Ocena brak

ZŁOŻONOŚĆ I ZMIENNOŚĆ BYTÓW - SUBSTANCJA I PRZYPADŁOŚĆ

Autor /Ed123 Dodano /08.07.2011

Zarówno doświadczenie zewnętrzne, jak i - może szczególnie dobitnie - doświadczenie wewnętrzne nasuwają nam rozróŜnienie między substancją a przypadłościami. W rozróŜnieniu tym chodzi me tylko o to (wracając do naszego przykładu), że czym innym jest Burek, a czym innym jego cechy, ale - i przede wszystkim - o to, Ŝe inaczej istnieje Burek, a inaczej istnieją jego cechy lub części. Podobnie inaczej istnieje  pod-miotpoznający,ainaczejjegoposzczególneprzeŜycia,jegotendencjeczysprawności.

Gdy Burek lub Jan istnieją, istnieją ich własności. Burek faktycznie, obiektywnie różni się od Jana kształtem, kolorem, zachowaniem się i nie jest dla niego ani dla otoczenia obojętne, jaki posiada cięŜar itp. Zarówno Burek, jak i Jan są ośrodkami własnego działania. Posiadają wśród swych własności takie których utrata lub modyfikacja nie powoduje  śmierci Burka czy Jana, nie wiąŜe się z istnieniem ich jako określonych indywiduów. Inna jest pozycja egzystencjalna poszczególnych własności Burka czy Jana. One występują tylko jako coś niesamodzielnego, coś pozostającego w ramach jakiegoś przedmiotu indywidual-nego i istnieją niejako na jego rachunek. Zachodzą przy tym - jak się wydaje - ścisłe konieczności odnośnie do tego, co moŜe być samodzielnym przedmiotem indywidualnym typu Burka czy Jana, a co moŜe być tylko własnością, cechą czegoś innego. Spotykamy spacerujących ludzi, ale nie spacerujące czerwienie. Czerwoność moŜe przysługiwać i roślinie, i człowiekowi, nie moŜna natomiast o wielu przedmiotach orzekać,  Ŝe są Burkiem czy Janem.

Rozmaite cechy mogą przysługiwać Sokratesowi, ale Sokrates nie moŜe przysługiwać niczemu ani nikomu, nawet Sokratesowi, bo Sokrates jest Sokratesem, a nie posiada Sokratesa (czy „sokratesowości"), tak jak posiada barwę włosów lub skóry. Istnieją więc przedmioty, które są samodzielnymi ośrodkami własnego działania, które nie są cechą czegoś innego, lecz stanowią podmiot cech, posiadają cechy, które z nimi są zrośnięte (i stąd są jednością k o n k r e t u), ale które mogą ulegać zmianie nie pociągając utraty istnienia swego podmiotu; podmiot cech jest kwalifikowany przez treść, która stanowi o tym,  Ŝe przedmiot ten jest tym oto przedmiotem (np. Burkiem lub Janem).

Istnieją teŜ przedmioty, które są cechami czegoś innego, które nie mogą istnieć bez podmiotu cech, które kwalifikują (w sposób niekonieczny) pewne przedmioty. Pierwsze przedmioty nazywamy substancjami, drugie przypadłościami. Posiadanie przez przedmioty tego rodzaju struktury wydaje się potwierdzać nasze wewnętrzne doświadczenie. Nasze przeŜycia występują jako czyjeś, jako przynaleŜne do określonego podmiotu  świadomości („ja"), który w nich się przejawia i w nich ujawnia swoje dyspozycje i tendencje. Podmiot świadomości jest czymś stałym i trwałym w stosunku do strumienia przysługujących mu przeŜyć, który ciągle zmienia swoją aktualną zawartość. Zmienne teŜ okazują się - przynajmniej niekiedy - sprawności i tendencje podmiotu. Zarazem jednak podmiot  świadomości wraz ze związanymi z nim przeŜyciami stanowi odrębną jedn.ość i całość bytową. Istnieją co najmniej dwie inne teorie przedmiotu, które negują przedmioto-wość rozróŜnienia między substancją a przypadłością oraz podmiotem cech a cechami.

