Ocena brak

LEGENDA NA DZIEŃ PODWYŻSZENIA KRZYŻA ŚWIĘTEGO

Autor /Odillo Dodano /03.06.2013

Święto Podwyższenia [inaczej - i słuszniej - powrotu] Krzyża św. obchodzi Kościół na pamiątkę odzyskania jego relikwij, wywiezionych przez Persów w r. 614 po zdobyciu Jerozolimy, a rewindykowanych po zwycięskiej wojnie przez cesarza Herakliusza w r. 629. Opowiadanie na dzień tego święta u Jakuba de Voragine jest więc ciekawym przykładem legendy nicbiograficzncj, iecz osnutej na znanych względnie dobrze skądinąd faktach historycznych.

Odpowiedni rozdział Zhtej legendy składa się ?. dwu zasadniczych części z opowiadania o okolicznościach odzyskania Krzyża św. za Herakliusza ora?, z dołączonych do niego opisów kilku cudów, z samym rym świętem mechanicznie tylko związanych. Opowiadanie o odzyskaniu występuje również w dwu wersjach: pierwszej dłuższej i zupełnie bajecznej oraz drugiej, która w sposób dużo bardziej zbliżony do prawdy referuje przedstawienie tego faktu w wielu kronikach*, jak się wyraża autor- Jeśłi jest to własny dodatek Jakuba de Voragine, to zamieszczenie go wystawiałoby nieco poclilebniejsze świadectwo jego krytycyzmowi historycznemu, aczkolwiek auior nie wypowiada się, które z dwu przytoczonych przedstawień uważa za bliższe prawdy, a tylko przez podkreślenie, że wersję drugą spotyka się w -wielu kronikach®, zaznacza jej większy autorytet. .

Aby umożliwić czytelnikowi ocenę całej fantastyki przytoczonej legendy, streścimy tu w paru słowach faktyczny przebieg wypadków. Wykorzystując anarchię, w jakiej znalazło się państwo bizantyńskie po zamordowaniu cesarza Maurycego [r. 602] i opanowaniu tronu przez uzurpatora Fokasa [602-610], król perski Chozroes II Zwycięski [590-628] uderzy! [pod pozorem zemsty za śmierć Maurycego] na wschodnie prowincje cesarstwa, spustoszył Azję Mniejszą, a wojska jego dotarły aż pod Chalcedon, na azjatycki brzeg Bosforu.

W r. 613 i 614 genera! perski Sbahrbaraz zdobył Damaszek [w Syrii] i Jerozolimę - i wtedy to łupem Persów padło drzewo Krzyża św. - a niebawem zajęli oni także i Egipt. Jednakże w Bizancjum wstąpił tymczasem na tron energiczny i wojowniczy cesarz Hetakliusz [w r. 610], który systematycznie podjgl walkę z najazdem perskim. W kilku kampaniach prowadzonych zrazu zc zmiennym szczęściem [jeszcze w r. 6!8 myślał o ucieczce z Konstantynopola do Kartaginy, a w r. 626 stolica była oblężona przez Persów i Awarów] wywalczył Herakliusz stopniowo zwycięstwo dla oręża bizantyńskiego, przeniósł wojnę na terytorium perskie, cło Mezopotamii |zwycię stwo pod Niniwą w r. 627], a w r. 628 stanął pod murami stolicy perskiej, Ktezyfonu nad rzeką Tygrysem. Na dworze perskim wybuchła tymczasem rewolucja: tron objął uwięziony i poprzednio przez ojca syn Chozroesa Kowadh II Siroes, który w lurym 628 kazał zamordowsit' ojca i 18 swoich braci, wdał się w układy z Herakliuszem i zwrócił mu zagarnięte prowincji' oraz drzewo Krzyża św., które cesarz odprowadził w tryumfie do Jerozolimy, a potem zabrał do Konstantynopola.

Dzieje odzyskania Krzyża św. przedstawiały dwie legendy łacińskie [BHL nr 4178-7'1]-a nadto były one streszczone w znanych Jakubowi de Voragine dziełach, Wincentego z Bratu vais [XXIV 11-12] i Jana Bełetha [rozdz. 151]. Uzupełniające natomiast dzieje samych re-likwij i opisy cudów zaczerpnął częścią z Dialogów Grzegorza Wielkiego, a częścią z Wincentego z Beauvais [XXII 92 i XXIV 160] - jeśli nie z innych analogicznych zabytków hagiogru-flcznych [BHL nr 4223-25 i 4227-31]. Wstawkę z Vitae patrum, włączoną w opowiadanie zaczerpnięte z Grzegorza, dodał zapewne sam autor Złotej legendy.

