Ocena brak

Bohaterstwo prostego człowieka - Los człowieka

Autor /Albinos Dodano /04.06.2013

[...] Zawsze byli tacy

ludzie prości, świadczący

swym życiem o dobru [...]

(Paul Eluard)

Los człowieka to opowieść o upartej walce wewnętrznej z cierpieniem i nieszczęściem. Bohaterem opowiadania jest Andrzej So-kołow, z zawodu kierowca samochodowy, człowiek, któremu los przygotowuje kolejne zasadzki, kolejne nieszczęścia, przekraczające — powiedziałoby się — psychiczną wytrzymałość. Nieszczęścia te niesie wojna. Przed jej wybuchem Sokołow wiedzie żywot ustabilizowany i spokojny, zawiązuje rodzinę, ma troje dzieci, buduje sobie niewielki domek. Jest bardzo przywiązany do rodziny, w żonie ma najlepszego przyjaciela i powiernika. Seria nieszczęść spada na niego, kiedy wybucha wojna. Powołany do wojska, Sokołow idzie na front, dowozi — jako kierowca — amunicję na pozycje frontowe. Trafiony pociskiem, dostaje się do niewoli i od tej chwili zaczyna doświadczać wyjątkowo ciężkich i bolesnych przeżyć.

Faszyści niemieccy ze szczególnym okrucieństwem traktowali wziętych do niewoli radzieckich komisarzy politycznych. Dlatego też jeńcy ukrywają przed Niemcami swoje wojskowe funkcje i szarże. Kiedy jeden z jeńców przyznaje się do zamiaru zdrady swego towarzysza i powtarza, że go wyda Niemcom, Sokołow decyduje się zamordować skrycie 7drajcę. Ten straszny czyn, inspirowany przez poczucie solidarności, nieunikniony niejako, a przecież budzący zgrozę — uświadamia czytelnikowi, w jakich warunkach znalazł się Sokołow z chwilą dostania się do niewoli i jakie te okoliczności wyzwalały w ludziach odruchy. „Pierwszy raz w życiu zabiłem, i to swojego...” — zwierza się Sokołow; pamięć tej strasznej, niesamowitej chwili jest w nim żywa w ciągu wszystkich późniejszych przeżyć.

Upokorzenia, głód, galernicza praca — żadne z cierpień niemieckiej niewoli nie jest naszemu jeńcowi oszczędzone. Kiedy zarysowują się okoliczności sprzyjające ucieczce, Sokołow, pomimo wszystko wytrzymały, nieugięty, wierny sobie, ucieka do swoich, przekracza linię frontu, uprowadzając z sobą oficera niemieckiego z ważnymi dokumentami. Jest już między swoimi, kiedy dowiaduje się, że żona z obiema córkami zginęła od bomby w czasie, kiedy był jeńcem. Ostatniego dnia wojny dowiaduje się także, że zginął na froncie wojennym syn, oficer artylerii. Tak więc koniec wojny przynosi naszemu żołnierzowi gorzki ból utraty wszystkich najbliższych, rodzinnego domu, uczuciowego oparcia. Czy można chcieć żyć — po tym wszystkim? Samotny i niemłody już mężczyzna podejmuje jednak jeszcze jedną próbę. Bierze pod swoją opiekę wojennego sierotę, kilkuletniego chłopca, któremu postanawia zastąpić ojca. I tak próbuje odnaleźć na nowo sens swojega okrutnego doświadczenia.

Los człowieka, los Andrzeja Sokołowa, staje się więc obrażeni żywota jako szeregu nieszczęść i klęsk, sprawdzających niejako wytrzymałość psychiczną bohatera. Koncepcja losu tego rodzaju ma swoją starą tradycję literacką: biblijny Hiob, na którego spadają najstraszniejsze wyroki i przeznaczenia, król Lear Szekspira, opuszczony przez najbliższych, w najnowszej literaturze stary rybak z opowiadania Hemingwaya Stary człowiek i morze — oto podobne sylwetki bohaterów literackich, doświadczonych nieszczęściami ciężej od innych, bohaterów, którzy pomimo wszystko nie chcą odebrać swemu życiu znaczenia, nie chcą przyjąć narzucającej się tu niejako opinii o losie jako absurdalnej drodze w przepaść, a więc drodze zwalniającej człowieka od wszelkich rachunków moralnych, zobowiązań, od jakiejkolwiek odpowiedzialności. Skoro cierpi niewinny — powiedziałoby się, skoro nieszczęścia spadają jak ślepy cios, w sposób bezsensowny i okrutny, wszystkie ludzkie zabiegi o zbudowanie sobie moralnego porządku okazują się bezsensowne, los jest bezmyślny i bezwzględny, walczyć z nim — oznaczałoby skazywać się na sytuację Syzyfa, starogrec-kiego bohatera, który dźwigał pod górę kamień, chociaż wiedział, że kamień wymknie mu się z rąk u szczytu góry i praca nigdy nie będzie uwieńczona sukcesem.

