Ocena brak

Czym jest hodowla zwierząt?

Autor /Longin Dodano /31.01.2012

Hodowla wymaga właściwie tylko dużej po­wierzchni naturalnych łąk, na których zwierzęta, najczęściej bydło i owce, mogą się wypasać. Oprócz trawy zwierzęta potrzebują wody, często niezbędne również okazuje się postawienie ogro­dzeń. Pierwsi hodowcy bydła w Ameryce Płn. wy­pasali zwierzęta na otwartych, nie ogrodzonych terenach, a do opieki nad zwierzętami zatrudniali kowbojów. Do obowiązków tych ostatnich należa­ło między innymi spędzanie bydła i prowadzenie stad na sprzedaż. Wędrówki te były często długie i niebezpieczne, mogły wieść przez tereny pozba­wione wody lub znajdujące się pod kontrolą Indian - stąd taka popularność tego tematu w hollywo­odzkich westernach.
Brak wyraźnie wytyczonych granic prowadził często do krwawych konfliktów między ranczera-mi a starającymi się uprawiać co żyźniejsze tere­ny farmerami.
Współcześni hodowcy amerykańscy mają prawo własności do większości wykorzystywanych przez siebie obszarów, ponieważ od 1934 roku nie wolno wypasać zwierząt na ziemiach rządowych bez spe­cjalnego zezwolenia. Większość rancz to gospo­darstwa rodzinne, i tylko największe zatrudniają najemnych robotników. Wiele gospodarstw jest własnością wielkich firm, które często dysponują również własnymi rzeźniami i chłodniami.

Średniej wielkości ranczo w zachodniej części Sta­nów Zjednoczonych zajmuje obszar 1400 hekta­rów, typowe ranczo w Patagonii, najdalej na połu­dnie wysuniętej części Argentyny, jest znacznie większe. O wartości rolniczej rancza decyduje licz­ba zwierząt, którą można na nim utrzymać. I tak na przykład w Patagonii jedna owca wymaga jed­nego hektara ziemi, a młody wół aż 2,5 ha.
Ograniczona jest również liczba ludzi utrzymu­jących się z pracy na ranczo. Typowe ranczo w Pa­tagonii, zajmujące się hodowlą owiec i obejmują­ce powierzchnię 250 tysięcy hektarów, zatrudnia tylko 200 stałych pracowników. Oczywiście w cza­sie dorocznego strzyżenia owiec liczba ta wzrasta.
Na żyźniejszych lub dostępniejszych terenach zazwyczaj hoduje się bydło. Farmy owcze, cha­rakterystyczne dla suchszych obszarów, specjali­zują się jedynie w produkcji wełny i same dbają o zastąpienie starych owiec młodymi. Na obsza­rach z większymi opadami część jagniąt sprzeda­je się na mięso, w związku z czym hodowcy zmu­szeni są czasami sprowadzać młode owce z innych gospodarstw. Hodowcy bydła trzymają często rzeź­ne cielaki i młode woły odseparowane od zwierząt przeznaczonych do rozrodu.
Hodowla zwierząt jest bardzo ryzykownym przedsięwzięciem. Susza może wypalić trawę, a śnieg późną wiosną lub wczesną zimą wyraźnie skrócić okres wypasu. Ranczerzy są również na łasce praw rynku. Zwiększonym nakładom finan­sowym ponoszonym przez hodowców wcale nie musi towarzyszyć wyższa cena na ich produkty.
Powstanie Unii Europejskiej zagroziło intere­som australijskich i nowozelandzkich hodowców, zwłaszcza gdy do Unii przystąpiła Wielka Bry­tania, do tego czasu główny rynek zbytu na mięso i wełnę z antypodów. Ratunkiem okazały się nowe rynki zbytu i zmiana profilu produkcji.
W regionach o suchym klimacie trzeba dbać o stałe dostawy wody dla bydła. W centralnej Aus­tralii głównym źródłem wody pitnej są studnie arte­zyjskie zasilane wodą z opadów w Wielkich Gó­rach Wododziałowych. Woda ta przenika przez skaty, a następnie zbiera się w ogromnych pod­ziemnych zbiornikach, w tak zwanych nieckach lub basenach artezyjskich.
W wielu regionach niezbędne jest stawianie ogrodzeń z drutu. Umożliwiają one ranczerom kon­trolę nad obszarami wypasu, chronią stada przed dzikimi zwierzętami, ponadto nie dopuszczają do mieszania się wysokiej jakości zwierząt hodowla­nych z gorszymi rasami przebywającymi na wol­ności. Tylko w ten sposób można zagwarantować wysoką jakość wełny czy mięsa. Całe lata selek­tywnego rozrodu doprowadziły do wykształcenia tak wyspecjalizowanych odmian, jak bydło rasy Hereford, które dobrze znosi duże wahania tem­peratury, czy obdarzone piękną wełną merynosy.

Wiele towarów produkowanych na ranczach prze­znacza się na eksport. W czasach, gdy nie było jesz­cze chłodni, świeże mięso nie mogło dotrzeć do odległych rynków zbytu. Dlatego głównymi pro­duktami gospodarstw hodowlanych były skóry, wełna, tłuszcz i suszone mięso. Obecnie mięso pochodzące z rancz położonych blisko rzeźni i kolei zamraża się w wielkich chłodniach. Bardziej odle­głe gospodarstwa wysyłają mięso prosto do fabryk konserw i przetworów.
W niektórych krajach, m.in. w Australii, Nowej Zelandii i Urugwaju, mięso i wełna wciąż jeszcze stanowią znaczną część eksportu. Inni tradycyjni eksporterzy, np. Argentyna, znacznie ograniczyli eksport towarów rolnych z powodu zwiększonego popytu na żywność na rynku wewnętrznym. Ros­nący popyt jest wynikiem szybkiego wzrostu licz­by ludności tych krajów.

Podobne prace

Do góry