Ocena brak

Jan Kochanowski - Szachy i inne poemaciki

Autor /Saleta Dodano /27.09.2012

Do najwcześniejszych polskich utworów Kochanowskiego (sprzed roku 1561) należy poemacik Szachy. Poniekąd jest to naśladowanie poematu łacińskiego (Scacchia ludusy to jest Gra w szachy), którego autorem poeta włoski Marek Vida; ale nie brak tu własnych, samodzielnych pomysłów. Obydwaj poeci szczegółowo opisują grę w szachy, ale kiedy w poemacie włoskim grają z sobą bogowie, Apollon i Me­rkury, w polskim - śmiertelni ludzie, dwaj książęta; w poemacie włoskim nagrodą za zwycięstwo jest różdżka czarnoksięska, w polskim - ręka uroczej królewny.

Tarses, król duński, miał dziewkę nadobną,
We wszytkich sprawach swoich tak osobną,
Że jej natenczas równia mieć nie chciano;
Przeto z dalekich krain przyjeżdżano,
Chcąc sie przypatrzyć jej zbytniej gładkości
A uczestnikiem być takiej miłości.
Pełen dwór zawżdy bywał cudzoziemców:
Czechów, Polaków, Francuzów i Niemców;
Ale dwa jednak przed wszytkimi byli,
Którzy na dworze czas długi służyli:
Fiedor i Borzuj, wielkich domów oba,
Co sama mogła pokazać osoba.
Ci dwa przed sobą często sie skradali,
A o królewnę króla nalegali;
Na koniec oba taką chuć k niej mieli,
Zeusie bić o nię pojedynkiem chcieli.

Ale król nie dopuścił do pojedynku i orzekł, że ten otrzyma rękę królewny, kto wygra z drugim partię szachów. Fiedor i Borzuj chętnie na to przystają: przez całe dwa tygodnie pilnie ślęczą nad kartą, na której z rozkazu króla spisano szcze­gółowo prawidła gry, «a dla ćwiczenia zawżdy szachy grali»; po dwóch tygodniach stawili się na dworze królewskim i po obiedzie zasiedli z biciem serca do gry, przy której się kłócą i... szachrują.

Borzuj już dawno na draba przymierza,
Jeno że jeszcze nieprawie dowierza;
Ledwe tknął palcem, a ten jako z kusze
Porwał królową wnet za federpusze
«Stój! - rzecze Borzuj - gorącoś kąpany!
Nie tak ci grają, bracie, między pany;
Wróć mi sam babę: czekaj, aż ja pójdę,
Bo pewnie z tobą tak rządu nie dojdę!»
Więc Fiedor: «Bychwa poprawiać sie miała,
Do sądnego dnia gra by trwać musiała!
Jużeś sie dotknął; a w tej grze, kto ruszy,
Wymówki nie masz: z tym sie na plac kłuszy
Odpowie Borzuj: «Tego na wymowie
Nie było- niechaj powiedzą panowie!»
«Tak by przystało i tak ma być słusznie:
Czego kto dotknie, ten by miał iść dusznie
Lecz iż nie było żadnej o tym wzmianki,
Kazano zasię puścić babę w szranki.

Walka zaciekła trwa długo, aż wreszcie zdaje się rzeczą pewną, że Fiedor przegra. Tymczasem zapada noc, i dalszy ciąg gry odłożono do jutra. Podano wie­czerzę: «Trochę je Fiedor, pije barzo mało: - wszytko mu serce u szachów zostało, -cieszą go drudzy, drudzy k niemu piją,-a jemu prawie psi za uchem wyją...» Lecz zaniepokoiła się i Anna, «że dotąd nie wie, czyja ma być pewnie», zdejmuje ją ciekawość zobaczyć pole walki: idzie więc do sali, w której się odbywała gra, i spoj­rzawszy na szachownicę widzi, że sprawa Fiedora, któremu widocznie w cichości ser­ca sprzyjała, stoi bardzo źle; ale po namyśle spostrzega, że Fiedor może jeszcze wy­grać, więc głośno wypowiada jakąś tajemniczą radę wobec stróżów pilnujących sza­chownicy, a nadto «obróci rochu na króla rogami, - sama wynidzie, zalawszy się łzami». Nazajutrz powracają zapaśnicy do gry; Fiedor pyta, kto obrócił wieżę; stró­że odpowiadają, że królewna, i powtarzają ową radę tajemniczą; Borzuj nie zrozu­miał jej, ale Fiedor po namyśle zrozumiał i za trzecim posunięciem dał mata Borzu-jowi. «To było tej gry sławnej dokonanie - prawie nad wszytkich ludzi domniemanie!

