Ocena brak

Zwolennicy i krytycy globalizacji

Autor /Amber Dodano /20.04.2011

 

Realne procesy globalizacji dały podstawę do wykształcenia się nurtu w myśleniu o porządku międzynarodowym. Jest to nurt o dwóch obliczach. Tworzą go z jednej strony entuzjastyczni piewcy globaliza­cji, z drugiej zaś strony, jej przekonani krytycy. Łączy ich wspólne przeświadczenie, że globalizacja nie jest opcją czy wyborem społeczności międzynarodowej, lecz „nieubłaganą” rzeczywistością, nieodwracalną tendencją rozwojową porządku międzynarodowego. Entuzjaści dostrzegają jedynie płynące z globalizacji ko­rzyści: przyśpieszenie rozwoju cywilizacyjnego świata, wzrost dobrobytu, zno­szenie zbędnych barier między narodami, wzajemne uczenie się i inspiracja. „Teoretykami” pozytywów globalizacji są w mniejszym stopniu uczeni i anali­tycy, w większym zaś jej praktycy: przedstawiciele trans narodowych korpora­cji, globalnych mediów, szefowie globalnych instytucji finansowych i handlo­wych - MFW, OECD, WTO. Poprzedni szef WTO Renato Ruggiero sformuło­wał prostą zależność: globalizacja = wzrost, rozwój oraz pokojowe, oparte na współpracy, stosunki międzynarodowe. Według zwolenników tego procesu na jego horyzoncie widać już globalne społeczeństwo i globalne zarządzanie (global governance). Optymistyczna interpretacja globalizacji jest zasadniczo ideologią społeczeństw wysoko rozwiniętych i bogatych, których potencjał i dalszy wzrost istotnie wymaga globalnej „przestrzeni życiowej”. Thomas Friedman, czołowy komentator „New York Timesa” deklaruje wprost: „globa­lizacja to my”, czyli Stany Zjednoczone, które są wprost stworzone do tego, by w tym procesie zwyciężać. System Stanów Zjednoczonych (gospodarka, kultu­ra, polityka) jest generatorem tego procesu ze wszystkimi jego międzynarodo­wymi skutkami.

Krytycy globalizacji wskazują przede wszystkim na jej negatywne efekty -marginalizację pewnych regionów i krajów, rosnącą i destabilizującą słabsze gospodarki, żywiołowość przepływów kapitałów w ramach globalnego systemu finansowego, coraz trudniejszą do wykrycia korupcję oraz operacje prania brudnych pieniędzy na dużą skalę, a także rozwijające się na fali globalizacji, trans narodowe syndykaty zorganizowanej przestępczości. Dlatego elementem analiz i ocen staje się przekonanie o potrzebie wytworzenia etyki globalizacji. W swym dorocznym orędziu z okazji Światowego Dnia Pokoju, l stycznia 1998 r., papież Jan Paweł II wezwał Narody Zjednoczone do troski o to, aby „globalizacja dokonywała się w klimacie solidarności i nie prowadziła do margi­nalizacji”. Zjawiska i problemy niesione przez procesy globalizacji stanowią środowisko dla porządku międzynarodowego, choć będą w rozstrzygającym stopniu determinować jego cechy. Wydaje się jednak zarazem, że implikacje globalizacji dla polityki państw oraz życia międzynarodowego, zwłaszcza w powiązaniu z geopolitycznymi atawizmami, będą raczej hamować niż przyspieszać pojawienie się nowego ładu światowego; przynajmniej takie­go, który wykazywałby podobieństwa do przeszłych porządków międzynaro­dowych. Jakie to może mieć znaczenie dla państw i całej społeczności między­narodowej jest już całkowicie odrębnym zagadnieniem. Wymaga ono jak naj­bardziej poważnego potraktowania przez myśl polityczną i ośrodki analityczne, zwłaszcza takich państw, jak Polska, które nie mają istotnego wpływu na dy­namikę, kształt i konsekwencje procesów globalizacji.

Podobne prace

Do góry