Ocena brak

Piękno – kategoria aktualna czy historyczna?

Autor /ErentrePunjup Dodano /30.08.2006

„Piękno – kategoria aktualna czy historyczna?”

Piękno – kategoria aktualna czy historyczna? Na początku należy dobrze zinterpretować pytanie. Sugeruje nam ono, iż aktualność oraz historyczność wykluczają się. Moim zdaniem jest to błędne pojmowanie tematu, ponieważ o ile
w historyczności ciężko jest doszukać się aktualności, to w niej z kolei zawiera się owa historyczność wraz ze współczesnością. Reasumując, te dwa pojęcia przenikają się czy też wręcz krzyżują.
Wielu mniej czy też bardziej wybitnych filozofów uważa, że piękno jest kategorią historyczną; mniejsza część twierdzi, iż jest to wartość aktualna; są też i tacy, dla których piękno tak naprawdę nigdy nie istniało.
Osobiście nie poddaje wątpliwości, że jest kategorią historyczną, ponieważ odegrało istotną rolę w dawnych czasach oraz zostało zauważone przez filozofów takich jak na przykład Władysław Tatarkiewicz czy też Hans Georg Gadamer. Jednocześnie uważam, że jest nam bliskie po dziś dzień.

Teraz nieco dokładniej. Uważam, że przy rozpatrywaniu jakichkolwiek zagadnień – tym bardziej tego typu należy ustalić najważniejsze definicje. W tym wypadku będzie to oczywiście definicja piękna, – jeśli prawidłowo ja sformułujemy to zdobędziemy odpowiedź na pytanie zawarte w temacie. Zamierzam przedstawić pierwszą definicję, następnie jej formy, które zmieniały się przez lata i ostatecznie ustalić własną, która będzie dowodem na słuszność mojej tezy, która mówi, że jest to kategoria zarówno historyczna jak i współczesna, a więc jak najbardziej aktualna.
Idąc za encyklopedią PWN „piękno, jest to podstawowa kategoria estetyki, określająca czynniki i zasady przeżyć estetycznych” . Jest to bardzo ogólnikowa definicja, ponieważ samo pojęcie jest niesamowicie obszerne i płynne. Ma wiele znaczeń, jest pojęciem względnym – nie można zdefiniować zasad, które będą je określać. Ponadto absurdalne wydaje mi się ograniczanie piękna do samej tylko estetyki.
Z czego wynika ta relatywność? Zapewne z historii. Wszystko zaczęło się
w starożytnej Grecji. To, co my dziś nazywamy „pięknym” nasi przodkowie określali mianem „kalon”, Rzymianie, „pulchrum”. Działo się tak aż do epoki odrodzenia, wtedy zaczęto posługiwać się słowem, „bellum” co mogło być synonimem słowa dobro.
Jak dziś można łatwo stwierdzić słowo to przyjęło się w kulturze europejskiej, hiszpańskie i włoskie „bello, francuskie „beau” czy angielskie „beautiful”.
Grecy używali dwóch wyrazów: „to kalon” i „kallos” dla określenie zarówno konkretnej rzeczy pięknej jak i jej cech. Dziś używamy terminu „piękno” dla określenia obydwóch wartości – stąd wynika pierwsza dwuznaczność. Druga polega na tym, że w pewnych momentach używamy pojęcia bardzo szeroko, a niekiedy zwężamy jedynie do tego, co widzimy i słyszymy. Jeśli już na początku widzimy tyle nieścisłości to oczywistą rzeczą jest fakt, że nawet sam wyraz budzi w nas tyle kontrowersji.
W zasadzie to nie tylko dziś druga z dwuznaczności piękna ma zastosowanie. Nawet starożytni Grecy mieli z tym problemy. Na początku pojmowali piękno bardzo szeroko – nie tylko widzialne, ale i to wewnętrzne piękno było ważne. Pogląd ten krytykowali sofiści mówiąc, że piękno to, „co przyjemne dla wzroku i słuchu” . Ich teoria została krytykowana przez Platona. Jej zaletą był fakt, że bardziej konkretyzowała, ale
z drugiej strony tworzyła drugie równolegle działające pojęcie piękna.
