Ocena brak

Psychologiczna charakterystyka jednostki w okresie dojrzewania

Autor /Piotsmetvet Dodano /02.05.2007

Spośród wszystkich faz rozwojowych okres dojrzewania stanowi - szczególną fazę w życiu człowieka. Z perspektywy psychologicznej właśnie w tym okresie dokonują się między innymi zmiany w obrazie siebie i społecznej percepcji jednostki, formowane są nowe wzorce relacji interpersonalnych, gwałtownie wzrasta liczba i jakość nowych doświadczeń osobistych i społecznych, rozwijane są umiejętności pozwalające na kształtowanie się poczucia własnej kompetencji. Nastolatek osiąga nowy status społeczny, a tym samym zwiększają się jego możliwości osiągania celów, otrzymywania wzmocnień i kształtowania nowych zachowań. W tym okresie życia dokonują się gruntowne przemiany związane z poczuciem tożsamości osobistej i społecznej.
Jest to okres przejściowy między harmonią i ,, doskonałością dziecięcą ", osiągniętą w końcu pierwszej dekady życia, a ,, doskonałością " i stabilizacją rozwoju człowieka dorosłego. Przechodzenie z dzieciństwa w wiek dojrzały przebiega w sposób skomplikowany i burzliwy oraz trwa wyjątkowo długo. Jest to ostatni etap w procesie intensywnego rozwoju. Gdy minie, człowiek staje się dorosły, dojrzały, samodzielny, wkracza w życie względnie ustabilizowane w sensie zarówno biologicznym, jak psychologicznym. Wiek dorastania jest więc ostatnim okresem, w którym w sposób skuteczny można wpływać na kształtowanie się właściwości somatycznych i psychicznych jednostki.
Dla dorosłych, którzy wychowują młodzież i czują się za nią odpowiedzialni, jest to więc ostatnia szansa oddziaływania. Uświadamiając sobie tę sytuację rodzice, wychowawcy, nauczyciele przeżywają niepokój: czy na pewno niczego nie zaniedbali, czy młode osoby, którym z racji obowiązków rodzicielskich albo zawodowych mieli pomagać we wszechstronnym harmonijnym rozwoju, zrealizowały wszystkie swoje możliwości, czy są dobrze przygotowane do samodzielnego życia.
Wiek dorastania to okres wzmożonej emocjonalności, niezwykłej intensywności i żywości przeżyć uczuciowych. Cechuje je wysokie napięcie: doznawany smutek jest bardzo głęboki, przeżywana radość niezwykle silna. Charakterystyczną właściwością emocji w tym okresie jest także chwiejność: raz są załamani, nie wierzą w swoje możliwości, w swoje powodzenie w jakiejkolwiek dziedzinie, w innych momentach przeżywają poczucie własnej mocy: raz wzruszają się i współczują, to znowu są twardzi, nieugięci okrutni. Stany uczuciowe cechuje nietrwałość i ruchliwość, oscylacja między nastrojami krańcowymi. Skrajnie negatywne łatwo przechodzą w zdecydowanie pozytywne, smutek w radość, przygnębienie w entuzjazm i odwrotnie.
W pierwszej fazie wieku dorastania dość często dominują u młodzieży stany uczuciowe negatywne, niepokoje, lęki m.in. dotyczące własnej osoby, np. niepewność jaka będzie przyszłość, czy sobie poradzę, czy nie spotka mnie niepowodzenie, obawy przed kontaktami z innymi, przed odrzuceniem, wyśmianiem, nieśmiałość. Innymi negatywnymi stanami emocjonalnymi są: gniew, złość, agresja. Przejawiają się one jako reakcja na frustrację, m.in. uniemożliwianie realizacji własnych planów, na ograniczenie przywilejów, na kontrolę, przymus. Agresję młodzież uzewnętrznia inaczej, głównie w formie pośredniej: milczenia, ironii, krytyki.
Młodzież przeżywa również wiele stanów emocjonalnych pozytywnych: radość, zachwyt, entuzjazm, poczucie własnej mocy.
