Ocena brak

O literaturze Niepodległej Polski do XVIII wieku

Autor /Saleta Dodano /17.10.2012

«A jeśli komu droga otwarta do nieba, - tym, co służą ojczyźnie.» Jeżeli to prawda, co mówi Kochanowski, jeżeli zasługi położone dla ojczyzny otwierają drogę do nie­ba, to ogromna większość pisarzów naszych, których dzieła tworzą literaturę nie­podległej Polski, dawno się już cieszy «rajskim przebytem» - w tej samej krainie, w której polskie serce Kochanowskiego widziało nie tylko Piastów i Jagiellonów, ale i bajecznych książąt pogańskich. Prawie wszyscy bowiem pisarze staropolscy służyli wiernie ojczyźnie - piórem, «omoczonym» we łzie i we krwi «orła białopiorego», i Matce swojej za to, że ich «urodziła i wychowała, nadała, wyniosła», zło­żyli w hołdzie czci i wdzięczności piękną, mądrą, szlachetną, chrześcijańską i patrio­tyczną literaturę —taką, na jaką prócz nas nie zdobył się ani jeden «cny naród słowianski», nie wyjmując naszych nauczycieli, Czechów, których dogoniliśmy i prze­gonili w drugiej połowie XVI stulecia. Nie dogoniliśmy za to naszych nauczycieli zachodnioeuropejskich. W wieku XVI wprawdzie dotrzymywaliśmy im kroku, ale później cofaliśmy się przez całe półtora wieku i dopiero w drugiej połowie XVIII stulecia zaczęliśmy ich gonić na nowo, tylko że oni czekać na nas nie chcieli.
W ogóle literatura staropolska nie wzniosła się, nawet w wieku złotym i w wie­ku oświeconym, na te wyżyny, na jakie się wzbiły wielkie literatury zachodnioeuro­pejskie; włoska w wiekach XIV, XV i XVI, francuska - w XVJI i XVIII, hiszpań­ska - w XVI i XVII, angielska - w XVI i XVII, niemiecka - w XVIII. Prawda, że są w literaturze niepodległej Polski wielkie, znakomite nazwiska: Kochanowski jako autor Trenów to najznakomitszy liryk europejski XVI wieku; arcydzieł równych Kazaniom sejmowym Skargi niewiele posiada wymowa kaznodziejska całej nowo­czesnej Europy chrześcijańskiej; Krasicki to jeden z największych klasyków, jakich wydała Europa w XVII i XVIII wieku. A tacy pisarze, jak Długosz, Modrzewski, Szymonowicz, Staszic, Kołłątaj, nie przynieśliby wstydu żadnej literaturze, owszem każdej, choćby najbogatszej w talenty, rozumy i serca, byliby zaszczytem i ozdobą.
Tak, to wszystko prawda. Ale połóżmy rękę na sercu i odpowiedzmy bez­stronnie: czy niepodległa Polska wydała takich pisarzów, jeśli już nawet nie tak ge­nialnych jak Dante, Szekspir, Milton, Molier, Goethe, Schiller, to przynajmniej tak znakomitych jak Ariosto i Tasso, jak «Corneille i Racine, a choćby takich jak Erazm z Rotterdamu, Wolter, Rousseau (żeby już innych nie wyliczać) ?.Nie! Wiel­kość literatury naszej przypada dopiero na czasy porozbiorowe: wielkość da jej dopiero Mickiewicz; literatura zaś niepodległej Polski jest bogata, piękna, rozumna, moralnie czysta, ale wielką-pomimo Kochanowskiego, Krasickiego, Skargi i Mo­drzewskiego, Staszica i Kołłątaja-nazwać jej nie można; wzrosła pod cudzą opieką, a i nadal bez cudzej opieki obejść się nie mogła - rozwijając się nie w niewolniczej wprawdzie, ale w niemałej zależności od literatur obcych: zarówno rzymskiej i grec­kiej, jak czeskiej, włoskiej, francuskiej, angielskiej. Nie była więc literatura staro­polska samodzielna w formie, a często i w treści; swój wiek złoty zawdzięcza głównie Rzymianom i Włochom; w wieku XVII zaczęła już trochę gardzić obcą pomocą i... zatracała stopniowo piękno i mądrość, póki w czasach saskich nie zatraciła ich nie­mal doszczętnie; a jeżeli za Stanisława Augusta dźwignęła się z upadku i wznio­sła wysoko, to znowu - przy obcej pomocy, głównie francuskiej, a trochę angiel­skiej.
A jednak pomimo zależności od wzorów obcych jest literatura staropolska literaturą narodową: odbiły się w niej jak w zwierciadle duch i charakter narodu w swoim rozwoju historycznym i w ogóle odbiło się w niej życie polskie zarówno w swoich pierwiastkach i czynach dodatnich, jak ujemnych, zarówno w dobrej, jak w złej doli.
Nie dosyć na tym. Literatura w niepodległej Polsce była nie tylko zwiercia­dłem życia, ale także jego mądrą i uczciwą mistrzynią: usiłowała je podnieść na swo­je wyżyny - na wyżyny ideału chrześcijańskiego w ogóle, a patriotycznego w szcze­gólności, nie psuła i nie gorszyła narodu, ale pragnęła go poprawić i uszlachetnić, wpajając w serca uczucia chrześcijańskie i patriotyczne. Trafiały się naturalnie wyjąt­ki: Orzechowski, Fredro, Lubomirski, pisarze polityczni z obozu staroszlacheckiego na Sejmie Czteroletnim byli złymi nauczycielami narodu; byli i tacy, którzy obcym bogom stawiali ołtarze; były nawet całe epoki, w których jeżeli ze szczętem nie zanikał, to w każdym razie wypaczał się albo karlał duch rzetelnego chrześci­jaństwa i rozumnego patriotyzmu, schodząc na bagniste niziny fanatyzmu reli­gijnego i szowinizmu narodowego. Ale ogromna większość pisarzów staropolskich - poczynając od Kadłubka, który głosił, że «szlachcicem jest ten tylko, kogo uszlachciła własna cnota», i że miłość ojczyzny powinna być «mocna jak śmierć», aż do Niemcewicza, który uczył, że «dom zawsze ustępować powinien krajowi» - nie sprze­niewierzyła się w pismach swoich ani świętej nauce Jezusa Chrystusa, ani «świętej miłości kochanej ojczyzny». Otóż ten duch chrześcijańsko-patriotyczny, ta wier­na służba obywatelska - to najwybitniejsza cecha literatury niepodległej Polski (za­równo prozy, jak poezja która nie tylko «sobie śpiewała a Muzom», ale nade wszys­tko ojczyźnie).

