Ocena brak

Czy mieć władzę to tyle, co skutecznie przekonywać do swoich racji, czy raczej zmusić do ich uznania i wdrożenia?

Autor /phedutoupiede Dodano /16.05.2006

Aby odpowiedzieć na pytanie zawarte w temacie pracy należałoby przede wszystkim przeanalizować samo pojecie władzy – czym tak na prawdę jest to zjawisko, które od wieków zajmuje myśli wielkich tego świata.
Przede wszystkim władzę można rozumieć jako zdolność do podejmowania i egzekwowania decyzji, czyli wpływania na ludzi, aby zachowywali się w sposób pożądany niezależnie od ich woli. Może ona opierać się na sile – możliwość stosowania przymusu, przemocy, sankcji karnych; lub autorytecie – przekonaniu, że sprawowanie władzy przez jednostkę lub grupę osób jest usprawiedliwione i zasługuje na akceptację . Na przestrzeni dziejów możemy odnaleźć wiele przykładów wielkich osobowości, które w swej polityce posługiwały się wyłącznie autorytetem i takich, którym nie w głowie było dyplomatyczne i nie siłowe realizowanie swoich założeń. Reprezentantów obu tych postaw można wyliczać długo. Myślę jednak, że najbardziej odpowiednimi będą tutaj Charles Maurice de Talleyrand-Prigord i Mohandas Karamhand Gandhi – jako mężowie stanu, dyplomaci, oraz Augusto Pinochet i Sese Seko Mobutu, którzy władze zdobyli szturmem i przelewem krwi.
Niewielu ludzi było przedmiotem większej nienawiści i większego podziwu niż Talleyrand. Pod maskami które przywdziewał można było odnaleźć człowieka wielkiego, zaangażowanego w sprawy aktualne. Podczas wszystkich kataklizmów historii, jak pisze Jean Orieux w jego biografii, „jest niezastąpionym nosicielem wielkości, przywar, wykwintnych manier i uroku przeszłości. Wierny peruce i gładkiemu obejściu Wieku Świateł, jest niewierny temu, co w świecie wywodzącym się z Rewolucji wydawało mu się przejściowe: politykom, ich improwizowanym reżimom, gadaninie i przysięgom. Ale jest coś, co istnieje ponad jednostkami, nawet takimi jak Napoleon: to cywilizacja, cywilizacja Woltera – wolność, pokojowe sztuki, przemysł, bogactwo.”
W ten sposób właśnie Talleyrand postrzegał Francję. Była ona dla niego czymś wznioślejszym od swych rządów i rządzących. Traktował jednych i drugich tak jak na to zasługiwali i robił to bez skrupułów. Wrogów przysparzał mu cynizm a nie jego przywary. Ostrzegany przez swój niezawodny instynkt, przez swe życie szedł krętymi drogami, bo według niego „najmilsza i najpewniejsza droga do sukcesu wiedzie meandrami”. Jako członek Stanów Generalnych i Konwentu w okresie rewolucji francuskiej zainicjował sekularyzację dóbr kościelnych, poparł dyktatorski zamach Napoleona Bonapartego, potem w zmowie z Aleksandrem I, przyczynił się do jego upadku i restauracji Burbonów. Podczas Kongresu Wiedeńskiego w 1815 roku wywalczył dla Francji korzystne warunki pokojowe, w 1830 roku przyczynił się do uzyskania korony przez Ludwika Filipa I. Zwłaszcza pierwsze wymienione posunięcia spowodowały, że wśród współczesnych mu polityków coraz częściej słychać było słowo „zdrada”. Czym jednak ta zdrada była? Kogo miał zdradzić i po co? Odpowiedzi nie trzeba długo szukać – w polityce wszystko co nowatorskie jest traktowane jak zdrada. Burżuazyjni politycy bez skrupułów potępili jedną z największych postaci Francji i Europy.
O kolejnym wymienionym przeze mnie bohaterze mówi się w skrócie Mahatma, czyli „człowiek dusza”. Był jednym z twórców współczesnej państwowości indyjskiej i propagatorem pacyfizmu jako środka walki politycznej. Mahatma Gandhi uważał, iż zasada ahinsy (niestosowania przemocy) nie powinna się ograniczać jedynie do biernej postawy życiowej nie wyrządzania krzywdy innym. Jego zdaniem ahinsa zobowiązuje do aktywnych form obrony życia i poczucia wartości każdej istoty żyjącej. Według filozofii Gandhiego, niezawinione cierpienie miało poruszyć sumienia oponentów i w ten właśnie sposób doprowadzić do pożądanych zmian społecznych. Gandhi wykorzystywał tu mechanizm „moralnego ju jitsu” . Satjagraha jest w tym rozumieniu metodą walki przez cierpienie (pokazać światu prawdę o agresorze), które staje się środkiem socjotechnicznym (którego zadaniem - przez niezawinione cierpienie odbywane z godnością - jest przekonanie wroga i opinii publicznej całego świata do swoich racji). Cierpienie przyjmowane świadomie, bez obrony i stosowania przemocy, może zmienić naszego przeciwnika. Elementy martyrologii stają się metodą walki.
Gandhi uważa, iż osoba wyrzekająca się wojen z pobudek samolubnych bądź z tchórzostwa postępuje niegodnie, ponieważ nie zmniejsza przez to zła na świecie, lecz wręcz przeciwnie, przez swoje tchórzostwo wzbudza jeszcze większą agresję u swojego wroga . Zasada czynnej ahinsy, jak i sztuka satjagrahy wymaga pełnego poświęcenia wraz z oddaniem własnego życia za sprawę. Tak więc od prawdziwego pacyfisty wymagana jest wielka odwaga i pełne poświęcenie sprawie, o którą walczy - Pokojowi. Nie jest bowiem sztuką wygrać z kimś kto jest słabszy, ale niewątpliwie sztuką jest walczyć z silniejszym od siebie i wygrać bez użycia przemocy. Gandhi potępia więc bierny pacyfizm, zalecając przy tym aktywną walkę psychologiczną z wrogiem, jednocześnie nie darząc go nienawiścią, lecz nienawidząc jego poczynania. Jednocześnie poprzez głośną krytykę poczynań wroga i brak jakiejkolwiek przemocy w obronie przed nim - próbować przekonać go do własnych racji.
Historia dowodzi jednak, że takie poczynania mają sens jedynie w przypadku, gdy przeciwnik reprezentuje pewien poziom moralny. Metod Gandhiego nie dałoby się zastosować ani w hitlerowskich Niemczech, ani w Związku Radzieckim – wszyscy stosujący satjagrahę zostaliby natychmiast zamknięci w obozach koncentracyjnych lub łagrach, a przywódcy ruchu rozstrzelani. Lecz w państwach takich jak Imperium Brytyjskie w pierwszej połowie dwudziestego wieku, czy Stany Zjednoczone na początku lat sześćdziesiątych walka metodami satjagrahy odnosiła sukces – poprzez specyficzny "terror moralny" doprowadzała do zmiany stanowiska przeciwnika, który ponadto zaczynał darzyć szacunkiem oponenta za jego odwagę i poświęcenie.

