Ocena brak

Konieczność wyboru i eliminacji uczuć

Autor /maziajka Dodano /16.01.2014

Człowieka często „rozdzierają” sprzeczne uczucia. Może to mieć miejsce w tym samym czasie i W odniesieniu do tej samej osoby* np. można kogoś jednocześnie kochać i nienawidzić (przeciwieństwa uczuciowe).

Człowiek w ciągu całego swojego życia często ma wrażenie, że zadowolenie i rozkosz mogą mu zapewnić tylko „inne” warunki niż te, w jakich się znajduje. W praktyce często spotyka się ludzi, którzy kochają namiętnie i przeżywają przy tym chwile rozkoszy, ale jednocześnie cierpią, wątpią, są pełni niepewności, zazdrości o partnera itp., wyobrażają sobie, że szczęście oznacza spokój i cichą przystań. Wytwarza się u nich tęsknota za stworzeniem spokoju, stabilizacji i|unormowanego życia bez wstrząsów, Ci sami ludzie, związawszy się potem z partnerem, z którym wiodą życie właśnie spokojne, jednolite, bez większych wzlotów, ale i bez wielkich upadków, którzy są pewni uczuć partnera, mają często wrażenie niedosytu, braku czegoś lub nawet nudy i tęsknią za silniejszymi wrażeniami. W takiej sytuacji często powstają tendencje odśrodkowe i dążność do poszukiwania tych wrażeń poza małżeństwem. Sprzeczność tkwi w tym, że przeżywając stany zagrożenia, napięcia, niepokoju i niepewności dążymy do stworzenia spokoju i pewności więzi uczuciowej, które wydają się nam niezbędnymi warunkami osiągnięcia szczęścia we współżyciu z drugą osobą. Tymczasem osiągnięcie tego stwarza często nudę m rozczarowanie. Zdarza się bowiem, że właśnie te czynniki, które odczuwamy; jako obciążenie (niepewność, zagrożenie), które wymagają od nas wykazywania permanentnej postawy walki i przeciwdziałania, m.in. wydają się korzystne właśnie dla wzmocnienia więzpjŚuczuCiowej łączącej dwoje osób.

W życiu uczuciowym człowieka problem wyboru jest zwykle częsty; a zarazem bywa bardzo trudny. Bowiem wybór jednych uczuć oznacza równocześnie rezygnację z innych, co sprawia ból i cierpienie, którymi człowiek za ten wybór płaci. Cierpienia są tym większe, im większe jest natężenie uczuć, z których człowiek musi zrezygnować.

Życie w społeczeństwie stawia przed człowiekiem nieuchronną konieczność eliminacji* pewnych uczuć. Zagadnienie to jest bardzo trudne, gdy w grę wchodzi nowe uczucie miłości z jednej strony, a z drugiej — cały zespół takich uczuć, jak przyjażńBprzywiązanie, zażyłość, odpowiedzialność itp. w stosunku do człowiekapz którym dotychczas się żyło (poza tym graję tu rolę uczucia moralne, w wielu przypadkach miłość do dziecHitp.p. U ludzi z nikłym napięciem uczucia miłości, ale odpowiednio silnymi uczuciami wyższymi (przyjaźń, odpowiedzialność Minne)r dokonanie wyboru na korzyść zachowania dotychczasowego związku wydaje się łatwiejsze^aczkol-wiek również nie pozbawione żaluM cierpienia. U ludzi o żywym temperamencie- i będących w stanie zakochania (u których uczucie miłości jest maksymalnie silne), a równocześnie nie mających odpowiednio silnie rozwiniętej uczuciowości wyższej i związanych z nią hamulców moralnych, wydaje się łatwiejsze podjęcie wyboru na korzyść utrzymania związku, miłosnego. Pomiędzy tymi dwoma skrajnymi przypadkami istnieje jednak olbrzymia liczba ludzi, u których zarówno uczucie miłoś§i||ak finne uczucia wyższe mają różne natężenie, co przyczynia się do trudności w dokonaniu wyboru. Trudności te mogą by<kjeszcze pogłębione przez pewne cechy struktury osobowości, takie jak niezdecydowanie, trudności w podejmowaniu decyzji, niechęć do radykalnych rozwiązań, nadmierna obawa przed cierpieniem związanym z koniecznością eliminacji pewnych uczuć.    |

Tak więc oprócz tendencji do stabiljzacji życia, założenia i posiadania własnej trwałej rodziny, człowiek podświadomie dąży do zmian. Ze względu na pragnienie większej atrakcyjności i nowych wrażeń dąży do zaspokojenia potrzeby seksualnej z różnymi partnerami, ale jego egoistyczna natura pragnie mieć jednego stałego partnera wyłącznie dla Siebie, pragnie wychowywać własne dzjeci.

Problem wyboru i eliminacji uczuć ma, oczywiście, znacznie szerszy zakres i nie ogranicza się: tylko-do zjawisk związanych z miłością.

 

Do góry