Ocena brak

Jak powstała Kopalnia Soli w Wieliczce?

Autor /Chaim Dodano /31.01.2012

Już od ponad siedmiu stuleci w Wieliczce pod Krakowem wydobywa się sól kamienną. Kopalnia w Wieliczce słynie na ca­łym świecie ze swych unikalnych, zabytkowych, zdobionych wyrobisk, korytarzy i podziemnych sal oraz z leczniczych właściwości wydobywanej tu soli.
Kopalnia w Wieliczce leży około 15 kilo­metrów na południowy wschód od centrum Krakowa. Wydobywana tu sól była i jest wykorzystywana do konserwacji żywności, w prze­myśle chemicznym oraz do codziennego użytku jako przyprawa. Od początku swego istnienia przez długie wieki kopalnia stanowiła własność królów Polski. Przynosiła im pokaźne dochody.
Zanim wynaleziono lodówkę sól była jedną z nielicznych substancji używanych do konserwacji żywności. Mięso i ryby moczono w mocno stężonym wodnym roztworze soli przez wiele miesię­cy - a nawet lat - po czym suszono. W ten sposób, na przykład, można było otrzymać solone śledzie lub dorsze. Przed spożyciem należało taką rybę po­nownie namoczyć w słodkiej wodzie, kilkakrotnie ją wymieniając. Dzięki temu nadmiar soli był z ryb wypłukiwany. Twarde jak podeszwa i suche solo­ne filety uzyskiwały w tym procesie strukturę świe­żej ryby i mogły być normalnie przygotowywane do spożycia. Mieszaniny soli i wody używano daw­niej również w prymitywnych chłodziarkach. Za­stosowanie to bierze się stąd, że słona woda zama­rza w temperaturze poniżej 0°C - nawet do -20°C. Taka właśnie temperatura panowała wewnątrz pry­mitywnej mechanicznej chłodziarki. Gdy lód top­nieje, pobiera ciepło z otoczenia - w efekcie tem­peratura otoczenia spada. Żywność można było przechowywać razem z lodem i solą w podziem­nych komorach, które stanowiły naturalną izola­cję cieplną. W ten sposób było możliwe utrzymy­wanie żywności w dobrym stanie od zbiorów aż do zimy.
Użyteczność soli jako środka konserwującego czyniła ją ważnym i poszukiwanym surowcem. Cena soli była wysoka - stąd znane powiedzenie „słono płacić". Sól była też swego rodzaju środ­kiem płatniczym.
W 1787 roku francuski chemik Nicolas Leblanc (1742-1806) odkrył metodę przekształcania soli kuchennej (NaCl) w ług sodowy, inaczej wodoro­tlenek sodu (NaOH). Wodorotlenek sodu okazał się ważnym środkiem chemicznym. Używano go do produkcji papieru i mydła. W ten sposób sól ka­mienna stała się podstawowym surowcem dla powstającego przemysłu chemicznego. Z soli kuchennej można również otrzymywać sód i chlor, dwa pierwiastki o istotnym znaczeniu w przemyśle chemicznym. Zapotrzebowanie na sól kamienną zgłaszane przez przemysł spowodowało wzrost jej wydobycia, a to z kolei obniżyło jej cenę.
Początki kopalni.
Starożytne i średniowieczne kopalnie brały swój początek z odkrycia i eksploatacji powierzchnio­wych lub leżących tuż pod powierzchnią ziemi pokładów cennego surowca. Inaczej było w przy­padku Wieliczki. Słup solny, eksploatowany przez kopalnię, nigdzie nie zbliża się do powierzchni ziemi na mniej niż czterdzieści metrów. W rze­czywistości nie wiemy w jaki sposób pokład odkry­to i jakie były początki kopalni. Krąży na ten temat wiele legend.
Jedna z nich mówi o ślubie węgierskiej księż­niczki Elżbiety z polskim królem. Ślub miał się odbyć w podziemnej kaplicy w kopalni soli w wę­gierskim Siedmiogrodzie. Panna młoda wrzuciła pierścień do kopalni. Po powrocie do Krakowa kró­lowa udała się do Wieliczki, wybrała miejsce i rozkazała by kopać. Po kilku dniach znaleziono kryształ soli i odnaleziono pierścień wrzucony do węgierskiej kopalni soli. Inna wersja głosi, że pierwszy znaleziony kryształ wprawiono do ślub­nego pierścienia, który królowa nosiła na palcu aż do końca życia. Istnieją jeszcze inne legendy przy­pisujące świętym odkrycie złoża w Wieliczce.
O wiele lepiej udokumentowana historycznie jest opowieść o świętej Kindze, patronce polskich gwarków pracujących w kopalniach soli (żupach). Kinga (1234-1292) - żona księcia krakowsko--sandomierskiego Bolesława Wstydliwego (za któ­rego wyszła za mąż mając... 5 lat!) była córką króla Węgier Beli IV. Ona to właśnie wniosła Koronie Polskiej w posagu nabyte specjalnie na tę okolicz­ność żupy solne w Wieliczce. Prawdopodobnie właśnie w XIII wieku rozpoczęła się historia ko­palni soli w Wieliczce. Archeolodzy odkryli jed­nak znacznie wcześniejsze, pochodzące bowiem z około 3500 roku p.n.e., pozostałości eksploatacji solanki w pobliskiej Baryczy. Jest prawdopodob­ne, że Kinga, lub inny członek rodziny królewskiej, nabyła starą kopalnię i rozbudowała ją, by przy­sporzyć państwu dochodu. Pierwsza dobrze udo­kumentowana relacja z wizyty w wielickich żupach została sporządzona przez wielkiego astronoma Mikołaja Kopernika (1473-1543), który jako 20-letni młodzieniec odwiedził je w 1493 roku.
Warunki pracy.
Według pochodzącej z 1850 roku relacji w kopalni pracowało 1500 gwarków. Szychta trwała 6 go­dzin. Dziennie pozyskiwano 180 ton soli kamien­nej, czyli 120 kg na osobę w czasie jednej zmiany. Sól wydobywano wówczas prawie wyłącznie ręcz­nie. Kryształy soli wyrąbywano ze złoża oskarda­mi. Wokół dużych brył nacinało się dłutem rowek, a następnie pogłębiało go z jednej strony, wbija­jąc kliny. Powodowało to pękanie bryły i odrywa­nie się jej od pokładu. Po oddzieleniu od złoża taką bryłę dzielono na mniejsze, jednakowe kawałki, zgodnie z życzeniami niektórych odbiorców. Z przodka do podszybia sól transportowano tacz­kami. W niektórych miejscach w kawernach two­rzyły się podziemne jeziora i gwarkowie musieli używać lodzi. Urobek był wyciągany na powierzch­nię za pomocą wielkiego kołowrotu, który zarazem spełniał funkcję windy.
Wypadki i wiara.
Pracę w królewskich żupach gwarkowie poczyty­wali sobie za zaszczyt, jednak doskonale zdawali sobie sprawę z grożącego im niebezpieczeństwa. W XVI i XVII wieku corocznie dziesięć procent gwarków ginęło w kopalni wskutek nieszczęśli­wych wypadków. Niektórzy umierali z wyczerpa­nia, inni byli zasypywani w tunelach, z powodu zawalenia się stropu. Największym zagrożeniem były pożary i wybuchy metanu, łatwopalnego gazu, który był uwalniany ze szczelin w skałach podczas robót górniczych. Pożary w kopalni zdarzały się często. Podczas największego pożaru z 1644 roku ogień palił się pod ziemią przez kilka miesięcy!
Gwarkowie, jako ludzie głęboko wierzący, przed rozpoczęciem pracy zawsze odprawiali wspólne modlitwy z prośbami o ochronę w tej ciężkiej i nie­bezpiecznej pracy. W drugiej połowie XVII wieku w jednej z komór powstałych po wybraniu gniaz­da kryształów soli gwarkowie urządzili kaplicę pod wezwaniem św. Antoniego - patrona gwarków z kopalń rud metali. W naturalnej ciemnej soli wyrzeźbili ołtarz, krucyfiks i naturalnej wielkości posągi świętych, m.in. św. Franciszka, Józefa, Wawrzyńca i Jana Chrzciciela. Od 1685 r. w ko­palni zatrudniono księdza, który odprawiał codzien­ne msze w intencji bezpieczeństwa górników.
Inne komory.
Kaplica św. Antoniego nie jest jedynym dziełem sztuki stworzonym w kopalni. Drugą, jeszcze pięk­niejszą kaplicę wyrzeźbiono w soli w latach 1862-1880 i poświęcono Kindze, patronce żup solnych. Kaplica Błogosławionej Kingi ma długość 50 metrów, jest szeroka na 15 metrów, a jej wysokość wynosi aż 12 metrów! Podczas budowy tej kapli­cy wydobyto 9 tysięcy metrów sześciennych soli. Wszystkie ściany, podłoga i strop, a także ołtarz, posągi, schody i nawet piękne świeczniki zostały wycięte z soli. W roku 1918 do kaplicy Błogosła­wionej Kingi doprowadzono energię elektryczną. Świeczniki przerobiono na żyrandole z żarówkami. Zarządzający kopalnią w Wieliczce zawsze przy­chylnie odnosili się do górników dekorujących tunele i wyrobiska. Kopalnia zatrudniała nawet artystów, by brali udział w ozdabianiu kopalni. Nie wszystkie rzeźby w wielickiej kopalni mają cha­rakter religijny. Niektóre posągi ustawiono dla uczczenia wizyt króla w żupie, inne przedstawia­ją karykatury podziemnych gnomów z kilofami. Rzeźby dokumentują legendę o Kindze, a w wiel­kiej sali balowej znajdują się figury Neptuna i Wulkana - rzymskich bogów morza i ognia.

