Ocena brak

Czym jest wędrówka kontynentów?

Autor /Szaran Dodano /31.01.2012

Dawne mapy obu Ameryk wyka­zują zdumiewającą zbieżność pomiędzy linią brzegową Nowego i Starego Świata.
Czy jest zatem możliwe, by odległe od siebie kontynenty stanowiły kiedyś jedną całość?
W połowie dziewiętnastego wieku naukowcy odkryli skamieniałości podobnej natury na oddalonych od siebie krańcach Ziemi. Na początku naszego stulecia amerykański geolog Frank B. Taylor postawią tezę , że kontynenty stopniowo odda­liły się od siebie. Według niego przesuwanie się lądów mogło wytworzyć ciśnienie powo­dujące wypiętrzanie się olbrzymich łańcu­chów górskich.

Problemem tym zajmował się również niemie­cki meteorolog, geofizyk i astronom - Alfred Wegener. Wegener badał przede wszystkim zmiany klimatu ziemskiego na przestrzeni dziejów. Próbował też odkryć tajemnicę ukry­tą w skamielinach nad którymi pracował, na przykład w jaki sposób skamieniałe rośliny tropikalne znalazły się w skałach ukrytych pod śniegami Grenlandii. Z drugiej strony istniały dowody, iż skały południowej Afryki oraz Ameryki pokrywał niegdyś lód.
Wegener opublikował swe odkrycia w książce Pochodzenie kontynentów i oceanów (Die Enstebung der Kontinente und Ozeane, 1915). Według niego obecność skamieniałych roślin tropikalnych na Grenlandii świadczy o tym, iż znajdowała się ona kiedyś w okolicach równika. W tym samym czasie duże części Afryki i Ameryki Południowej pokryte były lodem, czyli musiały być zgrupowane blisko Bieguna Południowego. Innymi słowy, konty­nenty zmieniły swoje położenie.
Jednak teorią wędrówki kontynentów (dryftu kontynentalnego) nauka zajęła się na serio dopiero w latach pięćdziesiątych i sześć­dziesiątych naszego stulecia. Dowodów wciąż przybywało, powstała też nowa teoria — teoria wielkich płyt litosfery - według której kontynenty przemieszczają się z prędkością od jednego do 10 centymetrów rocznie na olbrzymich platformach, które są częścią skorupy ziemskiej. Przyjęcie teorii ruchu kontynentów zapoczątkowało nową erę w badaniach nad naszą planetą.

Pierwszym impulsem do badań nad wędrówką kontynentów było podobieństwo ukształtowa­nia linii brzegowej obu Ameryk oraz Europy i Afryki.
Jednak linia brzegowa nie odzwierciedla rzeczywistego kształtu kontynentu, który otoczony jest szelfem, czyli płytkim obszarem należącym jeszcze do lądu. Prawdziwym brzegiem każdego kontynentu jest miejsce, w którym ląd stromo schodzi do oceanicznej głębi. Po zbadaniu i komputerowym odtwo­rzeniu kształtu kontynentów na głębokości około 1000 metrów, okazało się, że pasują one do siebie jeszcze lepiej, niż widoczne na po­wierzchni ziemi ich linie brzegowe.
Badania struktury skal oraz znalezionych w nich skamieniałości dostarczyły kolejnych dowodów. Wegener był świadom natury wielkich zlodowaceń, które miały miejsce w przeszłości. Gdy klimat na Ziemi ochładza się, wielkie obszary lądu pokryte są lodem, tak jak obecnie Grenlandia czy Antarktyda. Lód rozprzestrzenia się pod wpływem grawitacji a głazy uwięzione pod jego powierzchnią żłobią i szlifują podłoże oraz osadzają materiał skal­ny — morenę. Skamieniałe moreny tworzą skały, tzw. tillity.
Alfred Wegener i południowoafrykański geolog Du Toit, odnaleźli wiele żlebów oraz tillitów w skałach z okresu karbońskiego i wczesnego permu na południowych krańcach Afryki, Południowej Ameryki oraz w Aus­tralii, w Indiach i na Antarktydzie. Oznacza to, że obszary te około trzysta lat temu musia­ły być pokryte lodem. Zgromadzone dowody wskazały również na to, że w okresie tym wy­mienione kontynenty stanowiły jedną całość.

Struktura skał.

