Ocena brak

GRECJA KLASYCZNA WIEKU IV p.n.e.

Autor /Xena Dodano /26.04.2013

Od zdobycia Aten przez Lysandra do bitwy pod Cheroneją

Rozgromienie Związku Ateńskiego przez Spartę było klęską nie tylko Aten, ale całego świata greckiego. Związek Ateński był jedynym większym organizmem państwowym, na jaki zdobyli się starożytni Hellenowie. Przewaga Sparty w świecie greckim po pokonaniu Aten była krótkotrwała, tak jak krótkotrwałe były rządy arystokratyczne wprowadzone przez Spartan w miastach greckich. Ateny wykorzystały wojny przeciw Persom prowadzone przez Spartę w Małej Azji w pierwszym dziesięcioleciu wieku IV p.n.e. i odbudowały w r. 394 p.n.e. długie mury łączące miasto z Pireusem. Wprawdzie haniebny pokój Antalkidasa, zawarty między Spartą a Persami, oddający na łup Persji małoazjatyckie miasta greckie i ustalający rozdrobnienie świata greckiego, do pewnego stopnia gwarantował hegemonię spartańską w Grecji, jednakże niedługo miała Sparta cieszyć się tym przewodnictwem. W Atenach szybko zrzucono rządy trzydziestu tyranów ustanowione przez Spartę, w r. 379 p.n.e. przyszła kolej na Teby, któie pod wodzą demokratycznego przywódcy Pelopidasa strząsnęły z siebie jarzmo arystokratycznego reżimu i wypędziły załogę spartańską stacjonującą w Kadmei. W rok później Ateny odnowiły swój Związek Morski i stanęły na jego czele. W r. 371 p.n.e. udało się Tebom dzięki genialnemu wodzowi Epaminondasowi pokonać Spartę pod Leuktrami, a następnie oderwać od niej Messenię i zjednoczyć Arkadię. Wówczas przewaga Sparty została już zdecydowanie złamana. Śmierć Epaminondasa w zwycięskiej bitwie pod Mantyneją (362 p.n.e.) oznacza również koniec krótkotrwałej hegemonii tebańskiej. Upadek drugiego Związku Ateńskiego po dwuletniej wojnie prowadzonej przez Ateny ze sprzymierzeńcami (357-355 p.n.e.) był tylko ostatnim krokiem na drodze do rozdrobnienia politycznego Hellady. Ten brak większego organizmu polityczno-militarnego miała Hellada wkrótce dotkliwie odczuć, w latach bowiem sześćdziesiątych tego wieku pojawił się na widowni dziejowej nowy czynnik, który w najbliższym czasie miał zaciążyć nad światem greckim i w końcu pozbawić go niepodległości. Był to pierwotny i na poły barbarzyński lud macedoński, który znalazł w osobie Filipa II niezwykle sprytnego i uzdolnionego przywódcę. Wojnę Aten ze sprzymierzeńcami wykorzystał Filip, zdobywając miasta greckie na wybrzeżu macedońskim i opanowując kopalnie złota w Tracji; dawały one tysiąc talentów rocznego dochodu i stały się podstawą potęgi ekonomicznej Macedonii. W dziesięć lat później zjawia się Filip na terenie środkowej Grecji, wezwany przez Tebańczyków, którzy nie mogli w ciągu dziesięciu lat uporać się z Fokejczykami, prowadząc z nimi trzecią „wojnę świętą" (356-346 p.n.e.). Wezwanie Filipa i jego przybycie spowodowało nie tylko pokonanie Fokejczyków, lecz również przyznanie mu miejsca w radzie Amfiktionii Delfickiej. Odtąd Filip, po uprzednim opanowaniu Tesalii, zaczął bezpośrednio już zagrażać Tebom i Atenom. Tak zwany pokój Filokratesa, zawarty w r. 346 odsunął chwilę ostatecznej rozgrywki zaledwie o kilka lat. W r. 339 p.n.e.znów wezwany przez Amfiktionię przeciw Lokrom stanął Filip z silną armią w Grecji środkowej i zamiast iść przeciw Amfissie obsadził Elateję, przez którą prowadziła droga do Teb i Aten. Wtedy to udało się Demostenesowi pod wpływem bezpośrednio grożącego niebezpieczeństwa doprowadzić do sojuszu z Tebami przeciw Filipowi. Nieszczęśliwa bitwa pod Cheroneją w r. 338 p.n.e., w której Filip pokonał armię sprzymierzonych, położyła kres niepodległości greckiej. Działalność stronnictwa filomacedońskiego w Atenach i łagodne warunki postawione przez zwycięzcę, który gwarantował całość terytorium ateńskiego — prócz Chersonezu trackiego — oraz wypuszczenie jeńców bez okupu, złamały ducha oporu. Po pokonaniu osłabionej Sparty i oderwaniu od niej terytoriów pogranicznych Filip stał się panem Grecji. Zgromadzenie przedstawicieli miast greckich zwołane w r. 338 p.n.e. przez Filipa do Koryntu uchwaliło powołanie do życia tzw. Związku Korynckiego, złączonego przymierzem zaczepno-odpomym pod przewodnictwem i komendą wojskową króla macedońskiego. Uchwalony na tym zjeździe zakaz wyzwalania niewolników, zmian w obowiązującej konstytucji poszczególnych miast i zmian w stosunkach własnościowych był jedynie rezultatem faktu, że sfery posiadające użyczały Filipowi poparcia we wszystkich miastach greckich. Wojskowa monarchia macedońska wydawała się skuteczną obroną przeciw buntującej się biedocie i masom niewolniczym.

