Ocena brak

„RYTMY” - „NASZ PRZYJACIEL SĘP”

Autor /Halszka Dodano /05.04.2013

Czytamy poetów interesownie. Znajdujemy u nich to, co znaleźć chcemy, przypisujemy im własne myśli, bezceremonialnie używamy ich dla wypełnienia swego świata myśli i wyobraźni. Dzieje literatury opowiedziane jako historia odbioru dzieł literackich byłyby równie ciekawe i kto wie czy nie uczciwsze niż silące się na „obiektywizm” opisy , prądów, grup i okresów literackich. Miejsca poetów i dzieł w hierarchii wartości zmieniały sią i zmieniają w dalszym ciągu. Nie jest to bynajmniej tak krzepiące, jak by sią zdawało pięknoduchom: napawać musi swoistą melancholią myśl, że kiedyś ktoś ze zdumieniem pochyli się nad podręcznikiem uznanym przez nas za „ostatnie słowo” nauki i dziwić sią bądzie przemianom gustów oraz odmienności ocen.

Mikołaja Sępa Szarzyńskiego czytujemy i cytujemy dzisiaj chętnie i często, a nawet z wielką — jak na poetę staropolskiego — atencją. Czy można pomyśleć ambitny esej na temat związany ze staropolsz-czyzną, a już zwłaszcza z pogranicza literatury i filozofii, bez choćby jednego cytatu lub bodaj aluzji do Sępa? Stanowczo nie; ten poeta potrzebny jest dziś tak wielu czytelnikom i badaczom, że trudno sobie wyobrazić bez niego okres przełomu między renesansem i barokiem.

A przecież ta popularność jest rzeczą stosunkowo świeżą, Sęp stał się modny niedawno, przez kilka wieków nawet go w ogóle w świadomości czytelników nie było. Dzieje jego sławy za życia i po śmierci pełne są zagadek i obfitują w niespodziewane zwroty; pod tym wzglądem /. pewnością mógłby stanąć w jednym szeregu z Cyprianem Norwidem, do którego zresztą porównywano go już, tyle że akcentując głównie podobny u obu twórców stosunek do słowa poetyckiego.

Podobnie jak brzydota bohaterów, tak i ich plebejskie pochodzenie zostało prowokacyjnie podkreślone w charakterystyce Marchołta i Ezopa. Pierwsza strofa Żywota informuje o „urodzeniu niewolnym” Ezopa. Marchołt, licytując się w sposób nader wulgarny z dumnym ze swych biblijnych przodków i świetności rodu Salomonem, przeciwstawia mu swoje „dwunaście rodzajów (pokoleń) chłopskich”. Socjologiczną interpretacją obydwóch tych elementów, tj. brzydoty i urodzenia w niskim stanie, podpowiada sam Biernat w bajce W cnocie ślachectwo zależy:

Ryś z liszką niegdy sie gadał,

Slachectwem sie jej przekładał:

Jakom ja cudnej rodziny,

Ukazują me pstrociny”.

Liszka rzecze: „Barzo błądzisz,

Iż sią z skóry cudnym sądzisz,

Bo gdy z ciebie sierść opłynie,

Wszystko twe ślachectwo zginie.

Jać-em tedy ślachetniejsza

I wiącej nad cią cudniejsza,

Iż o cudną sierść mało dbam,

W rozumie cudność pokładam”.

(24 w. 1-12)

Tak więc brzydota Ezopa i Marchołta oraz ich niewolniczy czy chłopski rodowód to pozór, kryjący odmienne treści i prawdziwe wartości. Marchołt, choć „na obliczu żaden i gruby”, był jednak „barzo wymowny”. Ezop zaś, choć „urodzenia niewolnego”, był „rozumu ślachetnego”, a za wszystkie niedostatki ciała i wymowy (jako że „sie barzo zająkał”) „Miał dowcip na wszystki gadki”.

I w tej właśnie perspektywie należy odczytywać antynomie Ezopo-we. Mają one nie tylko sens programowy, ale też wielokrotnie są elementem organizującym akcją Żywota. I tak np. filozofa Ksanta, który kupując Ezopa narzekał na jego brzydotą — mądry niewolnik pouczał:

[...] „Kto chce człowieka baczyć,

Nie trzeba na krasą patrzyć;

Bacz cnotą i obyczaje,

Którąć dobry umysł daje”.

