Ocena brak

Różnice między strategiami "czerwonego oceanu" a "błękitnego oceanu"

Autor /LafeLaftEnupt Dodano /11.07.2005

Sieć łącząca miliony ludzi, będąca nowym medium oraz narzędziem często wykorzystywanym przez PR-owców z całego świata. Przestrzeń, która stała się częscią życia dużej części społeczeństwa ze względów towarzyskich, a następnie stosowana jako sposób na promocję własnej działalności. Można pomyśleć, że twór taki musiał zostać stworzony przez wielką korporację, mającą doświadczenie w rozwoju internetu. Nic bardziej mylnego. W 2004 roku, w jednym z Harvardzkich dormitoriów, w stanie Massetchusetts, młody Mark Zuckerberg pisze ostatnie poprawki do swojego wielkiego projektu nazwanego The Facebook. Tego samego roku , w tym samym stanie zostaje opublikowane pierwsze wydanie książki Blue Ocean Strategy, opracowane przez wykładowców francuskiego INSEAD (franc. Institut européen d'administration des affaires) - W. Chan Kima i Renée Mauborgne.
Nie ma wątpliwości co do tego, iż dwudziestoletni wtedy Mark nie wierzył, że jego strona osiągnie tak wielki suckes i po paru latach uczyni go najmłodszym miliarderem na świecie. Pewne jest również to, że nie miał on pojęcia o strategiach "błękitnego" bądź "czerwonego oceanu". Jednak stało się coś, co nie zdarzyło się w czasie istnienia takich portali jak choćby MySpace czy HabboHotel. Zmiana grup docelowych, do których miał trafić Facebook (MySpace hermetyzował swoich użytkowników zrzeszając głównie miłośników muzyki) oraz brak jakichkolwiek kosztów ponoszonych przez użytkownika (wspomniany HabboHotel uwzględniał opłaty) spowodował, że Mark Zuckerberg dokonał (opisanej przez Chan Kima I Mauborgne) innowacji wartości.
Jest to zabieg polegający na zmniejszeniu cen pewnych dóbr przy jednoczesnym zwiększaniu ich użyteczności. Innowacja wartości i sięganie po strategie, którymi konkurencja nie podążała sprawiły, że po kilku latach Facebook zrewolucjonizował świadomość użytkowników sieci.
Jednak innowacyjność i pomysłowość jaką wykazał się harvardzki programista należą do rzadkości. Dlatego po paru latach internet zaczął obrastać w klony, które przypominały dziecko Zuckerberga i za wszelką cenę starały się konkurować, nie wprowadzając prawie nic od siebie. Można tu podać szereg takich stron, poczynając od polskiej sieci czyli naszaklasa.pl, a kończąc na najnowszym projekcie korporacji Google, czyli Google+ (który z powodu braku zainteresowania stał się obiektem żartów wśród użytkowników cyberprzestrzeni ). Wszystkie te lustrzane projekty dryfują po wodach "czerwonego oceanu", gdzie zasady konkurencji często paraliżują rozwój pomysłów i działają destrukcyjnie na rozkwit biznesu. .
Nie da się ukryć, że "czerwony ocean" dla wielu przedsiębiorców jest zjawiskiem codziennym i potrafią sobie radzić z jego trudnościami w sposób bardzo zręczny.

Podobne prace

Do góry