Stosunki gospodarcze i społeczne

Opanowanie Grecji przez Filipa Macedońskiego nastąpiło tak łatwo nie tylko z powodu politycznego rozdrobnienia świata greckiego, lecz w nie mniejszej mierze z powodu zaostrzenia się w poszczególnych miastach-państwach walki klasowej, która w zupełności pochłaniała ich siły. Zaostrzenie walki klasowej, widoczne już w czasie wojny peloponeskiej, wzmogło się jeszcze w wieku IV p.n.e. Jeszcze w wieku V p.n.e. istniała dość silna warstwa średnio zamożnego włościaństwa, w wieku IV p.n.e. zaś w rezultacie wojny peloponeskiej warstwa ta, stanowiąca trzon ciężkozbrojnej piechoty, zaczęła gwałtownie maleć liczebnie. Według dość prawdopodobnych obliczeń katastrofalna wyprawa ateńska na Sycylię zmniejszyła ilość średnio zamożnych chłopów co najmniej o dziesięć procent. Topnieniu warstwy chłopskiej towarzyszyła podczas wojny peloponeskiej zupełna dewastacja rolnictwa. Najazdy peloponeskie na Attykę, połączone nie tylko z niszczeniem plonów, lecz także z planowym wyburzaniem zabudowań gospodarskich zadały tak głębokie rany rolnictwu-, że z tej ruiny zaczęło ono dźwigać się dopiero w drugiej połowie wieku IV p.n.e. Rezultatem tego stanu rzeczy była proletaryzacja chłopów, którzy zaczęli wyprzedawać swe grunty i napływać do miasta, tworząc warstwę „motłochu miejskiego", ochlos.

Następstwem wyprawy ateńskiej był także wzrost koncentracji własności ziemskiej w rękach wykupujących ją za bezcen bogaczy. Kryzysowi warstwy chłopskiej na wsi towarzyszył w mieście kryzys warstwy drobnych rzemieślników, który miał swe źródło w malejącym wciąż eksporcie ateńskim w okresie wojny peloponeskiej. W rzemiośle, w którym także można zaobserwować proces koncentracji, główną podstawę stanowi w wieku IV praca niewolnicza, będąca groźną konkurencją dla pracy ludności wolnej.

