Ocena brak

AKT LUDZKI - Decyzja — bytem moralnym

Autor /koles8181000xd Dodano /19.12.2012

Moment zdeterminowania siebie w działaniu
przez wybór konkretnego sadu praktycznego jest momentem decyzji, czyli
przeciecia procesu rozmysłu i akceptacji, zechcenia tak działac, jak ostatecznie
obrany sad praktyczny wskazuje. Ukonstytuowałem siebie realnym, konkretnym
zródłem działania. Działanie juz jest jako a. l. w swym istotnym sensie.

Powstaje
przez to w człowieku nowy jakosciowo byt. Jest to byt moralny. Przedtem
zachodziły jedynie procesy poznawcze i jakby „chciejstwa”; „chciałoby sie”
miec to lub byc takim, ale nie sprzegniete w jedno procesy nie konstytuowały
jeszcze mnie zródłem działania realnego. W momencie, gdy chce działac tak
a tak, gdy realnie determinuje sie do działania rzeczywistego, konstytuuje
siebie rzeczywistym, nowym zródłem konkretnego działania. Zaistniał we mnie,
powołany przez moje akty rozumu i woli, nowy byt, bedacy racja działania.
Ja sam siebie zmieniłem, przyporzadkowujac siebie do takiego oto nowego
działania.

Moment sprzegniecia w jedno rozmysłu z wyborem, czyli moment decyzji,
jest w najscislejszym tego słowa znaczeniu ukonstytuowaniem sie nowego
bytu moralnego, albowiem w akcie tak pojetej decyzji zachodzi ukonstytuowanie
sie przyczyny sprawczej wraz z jej koniecznosciowa, nieoddzielalna relacja
do reguły postepowania ludzkiego. Owa reguła postepowania ludzkiego—najblizsza
norma moralna—to nic innego, jak tresc ostatniego sadu praktycznego,
poprzez który zdeterminowałem sie do działania. Tresciowa zawartosc sadu
praktycznego, wybrana dobrowolnie przeze mnie, jest ujeciem obiektywnego
stanu rzeczy (siebie, swiata osób i rzeczy), zaleznego ostatecznosciowo od zródła
samej rzeczywistosci, od Absolutu.

Wszystko to jawi sie człowiekowi spontanicznie,
ale moze byc uzasadnione teoretycznie. Nie mozna bytowosci reguły
postepowania ludzkiego (zawartosci tresciowej sadu praktycznego ostatecznie
determinujacego moje działanie) oderwac od bytu ujetego analogicznie, a wiec
i od Bytu Pierwszego jako racji bytowania wszystkiego, co istnieje. A skoro te
regułe wybrałem ja sam dobrowolnie, to w akcie decyzji jako w bycie moralnym
jest zawarta cała tresc moralnosci. Dlatego akty decyzji, jako wewnetrznie
stopione z moralnoscia, „decyduja” (w sensie konstytuuja) o moralnym obliczu
człowieka.

Poprzez akty decyzyjne „rzezbimy” sobie nasza osobowa twarz. Akty
decyzyjne wyznaczajace ostatecznie charakter działania ludzkiego umiejscawiaja
nas nie w kategoriach „miec”, ale w kategorii „byc”. Jestesmy takimi, jakimi
zdecydowalismy sie „byc” poprzez nasze decyzje. Zewnetrzne wykonanie tych
aktów jest tylko konsekwencja, jest wpuszczeniem w ruch praw przyrody. Całe
wszakze nasze nastawienie, determinacja i ostateczne przyporzadkowanie wykonaniu
juz dokonało sie w ludzkim sercu poprzez akty decyzji.

