Ocena brak

Psychologiczne warunki rozwoju dziecka (wzorce opieki, teorie Rogrsa)

Autor /Piotsmetvet Dodano /01.11.2006

Rozwój psychiczny, a więc i rozwój osobowości dziecka, jest zjawiskiem ciągłym. Komplikowanie się procesów psychicznych, ich bogacenie się, nie odbywa się samorzutnie, ale pod wpływem warunków życia, środowiska, oddziaływania wychowawczego. Na rozwój psychiczny dziecka wywierają wpływ trzy środowiska społeczne: szkolne, rówieśnicze i rodzinne.
Środowisko szkolne wywiera również duży wpływ na rozwój psychiczny i społeczny dziecka. W szkole pojawiają się pierwsze kontakty z rówieśnikami, dziecko ma nauczyciela, którego słucha, który jest dla niego drugim autorytetem po rodzicach. To właśnie tutaj tworzy swój pierwszy obraz szkoły, nauczycieli, wychowawców. To, jaki obraz szkoły utrwali na zawsze, zależy od tego, czy wszystko przebiegało w niej prawidłowo, czy też nie.
Na rozwój dziecka ma również wpływ środowisko rówieśnicze. Każde dziecko chce być zauważone, lubiane, adorowane przez rówieśników. Swoim zachowaniem dostosowuje się do zachowania kolegów czy koleżanek. W zależności od tego, jakie jest środowisko rówieśnicze - dziecko albo mu ulegnie, albo będzie się trzymać zachowań wyniesionych z domu. Nie każdy przecież jest tak samo lubiany i akceptowany przez rówieśników i to od dziecka zależy, czy pójdzie za kolegami, czy też, jeżeli zauważy, że ich zachowanie jest złe, powie nie.
Środowisko rodzinne jest podstawowym środowiskiem wychowawczym kształtującym psychikę dziecka, warunkującym jej rozwój, zachowanie dziecka. Z rodziny dziecko czerpie wzorce zachowań, które rzutują na jego późniejszy rozwój i zachowanie. Środowisko rodzinne jest pierwszym środowiskiem wychowawczym w życiu człowieka, które czasami rzutuje w decydujący sposób na całe jego przyszłe życie. Rodzina dzięki swej stałości daje dziecku oparcie i poczucie bezpieczeństwa. Stabilność ta stanowi ważny czynnik jego równowagi emocjonalnej i zdrowia psychicznego. O poczuciu bezpieczeństwa, o tym czy dziecko czuje się kochane i akceptowane, decyduje wzajemny stosunek rodziców do siebie i do dzieci - to wszystko się składa na atmosferę wychowawczą. Do czynników wpływających na dezorganizację życia rodzinnego i w konsekwencji na zaburzenia rozwoju wychowujących się w tych rodzinach dzieci należą: rozbicie rodziny, nieprawidłowości struktury małżeństwa, alkoholizm, przemoc psychiczna i fizyczna.
W naszej kulturze rodzice są dla dziecka bardzo długo najważniejszymi osobami, stosującymi wobec niego nagrody i kary, zwłaszcza takie, które polegają na dawaniu lub odbieraniu opieki i miłości. Charakter związku między rodzicami a dzieckiem decyduje o tym, czego nauczy się ono na zasadzie identyfikacji, naśladownictwa i stosowania nagród i kar. Rodzaj uczuć przeżywanych w stosunku do rodziców rzutuje na relacje i rodzaj związków, w które będzie wchodzić człowiek dorosły.
Rodzice kochają dziecko i jednocześnie boją się o nie. Obawy dotyczą najczęściej szeroko rozumianego zdrowia fizycznego i komfortu psychicznego dziecka. Ogromna część ich troski koncentruje się na tym, aby dziecko nie chorowało, regularnie jadło, wypoczywało, nie przemęczało się, nie doznawało zawodów i przykrości od innych, nie ponosiło porażek. Są gotowi często wyręczać dziecko w podejmowaniu decyzji i wykonywaniu zadań, ograniczać obowiązki domowe. Bardzo chcą znać wszystkie myśli i poczynania dziecka, chroniąc je jak gdyby "na zapas" przed możliwymi trudnościami i zawodami. W konsekwencji bardzo często ograniczają samodzielność i autonomię dziecka. Zabierają mu możliwość uczenia się na własnych błędach, a także czerpania satysfakcji z kontaktów z innymi ludźmi.
