Ocena brak

Jan z Salisbury

Autor /Adaukt1222 Dodano /03.01.2013

W omawianiu poglądów Jana z Salisbury trzeba najpierw ukazać jego zasadniczenastawienie. Postawą, która winna, zdaniem Jana, wyróżniać każdegomędrca, a którą on stara się ucieleśnić, jest stanowisko umiarkowanego sceptycyzmu,postawa akademicka. Nie zachęca natomiast do sceptycyzmu agnostycznego:filozof, który by nic nie wiedział, byłby czymś niższym od zwierzęcia.Chodzi mu raczej o wstrzemięźliwość, należy twierdzić tylko to, co się wiena pewno. Mędrzec ma wątpić i jego wątpienie winno się rozciągać na wszelkiesprawy wątpliwe dla mędrca (dubitabilia sapienti). Owe sprawy wątpliwe toprawdy bardzo trudne, takie, których ani na podstawie wiary, ani rozumu, anidoświadczenia zmysłowego nie można na pewno dowieść. Jan wylicza szeregowych dubitabilia: opatrzność; substancja; ilość; władze, ich działania i pochodzenie;fatum, przypadek i wolność woli; materia, ruch i zasady ciał; czas i przestrzeńitp. Wobec wszystkich takich zagadnień mędrzec winien zachować umiar,który jest wynikiem wątpienia, wtedy będzie dopiero prawdziwym akademikiem.Znajomość logiki i historii prowadzi do mądrości Akademii.

Studiując na początku z wielkim zapałem logikę i łącząc to s t u d i um z poznawanieminnych nauk, coraz wyraźniej uświadamiał sobie podwójny charakterlogiki: jako nauki samodzielnej (pepoc) i j a ko narzędzia nauk (6pyavov). Gdypo przerwie w s t u d i um logiki, wrócił znów na górę św. Genowefy i zastał swychkolegów trawiących swe siły wyłącznie na problemach czysto logicznych, dojrzałp u s t k ę studiowania logiki dla samej logiki.

Doświadczyłem więc, że można ją porównać do płynu, ponieważ j ak dialektykawyprzedza inne dyscypliny, tak, gdy pozostanie sama, będziebezkrwista i jałowa, i nie użyźni duszy, by wydała ona owoc filozofii, jeżelinie zostanie zapłodniona przez coś innego.

Expertus itaąue sum ąuod liąuido colligi potest, ąuia sicut dialecticaalias expedit disciplinas, sic, si sola fuerit, iacet exsanguis et sterilis, necad fructum philosophiae fecundat animam, si aliunde non concipit.

Takie zdania wygłasza Jan, który ma najwyższe uznanie dla logiki i możelepiej niż inni widzi całe znaczenie nowo odkrytych części logiki arystotelesowskiej.Jednakże nie chce despotyzmu logiki i uważa nawet, że w stosunkudo innych nauk większą rolę do odegrania ma gramatyka. Niemniej j e d n a k IIIi IV księga Metalogiconu omawiają dokładnie księgi logiczne Arystotelesa,którego jako twórcę logiki słusznie nazywamy Philosophus. Kolejność czytaniajego pism logicznych jest taka: najpierw należy poznać Kategorie jako elementarz(liber elementaris); zasadnicze księgi to logica nova: Analityki, Topiki i O dowodachsofistycznych', z tego najważniejsza jest VIII księga Topik, ponieważ:

Bardziej przyczynia się do wiedzy o rozprawianiu niż wszystkie prawiepozostałe księgi dialektyki, które zwykle wykładają nasi współcześni nauczycielew szkołach.

Plus confert ad scientiam disserendi [...] quam omnes fere libri dialecticae,quos moderni patres nostri in scholis legere consueverant.

Kolejna ważna kwestia to pytanie, jakich prawd dotyczy dialektyka. Dialektykaznajduje się pośrodku między matematyką zajmującą się tym, co konieczne,a sofistycznymi naukami dotyczącymi gier słownych; jej dziedziną jestto, co prawdopodobne, a narzędziem dyskusja. Dialektyka przez dowodzeniechce ustalić to, co prawdopodobne.

