Ocena brak

Romantyczny fach zbójecki - Zbójcy

Autor /Odillo Dodano /04.06.2013

Na, dzisiejszy gust Zbójcy Schillera to utwór retoryczny, miejscami wręcz przegadany. Jasno określone typy bohaterów nie kryją w sobie-większych niespodzianek. Np. stary Moor jest szlachetny, ale przy tym tak łatwowierny, że wręcz ślepy. Franciszek to osobowość pełna cech odrażających, Amalis zawsze wierna, nawet wówczas gdy narzeczony okazuje się zbójcą. Ten szereg jednoznacznie pozyfywnych czy też jednoznacznie negatywnych postaci z łatwością można przedłużyć. Jedynie osoba głównego zbójcy — Karola Moora, nie poddaje się temu zabiegowi i tym samym skupia też na sobie naszą uwagę. Nie daje się on jednoznacznie określić. Co prawda był zbójcą, ale trzeba dodać — szlachetnym. Przystępując do bandy, krzywdzi np. ojca, ale przecież według wiadomości, jakie otrzymał od Franciszka wcześniej, wyrzekł się go stary Moor. Faktem jest jednak, że wchodząc na zbójecką drogę, tym samym Karol staje się złym człowiekiem, wyrzutkiem społeczeństwa i zakałą rodu. Ale zanim to się stało, był on umiłowanym synem starego Moora, ukochanym szlachetnej Amalii, panem, którego lubiła służba i chłopi. Postać, która winna budzić oburzenie, wcale takiego uczucia nie wywołuje, a przeciwnie, jest nawet wcale sympatyczna. Nasuwają się w związku z tym dwa pytania: jakie były motywy tej dziwnej przemiany bohatera? Oraz: jakie cechy sprawiają, że Karola trudno byłoby jednoznacznie osądzić?

Utwór romantyczny, stawiający w centrum uwagi, jednostkę, sugeruje, że przypadek głównego bohatera jest zdarzeniem indywidualnym. Czy rzeczywiście? Przecież nie tylko Karol Moor przystał do bandy. Gdyby była to tylko sprawa Karola, moglibyśmy spokojnie uznać, że stało się to na skutek intryg złego brata, że w takim razie Zbójcy to tylko waśń rodzinna. A zatem wbrew narzucającej się sugestii działały tu także inne, ogólniejsze przyczyny. Na pytanie, jakie powody pchnęły Karola i jego kompanów na zbójecką drogę, utwór nie daje wyraźnej odpowiedzi. Pamiętając zatem, że riie tylko Karol Moor znalazł się w konflikcie z prawem, zajmijmy się bliżej jego osobą.

Fryderyk Schiller w wierszu Pomnik zbójcy Moora napisał, że Karoh„w hańbie odszedł do wieczności, ale kiedyś hańba zniknie, a zbójcę otoczy jedynie podziw potomnych”. Tradycyjna interpretacja utworu mówiąca, że Zbójcy to tragedia, która wyrosła z buntu wobec ucisku społecznego, wobec tyranii despotów, w zasadzie potwierdza przewidywania autora. Są jednak w tragedii Schillera pewne rysy, które sprawiają, że trudno się z tak jednoznaczną oceną pogodzić. Karolem wprawdzie nie powodowała żądza łupów czy chęć bezmyślnej zemsty na społeczeństwie, które go odrzuciło. Ale niezależnie od pobudek, jakie nim kierowały, zabijał przecież i grabił.

Pamiętamy też, że był on tylko jednym z bandy. Jego kompani na ogół nie mieli już żadnych skrupułów moralnych. Tak więc niezależnie od intencji swoją działalnością zbójecką zdziałał on zapewne więcej zła niż dobra. Aby móc w pełni ocenić postępowanie Karola, należy poznać także motywy, które zadecydowały o jego przystąpieniu do bandy. Trzeba więc zebrać informacje, jakie utwór daje o życiu i osobowości młodego buntownika.

Stary Moor miał dwóch synów, z których starszy wyróżniał się rozlicznymi zaletami, on też miał zostać głównym dziedzicem dobrej sławy i znacznego majątku. Młodszy, już z racji urodzenia, był w znacznie gorszej sytuacji, nie z nim łączyły się nadzieje ojcowskie. Starszego, zdolniejszego syna wysłał stary Moor na studia do odległego miasta, wyposażywszy go na drogę, jak wolno się domyślać tak, by godnie mógł reprezentować dobre imię rodu. Ze swej strony Amalia dała mu zapewnienie o swej wiernej miłości. Bogaty w taki kapitał Karol wyruszył w świat między ludzi. W domu pozostał młodszy Franciszek, z zazdrością śledząc powodzenie brata. Mniejsza jednak o niego. O światowej edukacji Karola niewiele wiadomo — spotykamy go w momencie, gdy jest już bez grosza, co więcej — ma znaczne długi. Miłość do Amalii i ojca nie przeszkodziła mu, jak widać, w prowadzeniu nader wesołego trybu życia. Z rozmowy ze Spiegelbergiem dowiadujemy się, jakie to były rozrywki. Skończyły się jednak pieniądze, pod drzwiami czekają wierzyciele, skończyły się zabawy. W scenie, w której poznajemy Karola, jest on młodzieńcem rozgniewanym na świat cały. Być może przyczyną jego rozdrażnienia jest niecierpliwe oczekiwanie na odpowiedź ojca, któremu opisał wszystkie swoje występki, prosząc go przy tym o przebaczenie. Pytanie kompana każe nam jednak szukać także innych przyczyn gniewu: „Powiedz, braciszku, czy to nie bieda tak cię usposabia?”