Jednym z ukrytych motywów takich postaw rodziców jest potrzeba zachowania silnego związku emocjonalnego z dzieckiem, zwłaszcza wtedy, kiedy kontakty z innymi ludźmi nie zapewniają silnej więzi uczuciowej. Tak wychowana młodzież ma trudności w nawiązywaniu partnerskich stosunków z rówieśnikami, czuje się wyizolowana, boi się odrzucenia przez innych, ma mało inicjatywy, boi się niepowodzeń, nie potrafi szukać źródeł satysfakcji dla siebie.
Wychowywane w ten sposób dzieci mogą jawnie przeciwstawić się nakazom rodziców i innych autorytetów, zaczynają wchodzić w ostre konflikty z nimi. Buntując się, zaprzeczają swoim zachowaniem wzorom, które proponują rodzice (nawet wbrew swoim interesom). Druga możliwość to próba podporządkowania się wymaganiom, tłumienie złości na rodziców, stałe poczucie niezadowolenia z siebie, poczucie niskiej wartości i ograniczenie kontaktów z rówieśnikami. Często takie dzieci niejako nieświadomie wchodzą na drogę przestępczą. Jest to ich wewnętrzny bunt przeciwko rodzicom. Chcą pokazać, że same też potrafią pokierować swoim życiem, którego skutki potem same ponoszą.
Rodzice chłodni emocjonalnie mało interesują się sprawami dziecka, odsuwają je od siebie, nie dając oparcia, kiedy jest mu potrzebne. Bardzo często taki stosunek do dziecka współwystępuje z odrzuceniem roli matki lub ojca, ponieważ koliduje ona z innymi ważnymi celami w życiu, albo łączy się z dużą trudnością nawiązania więzi emocjonalnych z innymi ludźmi. Rodzice tacy nie ograniczają zwykle swobody dziecka, ale także dają mu mało wsparcia w podejmowaniu działań wtedy, kiedy jest ono potrzebne. Nie stawiają wysokich wymagań, nie karzą ostro dziecka za niespełnienie ich oczekiwań. Dziecko może mieć stałe poczucie niejasności, co powinno zrobić, aby wzbudzić zainteresowanie i miłość rodziców.
Prawie wszyscy dorośli, dzieci rodziców, bez względu na to, czy byli bici jako dzieci, czy pozostawieni samym sobie, molestowani seksualnie, czy traktowani jak głupcy, przesadnie chronieni, czy też obciążeni poczuciem winy, cierpią na podobne symptomy: zachwianie poczucia własnej wartości, które prowadzi do zachowań autodestrukcyjnych. W pewien sposób czują się bezwartościowi, niekochani i nieadekwatni. Uczucia te wynikają w znacznej mierze z faktu, że dzieci takich rodziców, czasami świadomie, czasami nieświadomie, same siebie winią za rodzicielski zniewagi.
Kiedy te dzieci staną się dorosłymi, nadal dźwigają ciężar winy i nieadekwatności, co powoduje, że jest im wyjątkowo trudno zbudować pozytywny obraz samego siebie. W rezultacie brak pewności siebie i poczucia własnej wartości może się odbić na każdym aspekcie ich życia.
Funkcjonowanie człowieka jest rezultatem zarówno układu biologicznego, jak i psychicznego oraz społecznego. Jest to wiec rezultat istnienia człowieka nie tylko jako organizmu, ale jako osobowości i członka zbiorowości społecznej. Można więc powiedzieć, że od odczuwania określonych potrzeb zależy istnienie człowieka jako organizmu, osobowości i jednostki społecznej.