Przez wieki powstawało wiele różnych definicji. Arystoteles twierdził, że piękno „to, co będąc dobrem jest przyjemne” – sprowadzał on jakże różne niekiedy pojęcia do jednego, przecież nie zawsze to, co dobre i przyjemne jest piękne. Choć z drugiej strony, jeśli „coś” jest dla nas dobre i przyjemne to w naszym umyśle rodzi się kolejna definicja piękna, idealna, ponieważ nasza własna. Tomasz z Akwinu mawiał „to, co podoba się, gdy jest postrzegane” – jeśli coś widzimy i nam się podoba nie zawsze musi być piękne; w drugą stronę także, jeśli coś jest piękne nie zawsze się nam podoba, jest to dość paradoksalne ale na przykładzie współczesnym, jeśli założyć ze pomoc jest „pięknem” to czy każdemu musi się podobać forma pomocy jaką stosują Stany Zjednoczone względem Iraku? Kant twierdził, że „co się podoba ani przez wrażenie, ani przez pojęcia, podoba z subiektywną koniecznością, w sposób powszechny, bezpośredni i zupełnie bezinteresowny” . To jest jedno z bardziej bliższych mi sformułowań odnośnie definicji piękna. Jest bardzo szerokie i subiektywne – o to powinno chodzić w tej definicji. Nie powinniśmy się zbytnio ograniczać zarówno wąskim pojmowaniem, jak i również pojmowaniem innych ludzi.
Od samego początku tworzyła się Wielka Teoria. Nazywana jest tak, ponieważ wyznawali ja wszyscy (były wyjątki, ale patrząc całościowo nie stanowiły one znaczących odchyłów) i przetrwała aż do XVIII w, a niektórzy sądzą, że do dziś. Pitagorejczycy twierdzili, że aby coś było piękne musi mieć doskonałą strukturę, a co za tym idzie proporcje. Platon uważał, że brzydota jest brakiem miary – dziś trudno się zgodzić z takim powiedzeniem, wydaje mi się to oczywiste. Dopiero u samego schyłku starożytności zaczęto ją kwestionować. Plotyn argumentował to twierdząc, że przyjmując te założenia tylko przedmioty mające części mogą być piękne, co w takim razie z innymi, słońce? światło? gwiazdy?
Poglądy te poparł anonimowy pisarz zwany Pseudo-Dnionizymem, powiedział, że piękno polega na proporcji i blasku. Nie jest to, co prawda idealna teoria, ale widać postępy, jakie uczyniła. W odrodzeniu niewiele się zmieniło, pod koniec epoki architekt
i pisarz, L.B. Alberti twierdził, że jest to „zgodność i wzajemne zgranie części” . Dopiero w XVIII w. pod wpływem romantyzmu oraz empirystycznych prądów w filozofii, cała Wielka Teoria przestała tak bardzo inspirować.
Dlaczego tak się stało? Było kilka powodów, jednym z nich mogła być niechęć filozofów do zajmowania się subiektywnymi, co za tym idzie mało istotnymi zjawiskami. Uważano także, że piękno jest czymś, czego nie można uchwycić i lepiej je czuć niż opisywać wiec tworzenie teorii jest zbyteczne. Jednak najważniejszym powodem była zmiana poglądów na temat względności piękna. Zaczęto uważać, że jest ono subiektywne.
Równolegle z Wielką Teorią powstawały także inne, mniejsze teorie. Mówiły m.in., że piękno polega na jedności w wielkości (była bardzo zbliżona do wielkiej teorii), na doskonałości, na odpowiedniości, piękno jest objawieniem się idei w rzeczach. Twierdzono także, że piękno jest w umiarze oraz w przenośni – były to dosyć odważne jak na tamte czasy twierdzenia. O ile pierwsze patrząc ze stanowiska relatywizmu jest nieprawdą, o tyle w drugim można doszukać się prawdy.
Nieco większe od tych wspomnianych przed chwilą także powstawały, ale i tak nie były w stanie konkurować z „Wielką”. Sokrates dzielił piękno na samo przez się i piękno od czegoś, Platon – piękno rzeczy realnych i abstrakcyjnych linii. Stoicy zastosowali bardzo prosty podział na piękno cielesne i duchowe, Cyceron – męskie i kobiece, czyli dostojność i urodę. Izydor z Sewilli oddzielił wywyższył i oddzielił piękno od ładności. Byłą niezliczona liczba takich podziałów. Teoretycznie przynajmniej tyle ile było ludzi na naszej planecie, tyle mogło istnieć podziałów.
