Ocena brak

Karabiny maszynowe i broń odtylcowa

Autor /kama02 Dodano /07.05.2012

W ostatnich czterech dekadach XIX wieku nastąpił gwałtowny postęp w technologii wojskowej. Rezultaty tego procesu w pełni uwidoczniły się dopiero w czasie I wojny światowej, gdy nowa broń dziesiątkowała szeregi walczących - po obu stronach - armii.

Pierwszą nowoczesną wojną na poziomie strategicznym była amerykańska wojna secesyjna w latach 1861-65. Północ, dzięki swej potędze gospodarczej, mogła po raz pierwszy na dużą skalę wykorzystać sieć kolejową, telegraf oraz inne elementy infrastruktury komunikacyjnej i transportowej w operacjach wojskowych. Olbrzymie armie Unii, liczące setki tysięcy żołnierzy, transportowano koleją; łączność z dowództwem, w szczególności kwaterą główną generała Ulyssesa Granta, zapewniała poszczególnym dywizjom i korpusom sieć telegraficzna.

W Europie nowe środki transportu i łączności po raz pierwszy zastosowane zostały skutecznie przez Prusy, prowadzące w latach 60. i 70. XIX wieku szereg kampanii, których ostatecznym celem było zjednoczenie Niemiec pod własnym przywództwem, a w dalszej kolejności stworzenie imperium. Kolejno Dania, Austria i Francja uległy mobilnym, dysponującym świetną łącznością i doskonale dowodzonym siłom pruskim. Prusacy mieli też przewagę ogniową. Bronią pruskich piechurów był ładowany odtylcowo karabin powtarzalny skonstruowany przez Nicholasa von Dreyse'a. Wprowadzono go do uzbrojenia w roku 1842. Jednym z jego podstawowych elementów była iglica, która uderzała w ładunek prochowy znajdujący się w tylnej części lufy, tak zwanej części zamkowej. Część tę zabezpieczał od tyłu trzon zamkowy zakończony kurkiem. By naładować broń po strzale, otwierano zamek.

Karabiny i artyleria

Uzbrojony w taki karabin, odpowiednio wyszkolony żołnierz mógł oddać pięć strzałów w ciągu minuty; ogień był skuteczny na odległość do 720 metrów. Ten model broni odegrał podstawową rolę w zwycięstwie Prusaków w lipcu 1866 roku pod Kónigratz, gdzie pokonali oni armię austriacką. Austriacy dysponowali tylko ładowanymi przez lufę muszkietami i pod ostrzałem pruskim stracili ponad 45000 ludzi, podczas gdy Prusacy - 10000. Wilhelm I, król pruski, a od 1871 roku cesarz niemiecki miał powiedzieć, że 300 żołnierzy pruskich uzbrojonych w karabiny ładowane odtylcowo miało wartość bojową 900 żołnierzy przeciwnika używających muszkietów.

Korzystając z doświadczeń pruskich, inne armie europejskie wprowadziły do służby powtarzalny karabin ładowany odtylcowo. W 1866 r. Francuzi, pierwsi po Prusakach, zaczęli używać karabinu typu Chassepot. W roku 1867 do uzbrojenia armii brytyjskiej wszedł karabin Snider-Enfield, a po nim w roku 1871 Martini-Henry.

Karabin Martini-Henry był wyposażony w nowatorskie rozwiązanie. Jego amunicję stanowiły wykonane całkowicie z metalu naboje, które wybuchały w efekcie uderzenia iglicy w spłonkę znajdującą się u podstawy ładunku; taka konstrukcja naboju przetrwała do dziś. Amunicja do tego karabinu miała dodatkową zaletę - była wypełniona prochem bezdymnym. Czarny, duszący dym nie zdradzał już pozycji żołnierza po wystrzale.

Karabiny maszynowe

Skonstruowanie naboju całkowicie metalowego w latach siedemdziesiątych XIX wieku było, z kolei, niezbędnym krokiem do zbudowania skutecznej w pełni automatycznej broni maszynowej. Pierwszy karabin maszynowy nadający się do użytku w praktyce powstał w roku 1862, a jego konstruktorem był amerykański wynalazca Richard J. Gatling,

Zaprojektowana przez niego wielolufowa broń j maszynowa, którą uruchamiano kręcąc korbą, nie zdążyła wejść do służby w czasie wojny secesyjnej,  jednak wykorzystano ją w czasie ostatnich wojen przeciwko Indianom w latach 70. i 80. XIX wieku. Pierwszym europejskim karabinem maszynowym, który wykorzystany został w działaniach bojowych, był francuski Mitrailleuse. Tak jak karabin Gatlinga napędzany był korbą, jednak często zacinał się z powodu złej jakości pocisków, których używano w nim jako amunicji.