Tamże zarazem po pannę posłano, - którą za żonę Fiedorowi dano; - a Borzuj nie chciał być proszon na gody, - ani zegnawszy jechał precz z gospody.»
Szachy to pierwsza nowela nasza, pierwszy utwór poezji polskiej mający za treść dzieje ludzkich serc i zarazem jeden z najładniejszych utworów naszej da­wnej literatury, pełny wdzięku i niewymuszonej swobody, żywości i szczerego humoru.
Są jeszcze inne próby epickie Kochanowskiego, na przykład krótki, ujmujący swoją prostotą poemacik Zuzanna (1564) - o biblijnej Zuzannie, którą podli ludzie oskarżyli o rozpustę, a której niewinność wyszła na jaw przy pomocy bożej: «Bo choć podczas1 prawda musi ustępować zdradzie, - przedsię Pan Bóg pospolicie na wirzch prawdę kładzie.»
Są i poemaciki historyczne: Pamiątka wszytkimi cnotami hojnie obdarzo­nemu Janowi Baptyście hrabi na Tęczynie (1563) ijezda do Moskwy i posługi z mło­dych lat, aż i przez wszystek czas przeszłej wojny z moskiewskim, ojczyźnie swej i pa­nom swym czynione, jego książęcej mości i pana Krysztofa Radziwiłła (1583). Treścią pierwszego utworu jest miłość i tragiczny zgon Jana Tęczyńskiego, który płynąc do swej narzeczonej, królewny szwedzkiej Cecylii, utonął podczas burzy morskiej; treścią drugiego - wyprawa Krzysztofa Radziwiłła na Moskwę, podjęta w roku 1581 z rozkazu Stefana Batorego. Nosił się Kochanowski z myślą napisania i innych jesz­cze poematów historycznych; przeszłość bowiem narodowa wydawała mu się jakimś wiekiem złotym, kiedy to i Polska była szczęśliwsza, i Polacy lepsi, bo umiarkowa-ńsi, mężniejsi i goręcej kochający ojczyznę. Wyobraźnię jego nęciła bitwa pod Grunwaldem, w której «Polacy na głowę Niemce porazili», i bohaterska śmierć Władysława Warneńczyka, którego «kości nie są w ojczystym grobie położone: - grób jego jest Europa, słup - śnieżne Bałchany, - napis - wieczna pamiątka między krześcijany». I oto pragnął poeta wyśpiewać przeszłość ukochanej ojczy­zny:

Gdzieś to piękne boginie tak łaskawe były,
Żebych ja, ile chęci, tyle miał i siły
Służyć ojczyźnie miłej, a jej sprawom sławnym
Nie dopuszczał zamierzknąć w ciemnym wieku dawnym!
Gdzie pojźrzę, wszędy widzę polskiej siły znaki:
Tu do Czarnego Morza jeszcze świeże szlaki,
Tu droga znakomita przez śnieżne Bałchany,
Tu Psie Pola, a sam brzeg pruski zwojowany!
A kto by oczy podał w jeszcze głębsze lata,
Przodkom naszym większa część hołdowała świata:
Bo od Zmarzłego Morza po brzeg adryjański
Wszytko był opanował cny naród słowiański!

Ale «piękne boginie» (Muzy) nie były na Kochanowskiego łaskawe: nie zby­wało mu na chęciach do wyśpiewania przeszłości, ale sił po temu brakło, bo talentu epickiego, zwłaszcza bujnej wyobraźni, nie miał.

 

 

Podobne prace

Do góry