"Gdy walczy się bez użycia broni, należy być przygotowanym na ryzyko śmierci tak samo, jakby się brało udział w wojnie".

Według Gandhiego jeden naród powinien rozbroić się biorąc na siebie związane z tym ryzyko. Naród ten osiągnie poziom tak wielkiej pokojowości, że cieszyć się będzie powszechnym autorytetem.
Myślę że przedstawiona postać Gandhiego jest w kwestii władzy autorytatywnej najbardziej reprezentatywna. Na autorytet właśnie składa się społeczne uznanie, prestiż nie tylko pojedynczych osób, ale całych grup i instytucji społecznych oparte na cenionych w danym społeczeństwie wartościach w zależności od konkretnych warunków historycznych i poziomu rozwoju tego społeczeństwa.
Przejdźmy jednak do kolejnego z wymienionych w mojej pracy przywódców - Augusto Pinocheta, który do władzy doszedł w wyniku wojskowego puczu.
11 września 1973 roku wojsko dowodzone przez Pinocheta zbombardowało i zajęło pałac prezydencki, przejmując władzę w Chile od urzędującego legalnie prezydenta Allende, który w trakcie przejmowania władzy zginął w nieznanych do dzisiaj okolicznościach. Junta wojskowa, na której czele stanął Pinochet, zawiesiła działanie konstytucji, parlamentu, wszystkich partii politycznych, związków zawodowych, i wprowadziła ostrą cenzurę prewencyjną we wszystkich masmediach. Równolegle wprowadziła ona szeroką akcję skierowaną przeciw wszystkim działaczom partii lewicowych. Podczas zamachu stanu zginęło ok. 1500 osób a następne ok. 500 po zamachu na mocy wyroków wojskowych.
W lipcu 1974 roku Pinochet, przy aprobacie pozostałych członków junty, obwołał się bez żadnych wyborów prezydentem Chile. 4 stycznia 1978 roku, w warunkach ostrego terroru, odbył się pierwszy plebiscyt, w którym, według oficjalnych wyników 78% wyborców opowiedziało się za kontynuacją władzy przez Pinocheta. W drugim plebiscycie, przeprowadzonym w podobnej atmosferze 67% głosujących poparło nową konstytucję, na mocy której Pinochet miał rządzić bez wyborów do 1988. Plebiscyt z roku 1988 skończył się jednak porażką Pinocheta, co zmusiło go do ogłoszenia zwykłych wyborów prezydenckich w 1989, w których on sam już nie kandydował. Zwycięzcą wyborów z 1989 r. został Patricio Aylwin, lider partii centro-chrześcijańskiej. Pinochet po długich negocjacjach przekazał władzę nowemu prezydentowi, zachowując dla siebie stanowisko głównodowodzącego armii do 1998 oraz dożywotnie, nie podlegające wyborom, miejsce w Senacie, które miało gwarantować mu immunitet polityczny do końca życia .
W 1998 roku Pinochet, który wciąż posiadał znaczne wpływy polityczne w Chile, wybrał się w podróż do Wielkiej Brytanii w celach leczniczych. W trakcie tego pobytu został aresztowany na skutek listu gończego wystawionego przez hiszpańskiego sędziego. W trakcie rozpatrywania hiszpańskiego wniosku o ekstradycję Pinochet był przetrzymywany w areszcie domowym przez 16 miesięcy; ostatecznie odrzucono hiszpański wniosek biorąc pod uwagę kwestię stanu zdrowia Pinocheta i deklarację Sądu Najwyższego Chile, gwarantującego przeprowadzenie uczciwego procesu w Chile.
Po powrocie do Chile Pinochet utracił większość swoich wpływów politycznych. W 2002 Sąd Najwyższy Chile, stosując własną argumentację obrońców Pinocheta, dowodzących, że jest on chory na ""vascular dementia", odebrał mu mandat senatora, jako niezdolnego do jego wykonywania, ale też jednocześnie odstąpił od wytoczenia mu procesu, wbrew obietnicom danym sądowi brytyjskiemu.
W maju 2004, w dużym stopniu pod wpływem wewnętrznych i międzynarodowych nacisków, Sąd Najwyższy Chile przeprowadził rewizję nadzwyczajną swojej decyzji z 2002 i dopuścił do rozpoczęcia serii procesów przeciw Pinochetowi. W grudniu 2004 kilka z tych spraw formalnie zostało rozpoczętych i obecnie są one na wokandzie. Na Pinocheta nałożony jest formalny areszt domowy.
