Ocena brak

Znaczenie „Moralności pani Dulskiej” G. Zapolskiej w walce z obłudą polskiego drobnomieszczaństwa.

Autor /Stacy Dodano /06.04.2011

 

Na genezę tragifarsy „Moralność pani Dulskiej” złożyło się zapewne wiele czynników. Niewątpliwie zasadniczy wpływ na poglądy Zapolskiej na temat moralności mieszczańskiej miały jej przeżycia osobiste. Pisarka zdecydowała się na rozwód z mężem (w czasach, gdy był to krok niemal graniczący z niemożliwością), a zanim go formalnie otrzymała, związała się z innym mężczyzną i miała z nim dziecko. Ponadto pracowała w teatrze jako aktorka. Tak opinia publiczna, jak i rodzina Zapolskiej oceniła ją z punktu widzenia etyki drobnomieszczańskiej jako osobę wyzbytą wszelkich zasad moralnych. Pisarka była więc uwrażliwiona na ludzką niesprawiedliwość, powierzchowne osądy, fałsz i zakłamanie tej warstwy społecznej. Dlatego tytułowa bohaterka dramatu, pani Dulska, jest typową przedstawicielką zakłamanego mieszczaństwa. Jej tryb życia i stosunek do innych ludzi wyznaczony jest troską o opinię publiczną. Zachowuje pozory uczciwości i bogobojnego życia, jednak nie realizuje tych zasad w praktyce. Wykorzystuje ona obecność Hanki, służącej, w domu, aby przytrzymać swojego syna w domu, gdyż lubi on prowadzić hulaszcze, nocne życie i zaniedbuje obowiązki w pracy. Hanka zostaje potraktowana przez Dulską instrumentalnie, nie liczy się ona zupełnie z jej uczuciami i życiem. Nawet, gdy Hanka zachodzi w ciążę, Dulska rozpatruje ten problem wyłącznie w kategorii skandalu. Szybko więc załatwia sprawę za pomocą pieniędzy, płacąc Hance za milczenie. Uwolniwszy się od kłopotu stwierdza, że będzie można znowu zacząć żyć „po bożemu”. Równie nieuczciwy jest stosunek Dulskiej do Lokatorki, której wymawia mieszkanie, wiedząc, że znajduje się ona w trudnej sytuacji życiowej. Dulska jest przejęta skandalem, jaki wywołała próba samobójcza Lokatorki, która usiłowała odebrać sobie życie, gdy zdradził ją mąż. Dramat kobiety jej nie interesuje, uważa, że jej problem jest błahy i pospolity i nie powinien skłaniać jej do kroków samobójczych. Ważniejsza jest – oczywiście – opinia publiczna. Dulska jest zbulwersowana desperacją Lokatorki, ale nie przeszkadza jej w braniu pieniędzy za mieszkanie fakt, że inna lokatorka trudni się prostytucją. Tłumaczy to tym, że nigdy nie wywołała skandalu, a jej pieniądze idą na opłacenie podatków. Dulska jest także niesłychanie skąpa, do tego stopnia, że aby nie płacić całego biletu w tramwaju, każe córkom kulić się i udawać młodsze niż są. W mieszkaniu jest zimno, bo oszczędza na opale, nie kupuje gazet, bo szkoda na nie pieniędzy, mężowi nie pozwala wychodzić z domu, aby nie wydawał pieniędzy (wydziela mu cygara). Moralność pani Dulskiej jest więc z gruntu fałszywa, stara się ona bowiem jedynie o zachowanie pozorów uczciwości. Kołtuneria bohaterki dotyczy sposobu jej życia, prowadzenia domu, braku gustu. Jest ona ograniczona kulturowo i intelektualnie. Nie zna znaczenia używanych słów, choć chciałaby uchodzić za osobę światową. Na przykładzie Dulskiej i jej rodziny Zapolska przeprowadziła krytykę mieszczaństwa. Jest ona wymierzona przeciwko takim cechom jak moralne zakłamanie, skąpstwo, egoizm, pogarda dla ludzi stojących niżej w hierarchii społecznej, prymitywizm umysłowy. Nazwisko bohaterki dało początek pojęciu „dulszczyzny”, czyli kołtuńskiej, mieszczańskiej hipokryzji, ciasnocie horyzontów i wysokim mniemaniu o własnych walorach moralnych i intelektualnych. Moralność Dulskiej ogranicza się do zasady „prania brudów we własnym domu”, tuszowaniu skandali, dbałości o pozory, przekonania, że „pieniądze nie śmierdzą”. Nazwisko Dulskiej stało się synonimem ciemnoty, zacofania, cech kołtuna i filistra, znienawidzonych przez młodopolską, antymieszczańską opozycję.

Do góry