Nowych dowodów dostarczyły badania skał. Na przykład głazy skały z rejonu Sahary w Afryce Północnej mają około 2000 milio­nów lat. Tuż obok nich można odnaleźć skały zaledwie sprzed 550 milionów. Granica po­między nimi jest bardzo widoczna — docho­dzi do Atlantyku w rejonie stolicy Ghany — Akry. Ponownie pojawia się na Ziemi dokład­nie tam, gdzie przewidywali naukowcy, czyli w Sao Luis w Brazylii. Zwolennicy teorii wędrówki kontynentów triumfowali.
Podobieństwo w budowie odpowiednich grup skalnych ma duże znaczenie dla poszukiwaczy zasobów naturalnych. Jeżeli, na przykład, na szelfie kontynentalnym w pobliżu wybrzeży centralnej Afryki znajduje się ropa naftowa, jest bardzo prawdopodobne, że podobne złoża znajdą się w odpowiednim miejscu niedaleko Ameryki Południowej.
Dalszych dowodów dostarczyły wyniki badań paleomagnetycznych (magnetyzmu czasów prehistorycznych). Gdy tworzy się skała, żelazo w niej zawarte zostaje namagne­sowane. W procesie twardnienia kruszca cząsteczki żelaza ustawiają się w kierunku linii sił pola magnetycznego. W ten sposób wskazują jego położenie w momencie powstawania danej skały. Cząsteczki zostają „zamrożone" i ich położenie pozostaje takie same, niezależ­nie od tego, jak zmienia się pole magnetyczne Ziemi. Oznacza to, że namagnesowane cząs­teczki wskazują dokładne położenie skały w momencie jej tworzenia.

Dowody z dna morza.

Przy użyciu metody badań radioaktywności pierwiastków, naukowcy ustalili, że wiek skal wydobytych z dna oceanu nie przekracza dwieście milionów lat, podczas gdy na Ziemi niektóre z nich mają nawet 3 800 milionów lat. Okazało się zatem, że oceany są młodsze niż lądy.
Elektroniczne badania pozwoliły na­ukowcom na odtworzenie ukształtowania dna morskiego. Jedną z jego cech charakterystycz­nych są długie łańcuchy górskie, tzw. grzbiety oceaniczne, o dużej aktywności sejsmicznej (trzęsienia ziemi i wybuchy wulkanów). Grzbiety oceaniczne są również najmłodsze ze wszystkich skał oceanicznych. Geolodzy doszli do przekonania, że grzbiety oceaniczne powstają w wyniku oddalania się od siebie platform tektonicznych, a także odkryli, że skorupa ziemska leżąca pod dnem oceanu jest coraz starsza w miarę oddalania się od grzbie­tów.

Cztery kontynenty.

Obecnie nie ma wątpliwości, że oblicze Ziemi nieustannie się zmienia. Gdyby przybysz z obcej planety odwiedził Ziemię 420 milio­nów lat temu, jego oczom ukazałyby się tylko cztery kontynenty. Jeden z nich to część obecnej Ameryki Północnej, drugi — część Europy. Trzeci, zwany Angara, to fragment dzisiejszej Azji, a czwarty składał się z wszystkich kontynentów półkuli południowej, połączonych w jedną całość. Naukowcy nazy­wają ten ląd Gondwana.
W wyniku przemieszczania się doszło do zderzenia wielkich płyt Ameryki Północnej i Europy. Na skutek kolizji na granicy obu kontynentów wypiętrzył się olbrzymi łańcuch górski. Jego fragmenty można dziś odnaleźć w północnych Apallachach w Ameryce, w gó­rach wschodniej Grenlandii, zachodniej Irlandii i Szkocji, w Norwegii oraz w Szwecji. Nowo powstały ląd naukowcy ochrzcili Euroameryką.

Pangea.

275 milionów lat temu Euroameryka zderzyła się z Angara. Pod wpływem uderzenia wy­piętrzył się olbrzymi łańcuch górski — Ural. W momencie połączenia powstał gigantyczny, składający się z trzech płyt, ląd, tzw. Laurazja, oddzielony od Gondwany Oceanem Tetydy. Wkrótce jednak obie masy lądu połączyły się w jeden potężny prakontynent, zwany Pangeą.
W ciągu ostatnich 180 milionów lat po roz­padzie Pangei, płyty kontynentalne przeniosły kontynenty tam gdzie znajdują się dziś, dając przestrzeń nowym oceanom. Wielkie płyty bezustannie się przemieszczają, a naukowcy nie przestają spekulować nad przyszłością na­szej planety. Dzisiejsza mapa świata obrazuje niewątpliwie tylko ułamek sekundy na zega­rze dziejów Ziemi.

Podobne prace

Do góry