Ocena brak

CESARSTWO RZYMSKIE NA WSCHODZIE - RUCHY ETNICZNE NA POGRANICZU BAŁKAŃSKIM

Autor /Klementyn Dodano /04.05.2012

 

Polityka rewindykacji terytorialnych pochłaniała olbrzymie środki materialne i zmuszała do zaniedbywania bezpieczeństwa Cesarstwa na innych odcinkach. Poważnie przedstawiała się zwłaszcza sytuacja na granicy Dunaju.

Oto nad dolnym biegiem tej rzeki uaktywniły się w tym czasie plemiona słowiańskie, które, po przełamaniu granicy, zapuściły sią w głąb Półwyspu Bałkańskiego. Niemniej groźnie przedstawiała się sprawa nad środkowym Dunajem.

Tu bowiem przesunęli się z Moraw do Panonii Longobardowie. Stali sią oni na skutek tego na Wschodzie sąsiadami Gepidów. Oba te plemiona wykazywały tendencję do przekroczenia Sawy i zawładnięcia Sirmium.

Dla ich powstrzymania brakło siły. Istniał jednak sposób, do którego dyplomacja konstantynopolitańska chętnie się uciekała, parując niebezpieczeństwo zagrażające Cesarstwu.

Polegał na judzeniu jednych barbarzyńców przeciwko innym i wywoływaniu w ten sposób zatargów, osłabiających obu wrogów. Tak wiać jeszcze za życia Justyniana doprowadzono do konfliktu między Gepidami i Longobardami, który zakończył się klęską tych ostatnich.

Pragnąc wziąć odwet na swych przeciwnikach, porozumieli się Longobardowie z turskimi Awarami, przybyłymi w tym czasie nad dolny Dunaj, i wspólnie z nimi uderzyli na Gepidów.

Ci, napadnięci z dwóch stron na raz, nie rnogli stawić czoła napastnikom i zostali przez nich kompletnie zniszczeni. Ich ziemie przeszły w posiadanie Awarów, którzy w ten sposób stali się bezpośrednimi sąsiadami Longobardów.

Ciężkie to było sąsiedztwo. Toteż Longobardowie, w obawie, by nie spotkał ich los Gepidów, zdecydowali się opuścić Panonią i poszukać sobie nowych siedzib.

Do góry