To własnie pozwala zrozumiec słowa Ewangelii przekazujace wypowiedz
Chrystusa: „Słyszeliscie, ze powiedziano: nie cudzołóz. A ja wam powiadam:
kazdy, kto patrzy na kobiete, aby ja pozadac, juz w swoim sercu dopuscił sie
cudzołóstwa”. Tak bowiem „patrzec—aby” wskazuje na wewnetrzny akt decyzyjny,
który sie juz dokonał, chociazby zewnetrzne okolicznosci uniemozliwiły
spełnienie tego aktu „aby”. Zródłem postepowania jest wewnetrzna ludzka
decyzja.
Zostaje jeszcze do dopowiedzenia wykonanie powzietej decyzji na zewnatrz.
Faza wykonania rozpoczyna sie wraz z wydaniem rozkazu działania.
Jesli bowiem decyzja jest podjeta, to trzeba ja wykonac w miare moznosci racjonalnie,
czyli w uporzadkowaniu uzgadniajacym zarówno podmiot działania,
jego przedmiot, jak i sposób wykonywania samego działania juz zadecydowanego.

Rozkaz—„imperium”—dokonuje sie, w mysl analizy działania ludzkiego,
trójfazowo jako:

a) ordinatio—uporzadkowanie samego działania;

b) intimatio—
obwieszczenie wraz ze swoistym przymuszeniem do działania odpowiednich
władz;

c) motio—puszczenie w realny ruch procesu, który juz został zadekretowany
w akcie decyzyjnym.

Jak wszedzie, tak i tutaj wykonaniem nadal
kieruje rozum poprzez swoje nakazy, ale przeprowadza je podstawowy motor
działania, jakim jest wola. Jej to akt został nazwany „wykonaniem czynnym”
(10), w przeciwienstwie do „wykonania biernego” (11), tzn. poruszania—„pod
impulsem woli” miesniami i tym wszystkim, co warunkuje realizacje fizyczna.

Gdy proces wykonania pomyslnie sie konczy i docieramy do celu—konca naszego
przedsiewziecia, znajdujemy zadowolenie (12) z pomyslnie dokonanego
dzieła. Wszystkim tym fazom wykonania, jako wyzszym aktom psychicznym,
towarzyszy refleksja, zw. własnie „refleksja towarzyszaca”, pozwalajaca nam
pózniej zrekonstruowac cały proces działania ludzkiego. Ona takze jest podstawa
naszej wewnetrznej pamieci i specjalnego aktu refleksji aktowej, która jako
osad samego siebie (działajacego) ostatecznie spina dramat ludzkiego działania.

Powstaje tu niezwykle doniosłe pytanie: czy zewnetrzne wykonanie aktu
ludzkiego, normalne ludzkie działanie w swiecie bytów fizycznych, juz sie nie
liczy? Przeciez zyjemy w swiecie realnym i tylko realne czyny wpływaja na
układ stosunków realnych w swiecie. A wszelkie pomysły, fantasmagorie nic
mnie ostatecznie nie obchodza, jesli nie koncza sie realna ludzka działalnoscia.
I dlatego tylko realna działalnosc ludzka jest wazna w realnym swiecie osób
i rzeczy.
Co znaczy u człowieka realna działalnosc? Gdzie sa jej realne zródła? Przeciez
człowiek jest nie tylko biologiczna maszyna, jest czyms wiecej. Człowiek
ma swe wnetrze, swa dusze, objawiajaca sie w psychice ludzkiej nie tylko jako
swiadku, ale jako prawdziwym motorze działania ludzkiego. Dlatego rozpatrujac
realne działanie, nie mozna nie uwzgledniac tego, co jest realna racja tego
wszystkiego, co potem przejawia sie w swiecie jako wyzwolony przez człowieka
system złozonego działania kostno-miesniowego i systemu narzedzi zewnetrznych.

Analizujac własnie ludzkie działanie, trzeba zatem koniecznie siegnac do
tego, co jest specyficznie ludzkie w działaniu wyzwolonym przez człowieka.
A tym własnie „miejscem”, w którym zachodzi ukonstytuowanie sie człowieka
jako przyczyny sprawczej swych czynnosci specyficznie ludzkich, jest decyzja—
a. l.