Doszukiwanie się tego, co konieczne w fizyce jest przedsięwzięciem nierozważnym,ponieważ w przyrodzie tylko Bóg może znać to, co konieczne,Przede wszystkim niewielu ludzi zna siły i prawa przyrody (vires naturae autnullus pene scrutatur, aut rarus)194. Zresztą poza matematyką sąd o tym, co konieczne,jest niepewny:

O rzeczach koniecznych sąd jest przeważnie nie tylko niepewny, ale1 lekkomyślny.

De necessariis plerumque non modo incertum, sed temerarium iudiciume s t.

Dlatego też poza matematyką dialektyk doszukuje się tylko prawdopodobieństwa:

Zasady dowodzenia chwieją się często w rozważaniach o przyrodzie (toznaczy o zmiennych ciałach), ale w kwestiach matematycznych stojąmocno.

Vacillat itaque in naturalibus plerumque (corporalibus et mutabilibus dico)ratio demonstrandi, sed in mathematicis efficacissime convalescit.

W prawdopodobieństwie, do którego dochodzi dialektyka, wyróżniamystopnie zależne od łatwości uznania danego mniemania. Najniższy stopień towahanie, potem idą wiara i pewność (oparte na argumentach rozumowych),nieomalże wiedza (przykładem takiej pewności jest przekonanie, że j u t ro wzejdziesłońce). Pewność to surogat hipotezy: tak długo dane twierdzenie jestpewne, dopóki nie zajdzie coś przeczące mu.

Mamy u Jana ciekawy przegląd współczesnych mu stanowisk w sporze0 uniwersalia. Pierwszą grupę stanowią nominaliści, do których należą: Roscelingłoszący, że powszechnik to tylko wypowiedziany dźwięk (vox), Abelard1 j e go zwolennicy, którzy twierdzą, że powszechnik to wyrażenie (sermo), pozostali,którzy twierdzą, że powszechnik istnieje in intellectibus (konceptualizm).Druga grupa to realiści, którzy twierdzą, że powszechniki tkwią w rzeczach,a jest ich wielu i głoszą różne teorie (eorum vero, qui rebus inhaerent, multae suntet dwersae opiniones)m. Realistami są: Walter z Mortagne, który głosił, że powszechnikto jedność związana z jednostkami: Platon jako Platon to jednostka,jako człowiek to gatunek, jako żywa istota to rodzaj, a j a ko substancja to rodzajnajwyższy; Gilbert z la Porrće głoszący swoją teorię conformitas; Gauslenus (Joscellin)ze Soissons, który powszechność wyjaśniał przez kolektywność; Bernardz Chartres uważający po platońsku, że idee trwają niezmienie nawet, gdybyprzestał istnieć świat materialny; chciał on j e d n a k swe koncepcje platońskieprzedstawić po arystotelesowsku:

Bernard z Chartres i jego uczniowie starają się wielce, by złagodzić spórmiędzy Arystotelesem a Platonem, lecz spóźnili się oni i trudzą się napróżno, by pogodzić martwych, którzy za życia się ze sobą nie zgadzali.

Egerunt operosius Bernardus Carnotensis, et auditores eius, ut componerentinter Aristotelem et Platonem, sed eos tarde venisse arbitror, et laborassein vanum, ut reconciliaret mortuos, qui ąuamdiu in vita licuit,d i s s e n s e r u n t 1 9 8 .

Według Jana z Salisbury na gruncie arystotelizmu nie mamy prawa pytaćo istnienie powszechników, lecz tylko o to, jak tworzymy pojęcia ogólne. WedługArystotelesa nie istnieją odrębnie gatunki i rodzaje, kto by zaś twierdziłinaczej, sprzeciwia się Arystotelesowi (qui autem ea esse statuit, Aristotili adversatur)199. Gatunki mogą być tylko poznane. Jan stwierdza, że współcześni sąw gruncie platonikami, choć pragną być ze względu na modę arystotelikami.Tymczasem z p u n k t u widzenia arystotelizmu spór cały dotyczy raczej słów,a nie rzeczy. Aby odpowiedzieć na właściwe pytanie dotyczące tworzenia pojęćogólnych, trzeba sięgnąć do tak podkreślanego przez Abelarda zagadnienia abstrakcji.Intelekt abstrahujący jest jakby warsztatem wszelkich sztuk (quasi quaedam officina omnium artium)m. Zobaczmy, jak ów warsztat wygląda. Jandzieli czynności psychiczne na zmysłowe i ponadzmysłowe. Do pierwszych należąwrażenia zmysłowe (animapulsata sensibus)m, sądy zmysłowe, akty wyobraźni.Ponad tą dziedziną, która dotyczy opinii i może się mylić, jest dziedzina ponadzmysłowa:ratio mająca do pomocy intellectus. Ratio do tego stopnia opiera sięna fundamencie danych zmysłowych (ars sivescientia originem trahitasensu)m, żenawet tak zwane pierwsze zasady wspierają się na materiale zmysłowym. Trzystopniowejabstrakcji dokonuje intelekt. Jednakże w psychologii Jana możnaodnaleźć wiele tez typowo augustyńskich: nie wyróżnia on realnie władz od duszyi ściśle je wzajemnie uwspółzależnia. Wobec tego i uniwersalia nie mająu niego zdecydowanie intelektualnego charakteru; są to obrazy w nas tkwiące:

