Ocena brak

Dziennikarz na starcie - Twój problem

Autor /KolesHaHa Dodano /08.08.2013

Przygotowanie kolumny dla młodzieży wiąże się także z innymi konsekwencjami: czasami będziecie musieli pisać dosłownie o wszystkim - modzie, seksie, pieniądzach. Może się zdarzyć, że redaktor naczelny zaproponuje Wam wywiad ze znanym, młodym sportowcem, innym razem czytelnicy poproszą w listach o porady kosmetyczki, fryzjera czy seksuologa. Nie tłumacz się wtedy, że to "nie twoja działka", nie masz o tym pojęcia itd. Dziennikarz musi się znać (chociaż pobieżnie) na wielu rzeczach.

Redagowanie "dodatków" należy traktować jako przywilej i nagrodę, coś wyjątkowego? A może raczej jako stratę czasu i zbędny balast? Zależy, co wolicie: pracować na czyjeś konto, wykonywać (jak najlepiej) swoje zwykłe, dziennikarskie obowiązki czy też chcecie zaryzykować, podjąć się nowego, kolejnego wyzwania?... Wyzwania, które zabierze Wam dodatkowe - sobotnie, niedzielne, często także świąteczne godziny. Ba! A co z wakacjami? Nie każda gazeta zawiesza na ten czas swoje tematyczne dodatki i nie w każdej redakcji (tym bardziej w lipcu) jest ktoś, kto może cię zastąpić. Podczas ostatniego lata, musiałem dwa razy przerywać wczasy nad jeziorem, by przygotować kolejny numer strony dla młodzieży. I to akurat wtedy, gdy panował największy upał.

Na szczęście, odległość była niewielka - jedynie czterdzieści kilometrów. Ale z drugiej strony - to właśnie cotygodniowa kolumna o zdrowiu, komputerach czy młodzieży, zapewni nam stały dopływ gotówki. Nawet jeśli nie jesteśmy na bieżąco z tym, co dzieje się w mieście, to i tak na nasze konto wpływają cenne złotówki. A czasami można natrafić na naprawdę wyjątkowe i niepowtarzalne okazje... Nie zapomnę mojego reportażu o młodzieży z klubu szybowcowego: gdy drugi raz odwiedziłem ich podczas treningu, na moje barki trafił całkiem pokaźny spadochron, a zaraz potem zaproszono mnie na "pokład". Na szczęście nie musiałem skakać...

Pewnie nie raz staniecie przed dylematem: lepiej pisać kolejny, interesujący, "zwykły" tekst czy popracować w tym czasie nad wizerunkiem kolejnego wydania "Nastolatka"? Wyjechać za miasto czy pomęczyć się przy tekstach napisanych przez współpracowników? Ale jaka to radość, gdy potem - w gazecie albo na ekranie komputera - zobaczymy NASZĄ, od początku do końca autorską stronę.

Podobne prace

Do góry