Ona ogniskuje w sobie, jako w jednym bycie-jakosci, wszystkie istotnie
ludzkie elementy realnego działania: poznanie konczace sie konkretnym sadem
praktycznym, pozadanie zwienczone w akcie wolnego wyboru sadu praktycznego,
poprzez który ostatecznie determinujemy sie do działania i konstytuujemy
siebie realnym zródłem fizycznego działania. Z tego tytułu cały akt moralny
jest aktem decyzji, a wszystko inne jest działaniem moralnym tylko w miare
realnego powiazania z aktem decyzyjnym.
Akt decyzji działania jest nieodłaczny od bycia człowiekiem; wiecej, kształtujac
osobowa twarz człowieka, jest on tym aktem, który jest nieoddzielalny od
człowieka, jak nieoddzielalne jest ludzkie działanie. Dlatego kazdy człowiek jest
skazany na decyzje jako racje bytu wszelkich typowo ludzkich czynnosci. Bo nie
tylko działanie jest nastepstwem decyzji, ale moze tez istniec decyzja niedziałania,
niekiedy wiecej kosztujaca człowieka anizeli spontaniczne działanie.

Znajac ogólny model działania ludzkiego, rozumiemy centralny moment
decyzji, która zawsze stoi u podstaw kazdego realnego działania. I chociazby
nieraz człowiek pomijał w swym działaniu poszczególne momenty czy fazy—
wskutek usprawnienia siebie w działaniu lub wskutek przemoznej spontanicznosci
działania—to jednak nigdy nie moze pominac aktu decyzji, albowiem
bez decyzji nie stałby sie realnym zródłem działania ludzkiego. Stad akt decyzyjny
jest zawarty w kazdym ludzkim działaniu jako racja bytu rozumnego
i swiadomego działania ludzkiego.

Całe zycie ludzkie jest łancuchem działan. Tak jak poszczególne konkretne
działania maja swe fazy i momenty uwyraznione w naszkicowanym tu schemacie
działania, tak tez wieksze odcinki zycia i nawet całe zycie ludzkie jest do
pomyslenia jako wielki proces zamierzenia i wykonania swego zycia w splocie
zyciowych czynnosci, które kieruja sie poszukiwaniem dobra i szczescia.
A w stosunku do jasno uswiadomionego lub przeczutego, metnie lub danego
nam implicite w naszych zobiektywizowanych czynach dobra jako celu naszych
daznosci dokonujemy (pod katem dobra) decyzji, które sa zazwyczaj decyzjami
działania dla dobra rozumianego jako nasze ostateczne dobro. Nie zawsze jest
ono uswiadomione jako Absolut, chociaz realnie—na mocy łancucha ontycznej
zaleznosci—to dobro jest Bogiem.

Nic nie jest bardziej osobiste anizeli tzw. przezycie moralne. O jego
ocenie decyduje punkt widzenia naszego sumienia, które kierowało spełnieniem
samego czynu. Nie znaczy to jednak, ze nie ma obiektywnych ocen moralnosci,
ze nie ma obiektywnych warunków postepowania moralnego, ze nie ma
mozliwosci wychowania do moralnie pozytywnego postepowania.

Człowiek
bowiem, sam bedac bytem przygodnym, jest tez „zanurzony” w przygodnym
swiecie, od którego jest obiektywnie zalezny, i to wielostronnie. Rodzi sie jako
byt otwarty na swiat, bedac sam „niezapisana tablica”, na której swiat osób
i rzeczy zapisuje swe tresci, aby nastepnie wyłonic miłosc i wyzwolic działanie.
Wewnetrzne zycie człowieka jest przede wszystkim interioryzacja zastanych
w swiecie natury i kultury tresci, które mozna twórczo przekształcac i zuzywac
do osobistych celów, realizowanych poprzez ludzkie działanie.