Wyróżnia się podstawowe potrzeby psychiczne, które powinny być zaspokojone w środowisku rodzinnym: potrzebę pewności i poczucia bezpieczeństwa, potrzebę solidarności i łączności z osobami bliskimi, potrzebę miłości, potrzebę akceptacji i uznania. Jeśli któraś z tych potrzeb nie zostanie zaspokojona w środowisku rodzinnym, rozwój psychiczny dziecka nie będzie przebiegał prawidłowo.
Badania nad młodzieżą niedostosowaną społecznie, prowadzone w różnych krajach, wykazują, iż u podłoża jej postępowania tkwi bardzo często niezaspokojenie niektórych potrzeb i specyficzne ukierunkowanie takich potrzeb, jak: potrzeba nowych doświadczeń, potrzeba bezpieczeństwa, potrzeba uznania i potrzeba miłości. O przebiegu zaspokajania potrzeb decydują zarówno doświadczenia indywidualne, jak i wpływy społeczne. I tak np. nie tylko niepowodzenia szkolne, ale i szkolne sukcesy konkretyzują potrzebę uznania społecznego i jest tu ważny nie tylko wpływ paczki chuligańskiej, ale i grupy harcerskiej. Można zdobywać uznanie społeczne nie tylko przez prowokowanie nauczycieli i agresywne zabawy, ale i przez sukcesy szkolne i harcerskie akcje pomocy.
Równie ważne jest naśladowanie osób, z którymi osoba naśladowana jest związana. Nauczyciel, który imponuje uczniowi swoimi osiągnięciami, tym samym podsuwa mu atrakcyjne wzory aktywności życiowej.
W rodzinie dokonuje się podstawowe uspołecznienie dziecka dzięki zaspokajaniu jego podstawowych potrzeb i dostarczaniu modeli do naśladowania, dostarczenie w odpowiednim czasie właściwego rodzaju i właściwej ilości stymulacji, która zapewnia przejście przez poszczególne fazy rozwoju społecznego i ukształtowanie się podstawowych zachowań i działań społecznych. O rodzinie możemy więc powiedzieć, że jest niezbędna jako czynnik w procesie uspołecznienia.
Wzrastanie w rodzinie przygotowuje człowieka do tworzenia nowych więzi międzyludzkich, do podejmowania ról społecznych w życiu dojrzałym, a więc również do tworzenia więzi małżeńskiej i zakładania własnej rodziny. Korzysta on przy tym z posiadanych wzorów ról rodzinnych, jakie towarzyszyły mu od dzieciństwa i samodzielnie działa zwykle na podstawie tych wzorów.
Można tu odwołać się do teorii Rogersa, który opracował terapię skoncentrowaną na kliencie. „Klient” uzyskuje siłę i motywację do radzenia sobie jeśli stworzy mu się odpowiednie warunki. Aby to było możliwe „ułatwiający” (nie terapeuta) stwarza ciepło, pełną akceptację i atmosferę (celem jest dopomożenie klientowi w jaśniejszym zobaczeniu jego problemów i osiągnięcie wglądu; to ułatwia rozpoznanie własnych słabych i mocnych stron). Czemu najczęściej towarzyszy wzrost samooceny.

Styl wychowania dzieci powstaje w nawiązaniu do tego, co dorośli przeżyli wiele lat temu w relacjach z własnymi rodzicami. Polega to na naśladownictwie lub negacji danego stylu wychowania, kryją one w sobie jednak liczne pułapki.
Naśladując – idealizują oni wzorzec często nie zauważając, że zmieniły się czasy, warunki zewnętrzne oraz główne osoby: czyli ich dzieci, które mają zupełnie inne temperamenty i potrzeby. Zapominają też, że stworzyli nową rodzinę i nie są już swoimi rodzicami.
Negując - uznają, że wszystko było złe, dlatego wymaga zmiany. Często w takich sytuacjach przechodzą z jednej skrajności w drugą np.: my byliśmy obciążeni obowiązkami, więc nasze dziecko nie będzie miało ich wcale, nam zabraniano wszystkiego, więc my nie stawiamy granic. Dając wszystko swojemu maluchowi, spełniamy swoją, a nie jego potrzebę.
