Ocena brak

Raymond FERNANDEZ i Martha BECK

Autor /Malina1243 Dodano /05.01.2013

Sprawa Raymonda Fernandeza i jego wspólniczki Marthy Beck zyskała ogromny rozgłosw Stanach Zjednoczonych, a parę morderców obwołano „najbardziej znienawidzonymiprzestępcami Ameryki”.

Ponieważ śledztwo ograniczyło się do trzech zabójstw, do którychpopełnienia się przyznali, nie wiemy, ile kobiet mieli na sumieniu. Specjalizowali się bowiemw zabójstwach samotnych kobiet, szukających męża.Raymond Fernandez, urodzony na Hawajach Amerykanin pochodzenia hiszpańskiego,specjalizował się w oszustwach matrymonialnych, wykorzystując niedobór mężczyzn wlatach czterdziestych w Stanach Zjednoczonych, gdzie na przykład w roku 1947 kobiet było o1,25 miliona więcej niż mężczyzn. Dziesiątki, a może setki tysięcy samotnych pań w średnimwieku poszukiwały mężów. Wtedy też powstały tak zwane „Kluby Samotnych Serc” –agencje, które za odpowiednią opłatą kontaktowały klientki ze zgłaszającymi się samotnymimężczyznami, a więc po prostu biura matrymonialne.Fernandez prowadził bardzo ożywione życie towarzyskie i był jednym znajpoważniejszych klientów owych klubów. Bardzo dbał o swą powierzchowność, którawidać robiła wrażenie na jego kolejnych „narzeczonych”.

Nosił perukę, by ukryć łysinę,wyraźnie już widoczną w wieku 31 lat, a także przy każdej okazji błyskał wspaniałymuśmiechem, tym wspanialszym, że najwyraźniej lokował pieniądze, zarobione na kolejnychoszustwach, w złotych zębach. Miał ich już niemal cały komplet, gdy poznał Marthę Beck. Tospotkanie stanowiło moment przełomowy w jego życiu. Dotąd wyłudzał od swych ofiarpieniądze, obiecując im małżeństwo, teraz zaczął zabijać.Martha Beck miała zaledwie 26 lat, gdy poznała Fernandeza. W swym krótkim życiuzdążyła trzykrotnie wyjść za mąż i trzykrotnie się rozwieść oraz urodzić czworo dzieci.Władzę rodzicielską nad nimi odebrano jej jednak, gdyż sąd uznał ją za niezdolną dowychowywania i utrzymania ich. Z zawodu była pielęgniarką, co w świetle późniejszej działalności u boku Fernandeza wydaje się dziwne. Ponadto była otyła, niezgrabna izdecydowanie nieatrakcyjna.

Z powodów, których można się jedynie domyślać, para ta przypadła sobie do gustu iwkrótce zostali kochankami. Fernandez miał widać do Marthy bezgraniczne zaufanie, gdyższybko zdradził jej, jakiego rodzaju „interesami” się zajmuje. Wtedy to Martha Beckpodsunęła mu nowy pomysł. Że był to jej pomysł, nie ulega wątpliwości, bo oboje złożyli naten temat jednobrzmiące zeznania. Pani Beck namówiła Fernandeza, by nie poprzestawał nawyłudzaniu od naiwnych kobiet ostatniego grosza, lecz mordował je. Zapewniła go również,że zawsze może aa nią liczyć.Zaczęli działać wspólnie. Martha Beck występowała jako siostra Fernandeza i z dużymtalentem pomagała mu obdzierać ze skóry nieszczęsne kandydatki na żony. Potrafiłazachowywać się bardzo sympatycznie, a przy tym jej tusza i brzydota wzbudzały w kobietachzaufanie, bo żadna nie przypuszczała, że owa „siostra” może tyć w rzeczywistości kochankąprzystojnego epuzera.

