Ocena brak

Początki jazzu

Autor /kama02 Dodano /18.04.2012

Clint Eastwood powiedział kiedyś, że świat zawdzięcza Ameryce powstanie dwóch wielkich form sztuki: westernu i jazzu. Eastwood, będący wielką gwiazdą westernów, jest także zagorzałym wielbicielem jazzu - muzyki o trudnym do ustalenia rodowodzie, która w latach 40. przekształciła się w jeden z głównych stylów muzycznych XX wieku.

Pochodzenie jazzu jest sprawą dyskusyjną. Nie ma wątpliwości, że zaczęto go grać w Nowym Orleanie, jednak bardziej szczegółowe korzenie tej muzyki, oraz ich rola w jej kształtowaniu się, pozostają sprawą do ustalenia. Chociaż jazz uznaje się za muzykę czarnych, pierwsze płyty jazzowe zostały nagrane przez białych wykonawców (w przeciwieństwie do dzisiejszego jazzu, pierwsze nagrania prawie w ogóle nie zawierały partii improwizowanych). Nie ulega też wątpliwości , że nawet jeżeli Nowy Orlean jest kolebką tego stylu, to i tak pierwsze wielkie nagrania jazzowe zrealizowane zostały w Chicago.

Pochodzenie jazzu

Z pewnością też, jazz nie wywodzi się z jakiegoś jednego stylu muzycznego. Przeciwnie, wydaje się, że dlatego powstał on w Nowym Orleanie, ponieważ w mieście tym pod koniec XIX w. krzyżowało się wiele różnych tradycji muzycznych. Wśród nich znajdowały się: francuska muzyka taneczna (spuścizna po założycielach miasta); muzyka folkowa pochodzenia europejskiego, którą do tej pory można usłyszeć w południowych stanach Ameryki (istnieją nawet muzykolodzy, według których podstawowa forma jazzu - 12-taktowy blues - pochodzi bezpośrednio ze szkockiej muzyki ludowej); oraz muzyka orkiestr dętych, którą często można było usłyszeć w czasie pogrzebów.

Pomimo wyraźnej segregacji rasowej elementy te wpłynęły na muzykę czarnej społeczności. Trudno powiedzieć jaką muzykę tworzyli i czego słuchali czarni niewolnicy przed wojną secesyjną. Niewiele jest także śladów informujących o ich kulturze muzycznej w okresie od zniesienia niewolnictwa do początków XX wieku.

Afrykańskie korzenie

Jednak pewne kwestie dotyczące charakteru muzyki Murzynów amerykańskich wydają się oczywiste. Jednymi z nich są intensywność i duchowy charakter, wywodzące się z religijnego charakteru tej muzyki. Na przykład pieśni religijne (spirituals) odzwierciedlały nadzieje na lepsze życie po śmierci, które stanowić będzie ulgę po przerażającej egzystencji w skrajnie rasistowskim społeczeństwie.

Pomimo braku namacalnych dowodów, oczywisty wydaje się także wpływ tradycyjnej muzyki afrykańskiej na kształtowanie się muzyki czarnej społeczności amerykańskiej. Do dziedzictwa tego można zaliczyć szczególne zamiłowanie do pen-tatoniki - skali muzycznej złożonej z pięciu dźwięków, odległych o sekundy wielkie i tercje małe - a także swobodniejsze, bardziej płynne podejście do rytmu oraz charakterystyczny puls, który sprawiał, że muzyka ta była bardziej wciągająca niż jakakolwiek inna.

Ragtime

Istnieją wzmianki o XIX-wiecznych „murzyńskich bardach", nie mamy jednak pojęcia jak brzmiała ich muzyka. Pierwszą zaawansowaną formą czarnej muzyki, o której możemy mieć dobre pojęcie, był ragtime, czyli specyficzny sposób gry na fortepianie, charakteryzujący się silnie synkopowanym rytmem. Ragtime stał się głośny na przełomie XIX i XX w.

Największym kompozytorem tego gatunku był Scott Joplin (1868-1917), którego utwory są popularne do dziś. Joplin nie pochodził z Nowego Orleanu, nie był też twórczo związany z tym miastem, jednak melodyka i zaraźliwy rytm jego kompozycji pochodziły z tego samego muzycznego źródła, z którego wziął swój początek jazz.

Zapotrzebowanie społeczne

Do dnia dzisiejszego zachowały się fotografie przedstawiające nowoorleańskie grupy jazzowe z lat 90. XIX wieku. Czarni muzycy znajdowali w Nowym Orleanie mnóstwo okazji do prezentowania i rozwijania swojej twórczości. Corocznie odbywał się tam festiwal muzyki ludowej, a w 1898 r. otwarto dzielnicę rozrywki (Storyvil-le), w której zatrudnionych było wielu muzyków.