Ziora legenda odwyższenie Krzyża św. jest uroczyście obchodzone przez Kościół, ponieważ przez nie jak najbardziej wywyższona została wiara katolicka. W roku Pańskim 615 dopuścił Pan, aby okrutni poganie gnębili jego lud. Wówczas to król perski Cho-zrocs zagarnął pod swe panowanie wszystkie królestwa świata, ale przybywszy do Jerozolimy odstąpił z wielkim lękiem od grobu Pana. Zabrał jednak część Krzyża św., którą św. Helena tam zostawiła. Ów Cbozroes chciał, aby wszyscy czcili go jako boga. Zbudował więc wieżę ze złota, srebra i błyszczących drogich kamieni i umieścił na niej wyobrażenie słońca, księżyca i gwiazd, przez cienkie zaś i ukryte rurki wylewał z góry wodę udając boga, który spuszcza na ziemię deszcz. W podziemnych piwnicach natomiast konie chodziły wokoło ciągnąc wozy, dlatego wieża drżała i dawał się słyszeć dźwięk podobny do grzmotu. Oddawszy królestwo synowi, bezbożnik ten przebywał stale w tej wielkiej świątyni, a umieściwszy obok siebie Krzyż Chrystusowy żądał, aby wszyscy nazywali go bogiem. W księdze De mitrali officio czytamy, że Chozroes siedział na tronie jako Bóg Ojciec, po prawicy swej umieścił drzewo Krzyża wyobrażające Syna, a po lewej koguta w miejsce Ducha Świętego, siebie zaś kazał nazywać ojcem.

Tymczasem cesarz Herakliusz zgromadził wielkie wojsko i przybył nad rzekę Dunaj [1], aby stoczyć walkę z synem Chozroesa. Wreszcie obydwaj wodzowie postanowili, że oni sami tylko będą walczyć na moście, a zwycięzca obejmie władzę nad obydwoma nietkniętymi wojskami. Ogłoszono także, że ktokolwiek odważy się pomagać swemu 'wodzowi, tego wrzuci się do rzeki, obciąwszy mu najpierw ręce i nogi. Tymczasem Herakliusz całkowicie oddał się w ręce Boga i, jak umiał najpobożniej, polecił się świętemu Krzyżowi. Chociaż więc walka obydwu trwała długo, Pan jednak dał zwycięstwo Herakliuszowi [2].

W ten sposób wojsko przeciwnika przeszło pod jego rozkazy, a cały lud Chozroesa przyjął wiarę chrześcijańską i chrzest święty. (ho/mes tymczasem nic nic wiedział n wyniku walki; ponieważ bowiem wszyscy go nienawidzili, nikt mu o lym lin- oznajmił. Kiedy Herakliusz stanął przed nim i ujrzał go siedzącego na złotym tronie, rzekł: Ponieważ na swój sposób uczciłeś drzewo Krzyża świętego, więc daruję ci życie pod warunkiem, że przyjmiesz chrzest i wiarę Chrystusową. Otrzymasz nawet swoje królestwo dawszy mi tyłku niewielu zakładników. Jeśli jednak tych warunków nie wypełnisz, mieczem moim zetnę ci głowę! Skoro jednak Chozroes nie chciał się zgodzić, I lerakłiusz wyciągnął miecz i ściął mu głowę. Następnie kazał go pogrzebać po królewsku, dziesięcioletniego zaś jego syna, którego przy nim znalazł, kazał ochrzcić, sam został jego ojcem chrzestnym i przekazał mu królestwo ojcowskie.

Wieżę jednak zbudowaną przez Chozroesa zburzył i srebro oddał jako łup swemu wojsku, złoto zaś i drogie kamienie zachował na odbudowanie kościołów, zburzonych przez tyrana [3).