Współcześnie tylko trzy najwyższe poziomy kopal­ni, do 135 metrów w dół, są udostępnione dla zwie­dzających. W dziesięciu komorach znajduje się tu muzeum, w którym można zobaczyć stare narzę­dzia górnicze oraz znaleziska geologiczne. W kapli­cy Błogosławionej Kingi wciąż odprawiane są msze: 24 lipca w dniu patronki, 4 grudnia na św. Barbary (święto górników) oraz w dzień Boże­go Narodzenia. W kaplicy odbywają się również koncerty, organizuje się wystawy i udziela ślubów. Jedną z komór przeznaczono na sanatorium dla alergików, astmatyków i chorych na reumatyzm, którym służy utrzymująca się tam stała tempera­tura 12-13°C. W znajdujących się na powierzchni budynkach ma siedzibę administracja kopalni. Żupnicy zarządzali tam od XII wieku aż po rok 1945, gdy zostały zbombardowane. W latach 1976-1984 budynki te odbudowano.
Rzeźby na niższych poziomach kopalni pozo­stają w przeważającej większości nienaruszone, jednak te z górnych, bardziej wilgotnych pozio­mów znacznie ucierpiały wskutek działania wody. Bayard Taylor, zwiedzający kaplicę św. Antoniego w 1850 roku pisał:
Wilgoć zawarta w powietrzu na wyż­szych poziomach kopalni zniszczyła figury kilku świętych: Franciszek na przykład roz­pływa się jak mięknąca świeca - zniknęła j uż cała jego głowa za wyjątkiem podbródka,
Bardziej współczesne relacje głoszą, iż niektó­re figury przypominają bardziej istoty z kosmosu niż świętych, gdyż zatarciu uległy wszystkie ich cechy z wyjątkiem owalu głowy.
Należy pamiętać, że w połowie XIX stulecia większość rzeźb w kaplicy Św. Antoniego liczyła sobie ponad 150 lat, czyli więcej niż dziś mają figu­ry w kaplicy Błogosławionej Kingi. Te nowsze figury także ulegną erozji, jeśli nie zostaną podję­te odpowiednie zabiegi konserwatorskie i ochron­ne. W 1989 roku kopalnię w Wieliczce umiesz­czono na liście Zagrożonego Dziedzictwa Kultury UNESCO. Lista ta ma za zadanie zwrócić uwagę opinii publicznej,polityków i ekspertów na zagro­żone najcenniejsze zabytki ludzkości. W1989 roku w Krakowie miała miejsce konferencja ekspertów z całego świata na temat wpływu zanieczyszczenia powietrza na zabytki miasta i okolicy. Naukowcy udali się także do kopalni w Wieliczce, gdzie zapo­znano ich ze stopniem zniszczenia. Zadecydowano wówczas o prowadzeniu badań, mających na celu opracowanie sposobów skutecznego zapobiegania dalszym zniszczeniom.