Zastanawiano się w trakcie śledztwa, dlaczego pani Beck wykazywała takie morderczeskłonności wobec ofiar swego wspólnika. Możliwe są tu dwa wytłumaczenia: mogła byćsadystką wobec przedstawicielek własnej płci, a może po prostu była zazdrosna o kobiety,które zanim straciły zarówno pieniądze, jak i złudzenia, spędzały jednak kilka upojnych chwilw ramionach jej kochanka.Fernandez i Beck w ciągu dwu lat wspólnej działalności zabili co najmniej dwadzieściakobiet, a mogło ich być znacznie więcej. Jak wspomniano, policja ograniczyła się do zbadaniatrzech przypadków, w których zatrzymani przyznali się do winy, gdyż owe trzy zabójstwawystarczały, by zaprowadzić ich na krzesło elektryczne. Liczba 20 kobiet nie została jednakwyssana z palca, bo tyle ich właśnie zniknęło w tajemniczych okolicznościach tuż przedślubem z narzeczonym poznanym w „Klubie Samotnych Serc”.Wreszcie w grudniu 1948 roku Fernandez i Martha Beck zamieszkali w domu niejakiejDelphine Dowling, 28-letniej wdowy. Mąż pani Dowling zginął w katastrofie kolejowej, onazaś odziedziczyła po nim sporą sumę pieniędzy oraz dom na Grand Rapids, gdzie mieszkała zdwuletnią córeczką Rainelle. Fernandez poznał ją przypadkowo, wkrótce przedstawił jej swą„siostrę” i oboje zdołali ją tak omotać, że poprosiła ich, by zamieszkali wraz z nią, tymbardziej że niedługo miała zostać panią Fernandez.

W lutym 1949 roku pani Dowling zniknęła. Donieśli o tym policji jej przyjaciele,zaniepokojeni tym, że od pewnego czasu nie mogli się z nią skontaktować. Policjanci udalisię więc do jej domu. Nie zastali nikogo, lecz gdy mieli już odjeżdżać przed domem pojawiłsię Fernandez w towarzystwie Marthy Beck. „Brat i siostra” wyjaśnili, że spędzili wieczór wkinie, po czym zaprosili policjantów do środka. Zachowywali się przyjaźnie, wręczserdecznie. Spytany o miejsce pobytu pani Dowling, Fernandez wyjaśnił zatroskanymgłosem, że sam niepokoi się o nią, gdyż przed tygodniem wyszła córką, mając zamiar odwiedzić pewnych przyjaciół i od tej chwili nie miał od niej żadnych wiadomości.

„Narzeczony” wyjaśnił, że planował poinformować policję o zaginięciu pani Dowlingnastępnego dnia rano. Policjanci odnieśli się widać sceptycznie do historii opowiedzianejprzez Fernandeza, skoro – by udowodnić swą niewinność – zaproponował im on po krótkiejrozmowie, by przeszukali dom, dzięki czemu przekonają się, że mówi prawdę. Poparła goMartha Beck, uczynnię otwierając drzwi do sąsiednich pokoi.

– Obejrzyjcie wszystko dokładnie, panowie – powiedziała, a w jej głosie nie sposób byłodoszukać się niepokoju.

Fernandez i Beck liczyli prawdopodobnie, że po tak szczerym i serdecznym zaproszeniudo rewizji policja zrezygnuje ze swego zamiaru. Zawiedli się jednak, gdyż funkcjonariusze zzapałem przystąpili do przeszukiwania niewielkiego domku. Dobrane „rodzeństwo”towarzyszyło im w tych czynnościach, a nawet pomagało, wskazując miejsca dotąd nieprzeszukane.W ten sposób policja dotarła do piwnicy. Fernandez i Beck czuli się widać niezwyklepewnie, gdyż bez oporów wprowadzili tam rewidujących. Pośrodku piwnicy widniałajednakże plama.

W tym miejscu cement był mokry, świeżo położony. Zbrodniarze przyglądalisię spokojnie, jak policjanci odkuwali cement przy pomocy młotka i kilofa znalezionego wpiwnicy. Należy podziwiać funkcjonariuszy policji w Grand Rapids, którzy mimo takoczywistej demonstrowanej na każdym kroku niewinności „brata i siostry”, jednakzdecydowali się zniszczyć fragment piwnicznej podłogi. Kierowali się chyba instynktem itym razem przeczucie ich nie zawiodło.Wkrótce, pod cienką warstwą świeżo położonego cementu, znaleziono zwłoki paniDowling i małej Rainelle.Fernandez i Martha Beck zostali natychmiast aresztowani, a przewiezieni do siedzibypolicji bez żadnych oporów złożyli obszerne wyjaśnienia. Przyznali się do zastrzelenia paniDowling. Początkowo mieli zamiar wychowywać Rainelle jako swoje dziecko, gdy jednakmała po dwóch dniach od śmierci matki nie przestawała płakać i wołać „mamo”,zdenerwowali się „nieposłuszeństwem” dziecka i utopili je w wannie. Następnie ułożylizwłoki w płytkim wykopie w piwnicy i pokryli je świeżą warstwą cementu.

