Ocena brak

Polska - Rosja a bezpieczeństwo energetyczne w Europie

Autor /Galmeeria Dodano /30.09.2007

Stosunki zagraniczne każdego bez wyjątku państwa nie ograniczają się do najbliższych sąsiadów. Lekceważącą byłaby zresztą wiara w to, że relacje na granicy przekładają się wyłącznie na państwa leżące po dwóch jej stronach i nie mają wpływu na inne państwa. Międzynarodowa dyplomacja to złożona natura i wzajemna zależność narzędzi wykorzystywanych w niej wykorzystywanych: obrona, wojna i armia, szpiegostwo, dyplomacja, handel i pomoc, działania pozarządowe i aneksje – wszystko to zestawienie fundamentalnych kategorii działań w stosunkach międzynarodowych. Są jeszcze jednak czynniki kulturowe, historyczne i ludzkie. W rzeczywistości stosunki zagraniczne nie sprowadzają się do dyplomacji lub handlu bądź wywiadu albo stosunków militarnych, ale do wszystkich tych czynników razem wziętych. Szczególne stosunki łącza jednak państwa wcześniej wojujące ze sobą, zwłaszcza kiedy jedno z nich przez wiele lat stało w roli wyjątkowo perfidnego agresora i wieloletniego okupanta.
Kontakty Polski z Rosją po roku 1989 pokazały, że Polska nie ma sensownej polityki wschodniej. Nasze stosunki są niejednoznaczne i dość słabe. Stale zadajemy sobie pytanie: na ile nasza polityka jest określana międzynarodowymi warunkami, a jaki wpływ mają na nią polscy politycy? Ważna jest także kwestia jaką politykę wobec Wschodu należy prowadzić: przyjazną, obojętną czy wręcz negatywną? Dziś, kiedy staliśmy się członkami dużych ponadnarodowych organizacji, powinniśmy posłużyć się wspólną polityką tych organizacji w celu realizacji naszych celów w kontaktach z Rosją. Okazuje się jednak, że również Zachód nie ma pomysłu na politykę wobec Wschodu. Najpierw dążył do likwidacji groźnego imperium, potem pojawiły się dążenia do włączenia krajów Europy Środkowo-Wschodniej i krajów nadbałtyckich do struktur zachodnich. W ten sposób powstała granica na Bugu oddzielająca od siebie te dwa obszary i „poligon” zawiłych meandrów w stosunkach międzynarodowych na skalę całej Europy i świata.
Scenariusze możliwości prezentują odmienne koncepcje. Pierwszy przewidywał odizolowanie Rosji od reszty świata i pozostawienie jej samej sobie. W drugim widziano Rosję w sojuszu politycznym i militarnym z Chinami bądź krajami arabskimi. Trzeci zakładał natomiast połączenie Rosji sojuszem ze światem zachodnim. I to właśnie ten scenariusz wydaje się dziś najbardziej prawdopodobny. Okazało się, że Wschód i Zachód przestały być przeciwstawnymi biegunami, mają jedynie problem z akceptacją własnej historii i tradycji.
Jak więc Polska ma odnajdywać się wśród nowych realiów nowego światowego porządku? Prowadzona w naszym kraju polityka zazwyczaj była schematyczna: jeżeli kierowała się twarzą ku Zachodowi, to plecami odwracała się do Wschodu. Wystarczy wspomnieć okres międzywojenny, kiedy to Polska uprawiała dyplomację prozachodnią. Wschód traktowano wrogo i unikano jakichkolwiek z nim kontaktów. Wystarczyło jednak kilka lat i po drugiej wojnie światowej Polska odwróciła się od Zachodu i weszła do sojuszy wojskowych wschodnich sąsiadów. Nasz handel zmienił kierunek na wschodni, a naszym głównym partnerem został Związek Radziecki. Rok 1989 przyniósł kolejną zmianę orientacji. Zmiany dokonały się w sferze ideologicznej, politycznej i gospodarczej, a Polska ponownie nawiązała kontakty z Zachodem. Od tamtej pory kontakty ze Wschodem oziębiły się, Do Rosji trafiało zaledwie 3% polskiego eksportu, a towary importowane do Polski z tego kraju stanowiły ok. 7% polskiego importu ogółem.
Dziś sytuacja uległa zmianie. Polska nie musi wybierać między Wschodem a Zachodem, choć w tym podzielonym świecie jesteśmy w pewnym sensie skazani na przynależność do struktur zachodnich. To w nich Polska ma większe szanse na rozwój i to właśnie z tego powodu przystąpiliśmy do NATO i Unii Europejsiej. Nie oznacza to jednak rezygnacji z polityki ukierunkowanej na Wschód, która jest niezwykle ważna dla całej Europy, a nawet świata.
