Ocena brak

Kryzys kubański

Autor /Zerpaphspeemy Dodano /29.07.2005

Rola Kuby w karaibskim kryzysie rakietowym (16 - 28 października 1962
r.)
Klęska inwazji w Zatoce Świń była szokiem dla amerykańskich przywódców i społeczeństwa. Po raz pierwszy akcja zorganizowana przez Stany Zjednoczone została odparta przez państwo latynoamerykańskie. Prezydent Kennedy, wstrząśnięty i przygnębiony własną porażką, wziął na siebie pełną odpowiedzialność za nieudaną inwazję. Główni organizatorzy operacji Allen Dulles oraz Richard Bissell zostali nakłonieni do odejścia z CIA, a nowym dyrektorem agencji został zdecydowany przeciwnik planów operacji "Pluto" - Richard Helms. Część amerykańskich wojskowych i polityków oczekiwała z pewnością, że rząd nie pozwoli by zorganizowana przez USA akcja zakończyła się klęską i ostatecznie zdecyduje się na militarne wsparcie kubańskich emigrantów. Nixon, zapytany przez Kennedyego o jego opinię w tej sprawie, poradził by "poszukać odpowiedniego uzasadnienia prawnego i [...] i wejść w to". Prezydent nie zdecydował się jednak na takie posunięcie, a podjęta przez niego decyzja została poparta przez 65% Amerykanów. Jego postawa przyczyniła się nawet do wzrostu poparcia dla rządu, co podsumował on słowami: "Im gorzej postępuję, tym większą zyskuję popularność.".
Desant w Zatoce Świń jeszcze bardziej umocnił pozycję oraz prestiż Fidela Castro w kraju i na arenie międzynarodowej. Zyskał on dzięki niej wyraźny dowód na to, że Stany Zjednoczone zamierzają obalić jego władzę, a zagrożenie takie było wystarczającym uzasadnieniem dalszego rozwijania współpracy wojskowej ze Związkiem Radzieckim. Proces ten doprowadził w październiku 1962 r. do wybuchu międzynarodowego kryzysu politycznego, związanego z budowa na Kubie radzieckich baz rakietowych. W jego efekcie ostatecznie sformułowano główne założenia polityki USA wobec Kuby, zamykając w ten sposób trudny problem amerykańskiej postawy wobec rewolucji kubańskiej rozpoczętej w 1959 r. Rozważając to wydarzenie z perspektywy stosunków amerykańsko-kubańskich, nasuwa się pytanie o rolę jaką Kuba i kwestia jej bezpieczeństwa odegrały w kryzysie rakietowym? W jakim stopniu kryzys zdeterminowany był polityką USA wobec swojego południowego sąsiada, a w jakim stopniu rozwojem zimnowojennej rywalizacji między supermocarstwami?
Hipotezy wyjaśniające przyczyny karaibskiego kryzysu rakietowego
Rozważania nad przyczynami jakie skłoniły przywódców radzieckich do rozmieszczenia na Kubie pocisków balistycznych krótkiego i średniego zasięgu doprowadziły do powstania na ten temat pięciu różnych teorii. Po raz pierwszy problem ten był rozważany 16 października 1962 r., w trakcie obrad Komitetu Wykonawczego Komitetu Bezpieczeństwa Narodowego (ExCom). Hipotezy sformowane podczas kryzysu na forum ExComu były punktem wyjścia przy określaniu amerykańskiej strategii w zaistniałej sytuacji oraz stanowiły podstawę późniejszego wyjaśniania intencji Związku Radzieckiego.
Według pierwszej hipotezy Chruszczow zakładał usunięcie radzieckich rakiet z Kuby w ramach "transakcji wymiennej" , obejmującej równoczesną likwidacje amerykańskich baz atomowych w Turcji. W rozbudowanej wersji Stany Zjednoczone miałyby zrezygnować ze swoich baz we Włoszech, Iranie, a nawet w Berlinie Zachodnim. Ostatnia wersja tej teorii jest raczej mało prawdopodobna, ponieważ wcześniejsze doświadczenia radzieckie związane z problemem berlińskim ukazywały, że stanowisko USA w tej sprawie jest wyjątkowo nieustępliwe.