Pierwsza z nich (reistyczna) głosi, Ŝe istnieją tylko rzeczy (substancje), tzn. konkretne indywidua, które są np. czerwone, rozciągłe, zmieniające się; nie istnieją natomiast przypadłości i cechy, relacje i zmiany. Według drugiej teorii (zwanej niekiedy klasową lub „wiązkową" teorią przedmiotu) nie istnieją substancje ani podmioty cech, kaŜdy przedmiot to tylko zespół (zasadni-czo bytowo równowaŜnych) cech czy raczej elementów, które składają się na dany przedmiot. Podstawową więc i właściwie jedyną strukturą przedmiotu jest struktura „całość-części". Przeciwnicy zaproponowanych tu rozróŜnień twierdzą poza tym, że róŜnico-wanie między podmiotem cech a cechami uwarunkowane jest strukturą grama-tyczną naszego języka. Odpowiedzieć na to naleŜy: struktura gramatyczna języka potocznego (np. budowa zdań podmiotowo-orzecznikowych) nie została dowolnie wymyślona, lecz wypracowano ją w codziennym kontakcie poznaw-czym z rzeczywistością. RóŜnice gramatyczne między językami etnicznymi (naturalnymi)  świadczą tylko o tym,  Ŝe w róŜnych kręgach kulturowych na co innego zwracano uwagę, co innego akcentowano. Jest to dodatkowa racja po-trzeby nieutoŜsamiania języka filozoficznego z językiem potocznym. Język naleŜy dostosować do wyników poznania. Obie wyŜej wymienione teorie w swych konsekwencjach częściowo spotykają się, a poza tym są wyraźnie niezgodne z pierwotnymi danymi doświadczenia.

Teoria reistyczna uniemoŜliwia określenie zmiany przedmiotu. Zmiana bowiem - według ogólnie przyjętego rozumienia - polega na tym, że dany przedmiot traci jakąś cechę /, którą przedtem posiadał, lub zyskuje jakąś cechę /, której przedtem nie posiadał. Realność zmiany byłaby niemoŜliwa przy nierealności owej cechy /, którą się traci lub zyskuje. Nieistnienie cech pociągałoby więc za sobą nieistnienie zmiany przedmiotów; przedmioty mogłyby co najwyŜej powstawać i zanikać. JeŜeli więc - według doświadczenia - zachodzą zmiany, to naleŜy je w konsekwencji (na gruncie teorii reistycznej) pojąć nie jako zmiany jakiegoś jednego przedmiotu, lecz jako kolejne zanikanie i powstawanie coraz to innego przedmiotu. Taka interpretacja jednak jaskrawo zniekształca sens tego, co dane. Ponadto koncepcja reistyczna uniemoŜliwia - wydaje się - orzekanie własności kategorialnych o przedmiotach. Nie moŜna powiedzieć,  Ŝe Jan i Piotr są obaj ludźmi dlatego, Ŝe posiadają wspólne, takie same lub podobne cechy. JeŜeli nie istnieją cechy, to nie istnieją cechy wspólne czy podobne. Ale wtedy nie jest prawdą, Ŝe Jan jest człowiekiem i Piotr jest człowiekiem; chyba Ŝe Jan i Piotr to jedna i ta sama osoba. W ten jednak sposób niemoŜliwa staje się w ogóle jakakolwiek wiedza ogólna.