Można więc zadać pytanie: jak Polska po przystąpieniu do Unii Europejskiej ma się zachować, aby kraje tkwiące w zachodnich strukturach nie odwracały się od Wschodu, a Wschód nie traktował Zachodu jak wroga? Mamy szansę stać się łącznikiem między kulturową tradycją Wschodu i Zachodu. Po wejściu do Unii Europejskiej nasze granice stały się wschodnimi granicami Unii. A zaznaczyć należy, iż co roku granice te przekracza ok. 30 milionów osób. Jaka powinna więc być nasza polityka wobec Wschodu? Przede wszystkim komplementarna w stosunku do polityki zachodniej, czyli w pewnym stopniu z nią zespolona. Trzeba przyznać, iż będzie to bardzo trudne do zrealizowania, ale krok ten zapoczątkuje nową erę w stosunkach międzynarodowych. Nasza polityka powinna także uwzględniać różnice cywilizacyjne między Wschodem i Zachodem, tzn. tradycję prawosławia i katolicyzmu, spuściznę Bizancjum i Rzymu. Musimy również uwzględnić w naszej polityce znaczenie Rosji na arenie międzynarodowej. Kraj ten ma znaczący wpływ na politykę globalną. Dla Rosji ważne są stosunki z USA, Dalekim Wschodem i Europą Zachodnią, toteż Polska musi w tych układach odnaleźć także swoje miejsce, tym bardziej że sami postrzegamy siebie, co wyraźnie pokazują nasze działania (choćby w Iraku), jako sojusznika USA.
Musimy także wykorzystać położenie geograficzne naszego kraju jako ważnego węzła tranzytowego. Z naszych połączeń kolejowych, drogowych, telekomunikacyjnych i rurociągów możemy uczynić trwałe źródło dochodów. Połączenia tranzytowe biegnące przez Polskę mają znaczenie ogólnoeuropejskie. Jeżeli rozbudujemy nasze autostrady, przejścia graniczne, połączenia telekomunikacyjne, możemy spodziewać się większego przepływu towarów i ludzi między Europą Zachodnią a Wschodnią. W ten sposób mamy szansę na wzrost udziału Rosji w naszym eksporcie i to nawet trzykrotny. Sprzyjać temu będzie nasze członkostwo w Unii Europejskiej oraz nowe stosunki między Rosją i USA.
Szczególnie ważne są stosunki z krajami danego ZSRR, które nada pozostają pod wieloma względami uzależnione od wielkiego sąsiada, a to w sytuacjach napięcia powoduje niejednokrotnie szereg nieporozumień w całym regionie. Choćby „Pomarańczowa rewolucja” Ukrainy i Polskie poparcie dla przemian w tym państwie. Rosja od początku była nieprzychylna sytuacji na Ukrainie i nie zamierzała wcale ukrywać swojego stanowiska. Od początku przynależności Polski do NATO Rosja jeszcze bardziej zaostrzyła swoje stanowisko w stronę Polski. Rosyjscy politycy stwarzali pozory, jakoby przyjęcie Polski miało stanowić podłoże konfliktu i nie należy w żadnym przypadku Polski do Paktu przyjmować, bo konflikt może się zaostrzyć. Generał Armii Rosyjskiej, Aleksander Lebied sugerował nawet, że przyjęcie Polski do Paktu może skończy ć się wybuchem trzeciej wojny świtowej. Niesmaczne zdarzenia miały także miejsce podczas otwarcia cmentarza w Katyniu, w czerwcu 1995 roku. Nieobecny był tam Borys Jelcyn, a propaganda rosyjska nagłaśniała rzekome pomordowanie bolszewickich oficerów w roku 1920 w polskich obozach. Tak i teraz Rosja nie wykazuje najmniejszych pozytywnych sygnałów w celu poprawienia naszych z tym krajem stosunków, a co za tym idzie lepszych układów w całej Europie. „Pomarańczowa Rewolucja” Ukrainy była pierwszym od czasu wycofania rosyjskich wojsk z Polski momentem, w którym Polska mogła w sposób stanowczy i jasny wyrazić swoje weto i pokazać całemu światu jak trudna jest sytuacja w regionie. Trzeba także zaznaczyć, jak wiele udało się Rosji osiągnąć pomimo sukcesu Polski w sprawie NATO - aby zaspokoić Rosję