Ocena brak

Brak właściwych „układów odniesienia” w eksperymencie

Autor /jolka Dodano /26.05.2014

Nie mniej poważnym błędem od poprzednio omówionych jest błąd polegający na braku właściwych „układów odniesienia” do rzetelnego orzekania o wynikach eksperymentu. Mamy tu nierzadko do czynienia ze zbytnim zawierzeniem wynikom otrzymanym w badaniach końcowych lub niedocenianiem tego, co naprawdę dzieje się w grupach kontrolnych.

O bezkrytycznym zawierzeniu wynikom świadczy eksperyment B.P. Ballarda. Otóż polecił on uczniom wyuczyć się wiersza. Następnie bezpośrednio po upływie czasu wyznaczonego na jego przyswojenie, kazał go odtworzyć pisemnie. Z tym samym poleceniem zwrócił się do uczniów także następnego dnia. Okazało się, że uczniowie więcej zapamiętali w drugiej próbie odtwarzania niż w pierwszej. Na tej podstawie B.P. Ballard wysunął błędny wniosek o istnieniu zjawiska reminiscencji. Wniosek ten obowiązywał w psychologii przez 40 lat jako twierdzenie zupełnie pewne i udowodnione. Dopiero badania eksperymentalne Heleny Ammons i A.L. Irion (1954) podważyły ten wniosek. Badania swoje przeprowadzili oni w dwóch typach grup porównawczych. Osoby z grup eksperymentalnych odtwarzały wyuczony wiersz zgodnie z przebiegiem-eksperymentu B.P, Ballarda. Osoby grup kontrolnych odtwarzały go tylko jednorazowo, mianowicie po pewnym okresie czasu od momentu wyuczenia się wiersza. Zjawisko „reminiscencji” stwierdzono tylko u osób z grup eksperymentalnych. Osoby grup kontrolnych nie uzyskały przeciętnie lepszych wyników, niż osoby grup eksperymentalnych podczas odtwarzania go bezpośrednio po wyuczeniu się. Świadczy to najprawdopodobniej —jak podkreślają usilnie H. Ammonis i A.L. Irion — że wykrycie zjawiska reminiscencji jest po prostu wynikiem błędnie zorganizowanych badań eksperymentalnych przez B.P. Ballarda (za R.M.W. Trasvers, 1964, s. 444 i n.).

Z niedocenianiem natomiast tego, co naprawdę dzieje się w grupach (klasach) kontrolnych, mamy do czynienia wtedy, gdy np. typujemy do nich nauczycieli o niskich kwalifikacjach pedagogicznych i mało atrakcyjnych dla uczniów, a do klas eksperymentalnych nauczycieli o starannym przygotowaniu zawodowym i o budzącym uznanie podejściu pedagogicznym do uczniów. W każdym razie dobór nauczycieli w klasach eksperymentalnych i kontrolnych nie powinien być niekorzystny ani dla jednych, ani drugich. Wskazane byłoby, o ile to możliwe, aby zarówno w klasach eksperymentalnych, jak i kontrolnych nauczali ci sami nauczyciele.

 

Do góry