Nie są więc rodzaje i gatunki rzeczami odrębnymi w rzeczywistości i naturyod jednostek, ale wyobrażeniami bytów naturalnych i rzeczywistych,które rozbłyskują wobec intelektu, a które są podobne do bytów rzeczywistych.Rodzą się one w zwierciadle czystości samej duszy. Grecy nazywająj e ennoias lub yconophanas, to znaczy, że są one pojawiającymi się w umyśleobrazami rzeczy.

Sunt itaąue genera et species non ą u i d em res a singularibus actu et naturaliteralienae, sed ąuaedam naturalium et actualium phantasiae renide n t e s intellectui, de similiudine actualium, tanąuam in speculo nativaepuritatis ipsius animae, quas Graeci ennoias sive yconophanas appellant,hoc est rerum imagines in mente apparentes.

Powszechniki, pierwowzory są więc w naszym umyśle; inaczej niż u Platonak o n k r e t n e byty nie są ich cieniami, lecz one są jakby wyobrażeniami i cieniamibytów istniejących (sunt quasi phantasiae et umbrae existentium). Powszechniki,zdaniem Jana, nie wyjaśniają podobieństwa między rzeczami i Bogiemi n i e są one do tego celu potrzebne. Jako skrajny empirysta odrzuca on nietylko platońską, ale i augustyńska koncepcję idei (egzemplaryzm boski).Podziwiając konsekwencję metafizyki Arystotelesa przystępuje do pierwszegow dziejach świadomego ataku na metafizykę Augustyna. Powstaje jednak pytanie,czy w tym ataku i w całej swej koncepcji nie jest Jan bardziej arystotelesowskiod samego Arystotelesa. W każdym razie swoją postawą (podkreślanierzeczywistości jednostkowych bytów konkretnych) toruje Jan z Salisbury drogęOkhamowi, a nawet i oświeceniu angielskiemu.

Wiemy już, że Polycraticus oprócz opisów życia dworskiego, interesującychwynurzeń na temat praktyk magicznych itp. zawiera również w IV księdzefilozoficzne rozważania nad zagadnieniem państwa i władzy. W księgach V i VI państwo jest symbolizowane przez ciało ludzkie; władca ma dbać o jegozdrowie fizyczne, a duchowni o duszę. Mimo analogii z Ciałem mistycznym-Kościołem, dominuje jednak u Jana indywidualizm. Jest to najpełniejszafilozofia polityczna pierwszego okresu wieków średnich. Opiera się Jan główniena Cyceronie, ale znać też wpływ O obowiązkach Ambrożego, O państwie BożymAugustyna, stoików, prawników rzymskich. Idąc za ustaloną tradycją zajmujesię Jan rozróżnieniem księcia i tyrana, przy czym za Augustynem opisujewalory moralne władcy. Zagadnienie państwa to dla niego zagadnienie władcy,stąd władca musi być człowiekiem etycznym. Jan podaje opowieść o AleksandrzeWielkim i braminach, którzy mówią:

Bogactw nie mamy, pożądając których miałbyś z nami walczyć, dobrawszystkich są wszystkim wspólne. Króla mamy nie dla zachowania sprawiedliwości,lecz podtrzymania szlachectwa. Na cóż bowiem zadośćuczynienie,gdzie nie dzieje się żadna niesprawiedliwość.

Divitias non habemus, ąuarum cupiditate nos debeas expugnare; omniumbona omnibus communia sunt [...]. Regem habemus non pro iustitia,sed pro nobilitate conservanda. Q u em enim locum haberet vindicta,ubi nulla fit iniustitia.