A niechaj narodowie wżdy postronni znają,
Iż Polacy nie gęsi, iż swój język mają!

«Ponieważ wszytkie wszytkich ludzi miłości jedna ojczyzna w sobie zamyka, tedyć onę nad wszytko trzeba przekładać i wszytkie prace dla niej mężnie i śmiele podejmować.»

Służmy poczciwej sławie, a jako kto może,
Niech ku pożytku dobra spólnego pomoże!

«Jako namilejszej Matki swej miłować i onej czcić nie macie, która was uro­dziła i wychowała, nadała, wyniosła? Bóg Matkę czcić rozkazał. Przeklęty, kto za­smuca Matkę swoje! A która jest pierwsza i zasłużeńsza Matka, jako ojczyzna?»

. . . . . Żadneć by jarmarki
Takiego specyjału, choćbyś wszystkie fraszki
Zakupił, objechawszy Paryż i Damaszki,
Nie dały, jako gdybyś za miłą ojczyznę
Podjętą na swym ciele synom przyniósł bliznę.

Nie masz zasług: to, co my zowiemy zasługi,
Są tylko ku ojczyźnie wypłacone długi.
Ojczyzna nic nam nie jest winna: ona pani,
My jej sługi, jej więźnie, jej obowiązani.

Miło służyć ojczyźnie, miło dla niej ginąć: 
Ale cierpieć bez zysku i nieszczęściem słynąć,
Ale czuć się niewinnym, a być w złej maszkarze,
Ale służyć niewdzięcznym i znosić potwarze -
To heroizm prawdziwy...

«Nie jest uczniem szkoły Chrystusa, kto nie jest dobrym obywatelem.»«Nie jest dobrym obywatelem, kto przytłumił w sobie głos sumnienia, kto za nic waży święte religii prawidła.»

«Społeczność jest jedną moralną istnością, której członkami są obywatele; zostać obywatelem jest wyzuć się, czyli oddać swoją wolę i swoją moc osobistą to­warzystwu całemu.»

Oto jakie hasła przyświecały najznakomitszym pisarzom staropolskim, oto jakie prawdy pragnęli oni wpajać w serca czytelników! A nie są to wcale oderwane frazesy, które by się przypadkowo do ich pism zaplątały: to najlepsza treść ich duszy, najistotniejsza cecha ich twórczości.
Na nieszczęście naród nie posłuchał swoich mądrych i zacnych nauczycieli: słowo ich było mu «za śpiewanie i muzykę, po której się słuchaniu nic nie zawiąże». (Chwalili, a żywota swego nie poprawiali.» Pomiędzy literaturą a życiem panował rozbrat - ale to. już nie literatury wina! Ona uczciwie pełniła służbę obywatelską, «jako mogła, ku pożytkowi dobra spólnego pomagała» i na koniec doczekała się tego, że nie była już tylko «za śpiewanie i muzykę»: za Stanisława Augusta nie było już rozbratu pomiędzy życiem a literaturą, rzucono się do ratowania tonącego okrętu - za późno!...
Lecz Kteratura i wtedy nie załamała rąk: «Aleć i grzech jest wielki, i nigdy nie godzi się desperować o Rzeczypospolitej»; «Rozpacz - podział nikczemnych». I jeżeli straszliwe proroctwo Skargi spełniło się tylko w połowie, jezeli wolności nasze «utonęły i w śmiech się obróciły», ale nie zginął język i nie zginął naród - tp zasługa nie tylko Komisji Edukacyjnej, ale i literatury, która była potężnym czynnikiem naszego odrodzenia duchowego w XVIII wieku.
A kiedy zatonął okręt, wzbiła się literatura nasza na takie wyżyny, jakich nigdy za czasów niepodległości nie dosięgła, odegrała w życiu narodu tak wielką rolę, jak nigdzie indziej na świecie, i stwierdziła, ile to prawdy mieści się w słowach Brodzińskiego: «Literatura każdego narodu jest jego moralnym bytem, bezpieczną w swoich granicach, żadnemu zniszczeniu niepodległą.»

Podobne prace

Do góry