Najbardziej charakterystyczne i specyficzne dla wieku dorastania są potrzeby samodzielności, niezależności, autonomii. Nasilenie wynika z poczucia siły fizycznej, z poczucia zwiększonych możliwości intelektualnych, z rozwoju samoświadomości. Zwiększa się znacznie zakres potrzeby samodzielności, obejmuje on nie tylko poglądy, uczucia, aktywność, lecz przede wszystkim sferę decyzyjną: dziewczęta i chłopcy pragną sami decydować o swoich sprawach sposobie spędzania wolnego czasu, wydawania pieniędzy, ubierania się, doboru koleżanek i kolegów.
Często rodzice w trosce o przyszłość dzieci usiłuje wpłynąć na ich decyzję, skłaniając do wyboru określonej drogi kształcenia. Niekiedy nie uwzględniają przy tym zainteresowań i zdolności dzieci, lecz kierują się przekonaniem o korzyściach wynikających z uprawiania wybranego zawodu. Czasami jest to zawód zgodny z ich własnymi marzeniami młodzieńczymi, nie zrealizowanymi w życiu. Presja rodziców bywa niekiedy bardzo silna, czasami ma ona postać jawną, i w przypadku buntowniczej postawy młodych prowadzi do konfliktów. Rodzice nie rozumieją często psychiki młodego człowieka i stąd trudno im znaleźć właściwy sposób postępowania. Młody człowiek to istotnie już nie dziecko, ale jeszcze nie dorosły. Niedostrzeganie przez dorosłych potrzeby samodzielności, niedocenianie jej znaczenia prowadzi do opóźnienia procesu dorastania.
Dorastające dziewczęta i chłopcy silnie odczuwają potrzebę przynależności do grupy czy paczki koleżeńskiej. Z nią się identyfikują, jej opinie przejmują, z nią pragną współdziałać, ona zapewnia im poczucie bezpieczeństwa, rozładowanie napięć powstających podczas konfliktów z dorosłymi, akceptację, której nie uzyskują w szkole ani w rodzinie.
Rodzicom niełatwo zaakceptować taką formę realizacji potrzeby przynależności. Wydaje się im, że oddala się ono od nich definitywnie, że już ich nie kocha, mają żal do niego i do środowiska rówieśniczego, które w ich przekonaniu odciąga je od rodziny.
Środowisko rówieśnicze spełnia jeszcze jedną ważną rolę w zaspokajaniu potrzeb psychicznych dorastającej młodzieży: zapewnia akceptację. Dorośli nie zaspakajają potrzeby akceptacji dziecka w stopniu dostatecznym. Nie czynią tego rodzice, którzy przeważnie mają w stosunku do niego wysokie aspiracje i chcieliby, aby spełniało ich oczekiwania w większym stopniu niż to czyni. Nauczyciele wyrażają swoje uznanie jeszcze rzadziej niż rodzice. Jeśli już im się to zdarzy, to najczęściej wyłącznie w stosunku do najlepszych uczniów. Niedobory w zaspokajaniu potrzeby akceptacji realizują dorastające dziewczęta i chłopcy w grupach rówieśniczych, których wymagania są znacznie mniejsze, w których panuje tolerancja i wzajemne zrozumienie.
Idealnym środowiskiem dla rozwoju dzieci nie jest jednak środowisko pozbawione wszelkich problemów i prób. Zasługują one na to, aby mieć prawo stawania wobec problemów życia i wynoszenia korzyści z takiej konfrontacji. Potrzebne są drobne niepowodzenia i zawody życiowe. Jak inaczej można by nauczyć się radzić z problemami i frustracją. Zadaniem rodziców nie jest więc wyeliminowanie z życia naszych dzieci wszelkich prób, lecz służenie im w roli godnego zaufania sojusznika, który umie dodać otuchy, kiedy doznaje smutku, umie interweniować, gdy zagrożenie przekracza ich siły, i przede wszystkim umie dostarczyć im narzędzi za pomocą których będą mogły pokonać przeszkody.
Rodzicielstwo w naszym społeczeństwie bywa pojmowane raczej jako możliwość wpływania na rozwój i dojrzewanie społeczne dzieci aniżeli jako możliwość rozwoju i dojrzewania rodziców. Rodzicielstwo rozumiane bywa nazbyt często jako ,,wychowanie dzieci" - tzn. , że to one mają się dopasowywać do rodziców. Według tego poglądu zdarzają się tylko ,,trudne dzieci" , nigdy zaś ,,trudni rodzice".