W XIX w. nastąpił przełom. Nikt nie spodziewał się powrotu do wielkiej teorii,
a jednak tak się stało. Co prawda nie była ona już tak znacząca ale zajmowała miejsce wśród innych. Na początku zaczęto wracać do jednego z jej elementów, mianowicie do tego, że piękno jest objawieniem się idei. W XIX w. straciło nieco swoją pozycję na rzecz sztuki i przeżycia estetycznego. Twierdzono wręcz, że piękno jest nieistotną wartością. Niesłusznie doceniano je przez wieki. Postanowiono zreformować pojęcie, było kilka sposobów. Chciano zawęzić jego znaczenie, odrywając piękno od rozrywki, pouczenia czy podniecenia. Postanowiono oddzielić piękność i ładność, uszeregować te wartości od piękności do brzydoty. Tutaj cytat Byrona „nie wiem gdzie: W życiu widziałem jedną piękną kobietę, jednego pięknego konia i jednego pięknego lwa” . Chciał w ten sposób wrazić wyższość pojęcia. Jest wiele rzeczy ładnych i pięknych. Nie jest to wartość absolutna tylko zależna. Zaczęto twierdzić, że pojęcie stało się wręcz kolokwializmem, używanym jedynie potocznie.
Nie zgadzam się z takimi poglądami. Pojęcie to nie może być używane jedynie
w języku potocznym. Prezentuje o wiele większe wartości. Jest kategorią bardzo różnorodną. Możemy podzielić je na wiele podkategorii. Złożoność także może świadczyć o jej wyższości. Rozróżniamy przecież piękno przyrody i sztuki, muzyki
i plastyki, piękno realnych kształtów jak i abstrakcji. Większymi podziałami są piękna własne i skojarzeniowe oraz względne i bezwzględne, choć przy tym drugim polemizowałbym. Nie znam piękna bezwzględnego. Nawet życie nie jest dla wszystkich tak samo piękne, bo przecież są i osoby, które za takie go nie uważają. Istnieją także elementy, które razem zawierają się w pięknie. Są to m.in. subtelność, wdzięk, wytworność czy elegancja. Próbowano je zestawić od bardzo dawna, ale udało się to dopiero Goethemu. Jako kategorie estetyczne wymienił on na przykład: głębie, pomysłowość, plastyczność, wzniosłość, indywidualność, uduchowienie, szlachetność, wrażliwość, smak, trafność, stosowność, siłę działania, wytworność, dworność, pełnię, bogactwo, ciepło, czar, wdzięk, urok, zręczność, lekkość, żywość, delikatność, świetność, wymyślność, stylowość, rytmiczność, harmonię, czystość, poprawność, elegancję, doskonałość. Nie jest to zestaw idealny, ale w swoim czasie był na pewno dużym krokiem naprzód. Pisarze odrodzenia bardzo często w swoich dziełach publikowali różne podziały. Trissino w „La poetica” oddzielił jasność, wielkość, piękno
i szybkość. W XVIII w. Addison oddzielał tylko wielkość, niezwykłość i piękno. Ta druga była nazywana w Anglii nowością, a pierwsza wzniosłością. Następnie próbowano połączyć to wszystko w system. W 1959r. Stołowicz stworzył sześć głównych kategorii (m.in. brzydotę, komizm i tragizm).
Tatarkiewicz uznał, że wszystkie te kategorie należą do estetyki, a nie zawierają się w pięknie. Mam nieco odmienne zdanie. Co prawda niektóre z wyżej wymienionych będą stanowiły oddzielne kategorie ale niektóre można zaliczyć do piękna. Choć
z drugiej strony słowo „zaliczyć” nie jest w pełni adekwatne do tego, co chcę przekazać. Mam na myśli, że piękno będzie czymś nadrzędnym i nieobojętnym względem kategorii do niego zaliczonej. Jeśli już to uczynimy musimy pamiętać o ich przeciwieństwach. Jeśli ktoś uzna, że „otwartość” zaliczy do piękna, nie może pominąć „skrytości”.
Jak już wielokrotnie wspominałem piękno jest tak wielką i płynną kategorią, że nie sposób jednoznacznie określić jej granic. Raz wydaje nam się, że obejmuje wszystko,
a czasami nie jesteśmy w stanie czegokolwiek do niej zaliczyć.