Wojna prusko-francuska

Francuzi pokładali w Mitrailleuse wielkie nadzieje w czasie wojny z Prusami w latach 1870-71 Jednak używali karabinu w nieodpowiedni sposób, montując go na wozach artyleryjskich i wykorzystując podobnie jak artylerię polową, zamiast bezpośrednio wspierać jego ogniem piechotę. Prusacy odnieśli więc kolejne zwycięstwo. Pod względem taktycznym działali bardzo pomysłowo, wykorzystując skutecznie coraz mniej użyteczną na polu bitwy kawalerię. Jednak mieli także nad Francuzami istotną przewagę techniczną. Produkowana przez zakłady Kruppa szybkostrzelna armata ładowana odtylcowo, w którą wyposażona była artyleria polowa, zapewniała pruskim dowódcom silne wsparcie ogniowe. Potrafili je oni z powodzeniem wykorzystać w walce.

Mimo mankamentów, jakimi odznaczał się Mitrailleuse, proces rozwoju broni maszynowej postępował. W roku 1883 Hiram Maxim (1840-1916) amerykański konstruktor broni, zbudował pierwszy na świecie w pełni automatyczny karabin maszynowy. Karabin Maxima wykorzystywał energię odrzutu powstającą przy wystrzeleniu pocisku do napędzania mechanizmu, który przesuwał zamek do pozycji wyjściowej, wyrzucał łuskę, ładował nowy nabój do zamka i ściskał sprężynę spustową. Następnie sprężyna wypychała iglicę w stronę spłonki nowego naboju, który eksplodował i proces rozpoczynał się na nowo. Karabin strzelał aż do zwolnienia spustu lub wyczerpania nabojów w taśmie amunicyjnej.

Mechanizm ten był niezwykle skuteczny; jedyną wadą techniczną konstrukcji było przegrzewanie się zamka, który bardzo szybko się zacinał. Hiram Maxim rozwiązał ten problem, otaczając lufę metalowym płaszczem zawierającym wodę, którą należało wymienić po wystrzeleniu 2000 pocisków. Karabin Maxima był niezwykle skuteczny i wkrótce znalazł się na uzbrojeniu większości armii europejskich z wyjątkiem francuskiej, która używała broni własnej konstrukcji produkowanej przez koncern Hotchkiss.

Zabójcza broń

Karabin Maxima został po raz pierwszy użyty na dużą skalę w działaniach bojowych w czasie wojen kolonialnych w latach 80. i 90. XIX wieku. Dowódcy armii europejskich mocarstw: Wielkiej Brytanii, Francji i Niemiec, którzy walczyli o powiększenie imperiów swych krajów w Afryce, zorientowali się szybko, że ogień karabinu maszynowego łatwo zatrzymywał ataki wielkich mas wojowników, zazwyczaj uzbrojonych w maczety i włócznie. Garstka białych kolonistów była dzięki temu w stanie kontrolować wielkie obszary kontynentu afrykańskiego. To właśnie w Afryce po raz pierwszy wykorzystano zmasowany ogień karabinów maszynowych i świat przekonał się o jego przerażającej potędze.

We wrześniu 1898 roku do ogarniętego powstaniem derwiszów pod przywództwem Muhammada Ahmada ibn Abda Sudanu wysłano anglo-egipski korpus ekspedycyjny pod dowództwem generała Herberta Kitchenera. Niedaleko Omdurmanu 25000 żołnierzy brytyjskich stanęło przeciwko 40000 derwiszów mahdiego. Dzięki skoordynowaniu ognia artylerii, 20 karabinów Maxima i karabinów piechoty typu Lee-Mitford (z magazynkiem na osiem naboi) żołnierze Kitchenera zabili 10000 powstańców, raniąc dalsze 16000 i tracąc przy tym zaledwie 500 ludzi. Mimo łatwych zwycięstw nad wojownikami ludów Afryki Północnej w roku 1899 armia brytyjska doznała upokarzających klęsk z rąk Burów w Afryce Południowej. Początkowo Brytyjczycy w sądzili, że największa potęga kolonialna świata szybko upora się z powstańcami, tym bardziej, że mogli oni wystawić do walki jedynie luźno zorganizowaną milicję złożoną z farmerów. Dowódcy brytyjscy nie wzięli jednak pod uwagę faktu, że oddziały burskie, były bardzo ruchliwe, że każdy milicjant strzelał jak snajper, i że Burowie znali doskonale teren, na którym walczyli, a poza tym mogli łatwo się na nim zaopatrywać. Dodatkowym atutem Burów był niemiecki karabin powtarzalny typu mauser, którego 50000 sztuk zakupili tuż przed wybuchem wojny.