Zgodnie z drugą hipotezą kryzys był "odwracającym uwagę podstępem", zakładającym doprowadzenie do amerykańskiej inwazji na Kubę, która wywołałaby oburzenie na całym świecie i doprowadziła do podziału w łonie NATO. Związek Radziecki mógłby wówczas, wykorzystując powstałe zamieszanie i w ramach odwetu, wykonać ostre posunięcie przeciwko Berlinowi Zachodniemu.
Trzecia teoria wyjaśnia budowę na Kubie baz rakietowych, jako dążenie ZSRR do zabezpieczenia swojego sojusznika przed amerykańska inwazją. Jeżeli radzieckie pociski balistyczne miały faktycznie służyć przede wszystkim do obrony Kuby, kryzys został w tej sytuacji wywołany polityką jaką Stany Zjednoczone prowadziły wobec tego państwa i zakończył się porażką tej polityki.
Czwarta hipoteza rozpatruje radzieckie posunięcie jako element zimnowojennej polityki tego państwa. Zgodnie z tym rozumowaniem Chruszczow zamierzał wypróbować determinację i cierpliwość Kennedyego, który kilkakrotnie wyraźnie ostrzegał ZSRR przed instalowaniem na Kubie broni ofensywnej, podkreślając że ma na myśli przede wszystkim pociski rakietowe typu ziemia-ziemia. Radziecki premier, obserwując inwazje w Zatoce Świń i sukcesy Castro, musiał dojść do wniosku, że ma do czynienia z niedoświadczonym i okazującym słabość prezydentem, otoczonym przez niekompetentną administrację. Ewentualne utrzymanie radzieckich baz na Kubie, mimo wcześniejszych amerykańskich ostrzeżeń i potwierdzenia aktualności doktryny Monroea, doprowadziłoby do podważenia wiarygodności Stanów Zjednoczonych na świecie i dałoby Związkowi Radzieckiemu dogodną pozycję do wymuszania kolejnych ustępstw, m.in. w sprawie Niemiec. Koncepcja ta, popierana przez Schlesingera i Sekretarza Obrony McNamarę, została ostatecznie zaakceptowana przez prezydenta, który był jednak świadom jej słabych stron.
Ostatnia, piąta hipoteza zakłada, że Związek Radziecki wysyłając pociski balistyczne na Kubę, starał się zwiększyć swoje zdolności do ataku nuklearnego na Stany Zjednoczone. Na początku lat sześćdziesiątych przywódcy amerykańscy znajdowali się pod wpływem poglądu zakładającego istnienie niekorzystnej dla nich "luki rakietowej" pomiędzy USA a ZSRR. Faktycznie to Stany Zjednoczone posiadały zdecydowaną przewagą w potencjale nuklearnym, podczas gdy Związek Radziecki napotykał duże trudności przy konstruowaniu międzykontynentalnych pocisków balistycznych. Tanim i szybkim wyjściem z tak niedogodnej dla ZSRR sytuacji było rozmieszczenie na Kubie pocisków balistycznych krótkiego i średniego zasięgu. Po wprowadzeniu tego pomysłu w życie radzieckie zdolności do uderzenie nuklearnego na Stany Zjednoczone wrosłyby dwukrotnie. Takie posunięcie prowadziło jednak tylko do względnej równowagi sił nuklearnych, ponieważ zdolności amerykańskie w tym zakresie byłyby wówczas dwukrotnie większe. Dziwne także wydaje się to że radzieccy przywódcy zlekceważyli loty zwiadowcze nad Kubą, wykonywane przez samoloty U-2, które musiały wykryć przygotowywanie baz rakietowych.
Polityka USA wobec rządu Fidela Castro po inwazji w Zatoce Świń (1961 - 1962 r.)
