Ocena brak

Jak nas uczą bajki?

Autor /Odillo Dodano /04.06.2013

Mówi się często: pisarz krytykuje wady, pisarz wychowuje, pisarz uczy. Zastanówmy się wszakże, jak on to robi, jakie narzędzia sobie wybiera i jak się nimi posługuje. W wierszu lirycznym trudniej ,,kry ty ko w ać wady” niż w noweli, w noweli trudniej niż w satyrze. Są więc formy literackie bardziej lub mniej sprzyjające określonym celom pisarza. Zajmiemy się tu jedną z nich — bardzo prostą i bardzo starą, mianowicie bajką. Bajka wychowuje. Ale przecież robi to inaczej niż np. artykuł w jjazecie. W takim razie — jak? Rozpatrzmy taki oto, znany powszechnie, przykład: Kruk zdobył sobie pożywienie i siadł z nim na drzewie. Lis, który był głodny, a nie miał żadnej nadziei na złapanie Kruka, postanowił odebrać mu przynajmniej zdobycz. Zorientował się, że hajłatwiej osiągnie to, gdy zmusi go do mówienia. I całkowicie mu się to udało. Tematem tego prościutkiego opowiadania jest podstęp. Po co zostało nam opowiedziane? Żeby na kanwie zabawnego wydarzenia pokazać spryt Lisa. Albo też głupotę Kruka.

Ponieważ anegdota ta interesowała kilku pisarzy, zobaczymy, jak ją opowiadali. Najpierw Mikołaj Rej. Tu Lis wmawia Krukowi, że cały wypiękniał, więc i z jego głosem stało się pewnie to samo. Kruk pragnie ujawnić walory swego głosu i otwiera dziób. Rej opowiedział anegdotę po to, by wyśmiać nieliczenie się bliźnich z własnymi możliwościami: będąc Krukiem nie można zostać śpiewakiem. Inny pisarz, Józef Minasowi.cz, żyjący w XVIII wieku, przedstawia Lisa, który podejrzewa, że Kruk jest niemową. Kruk otwiera dziób, aby temu zaprzeczyć. Wniosek: trzeba być ostrożnym i nie dać się sprowokować. Z kolei Krasicki kładzie większy nacisk na pochlebstwa Lisa i wniosek brzmi: łatwo oszukać tego, kto wierzy pochlebstwom. Jakoś nikt do tej pory nie zechciał potępić Lisa i użalić się nad Krukiem, ale i taki wniosek byłby całkiem możliwy.

Spróbujemy podsumować nasze spostrzeżenia. Bajka przedstawia proste, przejrzyste wydarzenie i przedstawia je tak, aby z tego, cośmy usłyszeli, bezpośrednio wypływał jakiś ogólniejszy wniosek, jakaś nauka, jakaś mądrość życiowa. Bohaterowie bajki są jasno określeni, głównie co do podstawowych cech swego charakteru, reszta ich osobowości jest nieważna: Lis jest tylko chytry, Kruk — tylko głupi i zarozumiały. Te cechy z jednej strony całkowicie wyznaczają ich postępowanie, z drugiej — wychodzą na jaw dopiero w trakcie konkretnego zdarzenia. Musi więc powstać sytuacja, w której Lis posłuży się chytrością, a Kruk ujawni swą głupotę. Ażeby zmusić Lisa do działania, stawia go autor w gorszej sytuacji: Lis jest głodny, nie ma pożywienia, musi je zdobyć. Aby ujawniła się głupota Kruka, najlepiej będzie, gdy straci on to, co ma. W akcji, która się zarysuje, o nic innego nie chodzi: Lis zyska to, czego nie ma, Kruk straci to, co ma. Podsumowaniem bajki jest morał: „bywa często zwiedzionym, kto lubi być chwalonym”. Gdyby Kruk znał ten morał, tę mądrość, nie dałby się z pewnością Lisowi oszukać. Dodatkowy wniosek: mądrość, którą jako morał wypowiada autor bajki, jest potrzebna, przydaje się w życiu. Jeśli się jej nie stosuje, łatwo popaść w tarapaty. Więc w interesie własnym czytelnika leży, aby morału tego nie lekceważyć. W przeciwnym wypadku narazi się na to, na co naraził się Kruk.

Łatwo zauważymy, że morał autorski nie przynosi żadnych rewelacji: na ogół nikt takiemu przekonaniu nie zaprzecza. Po co więc autor mówi banały? Ponieważ o rzeczach oczywistych najłatwiej się zapomina. Trzelia je więc przypomnieć, ukazać w nowym świetle, ożywić. Nikt nie lubi, gdy mu się prawi morały. Toteż autor, który chce, by go słuchano, musi ów morał „przemycić”, nadać mu zabawną formę, uplastycznić. Doczepia go więc do zabawnej opowieści, która w gruncie rzeczy wyraża to samo, pokazuje, „jak to w życiu bywa”. Powiedzmy inaczej: autor musi swój morał udowodnić, przy czym dowód winien być nie tylko logiczny, ale i naoczny, „życiowy”. Np. Trembecki głosił: „Ra-cyja zawsze silniejszego bywa”. To sąd ogólny. Na takie zdania kiwamy zniecierpliwieni głową i powiadamy: ach, dobrze już, dobrze, wszyscy to wiemy! Więc autor śpiesznie dodaje: „zaraz wam tego dowiodę”. O, to coś nowego! Ciekawe, jak on to zrobi, mówimy i — słuchamy. Autor wykorzystuje ten moment i „przeprowadza dowód” czyli buduje taką sytuację życiową, takie wydarzenie, w którym prawda ujawni się z całą oczywistością, i to tak, że znów gorąco protestujemy przeciwko „prawu”, za którego logicznymi wywodami stoi jedynie brutalna siła. Protestujemy? — więcej jeszcze: oto zauważamy nagle, że i wkoło nas często nie logika rządzi i prawo, ale „racyja silniejszego”. Morał skonfrontowany z życiem staje przed nami w nowym świetle.