Czarny tydzień

W grudniu 1899 roku dowódcy brytyjscy zaczęli zdawać sobie sprawę z trudności zadania, które przed nimi stało. W ciągu pięciu dni doznali porażek w bitwach pod Stormberg, Magersfontein i Colenso. W każdej z bitew w ciągu tego „czarnego tygodnia" Brytyjczycy rzucali swych żołnierzy w szyku zwartym na pofałdowanym terenie przeciwko dobrze okopanym Burom. W każdej z bitew Brytyjczycy ginęli setkami, tysiące odnosiło rany. Straty Burów w tych starciach były minimalne.

Grudzień był dla Brytyjczyków tragiczny, a w styczniu roku 1900 sytuacja się nie polepszyła. Bitwy nad rzeką Tugela, pod Spion Kop i Vaal Kranz rozegrały się w podobny sposób jak wcześniejsze i wszystkie zakończyły się zwycięstwem Burów. To pasmo porażek było sygnałem, że na poziomie taktycznym wytworzyła się na polu bitwy nowa sytuacja. Dzięki nowoczesnej broni obrona stała się łatwiejsza niż atak. Jednak chodziło także o to, że generałowie nie chcieli wyciągać wniosków z przegranych bitew, co miało pociągnąć za sobą tragiczne skutki, gdy w sierpniu 1914 roku kruchy pokój w Europie w końcu załamał się.

Dominacja taktyki defensywnej

Przerażająca skuteczność nowych rodzajów broni sprawiła, że armie europejskie przyjęły nową taktykę działania. Jednostki szkolono do walki manewrowej , uczono żołnierzy rozpraszać się i okopywać pod ostrzałem. Jednak nie zwiększyła się mobilność oddziałów. Transport wojsk w strefie działań wciąż odbywał się pieszo bądź w wozach konnych. Najbardziej ruchliwe były oddziały kawalerii, lecz ze względu na silny ogień piechoty szarże kawaleryjskie na dużą skalę stały się niemożliwe. Mimo tych zmian najwyżsi rangą generałowie w sztabach europejskich mocarstw nie mieli wątpliwości, że wojna, której się spodziewano, będzie krótka, ruchy wojsk szybkie, a losy konfliktu zdecydują się w jednej klasycznej bitwie. Wielu uważało nawet, że wiodącą rolę wciąż będzie odgrywać kawaleria, która ze względu na swoją szybkość zostanie użyta, by wykorzystać utworzony przez piechotę wyłom w linii przeciwnika.

Pieniądze i technologia

Choć w strategii wojennej panował zastój, technologia wojskowa rozwijała się gwałtownie, a wielkość arsenałów państw europejskich rosła. Wyścig zbrojeń, który zaczął się w Europie na progu dwudziestego wieku dobrze obrazuje sposób, w jaki wprowadzono do uzbrojenia armii niemieckiej karabin maszynowy Maxima. Niemieccy wojskowi byli pod takim wrażeniem skuteczności, jaką wykazał się ten karabin, gdy Brytyjczycy tłumili powstanie w Sudanie i później gdy Rosjanie wykorzystywali go w wojnie przeciwko Japończykom w roku 1905, że przeznaczyli 14 milionów marek na rozwój i produkcję broni maszynowej. W roku 1914 cesarska armia niemiecka dysponowała już 50 tysięcy sztuk karabinu Maxima, miała ich więcej niż wszystkie pozostałe armie europejskie razem wzięte.  Ambicje imperialistyczne, agresywny nacjonalizm i nie ograniczony wyścig zbrojeń miały wkrótce zniszczyć pokój światowy. Na początku roku 1914 traktaty i porozumienia podzieliły Europę na dwa duże, potężnie uzbrojone bloki polityczno-militarne. W Europie Środkowej dominowały Niemcy i Austro-Węgry, a otaczały je połączone sojuszem Rosja i Francja. Wielka Brytania początkowo próbowała nie angażować się w konflikt i oficjalnie nie popierała żadnej ze stron, jednak antagonizmy kolonialne z Niemcami doprowadziły wkrótce do podpisania nieformalnego porozumienia brytyjsko-francuskiego i nawiązania współpracy wojskowej między tymi krajami.

Iskra, która rozpaliła wojnę w Europie, padła w Sarajewie, stolicy Bośni i Hercegowiny 28 czerwca 1914 roku - było nią zabójstwo arcyksięcia Franciszka Ferdynanda, austriackiego następcy tronu. Austriacy odpowiedzialnością za morderstwo obarczyli Serbów i wystosowali wobec nich ultimatum nie do przyjęcia, a potem wypowiedzieli Serbii wojnę. Serbię poparła Rosja, wobec czego Austro-Węgry ogłosiły mobilizację, która miała odstraszyć przeciwników.

Od tego momentu bomba zegarowa na europejskiej beczce prochu zaczęła tykać i nikt nie mógł - czy raczej nie chciał - zatrzymać biegu wydarzeń.

