Ocena brak

HYMNY

Autor /DariuszZeSpychowa Dodano /05.04.2013

Słusznie już Gostomski przyrównał artyzm Hymnów do symfonii, jako zespołu różnorodnych środków artystycznych. Tylko to jest symfonia powstająca żywiołowo, samą naturalną „logiką” procesu twórczego komponowana, przeważnie niejednolita, ale zawsze potężna. Gdy w poemacie dramatycznym Na Wzgórzu Śmierci nie dramatyczność, ale liryka refleksyjna dominowała, tu, w Hymnach, odwrotnie: nieokiełzana, potężna, żywiołowa dramatyczność jest panującym pierwiastkiem. Dramatyczne momenty, akcentowane jakby tytanicznymi uderzeniami, niebywałą siłą ekspresji, przechodziły tu nieraz w świadome dysonanse, „przepaścią słowa” oddzielające biegunowo różne stany ducha, albo niby błyskawica odsłaniały rozległy horyzont wizyj. W tej dramatyczności, w tym malowaniu jest coś pokrewnego ówczesnemu malarstwu impresjonistyczno--nastrojowemu, symbolicznemu. Jest w tych wizjach coś z poszarpanego chmurami nieba, coś dającego się przyrównać do zgrozą przejmujących, oślepiających blasków białości w drzeworytach Vallotona lub do symbolów malarskich Munchas, ale i coś swoistego, niepowtarzalnego, jedynego na świecie: liryczna, monotonna rozlewność pól polskich. Obok siły dramatycznej wizje są tu najcenniejszym walorem artystycznym, najbardziej frapującym, najsilniej w symbolice swej sugestywnym elementem. Podczas gdy wśród akcentów dramatycznych ten kończący Dies irae: „Niech nic nie będzie! Amen! Bo cóż być może, jeślim ja zaginął?” — zdaje się być w grozie swej najpotężniejszym — trudniej zaiste wybrać spośród bogactwa wizyj. Którą z nich uznać za najwspanialszą? Czy wizję głowy w cierniowej koronie, czy ów pochód upiorny ze Święty Boże, czy ów straszny, rosnący las krzyży z Dies irae?

Wspomniałem o analogii ze współczesnym malarstwem impresjonistycznym, symboliczno-nastrojowym, z własnego bowiem doświadczenia wiem, iż kto odzwyczaił się od sztuki owych czasów, ten nie może zająć należytej postawy estetycznej wobec artyzmu Hymnów. Kto nie obejmie obrazów w Hymnach jako wielkich całości malarskich, impresjonistyczno-symbolicz-nych, kto nie podda się bezwolnie żywiołowi dramatycznemu, a będzie mierzył tę sztukę innymi, obcymi temu stylowi kryteriami lub będzie rozważał na chłodno kompozycję, będzie wchodził w szczegóły, zamiast brać je impresjonistycznie en bloc — ten może podziwiać siłę, głębię uczuć — ale nigdy nie przeżyje estetycznie Hymnów.

Jest to sztuka nastrojowo-symboliczna. Szeregi rytmiczne, wizje, obrazy, wspomnienia rodzą się spontanicznie, żywiołowo, z pewnego stanu wzruszeniowego i ten nastrój, który je obejmuje, jest ich jedyną, wszechobejmującą logiką kompozycyjną. Ten syntetyczno-wagnerowski zespół środków w nim jednym ma swe powiązanie i nie masz innej drogi do przeżycia estetycznego Hymnów, jeno poddać się temu nastrojowi; wówczas obrazy, wizje, rytm będą miały ten sam wewnętrzny związek, jaki nadał im psychologiczny proces natchnienia. Symbolizm Hymnów jest bowiem par excellence aintelektualny, bezpośredni, żywiołowy. Istotą ich artystyczną jest liryzm i tylko liryzm. Panliryzm ów przetapia wspomnienia, symbole wzięte z tradycji, myśli, stany, poczucia moralne i religijne i czyni z nich elementy całości. Dlatego Hymny nie są pieśniami ani wyłącznie religijnymi, ani społecznymi — wyrażają całe wnętrze poety w danej epoce życia. Dlatego że w tych momentach erupcyjnej ekspresji wyraża poeta to, co drzemało podświadomie w jego duszy, tu najgłębiej zdradza swą ludowość, zdradza to, że myśli o świecie, o ziemi, o życiu w kategoriach wspomnień dzieciństwa — w „kategoriach” wsi polskiej, jej obrazami, jej doznaniami. Odsłania się tu jedność, nierozerwalny związek między jego uczuciami religijnymi a społecznymi i między ukochaniem przyrody jako nieroz-dzielnej cząstki życia społecznego. Napięcie żywiołowej siły budzi tę mnogość skojarzeń i rodzi tę szerz środków artystycznych. Jest to rozpętanie siły i jej bujność objawia się samorzutnie. Dlatego właśnie, że artyzm nie był i nie bywa u poety czymś zamierzonym, programowo wypracowanym, z chwilą gdy przeżycia nabierają innego charakteru, bardziej kontemplacyjnego, zmniejsza się rozmaitość środków artystycznych w poszczególnych utworach, rodzi się inny artyzm — nie symfoniczny. Dynamiczny charakter Hymnów jest miarą bezpośredniości wyrazu. Dynamizm Hymnów Kasprowicza łączy je najwyraźniej ze sztuką nowoczesną. W Hymnach dokonało się zespolenie modernistycznego artyzmu europejskiego z żywiołowym i rozlewnym liryzmem polskim, z wizjami wsi polskiej.

Ale nie tylko na wzniesieniu się do symbolów, wyrażających idee ogólnoludzkie i metafizyczne, polega wrażenie pełni i szerzy w Hymnach. Wrażenie to podnoszą wzbierające fala za falą uczucia, rozlewające się w jakimś nadmiarze nie mającym granic, i wizje gigantyczne, rozległe,' snujące się niby pasma widm, ginące w bezkresach. Styl — to wzbierający rozszalałym nurtem, to przechodzący w tok rozlewny, powolny, ogarniający szczegóły, refleksyjno-rozpamiętujący — wrażenia tego dopełnia.

Wyobraźni słuchowej narzuca poeta równie szeroką skalę tonów: od swojskiej piosenki, „co się kołysze po krzach, po lesie”: „A grajże mi, piszczałeczko, graj” — przewijającej się niby najrzewniejsze wspomnienie chłopięctwa poety, aż do organowych brzmień Salve Regina.

Forma hymnów i wrażenie szerzy wynika również z charakteru socjalnego tej poezji: mają być one wyrazem uczuć zbiorowości, więc niby chóralnym śpiewem milionów, unoszącym się pod sklepienie niebieskie, ogarniającym wizję pochodów nędz i bólów ludzkich.

Podobne prace

Do góry