Nie zmienia to faktu, że niemal wszyscy rodzice mają dobre intencje - pragną dla dziecka wszystkiego najlepszego.
Nie zawsze się to jednak udaje zwłaszcza tym, którzy wychowali się w rodzinach funkcjonujących nieprawidłowo. Najczęściej są to osoby, których rodzice byli uzależnieni od nałogów, chorzy psychicznie lub fizycznie lub te, których struktura została poważnie zachwiana np. na skutek śmierci, rozwodu czy kryzysu finansowego.
Dziecko zamiast samo doświadczać opieki - opiekuje się dorosłymi, a uczucia rodziców są mu dawkowane np.: " Nie będę cię kochała, jeśli....." (zrobi coś nie tak). Przypisuje mu się etykiety, często zawstydza - takie dziecko wychowuje się praktycznie samo, gdyż rodzice nie są nauczycielami i przewodnikami.
W innym domu z kolei rodzice nie wykazywali konsekwencji - gdzie ten sam postępek raz może być ukarany, a kiedy indziej niezauważony.
Każdy z nas wynosi z dzieciństwa pewien bagaż doświadczeń, bardzo wielu wynosi również poczucie krzywdy, wynikające z zachowania rodziców w jakiejś konkretnej sytuacji lub ze wzajemnych nieporozumień.
Po latach wiele rzeczy można zrozumieć, ale ból pozostaje. Zostają też utrwalone tendencje do traktowania swoich dzieci w ten sposób i historia się powtarza.
W literaturze często spotyka się stwierdzenia dotyczące postaw rodzicielskich jako prawidłowe i nieprawidłowe lub pozytywne i negatywne. Rzadko jednak występują one w postaci czystej, ekstremalnej. Zależy to od zrównoważenia i dojrzałości społeczno – uczuciowej rodziców, a także szeregu doświadczeń w życiu rodzinnym. Wyróżnia się następujące główne typy postaw rodzicielskich:
• akceptacja dziecka
Akceptacja dziecka wyraża się w miłości, dostrzeganiu i zaspokajaniu jego potrzeb fizycznych i psychicznych. Dziecko takie rozwija się prawidłowo, jest aktywne, pewne siebie. Akceptacja dziecka oznacza przyjmowanie go takim, jakim ono jest, z jego uosobieniem, możliwościami, cechami fizycznymi. Rodzice są życzliwi względem dziecka i są z niego zadowoleni. Kontakt z dzieckiem przynosi im zadowolenie i satysfakcję. Rodzice jednak zauważają i krytykują niewłaściwe postępowanie i zachowanie dzieci, nie przekreślają jednak jego osobowości.
• brak akceptacji – odtrącenie dziecka
Rodzice oczekując pierwszego dziecka snują o nim określone wyobrażenia. Pragną np. aby to była piękna dziewczynka o niebieskich oczach. Tymczasem rodzi się chłopiec – rodzice przeżywają rozczarowanie. Brak akceptacji jest powodem chłodu uczuciowego i odtrącenia, gdyż rodzice uważają kontakt z dzieckiem za uciążliwy a nawet odrażający. Wymagają od niego żelaznej dyscypliny, bezkrytycznego podporządkowania wszelkim nakazom. Za najdrobniejsze przewinienia stosują surowe kary – nawet znęcają się fizycznie, izolują dziecko od kolegów a nawet ośmieszają i poniżają. Osiągnięcia dziecka są przemilczane, niedostrzegane, potknięcia – wyolbrzymiane. W takich warunkach jest ono nieszczęśliwe, nie znajdując oparcia w osobach najbliższych szuka zrozumienia wśród osób równie pokrzywdzonych, żyjących czasem na tzw. marginesie społecznym. Może zamknąć się w sobie, stać się nieśmiałe, z trudem nawiązywać kontakt z innymi, a więc nie lubiane, osamotnione lub też odpowiadać buntem, ucieczką z domu, może również trafić wreszcie do zakładu wychowawczego.