Nie nawiązuje jednak do występującej wyraźnie u Manegolda teorii pochodzeniawładzy z nadania ludu. Nie uważa, by lud zawierał z władcą umowę,przeciwnie, władzę otrzymuje panujący od Boga za pośrednictwem Kościoła:

Książę otrzymuje ten miecz z ręki Kościoła.

Hunc ergo gladium de manu Ecclesiae accipit p r i n c e p s.

Stąd konsekwentnie wyciąga Jan z Salisbury wnioski dalsze, między innnymiże Kościół winien mieć supremację nad państwem, dlatego może Anglicy zarzucalimu, że ulegał nadto wpływom papieża. W kwestii tyrana idzie Jan bardzodaleko. Gdy władca wyradza się w tyrana, wówczas zabicie go (byle nie przez otrucie)nie tylko jest dozwolone i chwalebne, ale jest obowiązkiem moralnym.

Jan z Salisbury przedstawia się nam jako pierwszy zwiastun „wytwornegosceptycyzmu" zapuszczającego zwykle korzenie w okresach intensywnychi skrajnych teorii metafizycznych. Jego umysłowość świadczy o poziomie ówczesnejkultury ogólnej. Swym wybitnym umysłem poznał niemalże wszystko,co było do poznania. Przez okres długich studiów zetknął się z poglądami najwybitniejszychszkół nie tylko co do sporów metafizycznych, ale i teologicznychoraz znajomości Ojców. P o t em jako dyplomata przejeżdżał wzdłuż i wszerz ówczesnąEuropę, dlatego swoją epokę ocenia jakby z lotu ptaka. Głęboko przeżywał konflikty szkół; widząc słabe strony augustynizmu, nie znając pełnegoArystotelesa, mając żywe sympatie w kierunku nauk przyrodniczych i humanizmuklasycznego, żył w stałym konflikcie wewnętrznym, nie mogąc się zdecydowaćna żadne ostateczne rozwiązanie metafizyczne. Stąd wynika jego nastawienieakademickie i eklektyczne oraz żywa sympatia dla Cycerona, któregookreśla jako Cicero noster. Zamiłowania eklektyczne znajdują wyraz w Entheticus,który pisze on, by móc poznać, zestawiać ze sobą i wybierać różne poglądyfilozofów starożytnych. W wielu punktach uzasadnione jest twierdzenie,wedle którego Jan z Salisbury miałby umysłowością swą należeć już do ludziodrodzenia - być humanistą nowożytnym. Położył on przecież podstawy podmetodę scientia experimentalis, której nazwa wystąpi po raz pierwszy w XIII w.u Rogera Bacona.

Nastawienie praktyczne, krytyczne i niechętne odnoszenie się do sporówmetafizycznych, kult piękna w stylu (Jan jest może jedynym, którego językostał się przed krytyką renesansu), pewien ciepły i romantyczny ton w pismach- to wszystko sprawia, że Jan łączy wysokie stanowiska jako dyplomatai książę Kościoła z najwyższym na owe czasy poziomem kultury intelektualnej.

Jan z Salisbury tylko częściowo należy do duchowego klimatu wytworzonegoprzez szkołę w Chartres; zwłaszcza umiłowanie klasycyzmu starożytnegoi duże zrozumienie dla przyrodoznawstwa czynią go bliskim Chartres, gdzie dłużejnie studiował, ale gdzie został biskupem i zmarł. Jak widzieliśmy, mistrzówz Chartres łączą pewne rysy wspólne. Poza t ym zbliżone stanowisko metafizyczne:skrajny realizm dotyczący głównie gatunków (mniejszy nacisk kładziono narodzaje i przypadłości). Stałość gatunków ma według szartryjczyków swe ostateczneoparcie w Bogu, co tłumaczono sobie za Augustynem, że idee są tym samymco Bóg, który jest wzorem wszystkich rzeczy; albo za Boecjuszem, że Bogai jestestwa stworzone dzieli przepaść, a Bóg jest jedynie forma essendi rzeczy.Po platońsku mistrzowie z Chartres są zapatrzeni w porządek istoty (essentia)i nie dochodzą do warstwy egzystencjalnej bytów, do istnienia i stawania się.

Podobne prace

Do góry