Praca niewykwalifikowanego niewolnika jest teraz o wiele tańsza od pracy wolnego obywatela. Opłaca się przede wszystkim praca niewolników w kamieniołomach i warsztatach. Niewolnik pracujący w kamieniołomach Laurionu dawał dziennie obola czystego dochodu, co przy cenie płaconej za niewykwalifikowanego niewolnika — 150 do 180 drachm — pozwalało w ciągu trzech do czterech lat na amortyzację kwoty wyłożonej na jego zakup. W podobnym mniej więcej czasie amortyzowała się kwota wyłożona na zakup niewolnika wykwalifikowanego, który był znacznie droższy (5 mln), lecz którego praca przynosiła o wiele większy dochód. Takimi wykwalifikowanymi pracownikami byli niewolnicy zatrudnieni w liczbie pięćdziesięciu w warsztatach u ojca Demostenesa; wartość ich ocenia Demostenes na 230 mln. W rzemiośle, wytwarzającym niemal wyłącznie przy pomocy niewolników, daje się zauważyć daleko idąca specjalizacja. Potwierdza to zdanie Ksenofonta: „jeden wyrabia wyłącznie obuwie męskie, inny kobiece, a jeden zajmuje się wyłącznie przykrawaniem skóry, którą inny szyje; przy wyrobie chitonów jeden jest przykrawaczem, drugi zaś zszywa przykrojone kawałki". Ojciec Demostenesa wytwarzał w swym warsztacie jedynie klingi do mieczy, rękojeści zaś kupował gotowe u innego wytwórcy. Znana więc już była zasada sformułowana przez Ksenofonta, „że pracownik ograniczony do jednego rodzaju pracy dzięki specjalizacji wykonuje ją najlepiej". Ruinie drobnych wytwórców zarówno na wsi, jak i w mieście towarzyszył wzrost warstwy zamożnych właścicieli wytwórni rzemieślniczych, ergasteriózo , kupców oraz bankierów i wzbogaconych spekulantów, którzy lokowali pieniądze uzyskane ze spekulacji zbożem czy innymi artykułami w zyskownych przedsiębiorstwach handlowych, transportowych i w lichwiarskich transakcjach. W rezultacie obok zasadniczego podziału ludności na właścicieli niewolników i ludność niewolną również wśród ludności wolnej występuje coraz ostrzejsze zróżnicowanie na dwie przeciwstawne i nieprzejednanie walczące ze sobą grupy: bogaczy i biednych. Dobrą ilustracją panujących wówczas stosunków jest aforyzm Platona, że niewolnicy będą zawsze nieprzyjaciółmi swych panów i że „w każdym mieście greckim, choćby najmniejszym, są właściwie dwa miasta: miasto bogaczy i miasto biednych".

Ogromna ilość niewolników — około 400 000 według spisu ludności w Atenach Z końca wieku IV p.n.e. — była stałą groźbą dla warstwy bogaczy, podobnie jak wielka ilość wolnej biedoty miejskiej. Ustawicznym lękiem przed rewolucją społeczną tłumaczy się poparcie okazywane królowi macedońskiemu przez warstwy posiadające. Na próżno wielki patriota i demokrata Demostenes wskazywał przez szereg lat na niebezpieczeństwo grożące ze strony północnego władcy: zarówno przekupni bogacze ateńscy, np. Eschines, jak i uczciwi, np. Fokion, woleli paktować z nieprzyjacielem niż narażać się na niebezpieczeństwo przewrotu społecznego; podobnie arystokraci ateńscy z końca wieku V p.n.e. paktowali ze Spartą, byle nie dopuścić do powrotu demokracji.

Rezultatem takiego postępowania była utrata niepodległości przez Grecję za cenę zagwarantowania panujących stosunków w zakresie własności i utrwalenia ustroju opartego na niewolnictwie.

Ogólny obraz kultury wieku IV p.n.e.

Ostremu podziałowi miasta-państwa na bogaczy i biedaków towarzyszył równie ostry podział w dziedzinie kulturalnej. W połowie wieku V p.n.e. nie ma rażących dysproporcji w wykształceniu poszczególnych obywateli, stan ten jednak niewątpliwie ulega zmianie już w okresie wojny peloponeskiej. Trzyletnia lub czteroletnia nauka w szkole retorycznej Isokratesa, założonej z początkiem wieku IV p.n.e., jest równie kosztowna jak nauka udzielana przez sofistów i dostępna jedynie dla zamożnych obywateli; mnożące się zaś szkoły filozoficzne o zabarwieniu arystokratycznym, z wyjątkiem jedynej szkoły cynickiej, nie oddziaływały na szerokie masy społeczeństwa. Słusznie też zauważono, że spór, który rozpoczął się w wieku IV p.n.e., o zdobycie prymatu w dziedzinie wykształcenia i wychowania między rywalizującymi ze sobą retoryką i filozofią interesował jedynie młodzież ze sfer posiadających.