W Nowyn Orleanie organizowano też wiele potańcówek, które służyły zabawieniu nieprzerwanego strumienia gości, przybywających do tamtejszego portu. Także wielu rodzajom uroczystości tradycyjnie towarzyszył zespół muzyczny.

Na przykład w trakcie pogrzebu, w drodze procesji na cmentarz, grano żałobną muzykę, która w drodze powrotnej zamieniała się w bardziej pogodny marsz.

Czarna społeczność była wewnętrznie zróżnicowana. Genealogia niektórych rodzin sięgała okresu panowania francuskiego. Bardzo duża była również populacja ludności pochodzącej z mieszanych związków czarno- białych.

Kształtowanie się brzmienia

Jednak wszelkie dyskusje na temat pochodzenia jazzu muszą w końcu ustąpić miejsca faktom, zgodnie z którymi powstanie nowego rodzaju muzyki było przede wszystkim zasługą utalentowanych jednostek, które potrafiły powiązać różne wpływy w stylistycznie spójny gatunek. Jednymi z nich byli kornecista Buddy Bolden i trębacz Freddie Keppard, którzy legendarną sławę zawdzięczali wspaniałemu brzmieniu swoich instrumentów. Zespoły grające nową muzykę wykorzystywały instrumenty, na których można było grać w czasie marszu: tubę, gitarę albo bandżo, werbel oraz instrumenty melodyczne takie jak trąbka, puzon i klarnet. Instrumenty melodyczne były luźno zaaranżowane i swobodnie wplatały się w główną linię melodyczną, przy czym trąbka stanowiła instrument podstawowy, a puzon i klarnet wzbogacały jej partie.

Nowe brzmienie było tak atrakcyjne, że natychmiast zyskało wielu zwolenników. Jazz był tym, czego ludzie chcieli słuchać, przy czym chcieli wypoczywać, do czego chcieli tańczyć. Jego harmonia była prosta, jednak charakterystyczna „błękitna" (blue) nuta (zastosowanie małej tercji tam, gdzie tradycja europejska nakazywałaby użycie tercji wielkiej) nadawała tej muzyce specyficznego charakteru.

Czysta rozrywka

Do 1914 r. jazz był już w pełni ukształtowanym stylem muzycznym, granym zarówno przez czarnych jak i białych wykonawców, wykorzystujących różny skład instrumentów. Słowo „jazz" (termin, który w slangu amerykańskich Murzynów miał konotacje seksualne) przyjęło się jako oficjalne określenie stylu, prawdopodobnie ze względu na swobodną naturę muzyki i fakt, że powszechnie kojarzono ją z muzykami nowoorleańskiej dzielnicy uciech - Storyville. Była to muzyka popularna, nie roszcząca pretensji do bycia czymś więcej niż czystą rozrywką, chociaż niektórzy z jej wykonawców byli naprawdę doskonyłymi muzykami. Wiodącą postacią tego okresu był trębacz Joe „King" Oliver (1865-1938).

Dalszy rozwój

Nowa muzyka szybko zdobywała sobie coraz większą popularność, jednak pierwsza płyta zawierająca prawdziwy jazz została nagrana dopiero w lutym 1917 r. Jej autorami byli biali muzycy z grupy Original Dixieland Jass Band, której liderem był Nick LaRocca (1889-1961). Na płycie znalazły się utwory Livery Stable Blues i Dixieland Jass Band One-Step, które stały się znane także poza granicami kraju.

Kilka miesięcy później nową muzyką zaczęto interesować się w Europie, przy czym zwróciła ona uwagę zarówno szerokiej publiczności, jak i muzyków klasycznych. W jednym z esejów, dyrygent Ernst Ansermet entuzjastycznie wypowiadał się na temat gry Sidneya Becheta (1897-1959), który koncertował w Europie w 1919 roku.

Praca dla muzyków

 W 1917 r. miało miejsce także inne wydarzenie, które w istotny sposób wpłynęło na rozwój muzyki jazzowej. Marynarka Wojenna Stanów Zjednoczonych kazała zamknąć lokale w dzielnicy Storyville, ponieważ osłabiały one zapał wojenny amerykańskich marynarzy, którzy spędzali w nich znaczną ilość czasu. Muzycy, którzy grali w tych miejscach, zmuszeni zostali do poszukiwania innych miejsc pracy. Najlepsi z nich znaleźli je całkiem niedaleko, na statkach pływających w górę i w dół Mississipi. Droga rzeczna stanowiła najprostsze połączenie z Chicago, które wkrótce stało się głównym ośrodkiem jazzu.