Sama możliwość sformułowania tezy reistycznej jako pewnego ogólnego zdania przeczy tej tezie. W klasowej teorii przedmiotu nie ma podstaw - z punktu widzenia samej struktury przedmiotu i roli w nim poszczególnych składników - odróŜnienie tego, co istotne, od tego, co nieistotne. Stąd nie ma zasadniczej róŜnicy między zmianą np. połoŜenia, koloru a rozpadnięciem się przedmiotu (np.  śmiercią Ŝywego organizmu). Gdy przystępujemy do charakterystyki elementów składają-cych się na dany przedmiot, przypisujemy im pewne własności, traktujemy jak podmioty cech. Chyba  Ŝebyśmy znów traktowali kaŜdy element jako zespół (klasę) innych elementów itd. w nieskończoność! Okazuje się, iŜ struktura „całość-część" nie eliminuje struktury „podmiot cech-cechy" i w  poznaniu na-szym nie możemy całkowicie pominąć jednego z tych dwu pierwotnie nam danych zróŜnicowań.

Nie widać racji, dla których mielibyśmy na siłę upraszczać strukturę przedmiotu i komplikować niepotrzebnie poznanie i język. Tym ustaleniom zdają się przeczyć róŜnego typu wariabilizmy czy procesu-alizmy, które ostatnio powołują się na trudności ujęcia sytuacji, opisywanej w mechanice kwantowej, w kategorie: substancja - przypadłość. Sądzi się,  Ŝe podstawowa struktura rzeczywistości to sytuacja lub zdarzenie (proces). Nie wchodząc w zbyt specjalną dyskusję zauwaŜamy, iŜ sytuację da się dobrze ująć jako układ rzeczy, cech i relacji między nimi (który moŜna potraktować jako przedmiot wyŜszego rzędu), natomiast zdarzenie (w sensie procesualizmu) lub ciąg zdarzeń wyróŜnia się i charakteryzuje pewnymi - składajcymi się na nie - rysami (elementami, momentami). JeŜeli zdarzenie nie jest substancją (bo nie jest cechą czegoś), to albo jest układem zmieniających się, częściowo wymienialnych elementów (składników), albo pulsującą sytuacją (czyli znowu układem powiązanych części).

Nie ma Jana ani Burka, tylko co? Janowienie się? Dzięki czemu (jak to moŜliwe, Ŝe) coś jest nadal Janem, najpierw Janem dorastającym, a następnie Janem starzejącym się? Chyba dzięki temu, .że pewne jego składniki (elementy „janowatości") pełnią istotną dla pozostawania Janem i człowiekiem rolę? Ale czym są one same? Czy nie czymś w rodzaju prostych, nie zmieniają-cych się atomów? Czy w ten sposób nie wracamy do „klasowej" (mereologicz-nej, „wiązkowej") koncepcji przedmiotu i reistycznej koncepcji jego składników? Nie mamy przeto do czynienia z nową (czwartą) koncepcją przedmiotu. PrzecieŜ substancja to strukturalnie i egzystancjalnie samodzielny byt, w którym pewna treść pełni rolę kwalifikacji podmiotu cech i - będąc treścią konstytuującą daną istniejącą substancję - wyznacza dynamikę i ukierunkowanie rozwoju (aktualizowania się) tego bytu. Coś musi być na sposób substancji albo na sposób jej części lub cechy. KaŜdy przedmiot jest cechą czegoś innego albo nie jest cechą czegoś innego.

To zdanie jest prawdziwe, poniewaŜ dysjunkcja, której zachodzenie ono stwier-dza, jest zupełna i wyłączająca (rozłączna). Ale czy kaŜde to, co nie jest cechą czegoś innego, jest zarazem podmiotem cech? Czy dysjunkcja „substancja albo przypadłość" jest zupełna? Czy zawsze, jeśli coś nie jest cechą, musi posiadać cechy? Nie widać podstawy do wykluczenia moŜliwości istnienia przedmiotu zarazem bytowo samodzielnego i nie będącego podłoŜem (podmiotem) cech (przypadłości). I dlatego nie moŜemy twierdzić, Ŝe struktura „podmiot cech-ce-chy" czy „substancja-przypadłość" jest strukturą transcendentalną.

Podobne prace

Do góry