• postawa współdziałania z dzieckiem
Współdziałanie z dzieckiem przejawia się w zaangażowaniu rodziców w sprawy dziecka. Rodzice wykazują zainteresowanie jego aktywnością, wciągają dziecko we własne działania. Zawsze jeśli tego potrzebuje – służą mu pomocą. Dopasowują swoje zachowania do poziomu rozwoju i potrzeb dziecka. Nie przedstawiają mu gotowych rozwiązań – jedynie doradzają. Utrzymują stały kontakt z dzieckiem, śledzą uważnie wszystko, co wymaga ich interwencji. Współdziałających rodziców cechuje aktywność w nawiązywaniu wzajemnych kontaktów. Przyjemnością dla nich jest nie tylko wspólne wykonywanie czynności, ale i wzajemna wymiana uwag, zdań, obserwacji.
• unikanie dziecka
Postawa unikająca stanowi lżejszą postać odrzucenia uczuciowego. Charakteryzuje się ubogimi więziami emocjonalnymi w rodzinie. Rodzice w kontaktach z dziećmi są niezręczni a więc ograniczają je do minimum albo też wykazują wierność wobec dziecka, nie interesują się jego aktywnością, nie zaspokajają w sposób wystarczający jego potrzeb, nie przejmują się dzieckiem, zaabsorbowani własnymi sprawami – zaniedbują je. Zamiast rozmowy z nim i zainteresowania się jego sprawami czasami kupują prezenty, dają pieniądze, aby w ten sposób upozorować wywiązywanie się z ról rodzicielskich. Dziecko wcześnie musi sobie radzić samo. Bywa, że takie dziecko znajdzie oparcie w nauczycielach, wychowawcach lub wartościowych kolegach. Może być jednak inaczej – w środowisku szkolnym mogą nastąpić poważne trudności wychowawcze, ponieważ brak oparcia w rodzicach naraża dziecko na niebezpieczeństwa. Chłopak wciągnięty w środowisko wagarowiczów czy narkomanów, łatwo może ulec wykolejeniu ze względu na brak kontroli przez rodziców.
• dawanie dziecku rozumnej swobody
Rodzice rozumieją, że wraz ze wzrastaniem dziecka potrzebuje ono coraz bardziej niezależności i swobody. Darzą je zaufaniem. Mimo, że przyznają dziecku dużą swobodę, potrafią utrzymać autorytet i kierować dzieckiem. Troszczą się o jego zdrowie i bezpieczeństwo, dążą do unikania fizycznych zagrożeń i emocjonalnych urazów.
• postawa nadmiernie chroniąca
Postawa nadmiernie chroniąca przejawia się nadmiernym skoncentrowaniem uwagi rodziców na dziecku, uleganiu mu, bezkrytycznym stosunku do niego. Rodzice usprawiedliwiają wszelkie wybryki i kaprysy dziecka. Przesadna opiekuńczość skłania do traktowania syna jako niezaradnego malucha, którego we wszystkim trzeba wyręczać: w karmieniu, w myciu, w ubieraniu, nie pozwala się mu na zabawę z rówieśnikami, żeby ktoś czasem nie wyrządził mu krzywdy. Dziecko takie długo jest niesamodzielne, niezaradne, niezręczne. Czasami jednak buntuje się, że nie jest już małym dzieckiem, lecz bez rezultatów. Ochraniany przed najdrobniejszymi niebezpieczeństwami, nie potrafi pokonać samodzielnie nawet drobnych przeszkód. Stosunek nadmiernie chroniący wyraża się także przewrażliwieniem na punkcie zdrowia, jego bezpieczeństwa, powodzenia w nauce. Nie może ono swobodnie biegać – bo się spoci, przeziębi, nie może uprawiać sportu – bo złamie nogę, nie może zbliżać się do innych dzieci – bo się zarazi, gdyż niektóre dzieci są chore. W kinie, w środkach lokomocji mogą być bakterie – lepiej z nich nie korzystać. Niepowodzenia w nauce tłumaczą rodzice niesprawiedliwością nauczycieli. Równocześnie matka ulega dziecku, toleruje zachcianki i niewłaściwe wyczyny dziecka, zaspokaja każdy jego kaprys i pozwala panować nad sobą. Rodzice przeceniają osiągnięcia dziecka, uważają je za wzór doskonałości. Brak jest właściwej rozumnej swobody dziecka. Tego typu postawę przejawiają częściej matki i dziadkowie.