i nie narazić sytuacji na komplikacje, w maju 1997 roku podpisano z Rosją dokument o współpracy, co otworzyło drogę do ustanowienia Rady NATO-Rosja. Tworzy to sytuację dość specyficzną, bowiem kraj który nie jest członkiem Paktu, poprzez swoje prawo weta (z uwagi na pozycję międzynarodową w regionie), może wpływać na decyzje członków Paktu. Lata dziewięćdziesiąte i nieoficjalna debata nad rozszerzeniem NATO pokazywała od samego początku, iż Pakt próbuje pogodzić dwa cele, które są dla siebie przeciwstawne: rozszerzenie na wschód, co z punktu widzenia Rosji groziło jej interesom, oraz jednocześnie zmusić Rosję do dobrowolnego zaakceptowania współpracy w ramach NATO. Wcześniej Rosja nie była zainteresowana dialogiem z Polską, a jedynie z jej zachodnimi sąsiadami. Sytuację zaostrzyło kilka incydentów. W lutym 1994 roku minister spraw zagranicznych Andriej Kozyriew usłyszał podczas wizyty w Warszawie, że koncentracja wojsk w obwodzie Kaliningradzkim niepokoi Polskę. Reakcją było oskarżenie Lecha Wałęsy o ingerencję w wewnętrzne sprawy Rosji. Zaproszony na obchody pięćdziesiątej rocznicy Powstania Warszawskiego Borys Jelcyn nie pojawił się, co wcale nie poprawiło wzajemnych stosunków. Z kolei 1 listopda tego samego roku premier Wiktor Czernomyrdin odwołał swoją wizytę w Polsce po tym, jak na Dworcu Wschodnim w Warszawie polska policja użyła stanowczej siły wobec rosyjskich obywateli, którzy wszczęli między sobą rozróby. Polskie przeprosiny nie poprawiły atmosfery, w dodatku Borys Jelcyn wydał dekret o ochronie obywateli Rosji poza jej granicami.
Perspektywy polsko-rosyjskiej współpracy gospodarczej wydają się dość pozytywne. Co prawda po kilku latach pomyślnego rozwoju w 1998 przyszło załamanie. Uważa się jednak, że problemy w handlu z Rosją nie powinny utrzymywać się dłużej niż kilka lat. Co oznacza ten okres? Na to trudno odpowiedzieć. Z pewnością coraz większe uniezależnienie wzajemnej wymiany ułatwi obu państwom przetrwanie kryzysu i zaspokojenie swoich potrzeb gdzie indziej. Z drugiej strony Polska jest żywotnie zainteresowana rozwojem handlu z Rosją, która posiada ogromny potencjał i obiecuje takież zyski. Korzyści są zresztą obopólne, gdyż polskie towary znajdują uznanie wśród Rosjan, przede wszystkim tych o tzw. średnich wymaganiach. Inne czynniki to: łatwy dostęp do rynku rosyjskiego i jego chłonność. Dotyczą one przede wszystkim tradycyjnie już eksportowanych przez Polskę towarów rolno-spożywczych. I trudno dziwić się stanowczej reakcji Polskiego rządu na arenie Unii Europejskiej w sprawie zakazu importu polskiego mięsa na teren Rosji. Niejasne wyjaśnienia, papiery i notatki bez żadnej wartości przedstawiane przez stronę Rosyjską, oraz co za tym wszystkim idzie mniejsze wpływy do Unijnej kasy – wszystko to sprawiło że za Polską stanęły państwa członkowskie. Przełom roku 2006 i 2007 okazał się dla Polski bardzo ważny, bowiem wyraźnie odczuliśmy jak ważne jest poparcie Unijne i jak wiele znaczy zacięty opór oraz zaangażowanie wielkiej siły jaką jest Rada Europy. Nie jesteśmy już w tej sprawie osamotnieni. Podjęte próby mediacji oraz silne argumenty i dowody próby fałszerstwa dokumentacji (haniebnie i ze strony polskich eksporterów, zgoła jednak inne od tych, jakie sugerowała strona rosyjska) doprowadziły do przygaszenia konfliktu, a w tej chwili jesteśmy na dobrej drodze do wznowienia eksportu mięsa na teren Rosji. To samo dotyczy farmaceutyków, turystyki, zakładania firm na terenie Federacji, a w szczególności korzystania ze Specjalnej Strefy Ekonomicznej w obwodzie kaliningradzkim.
