Ocena brak

Misjonarze i kler tubylczy

Autor /BolekII Dodano /30.04.2013

W mentalności misjonarzy europejskich tkwiło powszechne w tym czasie przekonanie o wyższości Europejczyków.Opierało się ono na doświadczeniu faktycznie niższej kultury ludów, wśród których prowadzilidziałalność religijną. Niejednemu wydawało się, że jest to brak kultury w ogóle. Lękano się więcpowierzania posługi kapłańskiej ludziom na tak niskim poziomie, biorąc też pod uwagę, że byli neofitami.Argumentowano brakiem u nich inteligencji i słabym charakterem, nie wyobrażano sobie, by bylizdolni pojąć wielkość kapłaństwa i sprostać jego wymogom.

Poglądy te występowały nie tylko u misjonarzy katolickich. Ulegali im także ewangelicy, którzy co najmniejprzez pół wieku uznawali Afrykańczyków za niedojrzałych do objęcia kierownictwa Kościołamilokalnymi. U katolików działała jeszcze jedna przyczyna: tradycyjny pogląd teologiczny, że kapłan jestpotrzebny jedynie do nauczania prawd wiary i udzielania sakramentów, a to dobrze spełniał kapłan cudzoziemiec.

W zaniedbywaniu przygotowania kleru tubylczego nie bez znaczenia była praktyka oddawania misji jednemuzakonowi na określonym terytorium. Z członków tego zakonu wybierano wikariusza lub prefektaapostolskiego. Taki system mandatowy, który ukształtował się w latach 1827-1836, był dogodny w jednym:pozwalał łatwo zyskiwać misjonarzy i usuwał częste przedtem spory kompetencyjne. Dawał teżmisjom dwie znakomite korzyści: ich jedność i ciągłość, natomiast na daleki plan odsuwał sprawę klerutubylczego, która jako problem pozostawała jedynie w oficjalnych wskazaniach Kościoła.

Zachęty do szybkiego tworzenia kleru tubylczego powtarzano często w instrukcjach Kongregacji Rozkrzewiania Wiary. Najszerzej mówiła o tym (1845) specjalna instrukcja (De dero indigeno), lecz dopieroprzy końcu XIX wieku przyczyniła się do wzrostu liczby kapłanów tubylców. Nawet wówczas to korzystnezjawisko nie wystąpiło w jednakowym stopniu. Jedynie więc w Indiach i na Cejlonie kler tubylczymiał przewagę nad obcymi misjonarzami. Według danych z 1898 roku w tych dwóch krajach przypadało1600 tubylców na 796 obcych, gdy w południowej Azji było ich 426 na 408. Najmniej miała Japonia,w której późno wznowiono misje. Trzech pierwszych kapłanów tubylców wyświęcono dopiero w1882 roku. Dla Afryki zaś pierwsi kapłani tubylcy z Senegalu przyjęli (1840) święcenia we Francji, dokądw młodości zostali zabrani przez zakonnicę Anne-Marie Javouhey. Trudno ocenić, czy Francuzówpociągała egzotyka tego wydarzenia, czy zrozumienie problemu, gdy bowiem jeden z nowo wyświęconych,Jean-Pierre Moussa, miał odpłynąć do swej ojczyzny, odprawiał mszę świętą na dworze królewskimi otrzymał wspaniałe dary dla misji.

Problem rozumiały i kształceniem kleru tubylczego afrykańskiego zajęły się w Francji wybitne jednostki,choć zakładały europejskie zgromadzenia misyjne: Anne-Marie Javouhey - sióstr od św. Józefa z Cluny,Jakob Libermann - ojców od Najśw. Serca Maryi, biskup Melchior Marion-Brésillac - ojców misjiafrykańskich z Lyonu, kardynał Charles Lavigerie - białych ojców.

W sprawie przygotowywania kleru tubylczego zabrał głos Leon XIII. Papieżowi zależało nie tylko nazwiększeniu jego liczby, ale na zapewnieniu mu wysokiego poziomu, by mógł sam w swoich krajachzarządzać sprawami chrześcijańskimi.

Wszelkie inicjatywy i starania przynosiły stopniowo rezultaty, nie wystarczyły więc w krajach misyjnychdo utworzenia Kościołów lokalnych. Żalił się przeto jeszcze w 1907 roku francuski kapłan Léon Joly:nasi nowocześni misjonarze nigdzie nie założyli całkowicie autochtonicznych Kościołów. Problem tenrozwiązał dopiero Benedykt XV.

Podobne prace

Do góry