Ocena brak

Mikołaj Rej - Wizerunk własny żywota człowieka poczciwego, w którym jako we zwierciedle snadnie każdy swe sprawy oględać może, zebrany i z filozofów, i z różnych obyczajów świata tego

Autor /Saleta Dodano /20.09.2012

Najobszerniejszym utworem wierszowanym Reja jest poemat dydaktyczny obejmujący przeszło dwanaście tysięcy wierszy: Wizerunk własny żywota człowieka poczciwego, w którym jako we zwierciedle snadnie każdy swe sprawy oględać może, zebrany i z filozofów, i ż różnych obyczajów świata tego (1558). Krótka treść jest następująca. Mędrzec grecki Hipokrates nauczał, że człowiek, jeżeli chce być poczciwym, musi starać się nade wszystko o nabycie cnoty. Nauka ta przypadła wielce do serca jakiemuś młodzieńcowi, który chcąc jeszcze mocniej upewnić się w jej prawdzie, powędrował w świat i chodząc od mędrca do mędrca pilnie słuchał ich nauk; po drodze doświadczył różnych przygód, poznał różne okolice, widział nawet piekło i niebo, aż wreszcie przekonał się jasno, że bez cnoty człowiek nie jest człowiekiem.

Pomysł tego utworu zapożyczył Rej z łacińskiego poematu humanisty włoskiego Palingeniusza Zodiacus vitae (Zwierzyniec niebieski życia); wiele ustępów wziął stamtąd żywcem, ale niejedno opuścił, niejedno dodał, a na wszystkim wycisnął piętno własnej oryginalności i wszystkiemu nadał cechę polską. Młodzieńca uczą wprawdzie mędrcy starożytni: Diogenes, Epikur, Anaksagoras, Sokrates, Platon, Arystoteles itd., ale wszyscy dziwnie jakoś przypominają Polaków, znają doskonale życie szlachty polskiej, piorunują na jej wady, mówią o herbach szlacheckich, o księżach katolickich itd.; zabawnie wygląda na przykład Diogenes, kiedy szczegółowo wylicza potrawy polskie! Humaniści śmieli się zapewne z Reja, ale przeciętna szlaęhta zaczytywała się w Wizerunku, bo też dowiadywała się mnóstwa ciekawych rzeczy - o Bogu, naturze i człowieku.

Bóg, uczy Rej, jest istotą najwyższą, najdoskonalszą i tak potężną, że człowiek wobec Niego jest jak mucha wobec wielbłąda, a komar wobec wołu; wielkości Jego nie wypowie «żadna gęba». Bóg rządzi wszechwładnie światem, bez Jego woli nic się nie dzieje: «Namniejszy ptaszek, źwirzątko, drzewko, ziółko, nadrob-niejszy krzaczek - wszytko to w Jego dziwnej Opatrzności chodzi», a cóż dopiero człowiek, który jest «wdzięczne źwirzę u Boga»! Czasem jednak Bóg odstępuje ęzęść swej władzy innym stworzeniom: złymi ludźmi na przykład rządzą diabli, a drapieżnymi zwierzętami - «płanety», «bo cóż to byłby za Bóg, by miał sie tym parać,-jako sądzić niedźwiedzia albo wilka karać ?». W ogóle poglądy Reja na Boga są naiwne, ale za to uczucie miłości ku Niemu jest szczere i głębokie:

...Wszechmogący Boże nieskończonej mocy, Gdyż sie nic zstać nie może bez Twojej pomocy,

Gdyżeś Ty jest początek i koniec wszytkiego, A trwać długo nie może nic bez Bóstwa Twego!

Tyś jest Bóg nieskończony, a w Twojej opiece Każda sprawa zależy tu, na wszytkim świecie.

Tyś prawda nieskończona, dobroć, żywot, zdrowie! A o Twym majestacie, a kto właśnie powie?

Ziemię, niebo i gwiazdy w dziwnej sprawie mając, A co jeszcze dziwniejsza, myśl każdego znając,

Na niebie, na powietrzu, w morzu i na ziemi, A w Twoich sie rozprawach dziwnie wszytko mieni!

Tyś jest król wszytkich królów, Tobie upadają Mocy ziemskie, niebieskie i cześć wieczną dają, Wyznawając Twe Bóstwo a majestat dziwny, Naszemu rozumowi na wszytkim przeciwny.

Do Ciebie sie uciekam tak, jako do Tego, Którego rozumiemy tak miłosiernego!