Trzeba zaznaczyć, że mimo tego ostrego podziału nasilenie działalności kulturalnej Greków nie osłabło jeszcze w wieku IV p.n.e., działalność ta zmieniła jednak zasadniczo swój kierunek, formę i charakter. Wiek V wypowiedział się w dziedzinie poezji w teatrze ateńskim, który poruszał istotne zagadnienia interesujące ogół społeczeństwa, teatr wieku IV p.n.e.nie spełnia już tej roli wychowawczo-społecznej. Obalenie przez sofistów i Sokratesa tradycyjnych poglądów oraz laicyzacja kultury nie sprzyjały dalszemu rozwojowi tragedii opartej na świętej legendzie. Tworzywo mitologiczne zatraciło łączność z życiem. Było wprawdzie kilka prób stworzenia tragedii o treści historycznej, np. Temistokles Moschiona czy Mauzolos Teodektesa, nic jednak nie możemy o nich powiedzieć, gdyż zaginęły. Podobnie było w dziedzinie komedii. Utrata stanowiska mocarstwowego Aten odbiła się wyraźnie na charakterze tego gatunku literackiego. Szeroki horyzont myślowy wielkich realistów komedii staroattyckiej uległ gwałtownemu zwężeniu do ciasnego kręgu spraw jednej tylko warstwy zamożnych kupców. Dalej jeszcze posunęła się na tej drodze tzw. „komedia nowa".

W przeciwieństwie do poezji, która w porównaniu z wiekiem V obniża swój poziom i przestaje spełniać funkcję społeczną, proza tego okresu przeżywa niebywały rozkwit zarówno w działalności mówców, jak filozofów i historyków. Mówcy wieku IV aż do końca starożytności uchodzili za niedościgłe wzory poprawnego i czystego stylu attyckiego. Jeszcze większą rolę mieli odegrać filozofowie z Platonem i Arystotelesem na czele; ich dzieła i koncepcja wywarły wpływ na rozwój nie tylko greckiej, lecz w ogóle europejskiej filozofii i nadały jej kierunek na długie wieki.

Płodne miało być także oddziaływanie rzeźby greckiej IV p.n.e. wieku, która w osobach Praksytelesa i Skopasa znalazła mistrzów nie ustępujących Fidiaszowi, Po-likletowi i Myronowi.

Wymowa, retoryka

Wpływ działalności sofistów w wieku V przejawił się najlepiej w rozkwicie trzech gatunków retoryki: przemówień sądowych, politycznych i popisowych. Gorgiasz wygłaszający pochwałę Heleny trojańskiej znalazł w krótkim czasie kontynuatorów i naśladowców; do Pochwały Heleny Gorgiasza dołączyła się Pochwała Heleny Polikratesa, a niedługo potem — Isokratesa. Później obok pochwały Heleny zjawić się miała pochwała ludożercy Buzirisa oraz pochwała cyklopa Polifema napisana przez sofistę Zoilosa, znanego „pogromcę Homera", a także pochwała hetery Laidy głoszona przez sofistę Alkidamasa, który nie wahał się napisać również pochwały śmierci. Polikrates pisał pochwały garnków i myszy.

Na przełomie wieku V p.n.e. i IV p.n.e. pojawili się też pierwsi wybitni adwokaci ateńscy, jak Lizjasz; przekonywające jego przemówienia trafnie scharakteryzował Dionizjos z Halikarnasu. Doskonałe operowanie prawdopodobieństwem, ogromna zdolność charakteryzowania postaci zarówno klienta, jak i przeciwnika widoczna w mowach Lizjasza wskazuje, do jakiego mistrzostwa zdolna była proza; niezwykła zaś prostota i jasność stylu świadczą o wyzwoleniu się z przesadnego manieryzmu Gorgiasza.

Dalszy etap w rozwoju artystycznej prozy greckiej reprezentuje Isokrates, twórca klasycznej prozy attyckiej. Wprowadził on świadomie rozdział między językiem poezji a językiem prozy oraz stworzył rozczłonowany period. Znaczenie Isokratesa nie ograniczało się jedynie do zagadnień stylu. Nie mniejszą rolę odegrał on jako twórca pierwszej planowo prowadzonej szkoły retorycznej. Jako uczeń Sokratesa, zwalczał przeciętnych adwokatów nie dbających o styl, jak również sofistów dostarczających swym wychowankom gotowych przepisów retorycznych. Szkoła jego obejmowała swym programem nie tylko retorykę, lecz naukę prawa i psychologię, by wychowanków przygotować do stanowiska „mężów politycznych".

