Ocena brak

KLEIST Heinrich von (1777 - 1811) i VOGEL Henrietta Adolfina (1777 - 1811)

Autor /Leoncjusz Dodano /21.11.2012

Grób mi milszy aniżeli łoża wszystkich cesarzowych świata

Arcyromantyczne samobójstwo we dwoje. On był wybitnym pisarzem
niemieckim. Ona - żoną berlińskiego urzędnika rachuby, kobietą piękną,
wykształconą, ale też śmiertelnie chorą na raka, o czym nie wiedział ani jej mąż, ani
Kleist. Poznali się kilka miesięcy wcześniej. "Czy łączyła ich miłość? Jeśli tak, to było
to jakieś rozpaczliwe, chore uczucie zrodzone z egzaltacji i cierpienia" - pisała
Wanda Markowska, tłumaczka listów pisarza.

Zachowały się zeznania niejakiego Stimminga, właściciela zajazdu Pod Nowym
Dzbanem, w którym Heinrich i Henrietta zatrzymali się w środę 20 listopada. W
gospodzie pojawili się o godzinie 14. Poprosili o podanie kawy na polance po drugiej
stronie jeziora. Usłyszano wprawdzie dwa strzały, ale sądzono, iż młodzi zajmują się
strzelaniem do ptactwa. Makabrycznego odkrycia dokonała dopiero kilkanaście minut
później służąca z gospody, która poszła na polankę zebrać filiżanki. "Biegniemy
wszyscy na polanę; tam zobaczyliśmy trupy obojga - relacjonował oberżysta. -Pani
leżała w rozpiętym płaszczu z rozchylonymi połami, głowę miała odrzuconą do tyłu,
ręce skrzyżowane na piersiach. Kula przebiła lewą pierś i serce na wylot i wyszła z
tyłu pod łopatką. Pan klęczał tuż przed panią. Pozbawił się życia strzelając sobie w
głowę przez usta. Ich twarze nie były zmienione, oboje wydawali się spokojni i
pogodni.

O szóstej wieczorem zjawili się dwaj panowie przybyli z Berlina. Jeden z nich,
wysiadłszy z powozu, zapytał nas, czy zastał tu jeszcze gości. Odpowiedzieliśmy mu,
że nie żyją, wtedy on jeszcze raz zapytał, czy to prawda. Odrzekliśmy, że tak, leżą w
kałuży krwi na tamtym brzegu jeziora. Na to drugi pan, mąż zabitej, wszedł do
gospody, w jeden kąt cisnął kapelusz, w drugi rękawiczki. Widać było po nim, że
śmierć małżonki była dlań straszliwym ciosem. Gdyśmy spytali o tego pana, co się
razem z panią zastrzelił, odpowiedzieli nam, że to przyjaciel ich domu, niejaki pan
Heinrich von Kleist".

Pierwsze próby samobójcze podejmował von Kleist osiem lat wcześniej. W 1803
roku popadł w ciężką depresję, spalił wówczas rękopis tragedii Robert Guiskard. Do
tego samobójstwa przygotowywał się od dłuższego czasu. Na dziesięć dni przed
śmiercią pisał do siostry Marii von Kleist: "Ale przysięgam ci, nie mogę, zupełnie nie
mogę dłużej żyć; moja dusza jest tak zraniona, że nawet, rzec niemal mogę, światło
dnia sprawia mi ból swym blaskiem, gdy wychylam głowę z okna". W innym zaś
miejscu: "Postanowienie, które się zrodziło w jej [Henrietty - P.S.] duszy, by umrzeć
wraz ze mną, pociągnęło mnie ku niej z jakąś niewypowiedzianą, nieodpartą siłą;
pamiętasz zapewne, ileż to razy pytałem Cię, czy nie chciałabyś ze mną umierać?
Ale Ty zawsze odpowiadałaś: nie. Porwał mnie jakiś prąd nigdy dotąd nie
odczuwanej szczęśliwości i nie mogę zataić tego przed Tobą, że mi jej grób milszy
aniżeli łoża wszystkich cesarzowych świata". W liście napisanym na kilka godzin
przed śmiercią do drugiej siostry, Ulryki von Kleist znajduje się zdanie: "Oby niebo
obdarzyło Cię śmiercią choćby w połowie tak pełną radości i niewypowiedzianej
pogody ducha jak moja; to najserdeczniejsze moje, najgorętsze życzenie, jakie mogę
ci przesłać".

Samobójcy zostawili w sumie aż pięć listów. Część przygotowali wcześniej,
część napisali w dniu śmierci. Ostatnie zdania skierowane do przyjaciela rodziny
Yoglów, Ernesta Fryderyka Peguilhena, Henrietta zaczęła od słów: "Mój nieoceniony
Przyjacielu! Pańską przyjaźń, którą mnie Pan dotychczas tak wiernie darzył, muszę
wystawić na pewną, dość dziwną próbę, bo my oboje, mianowicie znany poeta Kleist
i ja, znajdujemy się tu, u Stimminga przy drodze do Poczdamu, w beznadziejnej
sytuacji, leżymy tu bowiem zastrzeleni i zdani jedynie na dobroć życzliwego
przyjaciela, który by nasze doczesne szczątki przekazał ziemi, tej najbezpieczniejszej
twierdzy". W podpisie tego listu widniało: "rankiem, w dniu mojej śmierci".

Wiele spekulowano na temat motywów samobójczej śmierci pisarza. Popularne
było przekonanie, iż miały one charakter polityczny. Kleist bardzo przeżywał klęskę
Pras w 1809 roku, a następnie sojusz Pras z Napoleonem. Ale należy też pamiętać,
że pisarz często miewał stany silnej depresji, a w ostatnim okresie przed śmiercią był
opuszczony przez rodzinę i bez środków do życia. Heinrich i Henltetta pochowani5 ii
w miejscu, w którym rozstali się ze światem.

Podobne prace

Do góry