Porażka w Zatoce Świń wyraźnie ukazała amerykańskim politykom, że pozycja Castro na Kubie jest zbyt silna, by można było go obalić przy pomocy tajnej operacji wywiadowczej. Siły zbrojne Kuby nadal ulegały intensywnej rozbudowie. Do lata 1962 r. Związek Radziecki dostarczył Kubie nowoczesne myśliwce odrzutowe typu MIG-21, radary i pociski kierowane ziemia-powietrze, kutry rakietowe, morskie pociski samonaprowadzające się oraz ok. 100 tys. ton nowoczesnej broni dla wojsk lądowych. Kubańskie siły zbrojne stały się w ten sposób najlepiej wyposażoną armią w Ameryce Łacińskiej i było jasne że jedynie bezpośrednia inwazja dokonana przez siły zbrojne USA jest w stanie obalić rząd kubański.
Dotychczasowe stanowisko wobec Kuby prezydenta Eisenhowera, a następnie Kennedyego wykluczało jednak taką możliwość. 22 kwietnia 1962 r., w obliczu powszechnej krytyki związanej z kompromitacja operacji "Pluto", prezydent wyjaśniał swój stosunek do problemu kubańskiego słowami: "Jednostronna interwencja, w sytuacji gdy nie doszło do ataku z zewnątrz na nas lub naszych sprzymierzeńców, byłaby sprzeczna z nasza tradycją i zobowiązaniami międzynarodowymi. Ale niech świadectwa pokażą że nasza powściągliwość nie jest nieograniczona. Jeżeli kiedykolwiek okaże się że międzyamerykańska doktryna nieinterwencji jest po prostu przykrywką lub wymówką dla bezczynności [...] wówczas chcę aby jednoznacznie zrozumiano że ten rząd nie zawaha się w wypełnieniu swojego podstawowego obowiązku, jakim jest zapewnienie bezpieczeństwa naszemu narodowi.". Kennedy po raz kolejny odrzucił możliwość dokonania nie sprowokowanej inwazji na Kubę, dając jednocześnie do zrozumienia że jego postawa nie jest przejawem słabość i w przypadku poważnego naruszenia bezpieczeństwa USA nie zawaha się on przed takim posunięciem. W swoim oświadczeniu z 13 września 1962 r. prezydent wymienił okoliczności jakie spowodują, że jego kraj "uczyni wszystko co będzie musiał uczynić, aby zapewnić bezpieczeństwo sobie i swoim sojusznikom". W skład tych czynników wchodziło kubańskie zagrożenie dla bazy w Guantanamo lub centrum badania przestrzeni kosmicznej na przylądku Canaveral, utrudnianie dostępu do Kanału Panamskiego oraz sytuacja w której Kuba usiłowałaby "eksportować swoje agresywne zamiary przy pomocy siły lub groźby użycia siły przeciwko jakiemukolwiek państwu na tej półkuli", albo stałaby się "ofensywną bazą wojskową, mająca istotne znaczenie dla Związku Radzieckiego". Kongres USA w pełni poparł politykę prezydenta, wyrażając 7 września 1962 r. zgodę na powołanie do wojska w razie konieczności dodatkowych 150 tys. rezerwistów, a następnie uchwalając 26 wrześnie deklarację w sprawie Kuby, w której obok wygłaszanych wcześniej ostrzeżeń, zadeklarowano gotowość działania w porozumieniu z OPA i Kubańczykami "na rzecz realizacji dążeń narodu kubańskiego do samookreślenia".
Postawa administracji Kennedyego ukazuje, że po inwazji w Zatoce Świń podobnie jak w okresie wcześniejszym rząd Stanów Zjednoczonych odrzucał możliwość bezpośredniej interwencji wojskowej na Kubie. Nadal kontynuowano wspieranie kubańskiej emigracji politycznej i podejmowano kolejne próby zabójstwa Fidela Castro, ale jednocześnie w coraz większym stopniu skłaniano się do prowadzenia wobec Kuby "polityki powstrzymywania". Jej przejawem było dążenie do powszechnego potępienia i izolowania państwa kubańskiego w systemie międzyamerykańskim oraz stworzenie alternatywy dla kubańskiej drogi rozwiązywania problemów społecznych i gospodarczych w postaci Sojusz dla Postępu. Przygotowanie i przeprowadzenie w owym okresie bezpośredniej interwencji zbrojnej byłoby nielogiczne, szczególnie w sytuacji gdy nie uczyniono tego w obliczu załamywania się operacji "Pluto" oraz zdecydowano się zainwestować 20 mld. dol. w program będący alternatywą dla rewolucji kubańskiej.