Przykładem braku poparcia oraz ignorancji ze stron członkowskich okazał się temat rurociągu na dnie Bałtyku, w jaki od roku 2003 zaangażowały się Niemcy, a jakim jeszcze do tego czasu z pozycji partnera z Rosją zajmowała się Polska Wprowadzone z początkiem 1998 roku zaostrzenia celne na granicach Polski ani trochę nie poprawiały stosunków gospodarczych i to już wtedy Gazprom miał powiedzieć, że choć nie należy się go obawiać i że bezpieczeństwo dostaw gazu jest gwarantowane, to „możemy i dać w zęby kiedy będzie trzeba”. Poprawę stosunków przyniosła dopiero wizyta prezydenta Kwaśniewskiego w Moskwie pod koniec czerwca. Poprawa ta jednak na niewiele się zdała, ponieważ dziś, kiedy Rosja wchodzi w konflikt gospodarczy z Białorusią i zakręca kurek z ropą, wiele krajow Europy, w tym Polska, nerwowo zagląda do swoich magazynów. Nic dziwnego że budiowa rurociągu tuż pod naszym nosem, ale bez naszego udziału jest dla Polski tak kompromitująca, jak przykra i krzywdząca. Polskie protesty na niewiele się zdają – przecież Niemcy to dzisiaj największy płatni Unii. Sytuacja jednak nie jest tak klarowna, ponieważ w świetle ostatnich utarczek pomiędzy Aleksandrem Łukaszenką a Władimirem Putinem w kwestii opłat za ropę, Angela Merkel – kanclerz Niemiec – mogła przekonać się jak kapryśnym i bezwzględnym partnerem jest Rosja. Być może wpłynie to na włączenie do projektu kolejnego partnera w celu zabezpieczenia się na wypadek konfliktu. Nie ulega jednak najmniejszej wątpliwości że bezpieczeństwo energetyczne Europy, w tym w największym stopniu bezpieczeństwo Polski, Litwy, Ukrainy i Białorusi, zależy od stabilnej sytuacji i stosunków Europy z Rosją. Jest to sytuacja niezwykle niebezpieczna i kompromitująca polskie rządy w latach po roku 1989. wprawdzie negocjowano dostawy gazu z Norwegią jednak w niejasny i niezrozumiały sposób rozmowy przerwano na krótko przed podpisaniem stosownych umów. W karierze ówczesnego premiera Leszka Millera jest to jedna z wielu nieprawidłowo rozegranych partii.


Podsumowując, Polska potrzebuje mądrego programu polityki wschodniej, który w pewien sposób uzupełniałby działania integracyjne z Unią Europejską. Z pewnością jest to program wymagający wiele wysiłku, ale jak najbardziej wykonalny i pożądany. Sojusz wojskowy z NATO z całą pewnością w sposób bardzo wyraźny wyhamował wzajemne stosunki między naszymi krajami, Unia Europejska dała Polsce szanse stanowienia o wielkiej polityce w regionie i jednocześnie nakłada na Polskę wielką odpowiedzialność w kontaktach z Rosją. Dziś, kiedy pojawiają się niesnaski i nieporozumienia dotyczące zamierzchłej historii, takie jak wciąż niewyjaśniona do końca sprawa zbrodni Katyńskiej, czy budząca wiele kontrowersji postawa prezydenta Putina, jak choćby podczas obchodzonych uroczystości związanych z rocznica zakończenia II Wojny Światowej, czy wspomniane powyżej zarzewia konfliktów gospodarczych, należy sobie zdać sprawę że należy przede wszystkim rozmawiać. Nie poddawać się emocjom i uprzedzeniom. „Rosjanie to [...] naród dumny. [...] Zawsze szanowali tych, którzy sami siebie szanowali. Jeżeli zaś mieli do czynienia z ludźmi, którzy sami siebie nie szanują, to nigdy nie odczuwali dla nich szacunku.” Jeśli tak jest, to sytuacja wewnętrzna Polski długo nie pozwoli na przełamanie impasu we wzajemnych kontaktach. Nieudolne działania gabinetu premiera Jarosława Kaczyńskiego w sferze polityki zagranicznej nie ułatwiają sytuacji i nie prowadzą do załagodzenia nastrojów zarówno ze wschodnimi, jak i z zachodnimi sąsiadami. Należy jednak liczyć na uzdrowienie polskiego świata politycznego pod wpływem NATO i Unii Europejskiej. Może kiedy nabierzemy szacunku dla samych siebie, Rosjanie nauczą się traktować Polskę jako godnego do rozmów partnera i skończy się czas protekcyjnego traktowania naszego państwa, jakie mogliśmy obserwować od początku rządów Borysa Jelcyna, a kontynuowanego przez administrację Władimira Putina.

Podobne prace

Do góry