Nieraz morał wynika ze zdarzenia w sposób tak oczywisty, ukazuje czyjeś postępowanie w talę absurdalnym świetle, że autor już go nie wypowiada, licząc na domyślność czytelnika/Kiedy indziej znowu morał wypowiada jeden z bohaterów bajki.

Bajka jest formą niezmiernie starą. Tak starą, jak skłonność człowieka do snucia opowieści wyrażających jego stosunek do rzeczywistości, upiększających ją lub potępiających. W większości bajek łatwo dostrzeżemy pokrewieństwo ze starymi mitami, baśniami, legendami, gdzie człowiek swobodnie porozumiewa się jeszcze z przyrodą, ze zwierzętami. Bo też często opowiadania bajkowe pochodzą jeszcze z tych czasów, gdy ludzie wierzyli w jedność całego świata przyrody, w istnienie — przychylnych lub złośliwych — bóstw zwierzęcych. Później to się zmieniło. Przetrwały jednak opowieści — anegdoty, które wprawdzie znaczyły już co innego, ale w dalszym ciągu człowiek starał się wyrazić w nich swą mądrość, swoje doświadczenie i wiedzę o świecie, protestował przeciwko niesprawiedliwości, śmiał się z głupoty. Dsfwne „cudowne zdarzenia” tak samo wyjaśniały ikiedyś człowiekowi świat, jak bajka, w której cudowność nikt już nie wierzy. Pozostały zwierzęta zachowujące się i myślące jak ludzie.

Czemu, jednak zwierzęta, a nie ludzie? Dawniej to było uzasadnione: w Egipcie koty uważano za mądrzejsze od człowieka, Germanie czcili wilki. Ale w oświeceniu? Otóż wtedy zwierzęta miały już znaczenie wyłącznie umowne. Jak do tego doszło? W średniowieczu, a nawet jeszcze wcześniej, szczególną cechą sztuki stała się a 1 e g o r i a. Oznaczało to przedstawianie pewnych pojęć abstrakcyjnych (lip. tego rodzaju, jak sprawiedliwość, miłość, lub cech charakteru jak chytrość, odwaga) za pomocą pewnych symboli, ezęsto właśnie przy pomocy „nierealnych” — bo zachowujących się jak ludzie — zwierząt Nie lubiano wtedy myśleć abstrakcyjnie i sprawy ogólne przedstawiano za pomocą plastycznych wyobrażeń. Ta alegoryczność w czasach późniejszych przetrwała jedynie w bajce. Jest ona tutaj bardzo wygodna. Alegorie zwierzęce wyobrażają cechy ludzkiego charakteru, a bohaterowie bajki — jak to stwierdziliśmy wyżej — winni być zredukowani, ograniczeni do jednej wyrazistej cechy. Nie należy przy tym zapominać, iż owa alegoria może stanowić okazję do dowcipu stylistycznego, błyskotliwych rozwiązań sytuacji.

Pozostaje jeszcze pytanie, dlaczego bajka stała się tak popularna właśnie w oświeceniu. Jedną z przyczyn była niewątpliwie, wspomniana przed chwilą, okazja do rozwinięcia dowcipu, pomysłowości, elegancji formy, co pisarze oświeceniowi bardzo sobie cenili. Nas jednak głównie zainteresuje inna sprawa. Oświecenie było, jak wiemy, epoką panowania racjonalizmu, epoką wiary w moc rozumu i słuszność tego, co dyktuje rozum. Żywiono przekonanie, że jeśli na świecie źle się dzieje, że jeśli człowiek postępuje nie tak jak powinien, to dlatego, że zbyt mało przestrzega się prawideł rozumu, że człowiek układa często swe życie wbrew rozumowi. Udowodnić tę nielogiczność, absurdalność i bezsensów-ność ludzkiego postępowania — oznaczało to, w mniemaniu ludzi oświecenia, wskazać źródła zła i zarazem drogę do jego likwidacji. Co prawda trzeba w tym miejscu wziąć pod uwagę — nieraz pogodny, jak u Krasickiego, nieraz zgryźliwy, jak u Naruszewicza — sceptycyzm oświeceniowy...

A jakiż gatunek był w stanie lepiej niż bajka przeprowadzić taki „rozumowy dowód”, ujawnić bezsens w jednym krótkim, dowcipnym wydarzeniu? Już same formalne cechy bajki były jakby specjalnie do tego celu przeznaczone. W dodatku zaś była to forma nie nużąca, nie gadatliwa, lecz lekka, zgrabna, dowcipna. I jeszcze jedna ważna jej cecha: bazowała na odwiecznej ludzkiej skłonności do opowiadania i słuchania anegdot.

Podobne prace

Do góry