszy o czternaście lat od Katullusa Wergili zupełnie inaczej pojmował rolę poezji w społeczeństwie niż uprawiająca „sztukę dla sztuki" szkoła młodego Rzymu.

Mim literacki

Około połowy wieku I p.n.e. na scenie rzymskiej panuje niepodzielnie mim, który wyparłszy atellanę z roli exodium otrzymuje w tym czasie formę literacką. Mimy, wystawiane od r. 173 p.n.e. na uroczystościach ku czci Flory, były improwizacjami, improwizacją były również piosenki mimiczne i tańce mimiczne umieszczane jako tzw. embolia, czyli wstawki podczas odgrywania komedii; wykonywano je na tle płótna żeglarskiego, które na ten czas zawieszano na scenie. Około połowy wieku I p.n.e. improwizowane dotychczas widowisko mimiczne otrzymuje formę literacką dzięki działalności ekwity rzymskiego Decimusa Laberiu-sza oraz wyzwolonego niewolnika Publiliusza Syrusa, który, jak stwierdza kronika Hieronima w r. 43 ,p.n.e. „w Rzymie panuje na scenie".

W przeciwieństwie do Syrusa, który był jednocześnie autorem mimu i aktorem, Laberiusz, jako ekwita rzymski, zgodnie z ówczesnymi poglądami uważał występowanie na scenie za ujmę dla siebie. Kiedy z rozkazu Cezara zmuszono go do wystąpienia w mimie w charakterze aktora, przeżył to jako tragedię osobistą i największe poniżenie. Zemścił się jednak na dyktatorze, gdyż grając rolę uciekającego niewolnika skorzystał z wolności słowa, która przysługiwała aktorom mimicznym, i zawołał: „Precz, Kwiryci, wolność ucieka!", a w chwilę później wypowiedział wiersz, w którym widownia dopatrzyła się od razu aluzji do Cezara: „Ten, którego się wielu boi, musi także obawiać się wielu". Z całej spuścizny Laberiusza i Syrusa doszły do nas tylko fragmenty. Z zachowanych tytułów widać, że występowali tam wałkarze, farbiarze, rybacy, niewolnicy, cudzoziemcy, jak np. Gallowie. Akcja mimów była zupełnie nieskomplikowana, a sztuka kończyła się nieraz po prostu ucieczką ze sceny jednej z osób, czemu towarzyszył powszechny śmiech. Musiało tam być jednakże i sporo dowcipu politycznego, skoro Cyceron w liście do Attyka prosi go, żeby mu donosił o dowcipnych wypowiedziach aktorów. Niejednokrotnie cały dowcip mimu polegał na dosłownym rozumieniu cudzych powiedzeń, jak np w mimie Opiekun (Tutor), którego autora nie znamy; w innym mimie, zatytułowanym Bób (Taba), zamieniono człowieka w bób, co było niewątpliwie ośmieszeniem doktryn pita-gorejskich. Osobliwością mi mu były role kobiece grane przez kobiety przybrane w kawałek sukna zwanego ricinium. W mimie nie używano masek. Aktorzy i aktorki mimiczne cieszyli się taką popularnością jak gwiazdy filmowe w nowożytnych czasach. Sulla otaczał się aktorami i aktorkami mimicznymi, Werres wydawał ogromne sumy na aktorkę Tercję, a Antoniusz na Cyteris, w której tak był zakochany, że złośliwi nazywali go Cyteriusem. Bardzo znaną aktorką była Arbuscula, wymieniana przez Cycerona i Horacego. Z popularnością aktorów mimicznych nie mogli mierzyć się aktorzy komiczni i tragiczni, z wyjątkiem chyba sławnego Roscjusza, przyjaciela Cycerona. Również i przedstawienia mimiczne były znacznie popularniejsze od tragedii. Zresztą nowych tragedii i komedii nie było, wystawiano ciągle z coraz większym przepychem utwory Pakuwiusza i Akcjusza.

 

Do góry