Znaczenie tej pierwszej szkoły retorycznej Isokratesa dla dalszego rozwoju literatury greckiej i jej charakteru było olbrzymie. Ze szkoły tej wyszli nie tylko najwybitniejsi mówcy greccy następnego pokolenia, jak Demostenes, Hyperejdes, Aischines, Likurg, Deinarchos, lecz także i historycy: Teopomp, Eforos i Filistos. Przepojenie historiografii greckiej zarówno IV p.n.e. wieku, jak i późniejszej, hellenistycznej, retoryką tłumaczy się wpływem szkoły Isokratesa. Szkoła ta, dająca przeważnie powierzchowne i formalne wykształcenie, miała jednakże w życiu praktycznym odnieść zwycięstwo nad trudniejszymi szkołami filozoficznymi. Brak nauk przyrodniczych w jej programie oddziałał też zdecydowanie na charakter ogólnego wykształcenia młodzieży greckiej.

Sam Isokrates, obdarzony słabym głosem, rzadko przemawiał publicznie, mimo to rola jego w życiu politycznym Grecji była niemała. Jak ongiś Pindar i Simonides zwracali się z radami do ówczesnych władców, tak teraz czym to Isokrates, ogłaszając swoje broszury propagandowe pisane doskonałym stylem.

Isokrates, syn właściciela wielkiej wytwórni, był wyrazicielem poglądów reakcyjnych. W dziedzinie polityki wewnętrznej ideałem jego była dawno przebrzmiała konstytucja Solona, a w dziedzinie polityki zagranicznej szukanie oparcia u Filipa Macedońskiego i wspólna wyprawa przeciw Persom. Prawdopodobnie nie uświadamiał sobie, że realizacja tego programu groziła Grecji utratą niepodległości. Podobno po bitwie pod Cheroneją dobrowolnie się zagłodził.

Najwybitniejszy uczeń Isokratesa i największy mówca grecki, Demostenes, stał w ogniu walki politycznej. Nie można sobie wyobrazić większej różnicy niż ta, która istniała między mistrzem budującym przez dziesiątki lat kunsztowne periody i pracującym w zaciszu domowym, a pełnym ognia i żarliwości, nieustępliwym w walce politycznej jego uczniem. Charakter obu mówców przejawił się wyraźnie w ich stylu; słusznie też Kleochares z Myrlei porównywał mowy Isokratesa z ciałami popisujących się atletów, a mowy Dęmostenesa z hoplitami w pełnej zbroi. Odmienne też były zapatrywania polityczne nauczyciela i ucznia.

Isokrates marzył wciąż o połączeniu całej Grecji, o wspólnej wyprawie na Persów pod przywództwem króla macedońskiego, by zdobyć nowe tereny dla kolonizacji greckiej; Demostenes zaś od początku zdawał sobie sprawę z niebezpieczeństwa grożącego ze strony Macedonii i chętnie byłby się nawet sprzymierzył z nie zagrażającymi wówczas niepodległości greckiej Persami, byleby odeprzeć najazd macedoński i uratować niezawisłość Grecji. Isokrates był zwolennikiem oligarchii, a Demostenes demokratą, chociaż podobnie jak Isokrates był synem bogatego właściciela wytwórni rzemieślniczej. Mowy jego w obronie zagrożonego przez Filipa Olintu, a zwłaszcza trzy Filipiki  oraz wspaniała mowa O wieńcu nie mają równych sobie w literaturze greckiej. Walkę ze społeczeństwem nie doceniającym niebezpieczeństwa macedońskiego i niezdolnym do poniesienia jakichkolwiek ofiar dla zagrożonej ojczyzny oraz walkę z przekupnym stronnictwem filomacedońskim prowadził Demostenes bezkompromisowo. Sukces, który osiągnął doprowadzając do przymierza ateńsko-tebańskiego, przyszedł jednak za późno; nieszczęśliwa bitwa pod Cheroneją położyła kres niepodległości Grecji.

Obok Demostenesa stronnictwo demokratyczne antymacedońskie mogło poszczycić się jeszcze jednym doskonałym, choć nie dorównującym Demostenesowi mówcą, Hyperejdesem. W Demostenesie chwalili starożytni krytycy siłę, w Hyperejdesie wdzięk wymowy. Do obozu antymacedońskiego należał też Likurg, zdolny polityk i finansista ateński, którego jedna mowa zachowała się. W obozie filomacedońskim doskonałym mówcą był przekupiony przez Filipa Aischines, najzaciętszy wróg Demostenesa, były aktor dramatyczny, wygłaszający melodyjnie frazy swoich przemówień. Z walki toczonej z Demostenesem, którą zresztą śledzić możemy dziś jeszcze, gdyż mowy obu antagonistów zachowały się, po wiekach w oczach naszych zwycięsko wychodzi Demostenes nie tylko dzięki swej wymowie, lecz także dzięki sile charakteru, którą górował nad przeciwnikiem. Poza Aischinesem złoto macedońskie zjednało sobie jeszcze dowcipnego i ciętego Demadesa. Nie przekupionym, filomacedończykiem z przekonania był bogacz Fokion.