Zwolennicy Pinocheta wskazują, że przeprowadzony przez niego zamach zapobiegł przekształceniu Chile w państwo komunistyczne i że w perspektywie historycznej jego rządy okazały się sukcesem umożliwiającym wprowadzenie w tym kraju sprawnej gospodarki rynkowej, która w latach 90., już po jego odejściu od władzy umożliwiła wejście na drogę stabilnego wzrostu gospodarczego, unikalnego w skali całej Ameryki Południowej.
Jego przeciwnicy oskarżają go o zniszczenie na długie lata raczkującej demokracji, odrzucając oskarżenia obalonego Allende o próby wprowadzania przez niego reżymu w stylu kubańskim. Zdaniem jego przeciwników, rządy Pinocheta dały w efekcie długoletni okres stagnacji ekonomicznej, związanej ze stałym, wysokim bezrobociem i równie wysoką inflacją, z której wydobyły kraj dopiero reformy jego demokratycznie wybranych następców.
Na temat przebiegu puczu Pinocheta i prowadzonego później przez jego juntę terrorze istniały długo liczne kontrowersje. W 2004 roku na wniosek parlamentu Chilijskiego powołana została Narodowa Komisja do Spraw Więźniów Politycznych i Tortur, której przewodniczył biskup Sergio Valech. Przesłuchano 35000 osób, które twierdziły, że były więzione bez sądu lub torturowane w trakcie rządów Pinocheta i sporządzono na tej podstawie oficjalny raport. Raport ten stwierdzał, że najprawdopodobniej prawdziwe są relacje 23856 mężczyzn oraz 3399 kobiet . Osoby te opisały, iż były więzione bez sądu i poddawane aktom skrajnej przemocy, takim jak gwałty, zmuszanie do uczestniczenia w egzekucjach członków rodziny, systematyczne bicie pałkami elektrycznymi itp.
Być może argumenty zwolenników generała dyktatora przemawiające za słusznością użycia przez niego takich a nie innych argumentów do zdobycia władzy kogoś przekonały. Uważam jednak, że żaden cel do którego dążymy w życiu nie powinien być celem samym w sobie i realizowanym bez względu na wszystko co nas otacza. Przykład Pinocheta, jak i kolejnego „wojskowego” przywódcy o którym będzie mowa, pokazuje jak bardzo ulotna jest władza zdobyta siłą.
Sese Seko Mobutu, bo tak brzmi jego prawdziwe nazwisko, które poźniej zmieni, jest chyba jeszcze bardziej krwawym przedstawicielem władzy. Służył w kolonialnych siłach belgijskich, pracował także jako dziennikarz. Od 1958 roku działał w niepodległościowym Narodowym Ruchu Kogijskim i po uzyskaniu niepodległości wszedł do rządu Lumumby, gdzie w czerwcu 1960 został mianowany sekretarzem stanu ds. obrony. Wsparł prezydenta Kasavubu w jego konflikcie o władzę z premierem Lumumbą i stanął na czele armii; miał udział w zabójstwie Lumumby oraz stłumieniu secesji Katangi. W 1965 roku dokonał przewrotu wojskowego i stanął na czele państwa jako prezydent, potwierdzony w późniejszych wyborach w 1970 roku .
Podczas swoich rządów zmienił nazwę państwa na Zair oraz własne nazwisko na Mobutu Sese Seko Nkuku wa za Banga, co oznacza mniej więcej - potężny wojownik, kroczący od triumfu do triumfu. Przeprowadził nacjonalizację kopalni miedzi oraz wielkich plantacji, początkowo usunął europejskich inwestorów z kraju, potem starał się ich przyciągnąć z powrotem. Wprowadził kult jednostki, prowadził politykę eliminacji rywali politycznych, w kolejnych wyborach prezydenckich startował sam. W maju 1990 roku, w obliczu klęsk gospodarczych i niepokojów społecznych, wprowadził opozycję do rządu. Wkrótce z powodu pogorszenia stanu zdrowia został zmuszony do wyjazdu na leczenie do Europy.
W tym samym czasie ludność narodowści Tutsie, pozostająca od dłuższego czasu w opozycji do Mobutu z powodu jego zdecydowanego poparcia dla plemienia Hutu odpowiedzialnego za ludobójstwo w sąsiedniej Rwandzie, opanowała znaczną część wschodniego Zairu. Mobutu wydał polecenie usunięcia Tutsie poza granice Zairu, co spotkało się z otwartą rebelią, wspartą wkrótce przez innych opozycjonistów. Oddziały przeciwników Mobutu pod nazwą Zjednoczony Sojusz Sił Demokratycznych na Rzecz Wyzwolenia Kongo-Zairu zdobyły 16 maja 1997 roku stolicę kraju Kinszasę. Nowym prezydentem został ogłoszony Laurent Kabila.
Obalony Mobutu wyjechał z kraju (gdzie przywrócono dawną nazwę Kongo), zmarł na raka po kilku miesiącach w Rabacie (Maroko).