Jedną z przyczyn był fakt, że plany mobilizacyjne w każdym z państw były tak precyzyjne i uruchomiono do ich realizacji taką infrastrukturę, że gdy zaczęto wprowadzać je w życie, nie można było już zatrzymać machiny biurokratycznej. Sytuacja ta dotyczyła szczególnie Niemiec, których politycy od lat zdawali sobie sprawę, że będą musieli walczyć na dwóch frontach - z Francją i Rosją. Dlatego opracowali tzw. plan Schlieffena, który miał polegać na zaatakowaniu Francji przez terytorium neutralnej Belgii i błyskawicznym zajęciu Paryża. Po pokonaniu Francji można by skierować wszystkie siły na wschód przeciwko Rosji, w której mobilizacja - jak przewidywano - przebiegać będzie o wiele wolniej.

Kiedy Rosja wysłała swoje wojska przeć Austro-Węgrom, Niemcy rozpoczęli realizację planu. Ogłosili mobilizację, co zmusiło związanych traktatem z Rosją Francuzów do zmobilizowania własnych sił. Oddziały niemieckie wkroczyły następnie do Belgii, co wywołało, z kolei, przystąpienie do wojny Wielkiej Brytami, jednego z państw gwarantujących jej neutralność. 4 sierpnia rozpoczęła się I wojna światowa, cały proces trwał tylko sześć tygodni.

Gdy tylko rozpoczęły się walki, wszystkie starannie opracowywane plany i strategie zaczęły walić się w gruzy. Po każdej ze stron mówiło się że wojna skończy się przed Bożym Narodzeniem, ale już w październiku Niemcy, Francuzi i Brytyjczycy, wyczerpani morderczą walką, zaczęli budować linie okopów i fortyfikacji, które wkrótce miały rozciągać się od Morza Północnego po granicę szwajcarską.

Mięso armatnie

Wkrótce rozpoczął się horror wojny pozycyjnej. Strony stały naprzeciw siebie w okopach zabezpieczonych tysiącami kilometrów drutu kolczastego. W tych warunkach karabin maszynowy ostatecznie pokazał swoją morderczą siłę. Piechota atakująca pozycje przeciwnika przez pas tak zwanej ziemi niczyjej, pomiędzy umocnieniami, wpadała w starannie zaplanowaną linię ognia karabinów maszynowych, która tworzyła stalowy mur nie do przełamania przez bezradnych w obliczu gradu pocisków piechurów.

Wydawało się, że jedynym sposobem na przełamanie impasu, który wytworzył się na linii frontu w tej wojnie, prowadzonej w nowej, straszliwej formie, było użycie jeszcze większej ilości broni o jeszcze większej sile ognia. Najwięcej uwagi poświęcono początkowo artylerii. Sądzono, że pociski wypełnione silnym materiałem wybuchowym rozerwą zasieki i zniszczą okopy, dzięki czemu w linii wroga pojawi się wyłom. Przekonanie to miało się okazać tragiczną pomyłką. W czerwcu 1916 roku Brytyjczycy rozpoczęli ofensywę nad Sommą, ostrzeliwując z artylerii 40-kilometrowy odcinek frontu przez osiem dni, zużywając na to 1,7 milionów pocisków. Gdy 1 lipca piechota wyszła z okopów, by rozpocząć ofensywę, niemieckie zasieki wciąż były na swoim miejscu, tak jak i Maximy. Rezultatem ataku była krwawa rzeź, Brytyjczycy stracili 56 tysięcy ludzi w pierwszym dniu walk.

Impas trwał nadal, a broń stawała się coraz straszliwsza. W roku 1915 Niemcy po raz pierwszy użyli gazów bojowych i miotaczy ognia. W tym samym roku do uzbrojenia armii brytyjskiej weszły granaty ręczne. W 1916 roku Brytyjczycy po raz pierwszy zastosowali w walce czołgi, które choć wolne i używane bez planu taktycznego, okazały się niezwykle skuteczne na polu bitwy.

Koniec impasu

Kluczem do wyjścia z impasu było poświęcenie większej uwagi mobilności. W marcu 1918 roku Niemcy rozwiązali wreszcie sytuację patową na froncie zachodnim, kończąc ataki frontalne i wykorzystując oddziały specjalne uzbrojone w granaty ręczne, lekkie karabiny maszynowe, a czasem nawet w świeżo skonstruowane pistolety maszynowe, do penetrowania linii przeciwnika. Niemiecka ofensywa wiosenna w 1918 roku sprawiła, że wojna pozycyjna na froncie zachodnim zakończyła się, jednak armia niemiecka była nią zbyt wyczerpana. Kontratak wojsk Ententy miał wkrótce osiągnąć granicę Niemiec, gdy rząd niemiecki poprosił o rozejm. Rozwój technologii doprowadził do nie notowanego dotąd wzrostu liczby ofiar wojennych.

Podobne prace

Do góry