Ocena brak

Czy obojętni są niewinni? - Niemcy

Autor /Albinos Dodano /04.06.2013

Dramat Leona Kruczkowskiego Niemcy jest sztuką skomplikowaną, kryjącą pod prostą i bezpośrednią formą trudne i różnorodne treści. Większość problemów dramatu odnosi się do sytuacji jednostki w społeczeństwie nowoczesnym, do problemu zachowania się jednostki wobec nacisków politycznych i obowiązków moralnych. Jest to zarazem utwór, który daje syntetyczny obraz przemian, jakie zaszły w europejskiej cywilizacji w latach 30-tych i 40-tych naszego wieku. Nie sposób zajmować się tutaj wszystkimi zagadnieniami tego utworu. Będziemy więc mówili o ewolucji pojęć moralności i polityki, jaka zaszła w okresie II wojny światowej.

W utworze mamy ukazany konflikt intelektualisty, uczonego, z otaczającym go światem, światem polityki. Profesor Sonnen-bruch jest wybitnym naukowcem, który żyje w Niemczech w okresie wojny, Jest on przeciwnikiem polityki prowadzonej przez rząd faszystowski, jest przeciwnikiem metod, jakie stosowane są w krajach okupowanych. Ale zarazem jest on lojalnym obywatelem swojego kraju, sprzeciw jego jest sprzeciwem prywatnym, sprzeciwem porządnego człowieka. Może zachować szacunek do siebie samego tylko dlatego, że nie podziela zapatrywań większości swoich współobywateli.

Zarazem jego postawa jest postawą ucieczki od rzeczywistości. Profesor postanawia nie interesować się rzeczywistością polityczną, nie słyszeć i nie widzieć, nie przyjmować do wiadomości niczego z zewnątrz. Postawa profesora Sonnenbrucha nie była wyjątkiem w czasach, kiedy rozgrywa się akcja dramatu. Tak jak on postępowało wielu intelektualistów i naukowców, tak że zjawisko samo nazwano nawet zdradą intelektualistów. Oskarżający ich o zdradę twierdzili, że intelektualiści uchylają się od odpowiedzialności za czyny narodów, do których należeli, ze chcąc mieć czyste ręce, zbrukali je tym bardziej. W oskarżeniu krył się oczywiście postulat: intelektualiści powinni czynnie walczyć z faszyzmem.

Tak więc stwierdzenie zdrady intelektualistów oznaczało zarazem, że w epoce gdy polityka stała się totalitarna, a wojna imprezą przemysłów, że w tej epoce nie będzie już żadnej, złudnej nawet ucieczki dla nikogo, nawet dla największego uczonego i najwspanialszego artysty — przed odpowiedzialnością. W tej nowej sytuacji nie ma możliwości odmowy udziału w życiu narodu.

W wojnach, jakie prowadzono w Europie do roku 19l3, walczyły z sobą tylko armie. Żołnierze zabijali z zasady tylko żołnierzy, a okropności wojny dotykały ludność cywilną tylko pośrednio. Dopiero pierwsza wojna światowa stała się wojną między narodami, a nie tylko między armiami. W Niemcach pokazał Kruczkowski następny etap historii ludzkości. Etap, w którym wojnę prowadzi naród nie przymuszony do tego przez machinę administracyjną, ale przekonany o sensowności zabijania. Rząd faszystowski po raz pierwszy uczynił ze swoich żołnierzy świadomych zabójców. Nie wystarczyło już bowiem zabijanie na rozkaz. Trzeba było, aby usprawnić armię, przekonać żołnierzy o celowości tego, co robią. Trzeba z nich było zrobić ludzi świadomych, ludzi nienawidzących, ludzi, którzy widzieli w wojnie racjonalny środek prowadzący do określonego celu.

W ten sposób politycy, którzy dotychczas ponosili odpowiedzialność za wyczyny swoich armii, rozszerzyli tę odpowiedzialność na wszystkich ludzi, którymi rządzili. A więc II wojna dodała do brzemienia wojennego także inne brzemię, mianowicie brzemię odpowiedzialności moralnej. I tylko dlatego wojna ta mogła być tak okrutna i tak amoralna, że była poprzedzona propagandą, która uświęciła środek: wojnę — celem, którym miał być tysiącletni pokój obiecywany przez Hitlera. Propaganda hitlerowska pozwoliła milionom ludzi zawiesić swoje sumienie, oddać je w zamian za slogany polityczne. Sytuacja ta zmuszała oczywiście do wyboru, trzeba się było opowiedzieć za — o co zawsze najłatwiej, albo też trzeba było wypowiedzieć się przeciw.

Ale wypowiedzenie się przeciw już nie wystarczało, wiemy to właśnie z przykładu profesora Sonnenbrucha. Nie można się było już w tej sytuacji politycznej zadowolić protestem prywatnym. Faszyści działali według formuły, która brzmiała: „z nami są wszyscy ci, którzy nie zorganizowali się przeciwko nam”. I to jest najważniejszy problem moralny wynikający z sytuacji. Bierność bowiem, nawet bierność wroga — jak w przypadku profesora Sonnenbrucha — nie przeszkadzała rządowi faszystowskiemu w prowadzeniu swojej polityki. Przeszkodzić tej organizacji mogła już tylko inna organizacja; problem przeniesiony został z płaszczyzny moralnej na płaszczyznę polityczną. W Niemczech hitlerowskich działalność organizacyjną tego rodzaju prowadziła tylko partia komunistyczna, prześladowana, nielegalna, której członkowie, jak uciekinier z obozu koncentracyjnego — Joachim Peters, byli po prostu zabijani- Tego właśnie nie rozumiał profesor Son-nenbruch. Jak większości nąukowców i artystów tego czasu, wydawało się profesorowi, że będzie on mógł nie tylko zachować godność, ale także uratować w sobie wiedzę i kulturę, te najwyższe wartości. Niestety, mylił się tutaj. Historia przeniosła ów problem w inne kategorie, w kategorie organizacji masowych.

Nie miał także racji profesor, gdy powiadał, że jest wierny swoim ideałom, że tylko dzięki nim wierzy w sens świata. Jego staromodny humanizm okazał się bezsilny. W tym nowoczesnym starciu olbrzymów pojedynczy człowiek ze swoim zasobem ideałów i poglądów na świat był śmieszny, anachroniczny i bezradny.

Oto w; jakiej matni znalazł się profesor Sonnenbruch wraz ze swoimi ideałami i swoim humanizmem — a raczej, w jakiej matni znalazły się humanizm i moralność. Tego wszystkiego nie zrozumiał uczony profesor, który z heroizmem i naiwnością chciał po staremu zostać porządnym człowiekiem na własną rękę.

Do góry