Wychować ,,dobre dzieci" - dobrze uczące się w szkole, mające powodzenie w życiu towarzyskim, zwycięskie w sporcie itp. - stało się dla takich rodziców symbolem ich wartości. „Potrzebują” tego, by móc być dumnym ze swoich dzieci i potrzebują tego, by ich dzieci zachowywały się w sposób, który ukaże ich w oczach innych ludzi jako dobrych rodziców. W pewnym sensie wielu rodziców ,,posługuje się" swymi dziećmi w tym celu, by sobie zapewnić poczucie własnej wartości i szacunku dla siebie. Wielu rodziców traktuje swoje dziecko jako ,,kontynuację samych siebie".
Dzisiejsi młodzi ludzie odrzucają swoich rodziców, ukazują im, że usługi rodziców przestały być pożądane, ponieważ tylko niewielu rodziców potrafi być dla swoich dzieci dobrymi doradcami. Wygłaszają przemowy, schlebiają, grożą, ostrzegają, przekonują, błagają, wygłaszają moralizujące kazania i zawstydzają swoje dzieci, wszystko zaś w dążeniu do tego, by zmusić je, by postępowały tak, jak rodzice sobie życzą. Nie przyznają dziecku prawa do odpowiedzialnego przyjmowania lub odrzucania, sobie tylko przypisując odpowiedzialność za ukształtowanie się ich dzieci. Nastawienie większości rodziców jako doradców domaga się, aby dzieci zgadzały się z nimi; jeśli nie zgadzają się, mają poczucie, że zawiedli.
Rodzice ponoszą winę zbytniej natarczywości. Nic dziwnego, że w większości rodzin zrozpaczone dzieci mówią do rodziców: ,,Zostawcie mnie w spokoju", ,,Przestań wciąż za mną chodzić", ,,Wiem co myślicie, nie musisz mi tego codziennie powtarzać", ,,przestań prawić mi kazania", ,, Mam już tego dosyć".
Dla rodziców wypływa stąd nauka, że mogliby być dla swych dzieci pomocnymi doradcami, mogą im udzielać swej wiedzy, idei przewodnich, doświadczenia - jeśli nie zapomną działać jak skuteczni doradcy, by nie zostać spalonym w oczach swojego dziecka, któremu chcą pomóc.
Inne błędy jakie rodzice popełniają wobec swych dorastających dzieci to:
- ocenianie przez porównywanie - rodzice porównują swoje dziecko ze starszym rodzeństwem, z kolegami, a także z samym sobą, pamiętając o tym co było dobre, a zapominając, co było złe. „Ja w twoim wieku...”. Przy porównaniu zazwyczaj ktoś jest lepszy, a ktoś gorszy. Nikt nie lubi być tym gorszym. Na takie wypominanie młodzież często reaguje gniewnym stwierdzeniem: „Ja się na świat nie prosiłem".
- nadmiernie drobiazgowe krytykowanie - naruszanie poczucia własnej wartości. „Nie podoba mi się twoje uczesanie... nieładnie trzymasz sztućce... nie garb się" - informacje te, nawet ważne, ale zbyt często powtarzane, przestają mieć znaczenie. Nie należy ustawicznie krytykować wyglądu i zachowania dorastających dzieci, szczególnie w obecności innych osób.
- niekonsekwentne postępowanie - rodzice są raz energiczni, kiedy indziej łagodnie ustępliwi, raz podejrzliwi, to znów bezgranicznie ufni; raz traktują córkę czy syna jak dzieci, to znów jak dorosłych partnerów.
- kłótnie, wchodzenie w utarczki słowne z dzieckiem. Rodzice są tu zawsze skazani na klęskę: dorastający chłopiec czy dziewczyna są głośniejsi i bezwzględniejsi w argumentacji. Uwagi, najtrafniejsze wyjaśnienia stają się bezużyteczne, jeżeli są wypowiadane w złości.
Wymienione błędy w postępowaniu rodziców z dorastającymi dziećmi, w sposób istotny zakłócają wzajemne stosunki.
Oto 10 najbardziej ogólnych, podstawowych zasad postępowania rodziców z ich dorastającymi dziećmi:
- Zasada akceptacji. Dorastający ma prawo do własnego życia, nie musi swoim życiem spełniać oczekiwań rodziców.