Dwie grupy naukowców przez sześć lat pracowały nad problemem wilgoci. Odkryto, że tempo erozji solnych posągów wzrosło na początku XX wieku, gdy w kopalni zastosowano system mechanicznej wentylacji, który miał usprawnić usuwanie z kopal­ni niebezpiecznego metanu. Przy ładnej pogodzie ciepłe i wilgotne powietrze z powierzchni było wtłaczane do kopalni, gdzie obniżało swoją tempe­raturę, a zawarta w nim para wodna kondensowała się na solnych ścianach i rzeźbach. Jak wiado­mo, im niższa temperatura powietrza, tym mniejsza maksymalna zawartość w nim pary wodnej. Ba­dając efekty oddziaływania wilgoci na sól stwier­dzono, że przy wilgotności względnej powietrza wyższej niż 75% sól pochłania tyle wody, że ta ulega kondensacji. Wilgotność względna 100% oznacza, że w danej temperaturze ni$ można w powietrzu zwiększyć stężenia pary wodnej i wo­da będzie się skraplała, natomiast wilgotność 75% to trzy czwarte z tego stężenia - przy zadanej tem­peraturze. Gdy w soli kondensuje się woda, powsta­je solanka - w ten sposób zniszczeniu uległy rzeź­by w kopalni. Dalsze badania wykazały, iż pewne składniki zanieczyszczenia powietrza, takie jak saletra amonowa (NH4NO3) odkładająca się na po­wierzchni soli kamiennej, powodują skraplanie się wody już przy wilgotności względnej 20%!
W ciągu trwających rok badań warunków pa­nujących w kopalni stwierdzono, że wilgotność po­wietrza na wyższych poziomach regularnie osiąga 75%, a na niższych sięga 55-65%. W celu rozwią­zania tego problemu na wlotach powietrza do sys­temu wentylacji kopalni zainstalowane zostały suszki, które obniżają wilgotność powietrza we­wnątrz kopalni. 1 grudnia 1998 roku kopalnię w Wieliczce skreślono z listy Zagrożonego Dzie­dzictwa Kultury UNESCO, a konserwatorzy za­bytków rozpoczęli prace renowacyjne w kaplicy św. Antoniego, używając do odtworzenia detali rzeźb mieszaniny soli i żywicy epoksydowej mają­cej konsystencję kleju.

Podobne prace

Do góry