Z kolei w przełomowym momencie swojej biografii — podczas • potkania z mieszkańcami Samos, którym miał „wyłożyć” złowróżbne znaki — Ezop na wątpliwości i drwiny w rodzaju:

[...] „Zaż od tak szpetnego Możem słyszeć co dobrego?

Nie wiem czego tu czekamy:

Plugawego wieszczka mamy”.

(w. 2049-2052)

odpowiada z godnością:

Darmo sie ze mnie śmiejecie,

Przyczyny sami nie wiecie:

Boć nie trzeba na twarz patrzyć,

Ale rozum w mążu baczyć:

Acz persona niepoczciwa,

Częstokroć rada pod nią bywa.

Nie cudnych sędów patrzają,

Ale jakie wino mają:

Wy też rozumu patrzajcie,

A źwierzchniej skóry nie dbajcie”,

(w. 2059-2068)

Sens tej wypowiedzi, a także i innych, częstych w Ezopie konfrontacji brzydoty i rozumu, uwypuklił Biernat w morale cytowanej już bajki W cnocie ślachectwo zależy:

Nietrwafe-ć zwierzchnie okrasy,

Wszystki sie mienią za czasy;

Aleć to prawie ślachetny,

Który w sobie ma rozum cny.

(24 w. 13-16)

Dodajmy, że „prawie ślachetny” znaczy tu prawdziwie szlachetny, liik więc Ezopowe i Marchołtowe antynomie mają wyraźny sens polemiczny. W dialektyce pozoru i prawdy kryje się apoteoza plebejusza, Hgo możliwości i jego ambicji. W literackiej, na poły bajecznej wersji obrazuje je kariera Ezopa — niewolnika, który stał się doradcą królów. A także przygody Marchołta i Sowizdrzała natrząsających się niemiłosiernie z możnych, uczonych i bogatych. Szlachectwo plebe-jusza stanowi jego rozum. W epoce Biernata z Lublina przekonanie to miało sens programowy i praktyczny zarazem. Wykształcenie dla plebejusza było owocześnie podstawowym sposobem awansu. Stąd właśnie wysoki procent studentów pochodzenia plebejskiego na Akademii Kr akowskiej; plebejusze też głównie studia kończyli i zdobywali stopnie uniwersyteckie. Tylko im bowiem, a nie szlachcie, owe tytuły mogły ułatwić karierę, były podstawowym warunkiem awansu społecznego. Wiedza i wykształcenie to elementy niezbędne do sprawowania urzędów miejskich czy też prowadzenia działalności handlowej i przemysłowej. Stąd także wywodzi się kult nauki i rozumu ludzkiego w staropolskiej literaturze plebejskiej.

Rozum „ślachetny”, wbrew „niewolnemu” urodzeniu, zapewnił Ezo-powi wolność i wyniesienie w hierarchii społecznej. Mądrość w Żywocie Ezopa jest jedyną prawdziwą wartością, przeciwstawioną pozornym i urojonym — urodzeniu i bogactwu. Mówi się o niej wyłącznie w tonacji patetycznej. Jest ona wręcz probierzem człowieczeństwa; na pytanie Ksanta, czy dużo jest ludzi w łaźni, Ezop odpowiedział: „nie masz-ci żadnego / Oprócz człowieka jednego” (w. 1567-1568), a to dlatego, że tylko ów człowiek usunął kamień sprzed wejścia do łaźni, o który wszyscy się potykali. „Ten ci jedno z nich mądry był” (w. 1593) oraz „Tegoć-em ja tylko widział, / Któregom człowiekiem mnimał” (w. 1595-1596) — tj. tylko tego mogłem uważać za człowieka — podsumował swoje obserwacje i refleksje Ezop, kładąc zarazem znak równania między mądrością a człowieczeństwem.

Mądrość jest też gwarancją nieśmiertelności. Czytamy w zakończeniu Żywota Ezop owego:

Boć mądrzy nie umierają,

Jako szaleni mniemają,

A po śmierci prawie żywią,

Ludzi rządząc nauką swą.

(w. 3129-3132)

Zwrotka ta, wielokrotnie przytaczana w pracach historycznoliterackich, jest dodatkiem Biernata, nie zna jej łaciński przekład Rimicjusza, co nadaje jej szczególną wymowę w kontekście ideologii plebejskiej wczesnego renesansu i poglądów samego Biernata z Lublina.

Do góry