Ocena brak

Recenzja naukowa opisowo- krytyczna. Jak mówić, żeby dzieci się uczyły w domu i w szkole

Autor /MeneuntokeSop Dodano /15.11.2007

Jest to recenzja naukowa książki "Jak mówić, żeby dzieci się uczyły w domu i w szkole".

Książka "Jak mówić, żeby dzieci się uczyły w domu i w szkole" ukierunkowana jest przede wszystkim nauczenie człowieczeństwa o czym wspominają autorki swoim podziękowaniu. Ma ona charakter poradnika psychologiczno wychowawczego z konkretnymi przykładami sytuacji, które mogą zaistnieć w domu lub w szkole. Autorki wykorzystały doświadczenie własne (są zawodowymi nauczycielkami i matkami) oraz opisane w nadesłanej do nich korespondencji.
Poradnik rozpoczyna się mottem Haima Giotta, odnoszącego się do znaczenia języka jako środka komunikacji między rodzicami i nauczycielami a dziećmi. Dalej następuje podziękowanie autorek skierowane do osób, przy współpracy których powstało ich dzieło. We wstępie pisarki wyjaśniają genezę ksiązki, oraz uprzedzają czytelnika, że narratorką prozy jest fikcyjna młoda nauczycielka Liz Lander. Dalszą część dzieła zajmuje osiem rozdziałów wzbogaconych komiksowymi ilustracjami.
Jak już wspomniano we wstępie, współczesne problemy wychowawcze wiążą się często z problemem komunikacji między dorosłymi a dziećmi, oraz z sytuacją domową, która często w młodych ludziach wzbudza agresje jako odpowiedz na bezradność wobec przerastających uczniów problemów. Dalsze rozdziały podają konkretne przykłady zachowań i języka, które są elementarnym składnikiem nauczania.
Pierwszy rozdział dotyczy radzenia sobie z uczniami którzy przeszkadzają w nauce zarówno w klasie jak i w domu.
Przedstawione tu są różne relacje nauczyciela z uczniami i rodziny z dzieckiem w domu. Bohaterka ? nauczycielka przezywa trudności uczniów związane z przyswajaniem wiedzy, czego powodem najczęściej jest brak dyscypliny i ładu. Spotyka się z takimi problemami jak zaprzeczanie uczniom, kiedy to same próbuje ignorować niechęć wychowanka do rozwiązania trudnego zadania. Odruchowo wmawia mu, że ćwiczenie jest tak trudne jak on myśli. Poradnik zaleca sprowokowanie młodego buntownika do nazwania swojego problemu i przyjęcia go do wiadomości przez nauczyciela, który powinien wyrazić zachętę do podejmowania dalszych starań. Zaleca również, aby zamiast krytykować błędy dziecka lub narzucać sposób rozwiązania problemu, potwierdzić jego uczucia słowem, pomrukiem lub gestem akceptującym ten stan rzeczy.
Czasami zamiast rozsądnie przekonywać i tłumaczyć możemy posłużyć się fantazją, która zrekompensuje pragnienia dziecka i ułatwi mu radzenie sobie z rzeczywistymi problemami.
Autorki zaznaczają, że zaakceptowanie uczuć wychowanka nie jest tożsame z tolerowaniem sposobu ich komunikowania.
Po przełamaniu trudności z negatywnymi uczuciami, należy zachęcić dzieci do współpracy. Mówi o tym rozdział drugi. Pierwszym krokiem jest namówienie dziecka do opisania problemu bez oskarżania go lub wydawania rozkazów.

Do góry