Ocena brak

Chrześcijanie w Iraku wśród grozy wojny

Autor /Romekppp Dodano /02.05.2013

Tak samo dzieje się w Iraku, gdzie chrześcijanie stanowią nie więcej niż 8% populacji,podczas gdy w momencie powstawania państwa, w 1920 r., było ich więcej niż 15%27.

W latach 30. władze zmasakrowały większość społeczności asyryjskiej, co wywołałodramatyczną falę migracyjną, która wywiodła daleko poza kraj niemal połowę wyznawcówchrześcijaństwa asyryjsko-chaldejskiego. Ci, którzy pozostali, wskutek tych zajść przybralipostawę niemal zupełnego podporządkowania się władzom politycznym. Dziś wojna, aprzede wszystkim krwawe wydarzenia, jakie od kilku miesięcy mają miejsce w rejonieMosulu, wywołały bezprecedensową falę strachu wśród społeczności chrześcijańskiej.Wszyscy, którzy mają wystarczające środki, żeby opuścić kraj, robią to i wedługszacunkowych danych patriarchatu w Bagdadzie już ok. 40 tysięcy chrześcijan wstąpiło na tędrogę. Już na początku konfliktu irackiego, w 1990 r., Jan Paweł II ostrzegał przedzgubnością takiego rozwiązania. W każdym wystąpieniu papież nieznużenie powtarzał swójapel o potępienie wojny i konieczny powrót do demokracji.

W sierpniu 2004 r., gdy w Iraku doszło do wystąpień przeciwko społecznościchrześcijańskiej i zaatakowano kilka kościołów w Bagdadzie i Mosulu, zabijając i raniącchrześcijan, Jan Paweł II głosił swe potępienie, ale jednocześnie prosił chrześcijan, żebypozostali, bronili się i nie ustępowali przed pokusą odejścia. Niewątpliwie taki wyjazd możebyć uważany za najbardziej godny sposób wyjścia z atmosfery permanentnej niepewności,która sprzyja podporządkowaniu się autorytarnym i często mniejszościowym władzompolitycznym. Wiemy, jakiej cenie, płaconej milczeniem i negocjacjami oraz ciągłymikompromisami, małe wyspy chrześcijaństwa zawdzięczają swoje przetrwanie w kraju.

Religijna rywalizacja islamu zmusza wielu dostojników chrześcijańskich do ciągłegoudowadniania swojej lojalności w kraju, gdzie można być postrzeganym jako Arab tylkowtedy, gdy jest się muzułmaninem. Czyż chaldejski patriarcha Iraku, Raphael Bidawid, nienależał podczas kryzysu w Zatoce Perskiej do największych adwokatów Saddama Husajna naZachodzie i również w Watykanie?

Podobne prace

Do góry