Zabrał również święty Krzyż i odwiózł go do Jerozolimy. Gdy zaś ubrany w strój cesarski zstąpił z góry Oliwnej i chciał konno przejechać przez bramę, którą Pan przeszedł idąc na mękę, nagle kamienie tworzące bramę spadły i zwarły się razem, zamykając ją jakby murem. Zdumieli się tym bardzo wszyscy obecni, a wtedy anioł Pański ukazał się ponad bramą, trzymając w ręce znak krzyża św. i rzekł: Gdy Krói niebios wchodził przez tę bramę na mękę swoją, to nie w chwale królewskiej, lecz na skromnym osiołku wjechał, zostawiając przykład pokory tym, którzy Go czczą! Po tych słowach anioł znikł. Cesarz tedy zalewając się łzami zdjął obuwie i szaty aż do koszuli, wziął Krzyż Pański i pokornie dźwigał go do bramy. Wtedy twarde kamienie zrozumiały rozkaz z nieba i natychmiast uniosły się w górę, a brama stanęła otworem dla wchodzącyh. Tego samego dnia i w tej chwili, gdy święty Krzyż został zabrany z wieży Chozroesa, dał się odczuć przepiękny zapach, który z krajów Persów przez tak wielkie przestrzenie dotarł aż do Jerozolimy.

Otóż zapach ten teraz znów powrócił i napełnił wszystkich cudowną słodyczą. Król tedy uniesiony pobożnością wybuchnął pochwałami Krzyża świętego mówiąc: O Krzyżu jaśniejszy od wszystkich gwiazd, sławny na cały świat, ukochany przez ludzi, święty ponad wszystko! Ty jeden godzien byłeś ciężar świata dźwigać! O słodkie drzewo, słodkie gwoździe, słodki mieczu, słodka włócznio, jakiż słodki ciężar nosiłeś! Błogosław' te zastępy, które dziś zgromadziły się ku twej chwale, naznaczone twoim znakiem! W ten sposób cenne relikwie powróciły na swoje miejsce i jak dawniej rozbłysły cudami. Jacyś zmarli wrócili do życia, czterech sparaliżowanych zostało uzdrowionych, dziesięciu trędowatych oczyszczonych, piętnastu ślepych odzyskało wzrok, di ab ty opuszczały opętanych, a wielu ludzi wyleczyło się z różnych chorób. Cesarz zaś powrócił do swojej stolicy odbudowując po drodze kościoły i napełniając je królewskimi darami.

Kroniki natomiast opowiadają, że było to inaczej, a mianowicie, że Chozroes zajmując jedno królestwo po drugim zagarnął Jerozolimę wraz z patriarchą Zachariaszem i drzewem Krzyża św. Herakliusz chciał zawrzeć z nim pokój, on jednak przysiągł, że nie zawrze pokoju z Rzymianami, dopóki nie wyrzekną się Ukrzyżowanego i nie oddadzą czci słońcu. Wówczas Herakliusz uniesiony świętym gniewem wyruszył zbrojnie przeciw niemu, w wielu wałkach pokonał Persów i zmusił Chozroesa do ucieczki aż do Ktezyfonu. Na koniec Chozroes zachorował na dyzenterię i chciał koronować na króla syna swego Medasana. Na wieść o tym syn jego pierworodny Syroes zawarł przymierze z Herakliuszem, po czym wraz z dostojnikami udał się za ojcem i uwięził go. Karmił go potem chlebem ucisku i wodą niedostatku, a na koniec kazał go zabić strzałami z łuku. Wkrótce potem odesłał do Herakliusza wszystkich uwięzionych wraz z patriarchą oraz drzewo Krzyża, które Herakliusz zawiózł do Jerozolimy, a następnie do Konstantynopola. Tak czytamy w wielu kronikach.

Pogańska Sybilla tak mówiła o owym drzewie Krzyża, jak to czytamy w Historii trójdzielnej: O drzewo po trzykroć święte, na którym wisiał Bóg! Miało to zapewne oznaczać życie natury, łaski i chwały, które spływa z Krzyża.

Pewien Żyd wszedł do kościoła Św. Zofii w Konstantynopolu [4] i ujrzał tam obraz Chrystusa. Sądząc zaś, że jest sam, chwycił miecz i podszedłszy do obrazu przeszył nim szyję Chrystusa. Natychmiast jednak z rany trysnęła krew i skropiła twarz i głowę Żyda. Wówczas ten przerażony chwycił obraz, wrzucił go do studni i uciekł. Spotkał zaś go pewien chrześcijanin i rzekł doń: Skąd idziesz. Żydzie? Zabiłeś jakiegoś człowieka! To nieprawda - odparł Żyd. Człowiek ten jednak powtórzył: Na pewno dokonałeś zabójstwa, jesteś nawet spryskany krwią. Wtedy Żyd powiedział: Zaiste, wielki jest Bóg chrześcijan i wszystko potwierdza wiarę w Niego! Ja wcałe nie przeszyłem mieczem człowieka, ale obraz Chrystusa i od razu krew wypłynęła z Jego szyi. Następnie poprowadził Źyd owego człowieka do studni i obaj wyciągnęli święty obraz. Powiadają, że rana na szyi Chrystusa do dziś jeszcze jest widoczna. Żyd zaś od razu stał się wierzącym chrześcijaninem.