Istniało jednak pewne potencjalne zagrożenie dla Kuby ze strony USA, które przejawiało się w postawie niektórych polityków amerykańskich, nawołujących do podjęcia bezpośredniej akcji przeciwko Castro. Senator Barry Goldwater przekonywał, że Castro "musi być wyeliminowany", a Stany Zjednoczone nie powinny być "wtłoczone w bezruch" przez zasadę nieinterwencji, ponieważ "komunistyczny bastion u naszych południowych drzwi" nie może być tolerowany. Za wysłaniem na Kubę wojska opowiadał się także późniejszy prezydent USA - Richard Nixon.
Obrona Kuby przed inwazja Stanów Zjednoczonych była oficjalnym wyjaśnieniem rządu kubańskiego i radzieckiego, uzasadniającym budowanie na wyspie baz rakietowych, należących do ZSRR. Widać jednak, że to wygodne uzasadnienie pozbawione było wówczas podstaw, a chęć zabezpieczenia Kuby przed potencjalnym atakiem w przyszłości mogła być jedynie drugorzędnym celem w radzieckiej strategii. Poparcie oraz pomoc Związku Radzieckiego wzmacniały pozycję rządu Fidela Castro i hamowały dążenia Stanów Zjednoczonych do jego obalenia, ale umiejscowienie na Kubie radzieckich baz atomowych bezpośrednio zagrażających USA, prowadziło, zgodnie z ostrzeżeniami Kennedyego, do poważnego kryzysu międzynarodowego i drastycznego spadku bezpieczeństwa Republiki Kuby. Gdyby Chruszczow faktycznie dążył do zapewnienia Kubie bezpieczeństwa, wysłałby raczej na wyspę kontyngent sił konwencjonalnych. Takie posunięcie, podobne do obecności oddziałów amerykańskich w Berlinie Zachodnim, dostatecznie zabezpieczyłoby rząd kubański przed interwencją zbrojną Stanów Zjednoczonych, będąc jednocześnie rozwiązaniem tańszym i mniej ryzykownym od instalowania pocisków balistycznych.
Przygotowania do zainstalowania na Kubie radzieckich pocisków balistycznych
W kwietniu 1960 r. Chruszczow oficjalnie zaprezentował na posiedzeniu Komitetu Obrony ZSRR projekt rozmieszczenia pocisków balistycznych na Kubie. Propozycja Sekretarza generalnego KPZR spotkała się ze zdecydowanym poparciem członków komitetu i w czerwcu rozpoczęto przygotowania do zaplanowanej operacji, która otrzymała kryptonim "Anadyr". Jedyna wątpliwość, jaką była ewentualna postawa Kuby wobec pomysłu radzieckiego, została wyeliminowana w tym samym miesiącu. Castro zapewnił wówczas delegację ZSRR, że w imię walki z amerykańskim imperializmem, Kuba gotowa jest ponieść ryzyko związane z instalacją na jej terytorium pocisków balistycznych.
W skład grupy wojsk armii radzieckiej, przerzucanej od lipca 1962 r. na Kubę wchodziła dywizja rakietowa obejmująca trzy pułki rakiet średniego zasięgu (do 2500 km) typu R-12, posiadająca 24 wyrzutnie oraz 2 pułki rakiet dalekiego zasięgu (do 4500 km), których nie zdołano dostarczyć na wyspę przed wprowadzeniem amerykańskiej blokady. Do ochrony instalacji rakietowych przydzielono 10-tysięczne siły lądowe składające się oddziałów piechoty zmotoryzowanej, czołgów, rakiet taktycznych typu Łuna oraz wyrzutni rakiet przeciwlotniczych. Całość była wspierana przez grupę lotnictwa w skład której wchodziły 42 myśliwce typu MIG-21 i 42 bombowce Ił-28. Obroną kubańskiego wybrzeża miało zając się zgrupowanie radzieckiej marynarki wojennej obejmującej m.in. ścigacze rakietowe i pułk nadbrzeżnej artylerii rakietowej.