W latach dwudziestych scena jazzowa rozprzestrzeniła się na cały obszar Stanów Zjednoczonych, zresztą okres ten został później nazwany „epoką jazzu". Wywodzący się z podejrzanych środowisk Storyville, jazz zachował swoje powiązania z „półświatkiem" i często muzykę tą można było usłyszeć w lokalach sprzedających nielegalnie alkohol w czasach prohibicji.

W centrum zainteresowania

 W tym okresie jazz rozwijał się bardzo szybko, stając się stylem jeszcze bardziej ekspresyjnym. Muzycy tacy jak Jelly Roli Morton (1890-1941), wywodzący się z tradycji nowoorleańskiej, zachowali silnie sformalizowaną aranżację, dbając o to by muzyka wykonywana przez zespół była zwarta i efektywna.

Jednak najważniejniejszą innowacją lat 20. był wzrost znaczenia improwizacji solowych, które stały się najważniejszym środkiem wyrazu w muzyce jazzowej. Przyczyniło się do tego wielu muzyków, jednak najważniejszym z nich był Louis Armstrong (1900-71). Armstrong część swojej młodości spędził w poprawczaku, gdzie znalazł się za użycie broni palnej w miejscu publicznym. Tam nauczył się grać na kornecie i wkrótce swoją nową umiejętność zaczął wykorzystywać do zarabiania pieniędzy.

Armstrong był muzykiem rezydującej w Chicago King Olivier's Group, wkrótce jednak założył własne zespoły, które pod nazwami Hot Five i Hot Seven nagrywały płyty w połowie lat 20.

Niepowtarzalny talent

Wykorzystujące typową dla jazzu swobodę rytmiczną, ciągnące się w nieskończoność solówki Armstronga charakteryzowały się niezwykle sugestywną formą wyrazu. Oprócz nagrań zrealizowanych wspólnie ze swoimi tradycyjnie grającymi zespołami, Armstrong zarejestrował kilka utworów z pianistą Earlem Hinesem (1903-83), które stanowiły inspirację dla każdego, kto je usłyszał. Jest taki fragment - solówka w utworze West End Blues - który może być przykładem idealnie sformułowanej wypowiedzi muzycznej.

Także inni muzycy przyczynili się do wzbogacenia środków wyrazu muzyki jazzowej. Wśród nich byli Sidney Bechet - którego muzyka stanowiła pompatyczną odmianę stylu nowoorleańskiego - grający na saksofonie sopranowym, a nie na bardziej rozpowszechnionym klarnecie; oraz Bix Beiderbecke (1903-31), trębacz i kornecista, którego łagodny, liryczny styl wywarł ogromny wpływ na rozwój jazzu.

Saksofon tenorowy

Innym sposobem w jaki ambitni wykonawcy próbowali wyróżnić się spośród innych muzyków było poszerzenie swoich horyzontów muzycznych. Oczywistą drogą do tego celu mogło być wprowadzenie harmonii, która byłaby bardziej zaawansowana i odkrywcza niż proste akordy jazzu nowoorleańskiego.

Tendencji tej przewodził Coleman Hawkins (1904-69), który grał na saksofonie tenorowym. Instrument ten stanowił podstawę składu orkiestr marszowych, jednak ze względu na swoje ciężkie brzmienie nie pasował do lekkiego stylu zespołów nowoorleańskich, wykorzystujących czasem saksofony altowe i sopranowe.

Hawkins rozpowszechnił technikę, wykorzystującą łatwość odgrywania na saksofonie tenorowym arpeggiów, czyli niejednoczesnego wykonania kolejnych składników akordu. Dzięki temu jazz został wzbogacony o środek wyrazu, który przez długie lata mógł być twórczo rozwijany. Wprowadzenie saksofonu tenorowego do jazzu może być przykładem zjawiska charakterystycznego dla tej muzyki od początku jej istnienia - sięgania po nowe instrumenty, jeżeli odpowiadały one koncepcji twórczej danego artysty.

Nowe instrumenty

W latach 20. i 30. tendencja do odkrywania nowych środków wyrazu spowodowała, że wielu znanych muzyków poszukiwało własnego brzmienia na wielu różnych instrumentach. Pojawiły się wynalazki, takie na przykład jak zestaw perkusyjny, będący składanką różnych instrumentów rytmicznych, wykorzystywanych wcześniej przez orkiestry marszowe.

