Ocena brak

Zmartwychwstanie Chrystusa

Autor /Waclaw123 Dodano /24.04.2011

Katechizm Piusa X nie umieszczał zmartwychwstania między głównymi tajemnicami naszej wiary (wymieniając dwa:

1. Jedność i troistość Boga;

2.Wcielenie, męka i śmierć naszego Pana Jezusa Chrystusa).

Odzwierciedlało to ówczesną chrystologię podręcznikową, która zasadniczo nie poświęcała uwagi zmartwychwstaniu. Można wskazać na dwie przyczyny takiej sytuacji. Pierwsza sięga średniowiecza. Od tego okresu teologia zachodnia ujmowała odkupienie i zbawcze znaczenie Chrystusa w sensie zadośćuczynienia rozumianego na sposób prawniczy.

Zakładając, że Bóg udziela nam zbawienia jedynie ponieważ domagał się satisfactio condigna za winy ludzkości, zadośćuczynienia, którego dopełnił Chrystus przez swą śmierć na krzyżu. Inne wydarzenia Jego życia były widziane jedynie jako przygotowanie tego jedynego czynu zbawczego dokonanego na krzyżu. Decydującym wydarzeniem był zatem Wielki Piątek. Jedynie starożytna tradycja liturgiczna pozwalała na świętowanie zmartwychwstania jako największego święta chrześcijańskiego. Zmartwychwstanie miało co najwyżej znaczenie jako potwierdzenie poprawności interpretacji Wielkiego Piątku.

Druga przyczyna jest późniejsza. Począwszy od XVII/XVIII w. zmartwychwstanie stało się centralnym argumentem Apologetyki. Chodziło w niej o wykazanie historyczności zmartwychwstania w celu udowodnienia boskości Chrystusa i wiarygodności Jego nauki. W tej perspektywie zmartwychwstanie widziane było jako największy z cudów wykazujący boskość Chrystusa i umożliwiający przyjęcie przez człowieka nawet tego, co w Jego nauczaniu przerasta możliwości rozumu. Zatem zmartwychwstanie Chrystusa było ujmowane nie jako tajemnica wiary, lecz jako dowód na prawdziwość tajemnic objawionych. W tym właściwie wyczerpywało się znaczenie zmartwychwstania.

We współczesnej teologii podejmuje się wysiłki, aby zmartwychwstanie odzyskało właściwe miejsce w chrystologii, kładąc nacisk na jedność misterium paschalnego i na bogactwo tekstów biblijnych.

Podobne prace

Do góry