Moim zdaniem zaliczymy do niej „ozdobę” czy jak kto woli dekoracje lub ornamentacje. Wszystko z racji tego, że jest ona niejako dodatkiem do całości. Nawet, jeśli właściwa część - na przykład dzieła sztuki - nam się nie podoba, to ozdoba ma służyć temu dziełu pozytywnie. Jej zadaniem jest zagłuszyć w nas negatywne odczucia i spowodować, że zdominują nas te pozytywne. Ozdoba może być sama w sobie piękna, jak i pomaga pięknu innego przedmiotu.
Dosyć kontrowersyjnym pojęciem może być „uroda”. Dla większości z nas jest jako pierwsza jest kojarzona z pięknem. Ale czy to dobra skłonność? Każdy chyba zdaje sobie sprawę, że to najwęższy zakres piękna. Uważam, że nie powinno tak być, ale to nie zmienia faktu, że urodę zaliczę do piękna.
Dokąd zmierzało „piękno”? Dokąd dotarło? Władysław Tatarkiewicz twierdzi, że
z szerokiego pojęcia przeszło do czysto estetycznego, uważa, że od piękna świata ograniczyło się do piękna sztuki. Twierdzi, że nie ujmuje się już piękna rozumem, ale jedynie instynktem. Nie zgadzam się z tymi twierdzeniami. Na pewno nie ogranicza się do estetyki, nadal istnieje w etyce, w teologii. W zasadzie w każdej kategorii filozoficznej można doszukać się piękna. Nie uważam także, aby ograniczyło się z piękna świata do piękna sztuki. Czy jeśli coś nie jest sztuką to czy nie może być piękne? Czym w takim razie jest miłość? Czy uczucia zaliczamy do sztuki?. Co do pojmowania piękna, nadal czynimy to rozumem, jak i również instynktem. Zależy to od „typu” piękna. Na przykład nowoczesne dzieła sztuki odczytujemy rozumem (przesłanie autora) oraz instynktem (emocje). Tatrkiewicz twierdzi, że pojęcie przeszło od bardzo obiektywnego do względnego.
Jak już wcześniej wspomniałem, zgadzam się z tym. Uważam wręcz, że zawsze takie było, ale w starożytności „przerosło” ludzi. Ze źródeł historycznych dowiadujemy się, że zarówno subiektywistyczne jak i obiektywistyczne postrzeganie piękna istniało zawsze. W czasach dawnych przeważał obiektywizm, dziś subiektywizm i relatywizm estetyczny.

Najbardziej istotna różnica zdań pomiędzy mną, a autorem istnieje
w najważniejszej kwestii, jaką jest „upadek piękna”. Tatarkiewicz uważa i udowadnia, że piękno upadło. Jego teoria przedstawia całą drogę, jaką niewątpliwie piękno przechodziło. Począwszy od Grecji gdzie się narodziła, trwała dalej, aż do XVIIIw. gdzie upadła i tak na prawdę już się nie podniosła. Twierdzi, że od narodzin do upadku nie kształtowała się w drodze ewoluowania, lecz powoli umierała. Była zawężana, pozbawiana pewnych wartości, aż ostatecznie zanikła. Jako jeden z dowodów podaje dzisiejszą postać poglądu na piękno.
Mam nieco odmienne zdanie na ten temat. Sądzę, że wartość, jaką jest piękno istniejąca od tak dawna trwa po dziś dzień i jest jak najbardziej kategorią współczesną. „Stara” wartość tej kategorii jest zaniedbywana, ale rodzi się „nowa” wartość. Jak wiele innych rzeczy podczas swojego bytu dostosowywała się do panujących warunków. Towarzyszy nam w swego rodzaju egzystencjalnym wymiarze Ludzie rozwijali się, rozumieli coraz więcej i korygowali te jakże płynne granice pojęcia.
Pokuszę się nawet o stwierdzenie, że dzisiejsze piękno po części nawiązuje do tego antycznego. Nie dotyczy jedynie estetyki ale całego życia.
W swojej pracy pt. „Aktualność piękna. Sztuka jako gra, symbol i święto”, Hans Georg Gadamer zawiera następujące sformułowanie: „Sztuka dawnych czasów dochodzi do nas tylko przechodząc przez filtr czasu i żywotnej kształtującej teraźniejszości tradycji. Bezprzedmiotowa sztuka awangardy (...) może mieć tę samą spójność i tę samą możliwość bezpośredniego przemawiania. W dziele sztuki dokonuje się przemiana tego, co jeszcze nie tworzy zamkniętej, koherentnej całości, ale przejawia swą płynną obecność, w wytwór, który pozostaje trwały.” Zwłaszcza pierwsze zdanie tego cytatu jest potwierdzeniem słuszności mojego toku rozumowania.