Jawia sie zatem jakby dwa ramiona ludzkiej osoby obejmujacej zastany
swiat: ramie intelektu (chodzi o całokształt poznania), interioryzujace te tresci
w poznaniu, i ramie woli (całokształt pozadania) przechodzace w działanie
zarówno wsobne, jak i przechodnie. Jesli proces poznawczy charakteryzuje sie
jakby ruchem „dosrodkowym”, od rzeczy ku osobie, który sie ubogaca przyjetym
na swój (intencjonalny) sposób zespołem bytowych tresci, w stosunku do
których uzgadnia sie przez afirmacje lub negacje, to proces działania (zakotwiczony
w ludzkim poznaniu) charakteryzuje sie jakby ruchem „odsrodkowym”,
wyprowadzajacym sam podmiot ze swego wnetrza ku rzeczy, z która ostatecznie
w jakis sposób sie łaczy, realizuje przez to przygodny, ludzki sposób „bycia
w swiecie” i zanurzenia w swiecie.

Decyzja stanowi istotny moment konstytuowania
sie zarówno ludzkiego realnego działania, jak i moralnosci u człowieka,
którego postepowanie, ludzkie czyny sa tym samym—czynami moralnymi.
Trzeba przyjrzec sie szczególnie uwaznie problematyce „bytu moralnego”,
gdyz jest ona koniecznosciowo zwiazana z ludzkim działaniem. Nie mozna takze
przy analizie kultury pominac problemu moralnosci, skoro stanowi on jeden
z istotnych watków samej kultury.

Gdy chodzi o strukture bytu moralnego, to stawiamy znak równosci pomiedzy
aktem decyzji a czynem—a. l., a wiec swiadomym i dobrowolnym
aktem człowieka. Jest tylko jedno miejsce, w którym splataja sie, tworzac jeden
byt, działania i procesy psychiczne, stajac sie realnym zródłem realnego
działania (ewentualnie niedziałania). Jesli człowiek działa przez swoje najrozmaitsze
organa i władze, to tylko takie działanie mozna pojac jako pochodzace
od całego człowieka, którego bezposrednim zródłem jest (w jedno splecione jako
akt i moznosc) działanie rozumu—wienczace wszystkie procesy poznawcze,
i woli—wienczacej ze swej strony procesy pozadawcze człowieka. A to własnie
dokonuje sie w akcie decyzyjnym, w którym dobrowolnie wybieramy (sobie) taki
sad praktyczny, poprzez który determinujemy sie do okreslonego działania.
Wybór woli aktualizuje i urealnia w działaniu tresci sadu praktycznego. Tresci
poznawcze wszystkich sadów (takze praktycznych) same z siebie—jako wyznaczajace
posse (mozliwosc)—nie sa zdolne zrodzic czynu bez aktu woli dajacej
esse (istnienie) zdeterminowanej sadowej tresci. Stad czynem ludzkim jest akt
realnej decyzji działania lub nie-działania, a wszystko inne jest albo przygotowywaniem,
albo wykonywaniem tejze decyzji. Sugestia, ze raczej tym aktem
mógłby byc tzw. nakaz—imperium—jest błedna. Imperium-nakaz jest bowiem
procesem złozonym z tzw. ordinatio (a wiec uporzadkowania powzietej decyzji),
intimatio (jakby jej przekazaniem do wykonania), i motio (sam rozruch woli),
które jest juz wykonywaniem powzietej decyzji. Sprawy te sa znane z analizy
czynu ludzkiego. A zatem tylko w akcie decyzyjnym wyraza sie cały człowiek,
konstytuujac sie realnym zródłem działania.

Wykonanie decyzji nie zmienia jej
charakteru jako bytu moralnego, chociaz zmienic moze wszelkie inne strony:
ontyczne, psychiczne, socjalne, ekonomiczne itp.
Akt decyzji jest istotnie bytem moralnym, a wiec takim bytem, który „całym
soba” przyporzadkowany jest normie prawidłowego (w sensie: godziwego)
działania człowieka.

Co jest norma godziwego postepowania człowieka? Realna
natura (struktura) bytu, a wiec przede wszystkim człowieka, jak i innych tworów
przyrody, o ile struktura ta jest odczytana przez rozum! Strukture rzeczy (osoby
ludzkiej, tworu przyrody) odczytujemy zarówno w poznaniu przednaukowym,
jak i w pogłebionym poprzez nauki, filozofie i religie poznaniu ludzkim.
Owo odczytanie natury-struktury rzeczy dokonuje sie w sadzie teoretycznym
o rzeczy. Moje teoretyczne odczytanie natury rzeczy moze byc pogłebione przez
filozofie, religie i teologie. Moge dostrzec, ze natury rzeczy przygodnych sa
pochodne ostatecznie od Boga.