Pewien chrześcijanin mieszkał w mieście Berytos w Syrii i zapłacił roczny czynsz za gospodę. Ponieważ był pobożny, więc umieścił naprzeciw swego łoża obraz Chrystusa ukrzyżowanego i przed nim stale odmawiał swoje modlitwy. Do dawnego jego mieszkania wpiowjidzil się jakiś Żyd, który pewnego dnia zaprosił na ucztę jednego Nwyeli wspólplemieńców. Podczas uczty ten, który był zaproszony, pi/ypadkiem spojrzał na ścianę i ujrzał umieszczony tam obraz. Zawrzał irdy gniewem i srodze gromił tego, który go zaprosił, za to, że śmie tizymać w domu obraz Jezusa Chrystusa Nazareńskiego. On zaś, ponieważ owego obrazu dotychczas nie zauważył, zapewniał go i przysięgał, ż«- nie wiedział nic o obrazie, o którym on mówi.

Tam ujrzawszy obraz I x)bili gospodarza dotkliwie, po czym rzucili go półżywego poza synago gę. Obraz zaś podeptali nogami i ponowili na nim wszystkie te zniewagi, które zadali Panu podczas męki. Gdy zaś przeszyli włóczni;) buk Pana, krew i woda obficie wypłynęły z rany i napełniły podstawione naczynie. Zdumieni Żydzi zanieśli ową krew do synagogi, a tam wszyscy chorzy pomazani nią natychmiast odzyskiwali zdrowie. Wtedy Żydzi opowie dzieli wszystko po kolei tamtejszemu biskupowi, a następnie wszyscy zgodnie przyjęli chrzest i wiarę Chrystusową.

Biskup przechowywał ową świętą krew w kryształowych i szklanych dzbanuszkach, a wezwawszy do siebie owego chrześcijanina pytał go, kto był twórcą tego tak pięknego obrazu. On zaś odrzekł: Obraz ten namalował Nikodem [5], umierając pozostawił go Gamaliełowi, Gamaliel Zacheuszowi, Zacheusz Jakubowi, ten znowu zostawił go Szymonowi. I tak obraz był w Jerozolimie aż do zburzenia miasta [6]. Wtedy wierni wywieźli go do królestwa Agryppy [7], a stamtąd dotarł do mojej ojczyzny, ja zaś otrzymałem go w spadku po moich rodzicach. Było to w roku Pańskim 750 [8]. Żydzi wtedy poświęcili wszystkie synagogi na kościoły i od tego czasu ustalił się zwyczaj poświęcania kościołów, ponieważ przedtem poświęcano jedynie ołtarze. Z powodu tego cudu Kościół ustanowi! na dzień 27 listopada lub - jak gdzie indziej czytamy - 9 listopada wspomnienie Męki Pańskiej. Dlatego też w Rzymie poświęcono ku czci Zbawiciela kościół, w którym przechowywana jest ampułka z ową krwią i obchodzi się uroczyste święto.

Wielka moc krzyża uznawana jest także przez niewiernych. Grzegorz wspomina w III księdze Dialogów, że biskup Fondi [9], Andrzej, pozwolił raz pewnej zakonnicy, aby wraz z nim mieszkała. Zty duch począł tedy stawiać mu ciągle przed oczyma wyobraźni piękność owej kobiety, tak że leżąc w łóżku myślał o niej nieskromnie. Jednego dnia jednak przybył do Rzymu pewien Żyd, który widząc, że dzień ma się już ku schyłkowi, nadaremnie szukał miejsca, gdzie mógłby przenocować. Wreszcie udał się do pewnej świątyni Apolłina, aby tam pozostać przez noc. Ponieważ zaś obawiał się owego przeklętego miejsca, więc zabezpieczył się znakiem krzyża, choć wcale w Krzyż święty nie wierzył. Zbudziwszy się o północy ujrzał tłum złych duchów wchodzących na wezwanie jakby jakiejś władzy. Ten, który ich wezwał, zasiadł w pośrodku i począł każdego z diabłów wypytywać o jego czyny i sprawowanie, aby dowiedzieć się, co każdy z nich niegodziwego dokonał. Dla skrócenia opowiadania Grzegorz opuszcza treść ich rozmowy, można się jej jednak domyślić z podobnego przykładu, który znajdujemy w Żywotach ojców.