- Zasada wiarygodności. Nie należy inaczej postępować, niż się mówi, co innego mówić poza plecami, a co innego w oczy, co innego wyrażać słowami, a co innego gestami i uczuciami. Zachowania rodziców wobec dorastających powinny być wiarygodne.
- Zasada poszanowania intymności. Młodzież ma prawo do własnej intymności, której strzeże z całą mocą. Uszanować należy tajemnicę ich kieszeni, szuflad i korespondencji.
- Zasada równych zobowiązań. Dotyczy dzieci, jak i rodziców. Jeżeli dorastający podjął się wykonania czegokolwiek, należy to do końca wyegzekwować. Ale też wszystkie zobowiązania podjęte przez rodziców powinny być bezwzględnie realizowane.
- Zasada stabilności. Rodzice powinni przestrzegać stabilności życia rodzinnego, uporządkować czynności i czas. Poczucie pewności dotyczące tego, co jest dobre, a co złe, daje młodemu człowiekowi wewnętrzną siłę dla trudnych wyborów.
- Zasada prośby. Polecenia kierowane do młodzieży powinny być formułowane w postaci konkretnych próśb, wypowiedzianych głosem spokojnym, ale stanowczym. Bezosobowe mówienie „należy zrobić" lub wydawanie rozkazów jest mało skuteczne.
- Zasada konsekwencji. Dorastający musi wiedzieć, czego oczekiwać po takim czy innym swoim postępowaniu, ale te same konsekwencje powinny w rodzinie obowiązywać również innych jej członków, także rodziców.
- Zasada otwartości na informacje. Rodzice mogą wiele nauczyć się od swoich dorastających dzieci. W razie występowania trudności należy poprosić syna czy córkę o radę i pomoc. W takiej doradczej roli młodzież czuje się ważna i odpowiedzialna.
- Zasada humoru. Narastające napięcie, atmosferę zdenerwowania w domu najłatwiej rozładować humorem. Wytwarza on dystans wobec problemów, dlatego należy go stosować w kontaktach z młodzieżą.
- Zasada współdecydowania. Dorastający, stopniowo wciągany w problemy rodziny i jej zobowiązania, kłopoty materialne, kontakty przyjacielskie najczęściej zaczyna zabierać głos w sprawach dla rodziny istotnych, dyskutuje, doradza rodzicom. Dla pełnej realizacji zasady współdecydowania warto niekiedy zwołać naradę rodzinną.
W procesie wychowania oprócz wiedzy i zgodnego z nią działania, jest potrzebna spontaniczność, intuicja rodzicielska, autentyczne, zgodne z osobowością zachowanie. One to nadają wychowaniu osobisty charakter.
Zmęczeni codziennymi kłopotami, znużeni i zapracowani rodzice chcieliby, aby dorastające dzieci doceniały ich starania zaspokajające materialne potrzeby. Oczekują od swoich dzieci w zamian sukcesów w szkole, nienagannego zachowania, a przynajmniej tego, że nie będą przysparzać zmartwień. Tymczasem codzienność odległa jest od oczekiwań rodziców. Z byle powodu wynikają kłótnie. Dzieci krytycznie oceniają ich tryb życia, zachowanie, sposób ubierania się. Z rozczuleniem więc wspominają czasy, kiedy dla dziecka byli piękni, wszechmocni, najmądrzejsi i najsilniejsi. I chociaż te dziecięce opinie wydawały się im nieco przesadne, to jednak w głębi duszy syciły ich dumę, wzmacniały poczucie własnej wartości, wzruszały. Tym trudniej przychodzi rodzicom pogodzić się z arogancją, kłótliwością dwunasto-, trzynastolatka, z negowaniem wszystkiego i wszystkich, również i ich samych. Konflikty, irytacja, wrogość, rozżalenie, bezradność, lęk przed utratą autorytetu i wpływu, psychiczne oddalenie się - z tym najczęściej kojarzy się im dorastanie dzieci.
Rodzice, często rozpaczliwie, walczą o utrzymanie kontroli i władzy nad dzieckiem. Chcą, by dziecko spełniało ich wyobrażenia i oczekiwania. Tymczasem dorastanie to nie tylko burza w sferze uczuć związana z hormonalnym dojrzewaniem, ale również silna potrzeba samodzielności, a więc bunt przeciw władzy rodzicielskiej. Pojawia się tęsknota za kimś bliskim, kto podobnie myśli i czuje, a także potrzeba potwierdzenia własnej wartości poza kręgiem rodzinnym.