Wraz z upadkiem niepodległości greckiej zniknęły warunki do rozwoju wymowy politycznej. Nic też dziwnego, że wielki zastęp mówców politycznych z Demostenesem na czele nie znalazł już w następnym pokoleniu kontynuatorów; naśladujący Demostenesa Deinarchos oraz siostrzeniec Demostenesa De-mochares, który działał na przełomie wieku IV p.n.e. i III p.n.e., to ostatni polityczni mówcy ateńscy.

Zretoryzowanie historiografii

Uwielbienie dla magii słowa i sztuczek retorycznych zaciążyło również w wieku IV p.n.e. na historiografii greckiej, która bynajmniej nie poszła w ślady wielkiego Tukididesa, lecz nawróciła do rozlewności Herodota, ulegając zarazem silnie wpływom retoryki Isokratesa. Uwagi te nie odnoszą się co prawda do najstarszego przedstawiciela historiografii greckiej wieku IV p.n.e., ucznia Sokratesa, Ksenofonta, który w swej historii kontynuował dzieło Tukididesa. I on w niektórych swych pisemkach, jak np. Agerilaos, uległ wpływom współcześnie żyjącego Isokratesa, i on znał wszystkie arkana sztuki retorycznej, lecz umiał ich używać oszczędnie i z poczuciem dobrego smaku. Niezwykle płodny i utalentowany pisarz nie miał jednak głębi Tukididesa ani jego zmysłu politycznego. Jedyne podobieństwo, które zachodzi między tymi zupełnie odmiennymi pisarzami i historykami, polega na tym, że Ksenofont podobnie jak Tukidides brał czynny udział w wypadkach historycznych. Udział Ksenofonta w sławnej wyprawie dziesięciu tysięcy greckich żołnierzy pozostających na służbie królewicza perskiego, Cyrusa Młodszego, przeciw jego bratu, królowi Artakserksesowi, oraz wybitna rola, którą odegrał w powrocie owej armii greckiej z doliny Eufratu wśród czyhających zewsząd niebezpieczeństw, stanowi treść pięknie i interesująco napisanej Anabasis. Ale na tym nie skończyło się czynne życie polityczne Ksenofonta. Ateńczyk z pochodzenia, nienawidził demokracji ateńskiej, toteż nie należy dziwić się temu, że w bitwie pod Koroneją w r. 394 p.n.e. spotykamy go u boku króla spartańskiego .Agesilaosa walczącego z Ateńczykami; nie dziwi również fakt, że drugą połowę swego życia spędził Ksenofont na Peloponezie, jako właściciel darowanej mu przez Spartan wioski. Jego pozytywny stosunek do ustroju lacedemońskiego widoczny jest w Ustroju lacedemońskim, jego entuzjazm dla monarchii perskiej — w Cyropedii idealizującej postać Cyrusa. Sympatie dla ustroju monarchicznego widoczne są zarówno w Hieronie , jaki i w pochwale króla spartańskiego Agesilaosa. Jak Ksenofont wyobrażał sobie ideał najlepszego państwa, widać z dzieła O dochodach. Według niego państwo powinno by zakupić tylu niewolników, by na każdego obywatela wypadłe po trzech, i powinno zatrudnić ich w kopalniach w Laurion. Wydobyte srebro wystarczyłoby według Ksenofonta na utrzymanie wszystkich obywateli ateńskich, z których każdy otrzymywałby po trzy obole dziennie. W ten sposób państwo ateńskie zbliżyłoby się do ustroju spartańskiego, opartego na wyzysku helotów. Zgodnie z ideałami arystokracji greckiej zajęcia godne wolnego człowieka to wedle Ksenofonta wojaczka lub łowy, którym poświęcił mały traktat pt. Cynegetyk, a także filozofia; z sentymentem wspominał Ksenofont swego mistrza Sokratesa i dyskusje prowadzone w gronie jego słuchaczy; echem tych wspomnień są nie tylko Apomnemoneumata, lecz także Apologia Sokratesa i Uczta  w której konkurował z Platonem.