Operacja była utrzymana w ścisłej tajemnicy, a władze radzieckie konsekwentnie zaprzeczały podejmowaniu podobnych działań.12 września 1962 r. w prasie radzieckiej pojawiło się stwierdzenie: "Rząd ZSRR upoważnił TASS do oświadczenia, że Związkowi Radzieckiemu nie jest potrzebne przemieszczenie znajdujących się w jego posiadaniu środków dla odparcia agresji, dla kontruderzenia, do jakiegokolwiek innego kraju, na przykład na Kubę.". Jeszcze bardziej precyzyjne zapewnienie otrzymał brat prezydenta USA Robert F. Kennedy. Miało to miejsce podczas spotkania z ambasadorem ZSRR Anatolijem Dobryninem, jakie odbył na kilka tygodni przed kryzysem. Opisuje on ten moment słowami: "Powiedział mi (Dobrynin) że nie powinienem się niepokoić, ponieważ otrzymał instrukcje od radzieckiego premiera Nikity S. Chruszczowa aby zapewnić prezydenta Kennedyego że nie będzie umieszczania pocisków ziemia-ziemia lub broni ofensywnej na Kubie".
Graham Allison analizując w swojej książce hipotezę, w myśl której Chruszczow planował dokonanie "transakcji wymiennej" obejmującej usunięcie radzieckich rakiet z Kuby i amerykańskich z Turcji, podkreśla że wymiana taka była nierówna, ponieważ wspomniane bazy ZSRR były o wiele potężniejsze od piętnastu amerykańskich pocisków balistycznych typu Jupiter rozmieszczonych w Turcji. Allison odrzuca ową teorię także z powodu stałego charakteru stanowisk rakietowych, budowanych na Kubie. Jeżeli Związek Radziecki zakładał szybkie wycofanie pocisków balistycznych raczej zrezygnowałby z kosztownej rozbudowy stałych wyrzutni i wyznaczył do tego zadania mniejsze siły.
Wykrycie budowy radzieckich baz rakietowych na Kubie (14 października 1962 r.)
26 sierpnia 1962 r. amerykański samolot zwiadowczy U-2 wykrył rozmieszczanie na Kubie stanowisk radzieckich rakiet przeciwlotniczych. Informacja ta, w połączeniu z ogłoszeniem 2 września komunikatu o zawarciu kubańsko-radzieckiej umowy o dostawach broni, wywołała w Stanach Zjednoczonych podejrzenia związane z możliwością instalowania na Kubie radzieckiej broni ofensywnej. 4 września 1962 r. Kennedy w publicznym oświadczeniu w sprawie Kuby po raz kolejny wyraźnie ostrzegł, że "obecność ofensywnych pocisków ziemia-ziemia lub innych widocznych możliwości ofensywnych zarówno w rękach Kubańskich jak i pod radzieckim zarządem i kierownictwem" będzie uznane za wystarczający powód do podjęcia akcji przez Stany Zjednoczone. Na początku października, zabezpieczając się na wypadek gdyby podejrzenia okazały się prawdziwe, w siłach zbrojnych Stanów Zjednoczonych rozpoczęto przygotowania do przeprowadzenia na Kubie uderzenia lotniczego, inwazji siłami konwencjonalnymi lub ataku z użyciem broni atomowej. W ramach przygotowań zorganizowano na Morzu Karaibskim manewry 7500 Marines, których scenariusz przewidywał wyzwolenie fikcyjnej Republiki Vieques spod władzy dyktatora o imieniu Ortsac, co przeczytane od tyłu oznaczało Castro.
14 października, po sześciu tygodniach przerwy, do lotu rozpoznawczego nad Kubę wysłano ponownie samolot U-2. Uzyskane w ten sposób zdjęcia wyspy wyraźnie ukazywały, że w pobliżu amerykańskich wybrzeży powstają radzieckie instalacje startowe dla pocisków balistycznych.