A było to tak: człowiek pewien wszedł do świątyni bożków i ujrzał szatana siedzącego, a obok niego stojący cały jego dwór. Jeden ze złych duchów właśnie przybył i oddał pokłon szatanowi, ten zaś zapytał: Skąd przybywasz? Zapytany odrzekł: Byłem w takim to a takim kraju, wznieciłem tam liczne wojny, zrobiłem wiele zamieszania, obficie wylałem krew i przybyłem, aby ci o tym oznajmić. W jakim czasie tego dokonałeś? -zapytał szatan.

On zaś odpowiedział: W ciągu trzydziestu dni. A szatan na to: Dlaczego tylko tyle zdziałałeś w tak długim czasie? I rzekł do otaczających go: Idźcie i bijcie go kańczugami, a katujcie go bez litości! Potem przyszedł drugi diabeł, oddał cześć szatanowi i rzekł: Panie, byłem na morzu, wznieciłem wielkie burze, zatopiłem wiele okrętów i bardzo wielu ludzi zabiłem. Ile czasu potrzebowałeś na to? - spytał szatan. On zaś odrzekł: Dwadzieścia dni. Wtedy rozkazał go podobnie chłostać mówiąc: Tak mało dokonałeś w tak długim czasie! Trzeci natomiast z przybyłych rzekł: Byłem w pewnym mieście, wznieciłem kłótnię na weselu, spowodowałem rozlew krwi, zabiłem samego oblubieńca i przybyłem oznajmić to tobie. I znowu szatan zapytał: W jakim czasie tego dokonałeś? Diabeł odpowiedział: W ciągu dziesięciu dni. A szatan na to: Czyż w ciągu tylu dni nic więcej nie mogłeś zrobić? I kazał innym go wychłostać. Czwarty wreszcie diabeł rzekł: Byłem w pustelni przez 40 lat, pracowałem nad pewnym mnichem i wreszcie z trudem namówiłem go do grzechu nieczystego. Usłyszawszy to szatan podniósł się ze swego tronu i ucałowawszy tego diabła zdjął koronę swoją i włożył ją na jego głowę, po czym kazał mu usiąść obok siebie i rzekł: Dokonałeś swą wytrwałością wielkiego czynu i napracowałeś się więcej niż wszyscy inni!

Taki więc czy podobny musiał być przebieg rozmowy diabelskiej, którą opuścił Grzegorz. Otóż gdy każdy z diabłów zdawał sprawę z tego, co uczynił, jeden z nich wyskoczył na środek i począł opowiadać, jak to rozpalił cielesną żądzę do owej zakonnicy w sercu Andrzeja. Dodał też, /.o wczoraj wieczorem doprowadzi) do tego, iż biskup przymilając sie poklepał ją po piecach. Szatan wtedy polecił mu, aby dokończy! rozpo czułego dzielą, bo doprowadzając biskupa do grzechu zdobędzie pierwsze miejsce przed innymi. Następnie rozkazał diabłom zobaczyć, kto lo laki odważy! się spać tu, w ich świątyni. Żyd zadrżał gwałtownie ze strachu, ale diabły wysłane na poszukiwanie, ujrzawszy człowieka naznaczonego krzyżem, krzyknęły przerażone: Oto naczynie puste, lecz naznaczone! Na te słowa cały tłum złych duchów natychmiast zniknął. Żyd zaś udaj się pospiesznie do biskupa i wszystko mu po porządku opowiedział Usłyszawszy to biskup przestraszył się, oddalił zaraz ową kobietę ze swego domu, a Żyda ochrzcił.

Grzegorz opowiada także w księdze Dialogów o pewnej zakonnicy, która weszła do ogrodu i zobaczywszy sałatę, tak wielką poczuła na nią ochotę, że poczęła ją gryźć łapczywie, zapomniawszy pobłogosławić ją znakiem krzyża. Wtedy jednak diabeł rzucił się na nią i powalił ją na zie mię. Gdy zaś przybył do niej św. Ekwicjusz, diabeł począł krzyczeć: Cóż ja zrobiłem? Cóż ja zrobiłem? Siedziałem na sałacie, a ona przyszła i ugryzła mnie! Na rozkaz jednak owego świętego męża natychmiast ją opuścił...

Podobne prace

Do góry