• uznawanie praw dziecka
Rodzice uznają prawa dziecka jako równe w rodzinie, bez przeceniania i niedoceniania jego roli. Ustosunkowują się prawidłowo do przejawów jego aktywności, nie ograniczają jej, lecz uczą je odpowiedzialności za własne postępowanie. Nie są wścibscy i dyktatorscy. Kierują dzieckiem przez podsuwanie mu sugestii. Nie narzucają, nie wymuszają, lecz stosują także wyjaśnienia i tłumaczenia. Dziecko wie czego oczekują od niego rodzice i wie, że te oczekiwania są na miarę jego możliwości. Kontakt rodziców z dzieckiem jest aktywny.
• postawa nadmiernie wymagająca
Rodzice nie licząc się z indywidualnymi możliwościami dziecka chcą je ukształtować według z góry założonego wzoru. Nie biorąc pod uwagę jego zainteresowań, zdolności, pragnień, wymagają bezwzględnego podporządkowania stawianym mu wymaganiom. Podstawową metodą kierowania dzieckiem jest przymus. Nie ma ono prawa samodzielnie wybierać zajęć w wolnym czasie, nie może protestować przeciwko nadmiarowi obowiązków. Dziecko musi dążyć do perfekcjonizmu, do wykonywania wszystkiego w sposób doskonały. Bardzo wcześnie traktuje się je, jak gdyby było znacznie starsze, niż jest w rzeczywistości. Rodzice rządzą dzieckiem, nie przyznają mu praw do samodzielności, ograniczają swobodę dziecka i zakres jego aktywności przez narzucanie, zmuszanie, nagany. Wygórowane wymagania stają się dla dziecka utrapieniem, przekreślają radość dzieciństwa. Dzieci bardzo często załamują się, zamykają się w sobie, a nawet czasem popełniają samobójstwa. Dziecko zaczyna cofać się w rozwoju i nabiera przekonania o swej niskiej, niepełnej wartości. Rygorystyczne wymagania mogą doprowadzić do nadpobudliwości nerwowej, która utrudnia skupienie uwagi na wykonywanych czynnościach, zmniejsza odporność psychiczną. Dzieci takie często się buntują i w różny sposób wyrażają swoją agresję.

Prawidłowe postawy rodzicielskie wpływają korzystnie na rozwój społeczno – emocjonalny dziecka, na wyrabianie postaw i cech koniecznych do dobrego przystosowania w grupie rówieśniczej. Dziecko takich rodziców przejawia inicjatywę, współpracuje i współdziała z innymi.
Postawy rodzicielskie nieprawidłowe powodują powstawanie rozmaitych cech i zachowań niekorzystnych: agresywność, kłótliwość, nieposłuszeństwo , zahamowanie, bierność, brak koncentracji i wytrwałości w działaniu, nieufność wobec otoczenia, łatwość wchodzenia w konflikty z innymi, niepewność, brak inicjatywy itp.

Pozycja dziecka w rodzinie zależy w dużej mierze od postaw rodziców względem niego. Rodzice oddziałują na rozwój dziecka, wpajają mu normy współżycia i zachowania, dostarczają wzory zachowania i reagowania w różnych sytuacjach.