Uporu Sokołowa jak uporu Syzyfa nie można zrozumieć na drodze uzasadnień logicznych. Logika nakazywałaby Syzyfowi przerwać pracę, można sobie doskonale wyobrazić Andrzeja Sokołowa, który ustępuje w walce z losem, godzi się z upodleniem, odstępuje od wierności sobie, wyrzeka się zasad albo traci psychiczną równowagę. Nie ma bowiem żadnych praktycznych, sprawdzalnych w praktyce życiowej argumentów na rzecz wytrwałej wierności sobie.

W granicach tworzonych przez siebie ideologii człowiek próbuje formułować takie uzasadnienia, wierność taka może mieć tło religijne, źródłem jej może być także poczucie zobowiązania wobec swojego środowiska czy swojej zbiorowości. Ponad takimi zobowiązaniami istnieje jednak jeszcze inna racja, ogarniająca wszystkie cząstkowe zobowiązania, związana z taką czy inną wiarą, z taką czy inną ideą historyczną. Jest to racja człowieczeństwa, racja wynikająca z tego, że człowiek jest istotą świadomą, jedyną istotą we wszechświecie, która uznała siebie za miarę wszystkiego, która zatem żyje na własny wzór, przeciwstawiając się obojętnej bezmyślności praw natury i śmierci.

Być człowiekiem, być wiernym swemu człowieczeństwu —| to znaczy zachować swą wewnętrzną niepodległość, swoją dumę i godność — jakiekolwiek klęski i nieszczęścia gotowałby nam los, jakiekolwiek formy nacisku i niewoli czyhałyby na naszą niezawisłość. Systemy etyczne tworzone przez myślicieli i filozofów szukają różnych uzasadnień dla takiego postępowania, uzasadnień, które sprowadzają się do tej jedynej prawdy, że człowiek daje swemu istnieniu znaczenie własnym, osobistym wysiłkiem, że godność zdobywa się w wytrwałej walce z przeciwnościami.

Inaczej mówiąc, jest to taka dziedzina naszego życia, do której nie wprowadza się kryteriów korzyści ani opłacalności i nigdy nie pytamy w podobnych przypadkach, czy w działaniu tego rodzaju odnosimy jakieś zyski. Syzyf „lepiej” by zrobił, gdyby zaprzestał swej daremnej pracy, ludzie o losach podobnych do losu Sokołowa „lepiej” by uczynili, szukając możliwości przystosowania się i przeżycia. Wybitny pisarz francuski, Albert Camus, nazwał dlatego swojego bohatera „człowiekiem absurdalnym”, wskazując w ten sposób, że postępowanie bohaterskie nie jest postępowaniem w interesie życia. A jednak takie postępowanie uznała odwieczna tradycja literacka za wzór człowieczeństwa.

Na los Andrzeja Sokołowa należy przeto patrzeć jak na jeden ze współczesnych przykładów, w którym przejawia się wierność tej tradycji. Sokołow jest człowiekiem prostym, nie szukającym intelektualnych uzasadnień dla swego spontanicznego postępowania, nie próbującym szukać dla siebie żadnych książkowych analogii. Zwróćmy uwagę, że powściągliwy jest w tej mierze także autor opowiadania, który podkreśla to właśnie, że Sokołow działa spontanicznie, kieruje się żywiołowym odruchem raczej niż przesłankami rozumowymi. Bo też jest to jedna z tych prawd, których nie zdobywa się poprzez studia naukowe i dla posiadania których nie są potrzebne dyplomy. Refleksja literacka pozwala jedynie uświadomić sobie głębiej tę prawdę, którą człowiek wypracował razem ze świadomością, razem z poczuciem swojej odrębności w świecie natury, razem z potrzebą oporu wobec jej bezmyślnego okrucieństwa.

Podobne prace

Do góry