Zatem rozumnie odczytana natura bytu wiaze
mnie w działaniu; musze sie liczyc z „prawda” bytu i wybrac sobie taki sad
praktyczny determinujacy mnie do działania, który jest zgodny (poprzez mój
sad teoretyczny) z „prawda” bytu, a wiec ze struktura bytu, o ile ten jest
partycypacja Boga, jak mnie poucza religia i uzasadnia filozofia. W moim
akcie decyzyjnym, akcie ludzkim jest konieczne, realne (zw. transcendentalnym)
odniesienie do bytu, do jego struktury wyznaczajacej mój sposób działania
wobec tego bytu. Albowiem to ja sam dobrowolnie wybrałem sobie taki sad
praktyczny, który poprzez mój wybór determinuje mnie do realnego działania.

Cały zatem akt decyzyjny, jako a. l., jest w realnej, koniecznej (transcendentalnej)
relacji do normy-tresci postepowania, a ta norma jest, skrótowo mówiac,
struktura bytu, odczytana jako „moja prawda” o dobru bedacym przedmiotem
mego działania. Relacja transcendentalna aktu decyzyjnego (i tresci sadu
praktycznego, i jej urealnienie poprzez mój akt wyboru tego sadu) do normy postepowania,
czyli do bytu i jego struktury—wyrazonej w sadzie teoretycznym
o naturze rzeczy—jest nieodłaczna od kazdej decyzji. Dlatego nie ma decyzji
moralnie obojetnych! Albowiem nie ma takich tresci sadów praktycznych, które
nie byłyby w relacji koniecznej do tresci sadów teoretycznych wyrazajacych moje
rozumienie swiata-rzeczywistosci, które takze jest koniecznosciowo odniesione
do Boga.
Dlatego błedne jest rozróznienie aktu decyzyjnego jako decyzyjnego od
tegoz aktu jako moralnego.

Kazdy akt decyzyjny jest zawsze aktem moralnym,
bo byt jest moralny przez to, ze ja sam wybieram sobie jeden sposród wielu
sadów praktycznych i urealniam przez działanie jego tresc; a tresc ta—zawarta
własnie w akcie decyzji—jest ze swej natury albo zgodna, albo niezgodna
ze struktura samej rzeczy, odczytanej przez mój sad teoretyczny. Nie jakas
powinnosc, ale realna relacja zgodnosci sadu praktycznego w decyzji z moim
sadem teoretycznym juz mnie konstytuuje moralnie dobrym, a niezgodnosc
w tymze sadzie decyzyjnym konstytuuje mnie moralnie złym. I to wszystko!

Przed decyzją jeszcze nie ma realnego bytu-czynu! A mysli o czynie (działaniu)
to tylko teoria, miraze lub pokusy, za które nie jestesmy odpowiedzialni, bo
jeszcze nie ma bytu-działania ludzkiego. Moralnosc to ludzka decyzja działania,
która z koniecznosci—na mocy samej struktury decyzji (ze swej natury)—
„cała soba” jest w relacji transcendentalnej do natury bytu odczytanej w sadzie
teoretycznym. Nie ma decyzji amoralnych, bo nie ma decyzji działania wobec
niebytu.

Sprawa opisu mechanizmu decydowania sie unaocznia strukture bytu
moralnego i pozwala człowiekowi poznac siebie i swoje decyzje. Nie jest to
zaden proces w osiaganiu szczescia. Własnie tzw. mechanizm decydowania sie
ukazuje bardziej plastycznie ustosunkowanie sie człowieka w działaniu wobec
realnego dobra. Nie ma bowiem działania ludzkiego nieuprzedmiotowanego.

Do góry