Nałożenie przez USA kwarantanny na Kubę 24 października 1962 r.
16 października prezydent Kennedy zwołał pierwsze posiedzenie tzw. ExComu poświęcone zagadnieniu radzieckich rakiet na Kubie. W skład komitetu wchodzili m.in. wiceprezydent Lyndon B. Johnson, Sekretarz Stanu Dean Rusk, Sekretarz Obrony Robert McNamara, przewodniczący Połączonego Komitetu Szefów Sztabów Maxwell Taylor, zastępca szefa CIA oraz Prokurator Generalny, czyli brat prezydenta. W toku dyskusji grupa określona mianem "jastrzębi" i obejmująca byłego Sekretarz Stanu Deana Achesona oraz większość doradców wojskowych, zaproponowała by zniszczyć wyrzutnie rakiet na Kubie przy pomocy ataku lotniczego. Prezydent jednak 20 października ostatecznie zaakceptował propozycję bardziej elastycznej reakcji w postaci blokady morskiej, którą popierali McNamara i Robert Kennedy. Dwa dni później w wystąpieniu telewizyjnym prezydent ogłosił, "że celem powstrzymania rozbudowy na Kubie ofensywnych instalacji militarnych wprowadza się ścisłą kwarantannę w odniesieniu do wszelkiego sprzętu wojskowego służącego celom ofensywnym a przesyłanego drogą morską na Kubę.". Równocześnie zgrupowanie wyznaczone do wykonania blokady, w postaci 183 jednostek morskich zajęło wyznaczone pozycje, a siły atomowe USA zostały postawione w podwyższony stopień gotowości. 23 października Stany Zjednoczone odniosły istotne sukcesy dyplomatyczne. Stanowisko administracji Kennedyego zostało poparte przez sojuszników z NATO oraz przez Radę Organizacji Państw Amerykańskich, która wyrażając to w specjalnej rezolucji stworzyła podstawy prawne dla akcji USA. W takich okolicznościach prezydent Kennedy wieczorem tego samego dnia oficjalnie ogłosił rozpoczęcie kwarantanny Kuby, która weszła w życie 24 października 1962 r.
Amerykański plan bezpośredniej inwazji wojskowej na Kubę
Głównym celem amerykańskiej blokady Kuby było zmuszenie Związku Radzieckiego do wycofania z jej terytorium pocisków balistycznych. W wypadku fiaska kwarantanny Stany Zjednoczone mały przystąpić do bezpośredniego ataku na wyspę. Zgodnie z opracowywanymi od pewnego czasu planami, w inwazji na Kubę miało wziąć udział 2000 samolotów, 250 okrętów w składzie których znajdowało się 100 jednostek desantowych oraz 90 tys. Marines i 250 tys. żołnierzy wojsk lądowych. Równocześnie wzmocniono garnizon bazy w Guantanamo i rozpoczęto przesuwanie wybranych jednostek wojskowych w kierunku południowej granicy USA.
Sytuacja uległa gwałtownemu pogorszeniu 27 października, kiedy radziecka obrona przeciwlotnicza zestrzeliła nad Kubą amerykański samolot rozpoznawczy U-2. McNamara ogłosił także podczas spotkania ExCom, że Rosjanie i Kubańczycy pracują w pośpiechu "dzień i noc, intensyfikując swoje wysiłki przy wszystkich stanowiskach rakietowych oraz przy samolotach Ił-28". FBI donosiło ponadto o niszczeniu dokumentów w ambasadzie Związku Radzieckiego w Nowym Jorku, a wszystko razem rodziło podejrzenie, że Chruszczow nie działa na rzecz kompromisu, ale próbuje zyskać czas niezbędny na doprowadzenie rakiet rozmieszczonych na Kubie do stanu gotowości bojowej. Według Roberta McNamary prezydent zaakceptował tego dnia plany amerykańskiego ataku lotniczego na radzieckie wyrzutnie rakietowe, bazy sił powietrznych i instalacje obrony przeciwlotniczej. W takiej sytuacji zakładano, że ZSRR zaatakuje w odwecie amerykańskie Jupitery w Turcji, co w efekcie doprowadzi do wybuch globalnej wojny. Atak na Kubę został zaplanowany na 29 listopada. Dzień wcześniej Robert Kennedy tak opisał stosunek swojego brata do możliwości osiągnięcia porozumienia z Chruszczowem: "Prezydent nie był nastawiony optymistycznie, [...] Nie porzucił nadziei, ale jaka teraz pozostała nadzieja na to, że Chruszczow zmieni swój kurs w ciągu kilku następnych godzin. To była nadzieja, nie przewidywanie. Przewidywaniem było rozpoczęcie militarnej konfrontacji do wtorku, a możliwe że dnia jutrzejszego...".