Dążenia obydwu stron pozostają ze sobą w konflikcie, i jest to naturalne. Rodzice uważają, że powinni tak pokierować dzieckiem, aby wyszło mu to na dobre. Jednak zapominają często o tym, że jest to ich wybór, który nie zawsze musi być trafny w stosunku do możliwości, potrzeb, uzdolnień czy pragnień dziecka. Z drugiej strony młody człowiek sprzeciwiając się wszelkim nakazom, buntując się przeciwko pewnym normom i wartościom nie zawsze potrafi jasno określić, do czego dąży. Najbardziej zewnętrznym przejawem poszukiwań własnej tożsamości jest próba zamanifestowania swojej odrębności poprzez wygląd. Stąd szokujące uczesanie, niechlujne stroje ( rozciągnięte swetry, rozwiązane, dziurawe buty, czapki noszone tył na przód; wszystko to powinno od nowości wyglądać na sprane, zniszczone, zużyte ). Taki jest ich styl. Tym wyróżniają się wśród schludnie ubranych młodszych od siebie, a także od dorosłych. Rodzice toczą boje, bo wstydzą się „dziadowskiego" lub dziwacznego ubrania, wymyślnej fryzury. Używają zwykle argumentu: „co ludzie pomyślą". A ponieważ młodzi uważają, że swoim zachowaniem nikomu nie szkodzą, ten argument na ogół do nich nie przemawia. Zastanówmy się, czy tak naprawdę jest o co walczyć? Niektóre dzieci mogą wprawdzie ustąpić ze strachu przed rodzicami, ale wówczas może pojawić się u nich głęboki uraz albo złość, że zostały zmuszone, żeby coś zmienić w swoim wyglądzie. Styl ubierania się, fryzura ma dla dorastających dzieci duże znaczenie symboliczne. Wcześniej czy później ta zewnętrzna manifestacja własnej odrębności przestanie być dla nich ważna. Czy nie rozsądniej zatem okazać wyrozumiałość? Zewnętrzne oznaki budzącej się niezależności - to jedna strona dorastania. Druga - polega na głębokich przemianach zachodzących w życiu psychicznym młodego człowieka. Nastolatki często sprawiają wrażenie leniwych - jakby nic im się nie chciało, na niczym nie zależało. Godzinami mogą słuchać ulubionej muzyki, niechętnie pomagają w domu, jeżeli robi się im z tego powodu wymówki, kończy się to awanturą lub lekceważącym wzruszeniem ramion. Po takiej awanturze każda ze stron źle się czuje. Wzajemnie się urażając - coraz bardziej oddalają się od siebie. Dziecko unika kontaktu z rodzicami, zamyka się w sobie. Z podobnymi problemami zmaga się wielu rodziców: jedni wychodzą zwycięsko w konfrontacji z dorastaniem - dostrzegając w dziecku coraz dojrzalszego partnera. Inni - odnoszą porażkę, tracąc kontakt z dzieckiem. Dzieci odrzucone przez najbliższych, mogą szukać uznania poza rodziną, często w środowiskach patologicznych. Dopiero wówczas przychodzi refleksja. Co zostało przeoczone, jakie błędy popełniono?
Bez względu na to, czy dzieci w pełni zaspokajają ambicje i oczekiwania rodziców, należy akceptować je takimi, jakie są. Stawiać dzieciom wymagania, ale dostosowane do ich możliwości. Okazywać zainteresowanie ich sprawami. Nawet jeżeli same nie są skore do zwierzeń, pytać o to, co je martwi, co cieszy, co zdarzyło się w szkole. Próbować rozwiązywać konfliktowe sytuacje, godząc się na kompromis. Pokazywać dzieciom, że w każdej sprawie można próbować się porozumieć, mimo że nie zawsze jest to łatwe. Nie urażać ich godności krytykując surowo lub ośmieszając, zwłaszcza w czyjejś obecności.
Nie rezygnować z gestów miłości. Chociaż dzieci nie przybiegają, jak dawniej, przytulić się, a czasami jakby zawstydzone wzdragają się przed czułością, to wcale nie znaczy, że jej nie potrzebują.

Podobne prace

Do góry