Zastanawiający jest powód późniejszej zmiany w postępowaniu Karola. Powiada bohater:

Postaw mnie na czele wojska zuchów mnie podobnych, a Niemcy staną się republiką, obok której Rzym i Sparta wyglądać będą na klasztory mniszek.

A nieco dalej:

W cieniu ojczystych moich gajów, w ramionach mojej Amalii, szlachetniejsza nęci mnie uciecha.

Oba te pomysły stoją przecież w sprzeczności z sobą. Przyczyn przemiany Karola należy więc szukać gdzie indziej, zapewne nie było tu żadnej świadomej, przemyślanej decyzji. Karol skarży się przecież, że na darmo ściskał rękę włerzycielom, prosząc o „jeszcze tylko dzień jeden” zwłoki w terminie płatności długów. Cóż jednak dzieje się dalej?

Sfałszowany przez Franciszka list ojca był dla Karola niewątpliwie wielkim ciosem. Znów zadziwia jednak łatwość, z jaką daje się namówić na przyjęcie „godności” herszta bandy. I tu trzeba po raz drugi przypomnieć, że Karol nie był w swej decyzji wejścia na drogę zbójectwa osamotniony. Banda zawiązała się zresztą nieco wcześniej, a kandydatów na zbójców było, jak sugeruje utwór, aż nadto. Wspomina przecież Spiegelberg:

Was, chłopców, razem tysiąc siedmiuset z tobą na czele śmiało wyrusza, a masarze, krawcy, przekupnie, w ślad za nami, jak i balwierz, i szynkarz, i wszystkie cechy — i dalejże kląć i szturmem walić w miasto, gdyby chłopcom włos jeden miał spaść z głowy. 

Zaskakująca liczba. Przecież to nie żadna już żakowska kro-tochwila, a potężna siła zdolna naruszyć istniejący porządek społeczny. W tym świetle znów zupełnie inaczej trzeba spojrzeć na decyzję Karola przystąpienia do bandy. W ten sposób wracamy do interpretacji, wobec której zgłosiliśmy pewne zastrzeżenia, a która mówi, że tragedia Schillera jest wyrazem buntu przeciw uciskowi społecznemu. Gdzie więc leży prawda? Istotnie działalność bandy Moora mogła mieć miejsce tylko w sprzyjających temu okolicznościach, to jest w sytuacji, gdy znaczna część społeczeństwa była niezadowolona z istniejących porządków. Zbójcy zatem to tragedia, która neguje panujące stosunki społeczne. Z drugiej jednak strony bunt ten nosi wszelkie cechy młodzieńczego porywu namiętności. Bo przecież mściciel uciśnionych to zwykły utracjusz, którego edukacja polegała w zasadzie na hulankach i burdach. Wstępując do bandy, Karol ucieka także przed prawdopodobnym więzieniem za długi. Motywy więc jego postępowania nie wynikają wcale z pobudek szlachetnych.

Kierowanie sfi? emocjami to charakterystyczna cecha wielu bo^ haterów romantycznych. Bunt ich niekiedy będzie wypełnieniem życiowej pustki, a kiedy indziej wyrazem nie znajdujących innego ujścia ambicji młodych (do tego pokolenia należą także np. Kor-dian czy Hrabia Henryk z Nie-boskiej). Ocena postawy, jaką reprezentuje Karol Moor, nie może być zbyt pochopna. Jego przypadek, mimo że najjaskrawszy, nie był odosobniony. Karol mógł się kierować chęcią zemsty na społeczeństwie, które go odrzuciło, ale dla każdego z pozostałych przypadków trudno byłoby szukać indywidualnego uzasadnienia. Do powstania bandy doprowadziły chyba w równym stopniu młodzieńcza porywczość, jak i niesprawiedliwy porządek społeczny. Jak zatem należy ocenić działalność zbójecką Moora? Odpowiedź — jak widzimy — wcale nie jest prosta. Dodajmy na koniec, że sporo elementów dzisiejszych ruchów młodzieżowych można odnaleźć w postawie Karola Moora i jego rówieśników.

Podobne prace

Do góry