Skryte instalowanie na Kubie w roku 1962 radzieckich pocisków balistycznych, okazało się jak dotąd jedynym w historii rządu Fidela Castro całkowicie realnym przypadkiem zagrożenia bezpośrednią inwazją ze strony Stanów Zjednoczonych. Jeżeli zgodnie z hipotezą "odwracającego uwagę podstępu" Związek Radziecki liczył na amerykański atak na Kubę, by w odwecie zająć Berlin Zachodni, mógł to osiągnąć bez trudu, przedłużając jedynie kryzys o kolejny dzień.
Zakończenie karaibskiego kryzysu rakietowego 28 października 1962 r.
Począwszy od momentu wybuch kryzysu 22 października 1962 r., pomiędzy prezydentem USA Johnem Kennedym a premierem ZSRR Nikitą Chruszczowem rozpoczęła się wymiana listów, przy pomocy których przywódcy supermocarstw starali się ocenić intencje przeciwnika i rozwiązać powstały problem. Wymianę zainicjował osobisty list Kennedyego, który spotkał się z ostrą, bezkompromisową odpowiedzią ze strony Chruszczowa. Jednak tego samego dnia, 24 października 14 frachtowców podążających na Kubę zatrzymało się przed linia kwarantanny i weszło na kurs powrotny. W obliczu narastającego kryzysu próbę mediacji podjął Sekretarz Generalny ONZ U Thant. Zaproponował on Związkowi Radzieckiemu wstrzymanie dalszych dostaw broni na Kubę, a Stanom Zjednoczonym zniesienie blokady, co stanowiłoby wstęp do rozpoczęcia negocjacji. Amerykanie nie okazali zainteresowania propozycją U Thanta, a ZSRR ogłosiło w odpowiedzi na nią gotowość powstrzymania się na dwa tygodnie od dostarczania broni, jeżeli druga strona zawiesi kwarantannę.
25 października Kennedy wykonał gest dobrej woli, przepuszczając bez kontroli tankowiec Bukareszt, który zatrzymał się dzień wcześniej na linii blokady. W tym konkretnym przypadku postanowiono zrezygnować z rewizji, ponieważ istniała nikła szansa aby jednostka tego typu przewoziła materiały wymienione w proklamacji kwarantanny. Tego samego dnia radca ambasady ZSRR - Aleksander Fomin przesłał do władz amerykańskich nieoficjalnymi kanałami, przez dziennikarza Johna Scalliego, propozycję kompromisu, który zakładałby wycofanie radzieckich rakiet pod kontrolą ONZ, w zamian za zobowiązanie się Stanów Zjednoczonych do rezygnacji z inwazji na Kubę. 26 października Kennedy otrzymał list, w którym Chruszczow potwierdzał nieoficjalną propozycję złożoną przez Fomina, oraz kolejne posłanie od radzieckiego premiera, proponujące powiązanie usunięcia rakiet z Kuby z wycofaniem amerykańskich Jupiterów z Turcji. Prezydent odpowiedział pozytywnie jedynie na pierwszą propozycję, polecając jednocześnie swojemu bratu by skontaktował się z ambasadorem Dobryninem i wyjaśnił mu swoje stanowisko. Robert Kennedy przedstawił podczas owego spotkania warunki amerykańskie, obejmujące likwidację baz rakietowych na Kubie i rezygnację rządu Fidela Castro z eksportu rewolucji w zamian za amerykańskie gwarancje bezpieczeństwa dla wyspy. Sprawa Jupiterów nie miała być oficjalnie poruszana, ale USA nieformalnie zapewniały o ich demontażu w ciągu pół roku, po konsultacjach z sojusznikami.