Cała nauka Reja o naturze jest czysto średniowieczna: o odkryciu Kopernika-ani słowa! Słońce i planety obracają sie około ziemi; w ogóle wszystko się na świecie rusza, «jedno przeklęta ziemia, ta w swojej ciężkości - używa ustawicznie tej swej marnej mdłości, - iż sie nigdy nie rusza: jako kamień łeży». Nad ziemią jest powietrze, którego wprawdzie nie widzimy, ale które czujemy, kiedy wiatr; wiatry bywają zimne i gorące, są też i zaraźliwe - z łaski diabłów; wicher, który poczciwemu szlachcicowi wywraca stodołę, to także sprawka czartowska. Nad powietrzem unosi się woda pod postacią mgły, nad wodą - ogień, nad ogniem -planety, nad planetami - niebo, gdzie mieszka Bóg; musi tam być ślicznie, jeżeli bowiem marną ziemię zdobią góry, morza, rośliny, zwierzęta i ludzie, to cóż dopiero powiedzieć o niebie?

Piękności natury odczuwa Rej wcale żywo, toteż są w Wizerunku opisy natury - pierwsze w poezji polskiej, na przykład opis poranku i wieczora:

...... . Pięknie świta.

Już sie jeden o drugim ptaszek w lesie pyta, Już skowronek na górze pięknie przepieruje,

Słowiczek we krzu krzyczy, gżegżołeczka kuje. Poźrzy wzgórę: skały już jasno sie błyskają, A promienie słoneczne ziemię rozświecają. Zarza wzgórę wychodzi różanej piękności, Na obłokach sie broją jasne odmienności.

Gdy już było k wieczoru, słońce zachadzało,

Jasne nazad promienie po górach puszczało, Ciemność od wschodu słońca ziemię pokrywała,

 A mgła szara po górach też sie podnaszała. Obaczywszy młodzieniec, iż już noc przychodzi,

A iż każde źwirzątko już na pokój godzi, Przyszedł nad piękną rzeczkę, cichuczko płynącą,

Wodę w sobie, by kryształ nadobną, mającą; Rybki sie po niej miecąc na brzegoch igrają,

Ziółka, trawkę, robaczki, biegając, chwytają, Oliwne drzewka wszędy po brzegoch zielone

Stoją pięknym porządkiem, jako rozsadzone. Zabawił sie, dziwując, aż go ciemność zaszła, I owa zarza śliczna już mu była zgasła.

Nie brak i opisów fantastycznych, na przykład piekła: jest to głęboka dolina zaludniona przez potępieńców i diabłów, których wygląd Rej szczegółowo opisuje.

KRÓL ROZTERKÓW, WARCHOŁ

Łeb jako u niedźwiedzia, a baranie rogi, Zęby jako u, wieprza, a u szkapy nogi, Ręce jako u żaby, skrzydła z jakiejś błony,

Jako u niedoperza, czarnym przesadzony. Goły po pas, a na dół by niedźwiedź kosmaty,

Kiedy go psi oskubą, wiszą po nim płaty. Miecz goły dzierży w ręce, a w drugiej buławę,

A z swoimi panięty ma jakąś rozprawę, Którzy około niego wszędy hufy stoją,

A drudzy po powietrzu rozlicznie sie broją, Z mieczmi, z łuki, w kaftaniech, drudzy z arkabuzy, Przyprawując nędzny świat w rozmaite guzy.

KRÓL ŁAKOMSTWA A ZAZDROŚCI

Poźrzał potem na zachód młodzieniec ubogi, Uźrzał zasię rozliczne zamieszanie, trwogi: Ano jeden drugiemu worki wydzierają,

Srebro, złoto, kamienie dziwno sie mieszają. Miedzy nimi pan siedzi: psia głowa u niego,

A kędy sie obeźrzy, warczy na każdego. Na łańcuchu przybity do mocnego stołka,

Tak sie jedno obraca by cielę u kołka, Poglądając tu na świat jakoby wilk marnie,

A czego gdzie dosięże, to do siebie garnie. Łapy by u niedźwiedzia, z paznogty ostremi, A co w którą uchwyci, już mu nie wydrzemy!

