Ocena brak

Recenzja Barry Kaufman "Przebudzenie naszego syna"

Autor /soalleysweree Dodano /19.01.2006

Recenzja
Barry Kaufman - „Przebudzenie naszego syna”

Niniejsza publikacja powstała w wyniku pracy terapeutycznej z własnym, chorym na autyzm, dzieckiem. Dzięki wprowadzeniu innowacyjnego sposobu rehabilitacji, tzw. Metody Opcji, rodzicom nie tylko udało się zgłębić jej teoretyczne i praktyczne strony, ale – co najważniejsze - wyleczyć własnego syna.
W książce opisywane jest dziecko (Raun) z infekcyjnie nabytym w wieku niemowlęcym porażeniem mózgowym. W pierwszych latach życia zaczęto dostrzegać u niego osłabienie wrażliwości na bodźce słuchowe, bierność, zatrzymywanie wzroku w jednym punkcie, skłonność do izolowania się, niemożliwość artykulacji dźwięków, trudności z osiągnięciem prelingwistycznej fazy wskazywania i posługiwania się gestami. Po klinicznych badaniach recepcji słuchowej nie stwierdzono zakłóceń, lecz zachowanie pełne rezerwy i pasywność utrudniającą diagnozę. Oficjalnie zdiagnozowano u półtorarocznego dziecka objawy autyzmu, chociaż zazwyczaj rozpoznaje się chorobę w wieku dwóch i pół do trzech lat. Ponieważ wzorce zachowań u dziecka nie były jeszcze utrwalone, a trudności dziecka w kontaktach z otoczeniem nie stworzyły poważnych problemów emocjonalnych, rodzice zdecydowali się na rozpoczęcie indywidualnej terapii, której przeprowadzenia podjęli się sami, dopóki wzorce zachowań nie były jeszcze utrwalone, a trudności dziecka w kontaktach z otoczeniem nie stworzyły poważnych problemów emocjonalnych. Podstawową zasadą Metody Opcji jest praca z ludźmi, zorganizowana w taki sposób, aby umożliwić im samodzielne ukierunkowanie na własne tworzenie i korzystanie z własnych symboli słownych i osobistych wizji. Za główne zadanie w terapii, stanowiące niejako clue Metody Opcji, autor przyjął maksymę: „Kochać kogoś, to znaczy być z nim szczęśliwym”. Zadaniem, więc było rozwinięcie u dziecka zdolności odbioru i myślenia poprzez stały z nim kontakt i obserwację. Owa swoiście pojęta obserwacja stała się pierwszym etapem terapii i polegała na dostrzeganiu u dziecka wszelkich przejawów aktywności ruchowej oraz wszelkich innych zachowań emocjonalnych.
Drugi etap polegał na naśladowaniu, powtarzaniu ruchów dziecka, np. kiwania się. Owo naśladowanie miało na celu pogłębienie kontaktu emocjonalnego, było swoistym wejściem w kręg aktywności samego dziecka. A zarazem, jako technika pracy z dziećmi autystycznymi była przeciwieństwem tradycyjnej koncepcji terapeutycznej, koncentrującej się na modyfikacji zachowań. Terapeuta tradycyjny, behawioralny, już na wstępie dokonuje wielu ocen dotyczących dziecka oraz jago zachowań. Pewne aktywności są określane, jako „złe” czy niepożądane, podczas gdy inne uważa się za dobre. Metoda ta nie kładzie akcentu na przyczynach danego zachowania, istotne jest jedynie to, co da się konkretnie zaobserwować.

Podobne prace

Do góry