Policjanci przesłuchujący Fernandeza i Marthę Beck nie pytali o nic więcej, bo niezdawali sobie sprawy z tego, że zatrzymali wielokrotnych morderców. Lecz oto Martha Beckz własnej inicjatywy przyznała się do zamordowania pod koniec 1948 roku, a więc na krótkoprzed poznaniem pani Dowling, innej wdowy, którą omotał jej wspólnik i kochanek, niejakiejJanet Fay. Gdy wyłudzili od niej pieniądze, Martha Beck rozbiła nieszczęsnej kobiecie głowęmłotkiem. Jako motyw tego czynu podała zazdrość o Fernandeza, który by wyłudzić od paniFay jej oszczędności, musiał zostać jej kochankiem. Zwłoki zakopano w piwnicy jednego zdomów w Nowym Jorku, gdzie teraz bez trudu je odnaleziono.

Martha Beck, z równie niewytłumaczalnych powodów, przyznała się do jeszcze jednegozabójstwa. Otóż na początku 1948 roku Fernandez poznał, znów za pośrednictwem „KlubuSamotnych Serc”, jeszcze inną kobietę, również wdowę, Myrtle Young. Razem udali siępociągiem do Chicago, by dopełnić formalności związanych z planowanym ślubem. Wdrodze Martha Beck niemal siłą wymogła na narzeczonej „brata”, by ta pozwoliła jej spaćrazem z nią w jednym przedziale. Miało to zapobiec nocnym odwiedzinom Fernandeza unarzeczonej.Myrtle Young została następnie otruta środkami nasennymi, a jej zwłoki znalazły się wkolejnej piwnicy, tym razem w Chicago.

Przyznając się dobrowolnie do dwóch zbrodni, o których policja nie wiedziała, MarthaBeck nie zdawała sobie zapewne sprawy z tego, że kręci stryczek na własną szyję. W stanieMichigan, gdzie zginęła pani Dowling, uniesiono karę śmierci, a więc za to zabójstwoFernandez i Beck zostaliby skazani najwyżej na dożywotnie więzienie. Inne przepisyobowiązywały jednak w stanie Nowy York. Dlatego też policja postanowiła przenieśćśledztwo do Nowego Jorku, gdzie można było postawić dobraną parę przed sądem zazabójstwo Janet Fay. Doprowadzając do procesu w Nowym Jorku, można było mieć pewność,że oboje trafią na krzesło elektryczne.Zabójcy, zorientowawszy się szybko w zamierzeniach policji i prokuratury, protestowali,rzecz jasna, gwałtownie przeciwko przewiezieniu ich do Nowego Jorku.

Wynajęci przez nichadwokaci nic jednakże nie wskórali i wkrótce Fernandez i Beck stanęli przed nowojorskimsądem pod zarzutem zabójstwa Janet Fay.Ku rozpaczy reporterów i tłumnie zgromadzonej publiczności większa część rozprawyodbyła się przy drzwiach zamkniętych. Jak szeptano w kuluarach sądowych, na saliujawnione zostały szczegóły pożycia seksualnego Fernandeza i Marthy Beck, które okazałysię tak drastyczne, że nie zostały nigdy podane do wiadomości publicznej. Można jedyniesnuć domysły co do ich charakteru, skoro rzecz działa się w kraju, gdzie – jak wiadomo – wpogoni za sensacją gazety dostarczają codziennie wielu opisów najbardziej nawet okrutnychzbrodni.

Podano tylko, iż oskarżeni byli zupełnymi degeneratami. Tym też można tłumaczyć fakt,iż od pierwszego spotkania ta niedobrana pod względem wyglądu zewnętrznego para takbardzo przypadła sobie do gustu.22 sierpnia 1949 roku Raymond Fernandez i Martha Beck zostali skazani na śmierć.

Wyrok wywołał powszechny aplauz w oburzonym społeczeństwie.

Egzekucja miała miejsce 7 marca 1951 roku. Zanim do niej doszło, Fernandez i Beckwprowadzili nieco zamieszania w uregulowane życie więzienia Sing Sing. Bez przerwyopowiadali o swej ogromnej wzajemnej miłości i wykorzystywali każdą okazję, by móc choćspojrzeć na siebie z daleka. Gdy złośliwi współwięźniowie opowiedzieli Fernandezowi zmyśloną historię romansu Marthy Beck z pewną więźniarką z kobiecego bloku, ten niemaloszalał z gniewu i zazdrości. Prowadzeni na śmierć, wymieniali czułe spojrzenia.

Podobne prace

Do góry