Ale najszczegółowiej wykłada Rej czytelnikom naukę o człowieku. Dobry Bóg dał człowiekowi nie tylko rozum, ale i wolną wolę; wprawdzie jest tam na świecie jakieś fatum (przeznaczenie), lecz podlegają mu tylko ludzie źli: póki człowiek pełni przykazania boże, póty ma wolną wolę, ale niech no się tylko odwróci od Boga, wnet «ono fatum jego - już go wiedzie by osła do wszystkiego złego, -iż albo sie utłucze, albo marnie zginie: - a tym kształtem schodzimy jako ine świnie!». Człowiek ma prawo dążyć do szczęścia, ale na czymże ono polega? Nie na bogactwie; wprawdzie rozumny człowiek stał się panem stworzenia i nagromadził mnóstwo skarbów, ale nie wolno mu poczytywać ich za swoją własność: on jest tylko szafarzem darów bożych, z których po śmierci zda Bogu rachunek. Zresztą, kto bogaty, ten nigdy spokoju nie zazna, bo się lęka złodzieja; bogactwo to najemny jad»; w ogóle życie ludzkie jest marne: nawet w nocy człowiek cierpi, bo go kąsają pchły i muchy. Wartość życiu nadaje jedynie tylko cnota: ona to jest głównym szczęściem człowieka, najdroższym jego skarbem, droższym nad srebro i złoto, diamenty i brylanty; wobec niej niczym są bogactwa, uroda, sława, niczym nauka. A stąd głównym zadaniem wychowania jest wpoić w dziecko zasady moralności; nauką męczyć go nie trzeba, bo większość nauk sprawia tylko zamęt w młodych główkach, a i w poetach starożytnych niczego się poczciwego nie doczytasz; w ogóle «pismo - niepotrzebna zabawa», chyba że uczy cnoty:

A tak oni mędrkowie, co wypisowali

Rozliczne świeckie burdy, i jako pływali Pd morzu, i gdzie Scilla i Karybdis bywa,

I jakich strachów każdy tam będąc używa, Jakie ryby i dziwy tam sie okazują,

I jako marynarze z okręty harcują, Jako Wenus błaźniła prostaki na świecie,

Jako Kupido strzelał tu swe głupie kmiecie, Jako broił Herkules, kiedy zabił Hydrę

(Ano dziś i prosty chłop też zabije wydrę!) -Owa niebo i ziemię pismy pokryślali, Okazując rozumy, dziwy wymyślali, A zbiegali na świecie omylności wszytki, Szukając, aby z tego rosły im pożytki: Ano żaden pożytek więtszy być nie może,

Byś sie nabarziej wspinał z rozumem, nieboże, Jedno co cnoty uczy a wdzięcznej skromności.

Nie odczuwał więc Rej piękności starożytnych podań mitologicznych, a nie rozumiejąc, że nauka kształcąc umysł uszlachetnia człowieka, poczytywał kształcenie umysłu jedynie za dodatek do wychowania moralnego: «cnota zacniejsza nauką ozdobiona», podobnie jak «koń - cudne źwirzę, kiedy bystro kroczy, - ale gdy w pięknej uździe, jeszcze bujniej skoczy; - albo i białogłowa, gdy brwi zafarbuje, - już więc sobie w taneczku bujniej poskakuje».

Z poglądu, że jedynie cnota stanowi o wartości człowieka, płynie pogląd Reja na szlachectwo. Ludzie mają «mylne rozsądki o szlachectwie» mniemając, że ten szlachcic, kto się sławnymi przodkami szczyci; Rej był innego zdania, bo wiedział, że często ludzie odradzają się od przodków: «Przodek, nie wiem, jaki był, lecz potomka prawie - mógłby właśnie zadkiem zwać na każdej rozprawie.» I ci się mylą, którzy pokładają szlachectwo w bogactwie albo w herbach, prawdziwe bowiem szlachectwo dają jedynie osobiste zasługi, własna cnota:

Jedni, gdy łańcuch uźrzą, wnet mu sie kłaniają, już nie pana, lecz złoto za ślachcica mają;

Snadź na sprośnego osła gdyby ji włożono, I temu by poczciwość z daleka czyniono

Albo gdy gęsty worek u kogo poczują, By też był jako świnia, wszyscy mu dudkują;

Albo gdy sie za którym chłopów wlecze rota, To już mają w powadze nawiętszego kota;

Już sie nań przypuszczają o każdą rzecz zgoła, A on by nie rozsądził ledwe z krową woła...

Wystrój sie ty, jako chcesz, ale jeśliś świnia, Nie ozdobi cie szata iście ni rodzina...

I wilk by tak był ślachcic, by mu herby dano, Lecz by go przedsię zawżdy za niecnotę miano:

Gdyż herby nie pomogą do złych obyczajów, By ich też snadź dostawał i z dalekich krajów...

Boć i kamień, i drewno, gdy je pozłocimy, Pospolicie ślachetnym każde nazowiemy;

Ale różne przezwisko, a różna istota,

Gdy tu jedno kęs z wirzchu błyszczy się ta cnota:

Także i ty, chceszli być ślachcic prawy, czysty, Nie bądźże jako kamień z wirzchu pozłocisty,

Ale bądź wszytek złotem a prawym szafirem, Wadź się wszędy z niecnotą, a z cnotą idź mirem.