Po tej krótkiej analizie profili wymienionych w mojej pracy przywódców można zastanowić się po raz kolejny nad zadanym pytaniem i stwierdzić, iż władza, niezależnie od tego w jaki sposób została zdobyta i w jaki sposób jest prowadzona może być wykorzystywana zarówno w celu czynienia dobra lub zła, może przekonywać i czekać na akceptację lub wymuszać ją siłą. Wszystko jednak zależy od tego czy władający ma odpowiednie podstawy moralne do jej wypełniania. W każdym bowiem z powyższych przypadków poglądy i założenia rządzących były przez nich realizowane z równą konsekwencją i tylko do nas w tej chwili należy ocena – czy były one słuszne. Mogę jednak subiektywnie stwierdzić, że trudno mi było odszukać przykłady polityków potrafiących skutecznie przekonywać do swoich racji, natomiast można wyliczać dziesiątki takich, którzy siłą egzekwowali uznanie swoich poglądów. Z tej obserwacji, opartej na frekwencji jednego i drugiego zjawiska, wyciągam ostateczny wniosek, że władza najczęściej opiera się na wymuszeniu.

BIBLIOGRAFIA
KSIĄŻKI
Chmaj M., Żmigrodzki M., Wprowadzenie do teorii polityki, Wydawnictwo Uniwersytetu Marii Curie Skłodowskiej, Lublin 1996

Justyński J., Państwo i prawo w ideologii M. K. Gandhiego, Wydawnictwo Uniwersytetu Mikołaja Kopernika, Toruń 1975

Klewiec W., Proces pokazowy: oskarżony Augusto Pinochet, Wydawnictwo „El-Ka”, Warszawa 2001

Konik R., Czarna legenda generała, Wydawnictwo „Ostoja”, Krzeszowice 2004

Orieux J., Talleyrand, czyli niezrozumiany sfinks, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1989

Sieradzki M., Gandhi wiecznie żywy, Biblioteka A Capelli, 1989

INTERNET

http://pl.wikipedia.org/

Podobne prace

Do góry