Wykształcenie retoryczne Ksenofonta wpłynęło jedynie dodatnio na jego styl; późniejsi od niego historiografowie wieku IV, Eforos i. Teopomp, zaprzęgli historiografię w służbę retoryki. Może nawet nie byli oni bezpośrednio uczniami Isokratesa, działali jednak w jego duchu. Fakt, że Eforos w jednej z przedmów, którymi poprzedzał poszczególne księgi swej Historii powszechny doprowadzonej do r. 340 p.n.e., wykazał podobieństwa zachodzące, jego zdaniem, między historiografią a wymową popisową, jest niezwykle znamienny. Dzieło historyczne powinno być, według niego, zajmujące i unikać monotonii, nie tylko więc należy je zabarwić retoryką, lecz trzeba materiał ugrupować dramatycznie, przeplatać i ożywiać główny nurt opowiadania różnymi ciekawostkami, opisy bitew ujmować interesująco, choćby w szczegółach nawet niezgodnie z prawdą. Ponieważ zaś istota wymowy popisowej polega na pochwale lub naganie, również i historyk powinien chwalić lub ganić. Przykład takiej pochwały dałjuż Isokrates zarówno w Euagorasie (Euayópocę), pochwale jednostki, jak i w Panegiryku, pochwale Aten. W ślad Isokratesa poszedł Ksenofont w swym Agesilaosie. Ton enkomiastyczny a zarazem gromiący wprowadził Eforos, a zwłaszcza drugi isokratejczyk, Teopomp. Teopompa interesowały przede wszystkim dzieje współczesne. Eforos interesował się stylem i pisał prócz dzieł historycznych także jakieś dziełko O stylu , Teopomp, zaś był retorem i autorem szeregu mów popisowych, jak Pochwala Sporty czy Panatenaikos, pochwała Aten, i wniósł potem całą swą pasję retoryczną do historiografii. Zarówno jego Dzieje Grecji ( 410-394 p.n.e.), jak i Historia Filipa pełne były „pochwały" a zwłaszcza „nagany", co zyskało mu miano „najzłośliwszego pisarza". Dygresje etnograficzne jak i opowiadania o cudotwórcach w rodzaju Zoroastra czy Epimenidesa, ploteczki dworskie oraz liczne refleksje moralizatorskie krasiły obficie dzieło tego retora, który chwalił się, że przewyższył Herodota i Isokratesa.

Przykładem ścisłego związku między retoryką popisową a historiografią w wieku IV jest jednak nie tylko Teopomp, lecz także Anaksimenes, autor podręcznika retoryki. Anaksimenes nie waha się towarzyszyć Aleksandrowi w roli historyka. Obok Helleników , Filipik  i Historii Aleksandra  skreślił też dziełko Opowieść o śmierci królów. Kierunek retoryczny w historiografii zapoczątkowany przez Eforosa i Teopompa nie tylko się utrzynia, ale nabierze jeszcze większej mocy w epoce hellenistycznej.

Trzeba dodać, że w wieku IV p.n.e. otrzymała Grecja dwa dzieła historyczne odnoszące się do Wschodu i Zachodu. Mniej więcej jednocześnie, w pierwszej połowie stulecia, napisał Historię Sycylii zwolennik tyranów, ceniony przez starożytnych Filistos, a historię państwa perskiego — idący w ślady Herodota lekarz Ktesjasz, który przebywał długo na dworze perskim. Dzieło Ktesjasza, kontynuacja historiografii jońskiej, napisane było żywo i efektownie. Opowiadania o Indiach, krokodylach oraz papugach, które można nauczyć po grecku i po indyjsku, urozmaicały to pełne wdzięku dzieło, które zresztą jako źródło historyczne nie miało prawie żadnego znaczenia. Obok autorów w rodzaju Teopompa czy Anaksimenesa, którzy pisali dzieła zabarwione retoryką, działali w Atenach również ludzie wgłębiający się w odległą histprię ojczystego miasta, autorowie tzw. attyd, które objaśniały początki rozmaitych kultów i instytucji attyckich. Tównież oni znajdą kontynuatorów w epoce hellenistycznej.

Podobne prace

Do góry