Lecz nie tylko moralistą jest Rej w Wizerunku, ale i satyrykiem; jak w Krótkiej rozprawie, tak i tutaj piętnuje ujemne strony życia szlachty polskiej, oburzając się na huczne biesiady i pijatyki, na przepych w strojach i urządzeniu domów, w ogóle na zbytki; ubolewa nad tym, że w Polsce nie ma sprawiedliwych sądów, że bogatszy zawsze sprawę wygra z krzywdą ubogiego, że szlachta, obojętna względem ojczyzny, nie strzeże jej granic; wyrzuca duchowieństwu niemoralność i chciwość, drwi z Kościoła katolickiego itd. A te obrazki satyryczne, od których się aż roi w Wizerunku, tryskają życiem i prawdą. Do najlepszych należą: wesoła satyra na kłopoty życia rodzinnego oraz opis uczt i pijatyk szlacheckich, od których nie stronił sam autor, chociaż zalecał zawsze życie «pomierne».

TRUDNOŚCI ŻONATEGO

Zaż takich nie widamy, co sie ożeniają, Jako gęsi na wiosnę, tak sie odmieniają?

Chodzi by podskubiony, opuściwszy skrzydła, Już sie nie po szwu porze, już nie golą szydła.

We łbie i na kołnierzu pierza pełno wszędy, Buty spuścił do kostek prawie we trzy rzędy.

Rzepa w dole pogniła, grochu nie dostaje, Słucha, gdzie kokosz gdacze, aby znalazł jaje.

Bo co sie pirwej musiał jedno o się starać, Teraz, nędznik, ani wie, czym sie pirwej parać;

Bo dom, dzieci a żona - nienatkane piekło, Już tam odkrój, skoro sie by namniej przypiekło!

Bo chocia, i z siebie drąc, tam wszytko podaje, Przedsię wszytkiego mało, zawżdy nie dostaje:

Kupisz jej dziś koszulkę, jutro chce rańtuszka, A na święta pstrej sukniej, ze smalcem łańcuszka.

TRUDNOŚĆ OKOŁO WYCHOWANIA DZIECI

Więc sie Jasiek urodzi, gotujże mu mamkę, A skoro pocznie chodzić, wnet piestunkę Hankę!

Sprawże mu pstry kożuszek, więc czyrwoną myckę, A mamkę też z piestunką przystrój miłośniczkę,

Coby sobie na hajtuś z panięciem chodziła! Dajże jej jeść, gdy raczy, by go nie zgłodziła!...

Więc gdy Jasiek doroście, a k temu Hanuśka, To wełnę by z barana drą z pana tatuśka...

NIEPOMIERNE BIESIADY

...Jeśli to rozkoszą kto ma przezwać właśnie, Gdy brzmi bęben za uchem, a kozi róg wrzaśnie,

Pomorty a puzany, co wszytki zagłuszą, Albo skakać od kąta do kąta z Maruszą?

Już który kąt zastąpisz, już siedź jako drewno, Bo jako sie podniesiesz, odepchną cie pewno.

Już jako głuch na drugie musisz palcem kiwać,

Bo już tam trudno słusznej rozmowy używać; Abowiem już tam każdy, chociaż ledwe ziewa,

Wrzeszczy, sapie, markoce, a mnima, iż śpiewa; A drugi, za nim stojąc, jako cielę ryczy,

A zda mu się, iż wesół a iż pięknie krzyczy. Śklenice w kąt latają, na stole by w łaźni:

Tak więc Bachus, on rycerz, swe kochanki błaźni, Iż kiedy, rano wstawszy, wieczór wspominają:

«Alboć-em był oszalał ?»- sami sobie łają. Ano sie we łbie kręci, pan siedząc szczka, spluwa,

Pierza mu we łbie pełno, opak sie obuwa... Suknia śmierdzi drożdżami, czapka gdzieś na ławie. Patrzajże krotochwile w takiej miłej sprawie!

MUZYKA WSZETECZNA

........Wrzeszczą wszyscy,

A drudzy marnie wyją jako w lesie wilcy, A kozi róg za uchem jako świnia wrzeszczy,

W bęben tłuką by w pudło, aż więc we łbie trzeszczy; Stół uleją i ławy, siedzą jako w łaźni,

A sami poszaleją jako ini błaźni. Więc kreglów nastawiają wkoło podle ściany:

Dybie jako kot na mysz z gałką chłop pijany, Puknie w ścianę, a drudzy: «Zyskał! zyskał!» - krzyczą,

A drudzy, płacąc piwo, jako krowy ryczą: A więc to krotochwila ? a więc to biesiada ? Oszaleje więc z takiej głowa barzo rada!

 

Podobne prace

Do góry