Muzycy tacy jak Joe Venuti (1903-78) grali jazz na skrzypcach, Red Norvo (ur. 1908) grał na ksylofonie i wibrafonie, wielu innych wykształciło swój własny styl gry na instrumentach dętych blaszanych i drewnianych. Rozwojowi różnego rodzaju brzmień towarzyszyła tendencja do powiększania zespołów wykonujących jazz. Fletcher Henderson (1897-1952) jako jeden z pierwszych zaczął organizować większe grupy muzyków. Edward Kennedy „Duke" Ellington (1899-1974), który był liderem kilku nowojorskich big-bandów w latach 20., potrafił w bardzo subtelny sposób kierować dużymi zespołami. Jego talent polegał na tym, że nieprzeciętne umiejętności niektórych wykonawców wykorzystywał on nie tylko do partii solowych, ale także do wzbogacenia kolorystyki brzmienia całego bandu. W ten sposób „użyty" został talent trębacza Bubbera Mileya (1903-1932) i puzonisty „Tricky Sama" Nantona (1904-46). W latach 30. i 40. muzycy Ellingtona tworzyli subtelne muzyczne poematy, odzwierciedlające amerykańską rzeczywistość z tego okresu.

Czas orkiestr

Big-bandy, zdolne do grania głośniejszej i bardziej dynamicznej muzyki od mniejszych zespołów, stały się ważnym elementem sceny jazzowej w latach 30. Pod względem muzycznym najważniejszą orkiestrą jaka pojawiła się po zespole Ellingtona był band Count'a Basie'go. Jego podejście do muzyki różniło się od podejścia Duke'a, co było wynikiem tego, że pochodził on z Kansas City, gdzie dominował lżejszy, swingujący sposób grania. Poszczególne sekcje jego orkiestry na przemian grały powtarzające się figury muzyczne („riffy"), stanowiące także akompaniament dla solistów.

Jednak w sensie komercyjnym zespoły kierowane przez czarnych muzyków sprzedawały się gorzej niż orkiestry prowadzone przez białych jazzmanów, takich chociażby jak Benny Goodmann (1909-86). Grając muzykę popularnie zwaną swingiem, zespoły pod wodzą białych muzyków albo pozostawały bliższe środkom wyrazu tradycyjnego jazzu (jak w przypadku orkiestry Goodmana), albo łagodziły brzmienie, jak na przykład orkiestra Glena Millera (1904-44).

Eksport stylu

W latach 30. małe zespoły nie miały takiego znaczenia komercyjnego jak big-bandy. Jednak tradycyjny jazz nadal był popularny, powstawał w bardzo trudnych warunkach.

Niektórzy muzycy próbowali trzymać się modelu jazzu chicagowskiego, pochodzącego z lat 20., inni natomiast przenosili się za granicę. Na przykład Coleman Hawkins w latach 1934-39 tworzył w Europie, gdzie został bardzo dobrze przyjęty, i gdzie nagrał wiele płyt ze wspaniałym gitarzystą, belgijskim cyganem Django Rein-hardtem, którego styl był później wielokrotnie naśladowany przez innych.

Klejnoty jazzu

Pod koniec lat 30., jazz (w przeciwieństwie do swingu białych orkiestr) był nadal uważany za muzykę klubową, nie posiadającą większego znaczenia komercyjnego. Jednak na jego gruncie wyrosło wielu wyjątkowych muzyków, którzy stali się jednymi z największych artystów XX w'.

Utwory takich wykonawców, jak na przykład wokalistka Billie Holiday (1915-59), stanowiły nie tylko arcydzieła z muzycznego punktu widzenia, ale często w sposób niezwykle ujmujący opisywały położenie Murzynów w ciągle jeszcze rasowo podzielonej Ameryce.

Ogromne zainteresowanie nową muzyką na całym świecie spowodowało, że w okresie zaledwie 20 lat od nagrania pierwszej płyty, jazz stał się zjawiskiem międzynarodowym.

Ważniejsze Daty

1895

Scott Joplin sprzedaje swoje pierwsze utwory wydawcy muzycznemu

1898

Założenie Storyville w Nowym Orleanie

1900

Urodził się Louis Armstrong

1917

Pierwsza płyta jazzowa, nagrana przez Original Dixieland Jass Band

1917

Likwidacja Storyville

1919

Tourne Sidneya Becheta po Europie

1922

King Oliver zakłada swój pierwszy zespół

1923

Bix Beiderbecke dołącza do Wolverines

1924

Coleman Hawkins dołącza do Fletcher Henderson's Orchestra

1925

Louis Armstrong nagrywa swoją pierwszą płytę jako lider 1928 - 1931 Orkiestra Duke'a Ellingtona występuje regularnie w nowojorskim Cotton Club

1928

Louis Armstrong nagrywa West End Blues

1933

Debiut płytowy Billie Holiday (u boku Bena Goodmana)

1934

Count Basie zakłada swój pierwszy zespół

1936

Lester Young dołącza do orkiestry Counta Basiego

1938

Benny Goodman gra The Carnegie Hall Jazz Concert

Podobne prace

Do góry