28 października 1962 r., na dzień przed wyznaczonym terminem amerykańskiego ataku na Kubę, rząd Związku Radzieckiego oficjalnie ogłosił zamiar wycofania broni będącej przyczyną kryzysu. Radzieckie rakiety opuściły Kubę do 11 listopada i dziewięć dni później blokada wyspy została zakończona. Do końca kwietna roku 1963 Stany Zjednoczone wycofały również swoje rakiety z Turcji.
Podsumowanie
Karaibski kryzys rakietowy 1962 r. rozegrał się z pominięciem stanowiska rządu kubańskiego. Zawarcie porozumienia pomiędzy supermocarstwami z pominięciem Kuby wywołało u Castro atak wściekłości. Incydent ten jednak nie wpłynął znacząco na jego dalsze kontakty z ZSRR. Kubański przywódca musiał już wcześniej zdawać sobie sprawę z własnego uzależnienia od poparcia i pomocy Związku Radzieckiego. Tym też raczej należy tłumaczyć jego aprobatę dla pomysły zainstalowania na Kubie pocisków balistycznych, mimo że krok ten stawiał jego państwo w obliczu śmiertelnego zagrożenia.
W wyniku kryzysu Stany Zjednoczone zobowiązały się powstrzymać od podejmowania inwazji na Kubę. Faktycznie jednak nie było to niczym nowym, ponieważ w swoim oficjalnym stanowisku rząd USA zawsze odrzucał możliwość dokonania interwencji wojskowej przeciwko rządom Castro. Po klęsce w Zatoce Świń możliwość amerykańskiej inwazji malała, a dyplomacja Kennedyego powoli skłaniała się do prowadzenia w stosunku do Kuby "polityki powstrzymywania", której założenia zostały całkowicie przyjęte po zakończeniu kryzysu. Kryzys rakietowy z pewnością przyspieszył i przypieczętował zmianę amerykańskiej polityki wobec rządów Castro, nie należy mu jednak przypisywać zbyt dużego znaczenia w tym zakresie, ponieważ Stany Zjednoczone nie pogodziły się po jego zakończeniu z istnieniem na Kubie komunistycznego rządu i nadal podejmowały antykubańskie akcje na forum OPA oraz sponsorowały spiski na życie Castro.
Obrona Kuby raczej nie była głównym powodem skłaniającym Chruszczowa do instalowania na wyspie pocisków balistycznych. Kompromisowa postawa radzieckiego przywódcy wskazuje, że Kuba nie była także przynętą w ewentualnej rozprawie z Berlinem Zachodnim, a rozmiary i charakter budowanych baz rakietowych czynią mało realną teorie przypisującą ZSRR chęć porzucenia swojego przedsięwzięcia w zamian za likwidacją amerykańskich baz atomowych w Turcji. Kuba pełniła jedynie rolę strategicznie położonego satelity Związku Radzieckiego, który dawał protektorowi możliwość polepszenia swojej pozycji w zimnowojennej rywalizacji między supermocarstwami i nuklearnym wyścigu zbrojeń.
________________________________________



- Bogusław Wołoszański „Sensacje XX Wieku: Po Drugiej Wojnie Światowej”
- http://www.gwu.edu/~nsarchiv/nsa/cuba_mis_cri/
- http://www.cubacrisis.net/
- http://www.marxists.org/history/cuba/subject/missile-crisis/
- http://nsarchive.chadwyck.com/cmintro.htm/
- Robert Kennedy „Trzynaście dni – Wspomnienia z kryzysu kubańskiego” Dom Wydawniczy Bellona Warszawa 2003
- Witold Pronobis „ Polska i świat w XX wieku” Editions Spotkania
- Wojciech Roszkowski „Półwiecze świata – Historia polityczna po 1945 roku”

Podobne prace

Do góry