Tatarkiewicz na pewno nie nazwałby istniejącej dziś sztuki „pięknem”, przynajmniej tak wnioskuję z jego publikacji. Ja natomiast uważam inaczej. Z racji tego, że jestem relatywistą sądzę, iż jest to wartość względna. Dla „dzisiejszych” ludzi abstrakcja jest piękna. Pisuar zaprezentowany na wystwie sztuki także jest „pięknem” w swoim rodzaju. Różnica poglądów ściśle wiąże się między innymi z różnicą pokoleń, choć są też i wyjątki, bo czy osiemdziesięciolatek jest zmuszany do lubienia i nielubienia konkretnych rzeczy? To tez jest bardzo zależne, jest kwestią środowiska, w którym się wychowało czy też przebywało i przebywa. Ponadto dzisiaj, w epoce brzydoty, blokowisk, wielkich dworców i szarych dróg człowiek coraz częściej kieruje się pięknem jako kategorią wyboru. „Ten dom jest w gorszym stanie, ale jest o wiele ładniejszy\", \"Jaki śliczny piesek!\", \"Jakie ładne mieszkanie!\". Reklamuje się ciasta, w których wygląd jest, co najmniej równie ważny jak smak. Czasami jest to chwyt marketingowy. Zresztą, co chyba oczywiste, piękno nie musi dotyczyć tylko wyglądu. Ptaki śpiewają pięknie; mniej - kruki lub bardziej - słowiki, ciasto pięknie pachnie, kotek jest wspaniale puszysty, ten ser jest smaczniejszy od tamtego.
Ludzie posługując się jakimiś narzuconymi założeniami czy stereotypami piękno łączą jedynie ze sztuką, co jest błędem. Każdy powinien podchodzić praktycznie do każdego zagadnienia z dozą krytycyzmu i pewnego dystansu. Nawet najbardziej słuszne naszym zdaniem twierdzenie może okazać się złe, a my nie próbując obiektywnie na nie spojrzeć trwamy w nieświadomości braku wiedzy i budujemy na tych fundamentach kolejne wnioski dotyczące czy to egzystencji czy to sfery metafizycznej.
Na samym początku wspomniałem, że w odrodzeniu piękno i dobro były niemalże synonimami. Zastanawiałem się nad tym długo i doszedłem do wniosku, że synonimami na pewno nie są, ale czy nie można powiedzieć, że „to, co dobre jest piękne”? Nie zgodzę się, że to, co piękne jest dobre, ponieważ jest to zbyt ogólnikowe stwierdzenie zawierające wiele wyjątków. Na przykład upośledzone fizycznie dziecko, które wyraża swą miłość do matki przytulając ją czule dla mnie jest „piękne”, ponieważ porusza, sprawia, że u każdego człowieka przychodzi chwila refleksji. Jednocześnie zapierające dech w piersiach tornada, które z racji rzadkości występowania nazwiemy pięknymi nie są już dobre, ponieważ wiemy jak opłakane mogą być ich skutki.

Nie ma i prawdopodobnie nigdy nie będzie konkretnej definicji piękna, ponieważ nie sposób taką stworzyć. Mogę spróbować pisząc: „Piękno, jest to kategoria obejmująca bardzo szeroki zakres. Sfery fizyczne jak i duchowe czy emocjonalne. Obejmuje praktycznie wszystkie dziedziny życia, nauki. Jest wartością subiektywną. Nie ma jednego piękna dla wszystkich. Kategoria ta towarzyszy ludzkości od samego początku dziejów , dziś i będzie jej towarzyszyć jeszcze bardzo długo”.
Przyjmując, że aktualność nie wyklucza historyczności tylko zawiera ją w sobie, ponieważ mówiąc „aktualne” mamy na myśli „istniejące nadal”, a więc odwołujące się do przeszłości. Mając to założenie oraz stworzoną przeze mnie definicję mogę postawić tezę, iż piękno było, jest i będzie, co za tym idzie jest wartością aktualną.

Do góry