Rodzina prawidłowo funkcjonująca, w której panuje właściwa atmosfera emocjonalno – wychowawcza, gdzie wszyscy mają swoje prawa i obowiązki jest tym samym środowiskiem wychowawczym dziecka, w którym kształtują się jego postawy: życzliwości i sympatii. Dziecko otaczane w rodzinie rozumną miłością i umiejętnie wychowywane, rozwija w sobie życzliwość, sympatię, współczucie nie tylko w stosunku do swoich najbliższych, ale i każdego człowieka. Unika złośliwości, zadawania przykrości. Dziecko uczy się współżyć i współdziałać w rodzinie poprzez naśladowanie wzorów dostarczanych mu przez rodziców i starsze rodzeństwo. W rodzinie scalonej miłością, realizacja macierzyństwa i ojcostwa daje wiele radości i pełne uznanie. Dziecko czuje się w niej dobrze: jest kochane i akceptowane, jest bezpieczne, pewne siebie, ufa rodzicom, jest otwarte i ufne także wobec innych ludzi, jest aktywne i wytrwałe w działaniu, zna swoje prawa, ale ma też i swoje obowiązki. Jak wykazuje literatura psychologiczna i pedagogiczna, obserwacje a także doświadczenie, iż tylko w rodzinach zdrowych psychicznie i moralnie, w których rodzice ustosunkowują się z rozumną miłością do dziecka, dziecko ma zapewnione warunki dla wszystkich potrzeb rozwojowych. Tylko w nich na ogół wychowują się dzieci zdrowe psychicznie: radosne, ufne, z poczuciem własnej wartości, zdolne do powściągliwości, do wysiłku. Daje się w nich wiele okazji do kochania, a także podziwiania i zachwycania się matką i ojcem.

Nie znaczy to, że w rodzinach normalnie czy mówiąc inaczej zdrowo funkcjonujących brak jest problemów i nieporozumień. Zdarzają się one oczywiście, ale rozwiązywane są na bieżąco i nie osłabiają więzi uczuciowych.

Należy jednak pamiętać, że ważny jest nie tylko wspólnie spędzany czas, lecz również jakość tego kontaktu, czyli stosunek rodziców do dziecka. Zależność między naszym myśleniem o sobie a stosunkiem matki i ojca do nas, gdy byliśmy dziećmi, opisał Carl Rogers. Jego zdaniem, dla kształtowania się poczucia wewnętrznego JA istotny jest właśnie stosunek rodziców do dziecka, a zwłaszcza okazywanie przez nich aprobaty i wsparcia. Dzięki temu dziecko uczy się aprobować to, jakie jest, i włączać nowe doświadczenia siebie w obręb JA. Pochwały ze strony matki i ojca stają się podstawą jego poczucia własnej wartości. Gdy rodzice chwalą dziecko, za to co robi, pojawia się zgodność doświadczenia z JA i poczucie wewnętrznej spójności. A poczucie wewnętrznej spójności i posiadanie pozytywnego wizerunku siebie to według Rogersa dwie składowe silnej tożsamości.

Najcięższe warunki rozwoju ma dziecko w rodzinie zdemoralizowanej, o niskim poziomie moralnym i kulturalnym. Mam tu na myśli rodziny patologiczne. Wprawdzie rodziny skłócone i rozbite też się do nich zalicza, lecz tworzą one jednak odmienny ich typ. Najczęstszą przyczynę patologii rodziny stanowi alkoholizm. Jest on najgroźniejszym wrogiem prawidłowego rozwoju dziecka, najpoważniejszym źródłem trudności wychowawczych tkwiących w rodzinie. Pogarsza on znacznie sytuację materialną rodziny. Wydatki na alkohol pochłaniają najwięcej środków z budżetu rodzinnego. Rezultatem tego jest, iż dzieci żyjące w tych rodzinach są niedożywione, nie mają ubrań, zabawek, książek, nawet miejsca i czasu do nauki. Nieodpowiednie zaś warunki do nauki obniżają jego wyniki nauczania, a głód zmusza nawet do żebrania lub kradzieży. Alkoholizm może występować u jednego z rodziców (częściej u ojca), czasami jednak u obojga. Przy alkoholizmie ojca, jeśli matka jest zaradna i troskliwa, łatwiej może chronić dzieci przed nędzą i upokorzeniem. Jeśli jednak nie umie walczyć o prawa swoje i dzieci, biernie poddaje się tyranii męża, wówczas sytuacja jest bardzo ciężka. W rodzinach, w których nadużywany jest alkohol, dzieci mają słabe możliwości rozwojowe. Często też bardzo wcześnie alkohol podawany jest także dziecku. Pod wpływem pijackich awantur, bijatyk, maltretowania członków rodziny, dziecko żyje w ciągłym strachu, lęku, staje się znerwicowane, niezrównoważone. Dzieci są bite, maltretowane, niewyspane, głodne, pozbawione radosnego i szczęśliwego dzieciństwa. Często mają żal do rodziców alkoholików, nienawidzą ich, wstydzą się ich.
