Ocena brak

LANNES Jean (10 IV 1769 - 31 V 1809), ks. Montebello, jeden z najzdolniejszych marsz. cesarstwa

Autor /AlbertynaII Dodano /12.06.2013

Ur. w Lectoure, dep. Gers. był tylko kilka miesięcy starszy od Napoleona. Początkowo uczeń u farbiarza, służbę rozpoczął w 1792 w 2 bat. ochotników z Gers. Chociaż nie miał wykształcenia wojsk., dzięki wrodzonym talentom i doskonałej kondycji fizycznej został już po roku szefem bryg., a w 1796 gen. bryg. Brał udział w pierwszych kampaniach Bonapartego - we Włoszech i Egipcie, zwracając na siebie uwagę powodzeniem na polu walki i osobistą odwagą. Ranny trzykrotnie pod Arcole, a potem pod Akką i Abukirem. Dzięki przysłowiowej już brawurze zyskał sobie przydomek „Rolanda Armii Italii”.

Towarzyszył Bonapartemu w drodze powrotnej do Francji na fregacie „Muiron”, uczestniczył w zamachu stanu 18 Brumaire’a, został następnie dow. gwardii konsularnej. W 1800 dowodził strażą przednią i odniósł zwycięstwo pod Montebello. Odegrał też ważną rolę pod Marengo. Przez pewien czas min. pełnomocny w Lizbonie, w 1803 powrócił do Paryża. 1804 otrzymał marsz, buławę, a 1805 komendę nad 5 korpusem WA. Uczestnik wojny z Austrią, walczył pod Austerlitz na lewym skrzydle wojsk franc., przyczyniając się do powstrzymania ataków Bagrationa.

W kampanii 1806 ranny pod Pułtuskiem, leczył się przez kilka miesięcy. 1808 posłany do Hiszpanii, 1809 kierował drugim oblężeniem Saragossy i zdobył po krwawych bojach to miasto. Zyskał sobie wówczas nie najlepszą sławę, dopuszczając do mordów i rabunków, przy okazji sam solidnie się wzbogacił. Odwołany do Francji w przeddzień nowej wojny z Austrią, otrzymał za swe zasługi tytuł ks. Siewierza i Montebello.

W kampanii 1809 dow. 2 korpusu; bił się pod Ratyzboną, gdzie jako jeden z pierwszych wdarł się po drabinie na mury miasta. Pod Essling walczył na prawym skrzydle franc. ugrupowania. Wieczorem, pod koniec bitwy, pocisk armatni zabił jego przyjaciela, płk. Rouzeta. Załamany tym L. usiadł w przydrożnym rowie, by chwilę ochłonąć, i w tym momencie kolejny armatni pocisk trafił go w oba kolana. Chirurg Lar-rey amputował mu prawą nogę. Rana okazała się jednak śmiertelna i marsz, zmarł po ciężkich cierpieniach w wiosce Ebersdorf.

Napoleon niewątpliwie bardzo cenił L., który jako jeden z nielicznych nie tylko potrafił doskonale wykonywać rozkazy, ale również samodzielnie myśleć. Jednocześnie jednak był po trosze zazdrosny o jego sławę i parokrotnie pozostawiał go w cieniu. Kiedy doniesiono mu, że L. jest śmiertelnie ranny, przejął się tym bardzo, ale odwiedził go dopiero po paru dniach, niemal w chwili agonii. L. miał wówczas zaklinać go, by położył kres ustawicznym wojnom. Ciało L. zostało przewiezione do Paryża i złożone w Panteonie.

Do góry