Bardzo ciężki jest los dzieci, których matki prowadzą rozwiązły tryb życia. W przypadku głębokiego zdemoralizowania, matka porzuca swoje dziecko zaraz po urodzeniu. Bywa jednak i tak, że swój proceder uprawia w mieszkaniu, w którym są dzieci, a nawet znane są praktyki wciągania córek do prostytucji. Córki bywają także zdemoralizowane przez ojców, a sytuacja ich jest wtedy tragiczna.
Niektóre dzieci mają nieszczęście wyrastać w rodzinach przestępczych, wykolejonych z tzw. marginesu społecznego. Zanim rodzice trafią do więzienia, często wciągają dzieci w działalność przestępczą. Po aresztowaniu rodziców, u dzieci często dochodzi do głębokich zmian w psychice i postępowaniu. Dziecko wstydzi się, że ojciec czy matka przebywa w więzieniu, czuje się napiętnowane, nieszczęśliwe, a przez to staje się agresywne.
Innym rodzajem rodzin patologicznych są rodziny o niskim poziomie moralnym rodziców i innych członków rodziny. Dorośli używają wulgarnego języka, tolerują kradzieże, oszukują, nie przestrzegają norm moralnych, nie uczą dzieci właściwego zachowania, ale odwrotnie, chwalą cwaniactwo, kombinatorstwo, cieszą się kiedy dziecko przynosi do domu skradzione przedmioty.
Bardzo groźnym objawem patologii rodzinnej jest używanie przez rodziców (jednego lub obojga) narkotyków. Fakt ten jest zazwyczaj przed dzieckiem ukrywany, ale w rodzinie takiej brak jest równowagi emocjonalnej, brakuje środków do życia, często dziecko pozostawione jest samemu sobie. Narkomani nie są zdolni do systematycznej pracy i do zajmowania się wychowywaniem dzieci. Dziecko w takiej rodzinie jest zagrożone i może sprawiać poważne trudności.
Trudna jest też sytuacja dziecka w rodzinie, gdzie ojciec lub matka są chorzy psychicznie. Ich choroba przyczynia się do tego, iż nie mogą, nie są w stanie normalnie wychowywać swoich dzieci.
Pozycja dziecka w rodzinach dysfunkcjonalnych jest niestabilna, trudna do sprecyzowania. Zazwyczaj jednak rodziny patologiczne stwarzają poważne zagrożenie dla rozwoju dziecka, przysparzają społeczeństwu wiele kłopotów. To w nich najczęściej wzrastają nieletni przestępcy, jednostki nieszczęśliwe, aspołeczne, nieprzystosowane do życia w społeczeństwie.

Na zakończenie warto wspomnieć o teorii którą operował Carl Rogers. Jej centralnym pojęciem jest pojęcie „ja”. Składają się nań, zdobywane w wyniku doświadczenia, informacje o własnych cechach, wartościach i postawach. Taki obraz „ja” determinuje zarówno spostrzeganie świata jak i własnego zachowania podmiotu. Dlatego tak ważny jest wpływ środowiska rodzinnego na dziecko we wczesnym dzieciństwie. To jak członkowie rodziny traktują dziecko ma ogromny wpływ na samoocenę tego dziecka i postrzeganie całego świata przez niego.

Innym aspektem ja jest „ja idealne”, czyli podmiotowa wizja tego, jaki powinien on być lub chciałby być. Gdy spostrzegane przez podmiot „ja” i „ja idealne” zgadzają się ze sobą, osoba jest zdrowa psychicznie. Problemy psychologiczne pojawiają się w przypadku poważnych rozbieżności pomiędzy obydwoma „ja” oraz pomiędzy „ja” i światem realnym.

Podobne prace

Do góry